in that warm california sun
administracja
informacje
W najnowszym ogłoszeniu przeczytacie o odznakach-niespodziankach, które pojawiły się w profilach części z Was, a które od teraz będą przyznawane przez administrację regularnie. Zapraszamy!
Ruszyły zapisy na kolejny forumowy event - grill z okazji Święta Niepodległości!
W najnowszym ogłoszeniu przeczytacie o zmianach w administracji oraz zabawie z horrorami, zapraszamy.
Hasło do konta universal person to monterey.
mouse
28 lat - 170 cm - ratownik medyczny
Awatar użytkownika
about me
We grow up with a light gesture,
bouncing around n o n s e n s e.

Post mousa turner ()

Było późno, ich mózgi mogły pracować nie tak jak powinny, a jej to już szczególnie jak jeszcze po alkoholu była, także nic dziwnego. Pogubić się zawsze można. Ich spotkanie i zapoznanie już samo w sobie normalne nie było. W przeciągu parunastu minut ona wzięła go za brata, a on już zdążył ją nosić i jeszcze do tego na randkę wkręcić, na którą sama już nie wiedziała czy wyraziła zgodę, czy też i nie.
On był w tym mistrzem, a ona była pijana, nie on. Hm. Ale skoro nie mógł pozwolić jej na wygraną? Chociaż i tak pewnie to nie będzie miało znaczenia, bo na drugi dzień wstanie i zacznie się zastanawiać – o co kaman. So…
- Ona raczej nie była jego siostrą – trafny argument przeciw?
Czy ona mogła mieć rogi? Czy była diablicą? Cóż, do świętej jej pewnie wiele brakowało, ale aż tak to jednak sama siebie by nie widziała. Najwidoczniej może mieć lepszą fantazję jak ona. Ale dobrze, że nie wypowiadał na głos swoich wizji.
Machnęła rękami, żeby dał sobie spokój z takimi niepoprawnymi i nie do zaakceptowania teoriami. – Nie ma takiej opcji by tak właśnie było. Żadna ze mnie Whitney Houston. Może jestem w stanie pociągnąć jej I have nothing – jej ulubiony kawałek. – Ale nie mam nic z nią wspólnego. Jak nawet sam tytuł mówi – nothing – rzuciła bez większego zastanowienia, bo te porównywania były… głupie.
Zaczęli… czy mogli by to też skończyć? Zawsze uważała, że po co coś zaczynać, by zaraz coś kończyć? B e z s e n s . Jednak czy to w tym przypadku właściwe? Zawsze można się o tym przekonać. Ale jak już będzie wyspana i całkowicie trzeźwa, by jasno i logicznie myśleć.
Ekskluzywna restauracja na pierwszej randce? To ona chyba nawet jeszcze dobrze nie zasmakowała pierwszych randek, bo takiej nigdy nie miała.
Kim on jest? Troy… tylko tyle o nim wiedziała.
- Go-dziny? Serio? Jaa, ale ten czas szybko leci – zauważyła z lekkim przymrużeniem ocząt, bo… chciało się jej chyba jednak spać. To jednak nie odpowiedni moment na zasypianie?
Doszli jakoś do tej ulicy o jakiej wspominała i zamiast udać się tam sama, wskazała palcem na jeden z budynków. – Tamten – rzuciła i zerknęła na niego jeszcze, dalej mrużąc oczy.
Jak jej się chciało teraz spać! A ona nie może spać. Już niedaleko do jej ciepłego mieszkanka. Nawet nie wiedziała, kiedy jej powieki opadły niczym kotary na scenie przez zakończonym aktem przedstawienia, choć powinno to mieć miejsce po. Kurde, omal nie zasnęła na stojąco. Ale pewnie jakoś ją wyratował, bo jakoś dobrze mu to szło. I pewnie wymamrotała jeszcze, że sama uda się na to piętro, gdzie mieszka i nawet mogła go półsennie pokierować, nieświadomie, aż skończy na tym, że odprowadzi ją pod same drzwi. Cóż, brat nie byłby z niej dumny, że tak odwaliła i nieznajomego pod swój dom prowadzi. Tak właśnie ludzie kończą martwi. Ale ona chyba miała więcej szczęścia?

Troy Lovecraft
odznaki
wydra za napisanie karty
multikonta
Arthur
Dreamer

Troy Lovecraft
31 lat - 193 cm - Dziennikarz
Awatar użytkownika
about me
Życie ze mną śmiechu warte
I nawet czasami coś ugotuje!

Post Troy Lovecraft ()

Jedyne o czym marzył to o tym żeby ten dzień wreszcie dobiegł końca. Nie dlatego, że kobieta działała mu na nerwy czy też z powodu zmęczenia. Raczej dobił go fakt, że zaczynał jakiś temat, a potem sam nie rozumiał dlaczego te słowa wyszły z jego ust. Whitney Houston? Bodyguard? I jeszcze te narkotyki w tle? Jemu naprawdę przydałby się chyba porządny psychoterapeuta albo jakiś pokój w zakładzie psychiatrycznym. Stoi przed nim piękna kobieta. Pijana to fakt, ale to nie odbierało jej uroku osobistego. Również mówiła trzy po trzy, ale mimo procentów w organizmie i tak miała więcej oleju w głowie niż Troy, który zazwyczaj unikał dużej ilości alkoholu.
Przecież wiedział, że w tym filmie Whitney nie miała brata. Ale chodziło mu raczej o całokształt historii niż o jeden pełnometrażowy film nominowany do Oscara. A może on nawet dostał tą statuetkę? Nie pamiętał. Będzie musiał to sprawdzić w googlach kiedy wróci do domu. O ile kiedykolwiek do niego wróci. Powoli zaczynał tęsknić za łóżkiem i ciepłą kołderką. Fajnie było, ale trochę męcząco. A może to po prostu fakt tego, że Lovecraft naprawdę nie ogarniał, a dogadanie się z kobietą graniczyło z niebywałym cudem. Bądź co bądź chciał do domu. Swojego czy też jej, bez różnicy. Byle się walnąć spać i wstać rano udając, że tej nocy był najinteligentniejszym facetem na świecie.
- Dobra śpiąca królewno! Hop siup do spanka! A jutro zadzwonię i się umówimy! - Rzucił radośnie kiedy powtórzyła słowo "godzina". Oni naprawdę tam stali dłużej niż ustawa przewiduje. Dobrze, że jeszcze sąsiedzi nikogo nie zawiadomili, że jakiś obcy kręci się obok biednej dziewczyny. Jakoś nie miał ochoty spędzić na dołku dwóch dni. On miał przecież plany! Miał mieć randkę.
Tylko chwila.. Czy ona się na nią zgodziła? Przystanął żeby się na tym zastanowić i w sumie dobrze zrobił, bo złapał kobietę w ostatniej chwili. Upadała i to bynajmniej nie od alkoholu jaki w sobie nosiła, a raczej z przyczyn zmęczenia. Dobrze, że chociaż wcześniej wskazała mu miejsce swego zamieszkania. Będzie łatwiej!
Dotarli pod drzwi i dopiero wtedy zaczęły się schody. Czy powinien wchodzić do środka? Czy zostawić ją samotną w przedpokoju? Musiałby ją przebrać w piżamę, ale wtedy mogłaby stwierdzić, że ją wykorzystał. Mousa powoli zaczynała mu ciążyć więc podjął decyzję błyskawiczną. Położył ją na kanapie, a sam usiadł na fotelu i zasnął równie szybko jak ona. Jednak na jego szczęście wybudził się wcześniej. Spojrzał jeszcze na kilka sekund na śpiącą twarz kobiety, dał całusa w czółko, zostawił numer na kartce i już go nie było. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że wpuściła do domu obcego faceta, który przez całą noc spał tuż obok, a rano obserwował ją jak psychopata.
Chyba będzie próbował tego częściej.

mousa turner

Zt x2
odznaki
wydra za napisanie karty don't go breaking my heart pet me wine&dine
multikonta
Timonek, Marcus
nicramrey#2224

eudora stryker
30 lat - 170 cm - bimba sobie na bezrobociu
Awatar użytkownika
about me
Secrets I have held in my heart
Are harder to hide than I thought
Maybe I just wanna be yours.

Post eudora stryker ()

Chyba powinna gdzieś oznaczać ile dni minęło od ostatniego picia, żeby móc spoglądać na tę rosnącą liczbę i się dalej motywować. Niektóre dni były łatwiejsze od innych, więc taka wizualna reprezentacja tego, że wciąż trwa w swoim postanowieniu i udaje jej się to. Rzecz jasna, te łatwiejsze dni były tymi, które chociaż po części spędzała w towarzystwie Nevy. Platonicznie, chociaż chęć powrotu do głębszego poziomu ich relacji wcale nie słabła. Trzeźwej Eudorze lepiej szło bycie rozsądną i powstrzymywanie się przed robieniem głupich rzeczy, które namieszałyby im obu w głowie. Ciężko jej było jednak przyzwyczaić się do tego, że nie powinna wykraczać poza granice przyjaźni. Nie miała pojęcia jak wygląda przyjaźń z Nevadą.
Kiedy nie mogły spędzać czasu razem, Stryker wynajdowała tysiące sposobów na to by się nie nudzić i wymęczyć do tego stopnia by paść w nocy na materac i natychmiast zasnąć. Nie zawsze jej to wychodziło, a nawet jeśli to w trakcie snu nie potrafiła panować nad sobą i koszmarami, które wciąż ją nawiedzały. Czasem wybudzała się z nich i nie próbowała już ponownie zapadać w sen, tylko zaczynała swój dzień nienaturalnie wcześnie, czasem starała się wycisnąć jeszcze resztki odpoczynku. Chyba w tych momentach, kiedy była sama, w ciemności, mierząc się z demonami przeszłości, najbardziej chciała sięgnąć znów po słodkie ukojenie, jakie stanowił alkohol. Myślała wówczas o blondynce i o tym, że minęło już siedem, dziesięć, dwanaście dni. W ten trzynasty poranek napisała do Nevy i zaproponowała, że wpadnie dzisiaj do niej do pracy. Ale nie do kwiaciarni. Dowiedziała się od niej, że maj to miesiąc, który w Monterey oznacza Festiwal Kwiatów, a dla niej stanie cały dzień na straganie na ulicy. Dlatego po załatwieniu kilku spraw, między innymi odebraniu stolika kawowego, który kilka dni temu zamówiły, zadzwoniła do wege knajpy i zamówiła im dwa zestawy z falafelami w tortilli na wynos. Kluczyła między zawalonymi kwiatami stoiskami, które zdawały się zapełniać każdy wolny skrawek przestrzeni aż znalazła ten, o który opierała się Lanaghan.
Cześć – przywitała się miękko i uśmiechnęła do blondynki. Postawiła torbę z jedzeniem na nieprzysłoniętym roślinami kawałku blatu. Rozejrzała się i nachyliła konspiracyjnie do kobiety, żeby przypadkiem żaden inny sprzedawca jej nie usłyszał. – Nie wariujesz od tej ilości zapachów? – zapytała, bo jej własny nos po przejściu dziesięciu kroków odmówił posłuszeństwa. Potem się wyprostowała, jak zwykle żałując, że nie może pocałować Nevy. – Jak Ci mija dzień w tym szaleństwie? – rzuciła, odgarniając przydługie włosy, które opadły jej na twarz przy tym całym nachylaniu się.

nevada lanaghan
odznaki
wydra za napisanie karty leo - the storyteller skittles - the rainbow freak cocktail with tom cruise majowe zadanie - festiwal kwiatów old habits die hard i'm friends with mary jane fairytale reveal - my name, stitch a hard day's night pinky promise pimp my house heavy scales pet me bones 'n' friends bean - the graphic master start of something new somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on drunken sailor cold brewsky queenie - the social butterfly stevo - the multiholic fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
jalena | rowan | fitzpatrick | wolfhart | ingrid
pandaa#5430

nevada lanaghan
25 lat - 165 cm - florystka
Awatar użytkownika
about me
florystka zakochana w eudorze, dlatego pomaga jej ogarnąć życiowy bałagan

Post nevada lanaghan ()

{013}

Żałowała odrobinę tego, że nie może spędzać z nią więcej czasu. Nie chodziło o potrzebę pilnowania jej, bo naprawdę wierzyła, że radzi sobie dobrze, ale dlatego, że z chęcią spędziłaby z nią czas w jakikolwiek sposób. Nie mogła wprawdzie jeszcze przekroczyć żadnej granicy, ale nawet luźne spotykanie się z nią całkiem jej wystarczyło. Nevada jednak nie mogła rzucić pracy, bo wtedy na pewno nie utrzymałaby ani siebie, ani Britney. Dlatego starała się nie marudzić w kwiaciarni, ani podczas festiwalu kwiatów, chociaż siedzenie tam na ulicy męczyło ją bardziej, niż jakakolwiek, inna zmiana. Do czasu, w którym otrzymała wiadomość od Dory, że do niej wpadnie. Wtedy jakoś ciągłe pytania klientów i niewygodne warunki wcale jej nie przeszkadzały. Może jedynie fakt, że siedziała w jakimś wyciągniętym dresie i niekoniecznie dobrze się prezentowała.
Ubodło ją to nawet bardziej w momencie, w którym Eudora stanęła obok niej. Nie wiedziała, czy to po prostu w zestawieniu z nią, czy dlatego, że dawno jej nie widziała (będzie kilka dni, co nie), ale musiała przyznać, że wyglądała pięknie. Uśmiechnęła się więc do niej lekko, tym bardziej na widok torby z jedzeniem, którą Eudora ze sobą przyniosła. Wcale jej nie ułatwiała niczego. Nic więc dziwnego, że w pierwszej chwili pomyślała, że mówi o zapachu swoich perfum, bo to i tak je w pierwszej chwili poczuła, jakby wcale nie była otoczona zewsząd kwiatami.
— Jestem już bardzo przyzwyczajona — zapewniła ją, a potem przesunęła dwa, niewygodne krzesełka, by mogły usiąść. Jedno dla siebie, a drugie ustawiła dla Eudory — bardzo blisko swojego. Usiadła więc na jednym i sięgnęła po reklamówkę, by wyjąć jedzenie, które dla nich przyniosła. — Chwilami nudno, ale teraz to nawet lepiej. Mogliby na przykład nam nie przerywać jedzenia — dodała uśmiechając się lekko do niej. Podała jej jedną z porcji i sama wyciągnęła swojego falafela. Ugryzła kawałek dopiero wówczas odczuwając, że naprawdę porządnie zdążyła zgłodnieć z tego wszystkiego.
— Jak zjemy to wybierzemy jakieś kwiatki dla ciebie — zaproponowała. Ładny bukiet na pewno się przyda, skoro tak skrupulatnie walczyły o to, aby przestrzeń w domu Eudory zaczęła nadawać się do życia. A ładny bukiet na pewno odrobinę pomoże przecież.

eudora stryker
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion moonshined pimp my house fairytale reveal - my name, stitch majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
lorien | lainey | neely | lyra | neville
aneczka#6797

eudora stryker
30 lat - 170 cm - bimba sobie na bezrobociu
Awatar użytkownika
about me
Secrets I have held in my heart
Are harder to hide than I thought
Maybe I just wanna be yours.

Post eudora stryker ()

Tęskniła za Nevadą, kiedy nie mogła z nią być. Ale nie chciała się narzucać kobiecie, która wciąż miała swoje życie, nie tylko ją. A do tego wciąż nie do końca wiedziała, gdzie znajdują się granice ich nowej relacji. Ta niepewność trochę mieszała w jej głowie, bo nie do końca potrafiła się zachować w towarzystwie blondynki, a uczucia, którymi ją darzyła cały czas chciały dojść do głosu. Nie sprawiało to jednak, że nie miała ochoty jej widywać. Przed tym nie była jej zdolna powstrzymać żadna siła. Im więcej czasu spędzała z dala od niej, tym bardziej ekscytowała się na myśl o kolejnym spotkaniu. Zapewne nie było to do końca zdrowe, bo trochę zastępowała swoje uzależnienie zależnością od kobiety, ale uważała to za zdecydowanie lepsze od bycia pijaną w każdym momencie dnia i nocy. Może w przyszłości, kiedy będzie przekonana, że nie ciągnie jej już tak bardzo do alkoholu, spróbuje na nowo poukładać sobie w głowie swoje uczucia względem Nevy i znaleźć jakąś zdrowszą równowagę, ale póki co nie miała do tego głowy. Działało to, bo myśli o niej odciągały ją od chęci pójścia do sklepu po butelkę. Albo trzy.
Dzisiejsze spotkanie z nią było po części podyktowane tym, że otrzymała wieści, przez które samo skupienie się na Lanaghan i tym, co dla niej robiła, nie wystarczały. Kiedy stanęła przed nią i zobaczyła uśmiech na jej ustach, trochę się uspokoiła. Nie chciała tak na samym początku wyskakiwać z tą informacją. Z resztą, bardziej pragnęła się dowiedzieć co tam u niej, posłuchać jej głosu i wysłuchać tego, czym chciała się z nią podzielić.
A o której kończysz? Możemy potem iść na jakiś detoks zapachowy – zaproponowała, bo ilość zapachów, która je otaczała, przytłaczała nozdrza Eudory i sprawiała, że trochę kręciło jej się w głowie. Chyba że tak działała na nią obecność Nevady po kilku dniach rozłąki. Istniała taka szansa. Usiadła, zauważywszy jak blisko siebie się znajdują i uśmiechnęła się pod nosem. Miała wrażenie, że trochę wróciła do czasów liceum, bo nawet takie drobne rzeczy ją ekscytowały. Wzięła jedno rollo zawinięte w folię aluminiową i zaczęła je sobie rozpakowywać. – Mogliby – zgodziła się, kiwając głową. Chciała mieć ją tylko dla siebie, chyba było to jasne dla każdego, kto zobaczył jak Stryker patrzy na blondynkę. Wyglądała uroczo nawet jak jadła.
Dobrze. Przydałoby się coś postawić na nowym stoliku kawowym – przytaknęła, choć kwiatki nie były do końca jej bajką. Nie miała jednak zamiaru odmawiać Nevadzie i powodować jej przykrości. Była to niewiele znacząca pierdoła, o którą nie wszczęłaby batalii. – Chociaż staram się tam spędzać jak najmniej czasu – przyznała się, pomiędzy jednym a drugim kęsem. – Wariuję jak tam siedzę sama – dodała i skrzywiła się nieznacznie. Nie było to za przyjemne jednak.

nevada lanaghan
odznaki
wydra za napisanie karty leo - the storyteller skittles - the rainbow freak cocktail with tom cruise majowe zadanie - festiwal kwiatów old habits die hard i'm friends with mary jane fairytale reveal - my name, stitch a hard day's night pinky promise pimp my house heavy scales pet me bones 'n' friends bean - the graphic master start of something new somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on drunken sailor cold brewsky queenie - the social butterfly stevo - the multiholic fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
jalena | rowan | fitzpatrick | wolfhart | ingrid
pandaa#5430

nevada lanaghan
25 lat - 165 cm - florystka
Awatar użytkownika
about me
florystka zakochana w eudorze, dlatego pomaga jej ogarnąć życiowy bałagan

Post nevada lanaghan ()

Chociaż zabrzmiałoby to odrobinę kiczowato to jednak prawdą byłoby stwierdzenie, że odkąd znowu stanęła na jej drodze to Neva nie zdołałaby podzielić tego w sposób, który umożliwiłby stwierdzenie, że miała jeszcze inne życie. Nawet gdy nie było jej obok to i tak jej myśli krążyły wokół Eudory — szczególnie teraz, gdy mocno się nią zamartwiała, zastanawiając się przy okazji jak sobie radzi. Musiała jednak sprawdzić też, czy bez niej samej nad głową, Eudora także potrafi się kontrolować. Patrząc na to, jak wyglądała dzisiaj i że sama przyniosła jej jedzenie, Nevada mogła założyć, że odrobinę przesadzała i że powinna w końcu odrobinę bardziej jej zaufać.
— Jakoś za godzinę — powiedziała chwilę potem, gdy już sprawdziła na telefonie czas. Wprawdzie jej samej nie był on potrzebny, ale nie zamierzała oponować, wykorzystując okazję do przedłużenia spotkania. — Nie wiem czym jest detoks zapachowy, ale z chęcią — wyznała zaraz potem, bo nie było to najistotniejsze przecież. Sięgnęła po jedno z zawiniątek i odpakowała je sobie, by chwilę potem nadgryźć je i zerknąć na kobietę, gdy znowu się odezwała. I może faktycznie dla pobocznych widzów było to dość oczywiste, ale zdaje się, że nie samej Nevy, która czasami czuła nawet, że powinna poruszyć temat Adrii w końcu, bo nigdy nie padło żadne stwierdzenie, że była to przeszłość zupełna. Nie wiedziała na ile ma prawo, skoro przyznała, że ich temat chce poruszyć, dopiero gdy stanie na nogi. Do tego czasu Stryker teoretycznie była wolną duszą. Chociaż to jasne, że Lanaghan wolałaby, żeby tak nie było.
— Nie musisz tam siedzieć sama jak coś — przypomniała jej, bo przecież już niejednokrotnie zaznaczała, że chce spędzać z nią czas. Niby mogłaby założyć, że skoro już to robiła, to najwidoczniej Dora miała powód, by z tej propozycji nie korzystać, ale ostatecznie jak widać nie do końca radziła sobie z wysnuwaniem logicznych wniosków. Przeżuła swój kęs, a potem lekko wzruszyła ramionami. — Mogę wpaść, jakbyś chciała albo ty możesz też zajrzeć do mnie. Nie chcę ci zajmować każdej wolnej chwili też jak coś i cię osaczać, ale po prostu filmy się też ogląda fajniej razem — dodała bardzo niezobowiązująco. Na pewno posiadała też innych znajomych. Chociaż Nevada chciała wierzyć, że byłaby gdzieś na szczycie jej ulubionych osób to przecież mogła się dostosować też. Była w stanie dużo nagiąć i się dostosować, bo chciała bardzo, żeby nie znalazła po drodze powodu, dla którego pociągnęłoby ją jednak do alkoholu.

eudora stryker
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion moonshined pimp my house fairytale reveal - my name, stitch majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
lorien | lainey | neely | lyra | neville
aneczka#6797

eudora stryker
30 lat - 170 cm - bimba sobie na bezrobociu
Awatar użytkownika
about me
Secrets I have held in my heart
Are harder to hide than I thought
Maybe I just wanna be yours.

Post eudora stryker ()

W jej przypadku miało się to dość podobnie. Nevada praktycznie stale gościła w jej myślach, bo jedyne momenty, w których nie przewijała się stale przez głowę Stryker to te, w których była obok niej. W końcu to dla niej była gotowa stanąć z powrotem na nogi, zacząć sobie radzić z traumą, co odkładała odkąd obudziła się w szpitalu polowym na froncie. Jak już wytrzeźwiała, uświadomiła sobie, że dla niej w ogóle została w Monterey, a nie zwinęła się, kiedy tylko odkryła, że przeszłość ją tu dogoniła. Choć jeszcze nie potrafiła tego powiedzieć wprost, była w niej zakochana. To, co zdążyła poczuć do niej od tego pierwszego wieczora, kiedy spotkały się znów po latach, nijak miało się do tego, co czuła ostatnim razem, w LA.
To niedługo – ucieszyła się i pokiwała głową na boki, zastanawiając się co takiego mogą później porobić. Odrzuciła pierwszą myśl, która wpadła jej do głowy. Musiała się upomnieć, że takie rzeczy na razie znajdują się poza zasięgiem ich możliwości. Nie potrafiła nic poradzić na to, że jej myśli kierują się same ku takim tematom, kiedy Nevada siedziała tak blisko niej. – Ja też nie, ale mam jeszcze godzinę, żeby coś wymyślić – odpowiedziała jej, wzruszywszy ramionami. Potem wzięła kolejnego kęsa, bo niespecjalnie się w tej chwili przejmowała ich planami na później. Coś się wymyśli. Dla niej ważniejsze było towarzystwo niż zajęcie.
Wiem – uśmiechnęła się lekko, spoglądając na blondynkę. Właśnie z tego powodu przyszła tu, do niej, poprzeszkadzać w pracy. Trochę miała wyrzuty sumienia z tego powodu, ale posiadała też bardzo dobrą wymówkę – przyszła z obiadem. – Ale Ty pracujesz, masz tu rodzeństwo i znajomych. Powinnaś siedzieć czasem z nimi, nie tylko ze mną – wyjaśniła jej powody, dla których nie wpadała częściej ani nie zapraszała jej do siebie. Robiła to dość niechętnie, ale nie chciała by Neva myślała, że robi to z uwagi na to, że nie chce jej w swoim życiu. Albo zajmuje swój czas spotykaniem się z innymi. – Ale jeśli nalegasz to mogę wpaść na jakiś film… Albo maraton – powiedziała po chwili namysłu i zagryzła wargę lekko. Nie potrafiłaby się jej długo opierać, a teraz nawet nie chciała. Wgryzła się znów w swój posiłek, wykańczając go. – W torbie jest jeszcze deser i picie, jeśli chcesz – przypomniała sobie, kiedy zwijała folię aluminiową w małą kulkę. Ona była pełna, wciąż nie wróciła do jedzenia wystarczająco dużej ilości kalorii w ciągu dnia. Ale powoli ku temu zmierzała.
Co robisz poza staniem tutaj całymi dniami? – zapytała niezobowiązująco, zainteresowana tym jak Neva wypełniała sobie czas odkąd się widziały ostatnim razem. Wiedziała, że ma rozwinięte życie rodzinne, kaczkę i całe mnóstwo znajomych.

nevada lanaghan
odznaki
wydra za napisanie karty leo - the storyteller skittles - the rainbow freak cocktail with tom cruise majowe zadanie - festiwal kwiatów old habits die hard i'm friends with mary jane fairytale reveal - my name, stitch a hard day's night pinky promise pimp my house heavy scales pet me bones 'n' friends bean - the graphic master start of something new somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on drunken sailor cold brewsky queenie - the social butterfly stevo - the multiholic fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
jalena | rowan | fitzpatrick | wolfhart | ingrid
pandaa#5430

nevada lanaghan
25 lat - 165 cm - florystka
Awatar użytkownika
about me
florystka zakochana w eudorze, dlatego pomaga jej ogarnąć życiowy bałagan

Post nevada lanaghan ()

Uśmiechnęła się i pokiwała głową. Dotychczas nie wyczekiwała z utęsknieniem końca swojej zmiany, bo nie bawiła się wcale źle tutaj. Przyjęło to jednak zdecydowanie inny obrót w momencie, w którym zaproponowała wyrwanie się po jej zmianie gdzieś, gdzie nie będzie musiała marszczyć nosa w reakcji na miks zapachów i nikt nie będzie przerywał im zagadując o cenę i ewentualną pielęgnację. Na której Neva tak znała się raczej żałośnie.
— Pewnie. Lubię jak zajmujesz mi czas — przyznała uczciwie i uśmiechnęła się do niej. Lubiła w normalnych okolicznościach, więc tym bardziej było jej to na rękę w pracy. Czas wtedy inaczej płynął całkowicie. Ugryzła swojego falafela i spojrzała na nią, gdy usłyszała jej kolejne słowa. Powoli pokręciła głową. Było to z pewnością miłe, że aż tak się nią przejmowała, ale nie powinna na pewno. — Mam i czasem z nimi siedzę. No i często wolę z tobą — przyznała uczciwie, to nie było to kłamać w tym temacie. Oczywiście, że kochała swoje siostry, ale jednak o niebo chętniej spędzałaby każdą wolną chwilę z Eudorą. Każda z nich była w swoim czasie na pewno zakochana, więc zrozumiałaby emocje, które targały Nevą. Pokiwała więc głową z zadowoleniem słysząc, że pękała.
— Zdecydowanie maraton. Przemyśl jaki — zachęciła jeszcze, a sama odłożyła na chwilę jedzenie, bo pojawił się klient, którym musiała się zainteresować. Nie chciał jednak niczego poważnego, więc zniknął chwilę potem, a Neva wróciła, by dokończyć swojego falafela. Zerknęła na kobietę i pokręciła głową. — Będzie na potem — przypomniała jej. Skoro miały zorganizować sobie maraton to zdecydowanie przyda im się jakieś jedzenie. Nie wiedziała wprawdzie jaki dokładnie deser ze sobą wzięła, ale w razie czego zadbają w sklepie o to, by mieć dodatkowe przekąski do oglądania filmów.
— W sumie to nic takiego. Ostatnio próbuję nauczyć się gotować trochę, ale idzie mi to raczej żałośnie — wyznała jej trochę nos marszcząc. Mieszkania z dymem nie puszczała wprawdzie, ale nadal była daleka od posiadania, chociażby minimalnych umiejętności w dziedzinie gastronomii. A teraz zmieniała swoją dietę, więc tym bardziej musiała nowe rzeczy poznać. Prawda była taka, że większość wolnego czasu spędzała na zastanawianiu się jak ona sobie radzi. Nie chciała jej jednak tego mówić, by nie poczuła się przytłoczona. Nie musiała wyznawać jej jeszcze, że przecież zakochana jest w niej bardziej, niż kiedykolwiek. Właściwie to domyślała się nawet, że Eudora zdaje sobie z tego sprawę. Wiedziała jak się Neva zachowuje, gdy traci dla kogoś głowę przecież. Już to kiedyś przerabiała.

eudora stryker
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion moonshined pimp my house fairytale reveal - my name, stitch majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
lorien | lainey | neely | lyra | neville
aneczka#6797

eudora stryker
30 lat - 170 cm - bimba sobie na bezrobociu
Awatar użytkownika
about me
Secrets I have held in my heart
Are harder to hide than I thought
Maybe I just wanna be yours.

Post eudora stryker ()

Wyglądało to na całkiem przyjemną pracę tak w zasadzie, choć Eudora by się jej nie podjęła. Nie radziła sobie zupełnie z kwiatami. Opiekowanie się sobą samą średnio jej wychodziło, a co dopiero jakimiś innymi organizmami, o których trzeba pamiętać i regularnie podlewać. Pewnie by wszystkie uschły po tygodniu jej pracy w kwiaciarni. Jedyne co wiedziała to, że podobno woda z wazonu z kwiatami jest dobra na kaca. I tyle w zasadzie mogłaby powiedzieć potencjalnemu klientowi. Do tego, od nadmiaru słodkich woni robiła się senna i jakaś taka zmulona. Musiała ze sobą walczyć, żeby się temu nie poddać.
Uśmiechnęła się do niej w odpowiedzi i przelotnie musnęła jej dłoń własną, niby to w przyjacielskim geście, choć było to jedynie oszustwo, które sobie wmawiała. Nic w niej nie było jedynie przyjazne, kiedy w grę wchodziła Nevada.
Jeśli tak mówisz – wydęła usta, udając, że nie do końca się z nią zgadza, ale zaraz na jej twarz powrócił uśmiech. Bardzo miło było słuchać o tym, że chciała spędzać z nią czas, nawet bardziej niż z innymi. Ona nie miała tu nikogo innego. Chociaż nie, miała tu ludzi. Ale wszyscy oni często i gęsto uczęszczali do miejsc, które były dla niej obecnie zakazane by brać udział w aktywnościach, od których ona powinna się trzymać z daleka. Więc tak naprawdę mogła spędzać czas tylko z Nevadą. Jakoś nie spieszyło jej się do nawiązywania nowych znajomości. W zasadzie to wzdrygała się na samą myśl o robieniu czegoś tego pokroju.
Długi – powiedziała po bardzo krótkim namyśle i uśmiechnęła się jak najsprytniejszy lis, który dostał się do kurnika. Popatrzyła sobie na jej plecy, podgryzając falafela. Widok był przyjemny, a ona nic lepszego do roboty nie miała. – Dobrze – zgodziła się bez większego problemu. Sama nie miała specjalnej ochoty na jakiekolwiek dalsze posiłki w dzisiejszym dniu, ale na pewno nie będzie przeszkadzać Nevadzie, jeśli ta będzie chciała się zaopatrzyć w prowiant stosowny do maratonu. Sięgnęła tylko po butelkę wody, którą sobie kupiła i upiła kilka drobnych łyków. Wyciągnęła ją w stronę blondynki, gdyby i ta chciała się napić.
Czyli mam poczekać zanim znów spróbuję czegoś z Twojej kuchni? – zapytała, a potem uniosła brew. Wyobrażanie sobie Nevy przy kuchni włożyło do jej głowy bardzo zabawny obrazek. Trochę nieporadny, ale uroczy. Znowu poczuła to mało przyjemne ukłucie związane z tym, że miała ją na wyciągnięcie ręki, a tak naprawdę nic nie mogła zrobić poza byciem jej przyjaciółką. Niektórym by to wystarczyło, ale zdecydowanie nie Stryker. Nie po tym jak wiedziała jak to jest być kochaną przez Lanaghan. Musiała jednak robić dobrą minę do złej gry. Dopóki nie miała pewności, że jej nowo odnaleziona wstrzemięźliwość jest czymś stałym, nie mogła znów wciągać jej w to bagno tak do końca. Jednak, aby zrobić kolejny krok w dobrą stronę, musiała być szczera. Przynajmniej na pewne tematy. – Muszę Ci coś powiedzieć – wypaliła nagle i wykrzywiła się nieznacznie, bo zabrzmiało to bardziej dramatycznie niż zamierzała. – Dostałam zaproszenie na ceremonię medalową, na której mam odebrać ordery za służbę. Swoje i Neala – podzieliła się z nią, a jej ton brzmiał na tak wyprany z emocji jak to tylko możliwe. Na każdy możliwy sposób próbowała się odseparować od tej mieszaniny odczuć, które nawiedzały ją za każdym razem jak o tym myślała.

nevada lanaghan
odznaki
wydra za napisanie karty leo - the storyteller skittles - the rainbow freak cocktail with tom cruise majowe zadanie - festiwal kwiatów old habits die hard i'm friends with mary jane fairytale reveal - my name, stitch a hard day's night pinky promise pimp my house heavy scales pet me bones 'n' friends bean - the graphic master start of something new somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on drunken sailor cold brewsky queenie - the social butterfly stevo - the multiholic fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
jalena | rowan | fitzpatrick | wolfhart | ingrid
pandaa#5430

nevada lanaghan
25 lat - 165 cm - florystka
Awatar użytkownika
about me
florystka zakochana w eudorze, dlatego pomaga jej ogarnąć życiowy bałagan

Post nevada lanaghan ()

Neva czuła się, nawet jeśli była piekielnie zagubiona przez znaczną część czasu, o niebo lepiej w kwiaciarni, niż za barem. W pewnym momencie robienie drinków na oko i odpieranie zalotów pijanych panów zaczęło ją męczyć, a ona przestała czuć się tam do końca komfortowo. Wiedziała wprawdzie, że kwiaciarnia też nie była tak do końca przeznaczona dla niej, ale na razie było jej za wygodnie na to, by się przenosić. Tym bardziej że zamierzała podjąć temat pracy Eudory w niedalekim czasie i pomóc poszukać jej czegoś, co pozwoliłoby zająć jej czas wolny, bo wątpiła, by na dłuższą metę odpowiadało jej takie samotne siedzenie w czterech ścianach. Priorytetem było więc znalezienie czegoś dla niej, ona mogą poczekać.
— W sumie to mogłabyś zajmować cały — przyznała uczciwie, Odrobinę kolidowało to z postanowieniem, by trzymać uczucia na wodzy, ale chyba obawiała się, że Eudora w którymś momencie może uznać, że ostatnia rozmowa nie była już wystarczająco ważna. Bardzo to było nieporadne wprawdzie, ale chciała dać jej do zrozumienia coś, o czym wcale nie powinna mówić. Uśmiechnęła się jednak do niej szeroko, jakby z nadzieję, że nie wprawi ich to w niepotrzebną niezręczność.
— Mam jutro wolne, więc możemy leżeć całą noc i coś oglądać — zaoferowała. Brzmiało to bardzo zachęcająco, więc mimowolnie zerknęła na zegarek, by ocenić, czy jeszcze długo będzie musiała tutaj siedzieć. Czas nagle płynął za wolno. Wzięła jednak butelkę od kobiety i napiła się trochę wody. Oddała ją chwilę później i zerknęła na kobietę z lekkim rozbawieniem, gdy powoli kiwała głową. — Lepiej tak. Chociaż całkiem dobrze mi wychodzi makarony ostatnio. Powinnaś przekonać się o tym samodzielnie — zachęciła ją brwi unosząc. Mogła jej ugotować cokolwiek by tylko zechciała. Bez gwarancji, że się uda, ale w ostatnim czasie wykształciła w sobie bardzo silną potrzebę zaopiekowania się nią. Co było zabawnym, nieco lustrzanym odbiciem tego, jak wyglądała ich relacja w San Francisco. Zupełnie jej to jednak nie przeszkadzało — wręcz przeciwnie. Miała nadzieję, że pomoże jej stanąć na nogi. Nie chciała być jedynie powodem, dla którego się starała, ale osobą, która faktycznie pomogła jej. Dzięki temu udowodniłaby, że wbrew swoim ostatnim słowom, nie zamierzała jej zostawić tak, jak robili to inni. Zerknęła na nią w pełnym skupieniu, odrobinę nawet zaniepokojona, jakby obawiała się tego, co miała jej do powiedzenia.
— Och — rzuciła w pierwszej chwili, ściągając brwi, bo zaskoczyła ją ta informacja lekko. Zrobiła dwa kroki automatycznie w jej stronę, by stanąć bliżej niej, chociaż nie wiedziała, czy to wystarczy by poczuła się jakkolwiek pewniej. — Kiedy? — zapytała zaraz potem. Sięgnęła po jej dłoń i splotła ich palce, bo wkraczały na tematy, które nie były dla niej w żaden sposób łatwe. Widziała jak to rozbiło pijaną Eudorę. Bała się więc, że na trzeźwo poczuje się jeszcze bardziej przytłoczona, gdy przyjdzie jej mówić o tym na głos.

eudora stryker
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion moonshined pimp my house fairytale reveal - my name, stitch majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
lorien | lainey | neely | lyra | neville
aneczka#6797

eudora stryker
30 lat - 170 cm - bimba sobie na bezrobociu
Awatar użytkownika
about me
Secrets I have held in my heart
Are harder to hide than I thought
Maybe I just wanna be yours.

Post eudora stryker ()

Eudorze odnalezienie się za barem nie zajęło zbyt dużo czasu. Zajęcie to było dość proste w porównaniu do tego czym się zajmowała wcześniej, a do tego gwarantowało stały i niekończący się dostęp do alkoholu. Nie miała żadnych problemów z rozbrajaniem natrętnych typów kilkoma oschłymi, często nieprzyjemnymi słowami. Z tymi, którzy przypadli jej do gustu potrafiła przepić większość swojej wypłaty. Może właśnie z tych wszystkich względów, Nevada w roli barmanki zupełnie jej nie pasowała. Wśród kolorowych, delikatnych kwiatów prezentowała się znacznie lepiej, a do tego Stryker mniej się o nią martwiła. Czy było to jej powołanie? Pewnie nie, ale miała dopiero dwadzieścia pięć lat. Nie musiała mieć jeszcze wszystkiego w życiu rozpracowanego. Do trzydziestki już by wypadało, przynajmniej w teorii. I ona miała, do czasu. Teraz nie miała zielonego pojęcia co dalej. Powinna już zacząć się zastanawiać, ale był to jeden z tematów, który sprawiał, że nachodziła ją niesamowita ochota by sięgnąć po whisky. Albo wódkę. A najlepiej to absynt.
Nie powinnam – pokręciła głową, przygryzając wnętrze policzka, żeby nie palnąć czegoś głupiego zaraz. Potencjał na to był, bez wątpienia, bo całe mnóstwo nieodpowiednich rzeczy przyszło jej do głowy. Musiała sobie uparcie powtarzać, że powinny na razie być tylko przyjaciółkami, nie komplikować dodatkowo już i tak potwornie skomplikowanej sytuacji. Chociaż, zastanawiała się czy odmawiając sobie tego, co obie czuły nie mieszały bardziej niż gdyby poddały się swoim uczuciom. Odwzajemniła ten uśmiech, choć nieco słabiej i przełknęła ślinę.
To trzeba wybrać coś długiego… – stwierdziła i przekrzywiła głowę z figlarnym wyrazem twarzy. Co prawda, pomyślała przez chwilę o innym zajęciu, któremu mogłyby się oddawać przez całą noc. Znów musiała przywołać się do porządku i pomyśleć o jakiejś serii filmowej, którą mogłaby Nevie zaproponować. Szło to jednak dość opornie, bo ilekroć spoglądała na blondynkę, rozpraszały ją (nie)chciane myśli. – Jeśli tak mówisz to pozostaje mi czekać na jakieś zaproszenie – powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach. Skoro Nevada sama zapraszała ją do wspólnego spędzania czasu to musiałaby być szalona by jej odmówić. Jej towarzystwo sprawiało, że udawało jej się zapomnieć o chęci sięgnięcia po alkohol nawet przez ponad godzinę. Zwykle była wówczas zbyt zajęta zastanawianiem się co jej wolno, a czego już nie w ramach ich „przyjaźni”, a także tęsknieniu za bliskością Nevy i żałowaniu, że w ogóle istnieją rzeczy, których jej nie wolno. No i oczywiście skupiała się na kobiecie, i na tym, co wspólnie robiły. Poczuła pewną ulgę, kiedy palce Lanaghan splotły się z jej własnymi, a ona sama znalazła się znacznie bliżej. Z chęcią w tej chwili zamknęłaby ją w swoich ramionach i nie wypuszczała dopóki supeł, który zaplatał się na jej wnętrznościach w związku z tym zaproszeniem, by się nie rozplątał.
W przyszłym tygodniu – skrzywiła się wyraźnie. – Najwyraźniej zapomniałam o czytaniu poczty przez ostatnie kilka miesięcy – odchrząknęła, patrząc na ich splecione palce. Potem podniosła wzrok by spojrzeć na Nevadę. – Będę musiała kupić bilety do Waszyngtonu i z powrotem – dodała po chwili, w ten sam sposób chcąc dać jej znać, że to dość daleka wyprawa. W innym wypadku pewnie by poprosiła ją o to by jej towarzyszyła.

nevada lanaghan
odznaki
wydra za napisanie karty leo - the storyteller skittles - the rainbow freak cocktail with tom cruise majowe zadanie - festiwal kwiatów old habits die hard i'm friends with mary jane fairytale reveal - my name, stitch a hard day's night pinky promise pimp my house heavy scales pet me bones 'n' friends bean - the graphic master start of something new somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on drunken sailor cold brewsky queenie - the social butterfly stevo - the multiholic fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
jalena | rowan | fitzpatrick | wolfhart | ingrid
pandaa#5430

nevada lanaghan
25 lat - 165 cm - florystka
Awatar użytkownika
about me
florystka zakochana w eudorze, dlatego pomaga jej ogarnąć życiowy bałagan

Post nevada lanaghan ()

Dawno temu miała bardziej określony plan na siebie. Wtedy jeszcze wierzyła, że skończy studia i podejmie lepszą pracę. Później jednak sama z tego zrezygnowała na rzecz kiepskich produkcji i kilku innych decyzji, których wcale jakoś długo nie analizowała. Nadal nie zastanawiała się nad tym co dalej, bo Nevada nie umiała myśleć tak długofalowo. Nie zastanawiała się nad rzeczami i pozwalała im układać się samodzielnie. Za bardzo też pochłonięta była sytuację z Eudorą aktualnie, by zastanowić się nad tym, czy to nie idealny czas na powrót na studia.
— Ja tego na pewno nie powiem — dodała lekko wzruszając ramionami. Nawet jako przyjaciółki mogły spędzać więcej czasu w swoim towarzystwie i nie było w tym absolutnie nic złego. Przynajmniej zdaniem Nevy, bo nie chciała dochodzić do kolejnych, rozsądnych wniosków i jakkolwiek komplikować jeszcze spraw, które i tak za skomplikowane mogła uznać.
— Harry Potter? — zaproponowała zerkając na nią. Szczęśliwie dla Nevady udawało jej się wcale za dużo nie myśleć o tym, co ich czekało. Nagle wydawało jej się, że leżenie z nią w jednym łóżku mogło być zupełnie niewinne. Prawdopodobnie dlatego, że wizja wylegiwania się przy filmach jak dotąd była bardzo odległa, raczej nie robiły tego od kilku długich lat. A teraz miały okazję i naprawdę nie przyszło jej do głowy jeszcze, że leżąca obok Eudora nie ułatwi jej skupić się na przygodach czarodzieja. — Jutro ci mogę zrobić — zaoferowała się. Skoro zamierzały poświęcić noc na oglądanie filmów, to mogła zostać trochę dłużej, by przekonać się, czy zdolności kulinarny Nevady jakkolwiek zdążyły się już rozwinąć. Tym bardziej w momencie, w którym się dowiedziała o liście. Nagle poczuła się tym bardziej zobowiązana do przypilnowania jej i zadbania, by nie znalazła w tej sytuacji wygodnego pretekstu do sięgnięcia po alkohol. Pokiwała powoli głową, gdy o tym usłyszała.
— Jakbyś chciała mogę zapytać, czy mogłabym wziąć kilka dni wolnego — zaoferowała. Nie wiedziała, czy to się uda, bo byłaby to prośba o urlop z dnia na dzień, ale bardzo chętnie by z nią pojechała. Tym bardziej, że nawet sobie próżnie założyła, że byłoby jej to na rękę. Nie chciała jej dawać żadnego słowa, bo od Nevy w tej chwili najmniej to zależało, ale mogła to spróbować ogarnąć. Ale nie odważyła się zagadać do szefowej, gdy już się pojawiła, by ją zmienić. Mimo to na rękę jej było, że pojawiła się trochę przed czasem, bo dzięki temu mogły pójść do Nevy.

eudora stryker koniec! <3
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion moonshined pimp my house fairytale reveal - my name, stitch majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - nagroda specjalna
multikonta
lorien | lainey | neely | lyra | neville
aneczka#6797

gisela alpman
27 lat - 166 cm - krawcowa, specjalista ds. sukni ślubnych
Awatar użytkownika
about me
i don't know what i'm doing with my life but i know i'm doing it wrong

Post gisela alpman ()

oo2
Kwestia porannego wstawania nigdy nie była dla Alpman katorgą. Należała do tego procenta społeczeństwa, które zdecydowanie wolało zacząć dzień wcześniej i tym samym przyjemnie go sobie wydłużyć. Więcej czasu na zajmowanie się pierdołami, huh? Bo skoro już o pierdołach mowa, bolączką Giseli było ogarnięcie się do wyjścia. Zadanie, które powinna od lat mieć skrupulatnie wypunktowane, jako czynność powtarzającą się nieustannie od paru lat przez pięć dni w tygodniu, jednak rzeczywistość codziennie wyglądała zupełnie inaczej. Jednym razem zapomni telefonu, kolejnego dnia nie potrafi znaleźć ulubionych spodni, i lista tych dziwnych przypadków po prostu rośnie w siłę pokonując ją na całej linii. To nie tak, że celowo się spóźnia do pracy, po prostu ktoś lata temu rzucił na nią klątwę i do tej pory nie potrafi się od niej uwolnić.
Ostatnimi czasy jej roztargnienie wymknęło się spod kontroli, dlatego też tego dnia nadwyraz starała się zrobić wszystko dobrze, tak jak należy, bez zbędnego rozpraszania się. I chociaż te upływające minuty na zegarku początkowo nie zwiastowały żadnych sukcesów, tak wyjątkowo pusta droga zdawała się zdecydowanie nadrabiać, a przynajmniej Gisela mogła nieco pozwolić sobie na szybsze pokonanie paru przecznic. Następne zdarzenia były już tylko dowodem na to, że spośród wszystkich mieszkańców Monterey, to ona była tą, która wygrała tytuł pechowca roku. Wystarczył jeden dźwięk wiadomości, blisko ułamek sekundy, odrobina nieuwagi i nawet tak niewielka prędkość. Usłyszała tylko donośny trzask i już wiedziała, że chociaż dzień się jeszcze dobrze nie zaczął, to ona śmiało mogłaby już go kończyć wracając do domu i ukrywając się przed całym światem. Pospiesznie zatrzymała pojazd, przenosząc wzrok na lusterka. - Nosz cholera - jęknęła żałośnie pod nosem, widząc na ulicy staranowane przez nią lusterko innego samochodu. W takich chwilach żałowała, że zamiast samochodu nie zdecydowała się na skuter. Pewnie i miałby cały czas poharatane kolana albo łokcie, ale ostatecznie wybrałaby mniejsze zło. - Ja najmocniej przepraszam! - rzuciła wysiadając z samochodu do mężczyzny pospiesznie lecącego obejrzeć szkody. Chociaż jej przeprosiny były totalnie na nic, to przecież nie wyobrażała sobie inaczej zacząć swojego kajania. - Sytuacja jest naprawdę tak zła, na jaką wygląda? - zapytała z zakłopotaniem i milionem wątpliwości, czy szykować się na srogi ochrzan.

finan rowley
odznaki
wydra za napisanie karty highway to hell
multikonta
wieś pobierowo
aloe vera

finan rowley
32 lata - 187 cm - właściciel wypożyczalni i wykładowca
Awatar użytkownika
about me
przejął po zmarłym ojcu wypożyczalnie aut i od połowy sierpnia wykłada ekonomie na san jose state university, jako absolwent prowadzący własny biznes. ma żonę z którą nie mieszka i żyje w separacji od prawie trzech miesięcy.

Post finan rowley ()

Korzystając z godzinnej przerwy między pracą w wypożyczalnia a zajęciami na kampusie, mężczyzna zwykle znajdował zacienione miejsce pod ulubioną kawiarenką, zamawiał czarną kawę, bajgla i nadrabiał sprawdzanie prac zaliczeniowych studentów. Nie lubił tracić swojego jakże cennego, wolnego czasu i siedzenie nad papierami do późna, dlatego też zbawienny okazał się czas, który miał w zanadrzu pomiędzy jedną pracą, a drugą. Lubił gwarne towarzystwo ludzi, którzy przechadzali się wzdłuż barierki oddzielającej lokal od chodnika i osób, które wchodząc do kawiarni wypuszczały na zewnątrz słodki zapach wypieków. Zagryzał pieczywo, gdy usłyszał dochodzący z ulicy trzask i kiedy odwrócił się z przejęciem, dostrzegł toczące się po ulicy lusterko swojego Mercedesa. Odłożył bajgla na talerzyk, a notes z pracami studentów upchnął pospiesznie do torby. Nie zasuwając za sobą krzesełka przewiesił ją przez ramie i od razu ruszył w stronę swojego auta i dziewczyny, która również wysiadła by ocenić uszkodzenia których dokonała.
Kolejne lusterko! — krzyknął i złapał się za głowę widząc szkodę, którą wyrządziła mu nieznajoma, totalnie nierozgarnięta brunetka. Zaczynał twierdzić, że prześladował go pech - ostatnio non stop zmuszany jest wymieniać lusterka. Pewien był, że połowa wypadków to sprawka studentów, którzy dopiero doszkalali swoje zdolności prowadzenia samochodu. Gdziekolwiek by nie zaparkował - tam szkoda! — Miała Pani cały pas dla siebie! — wskazał nerwowo dłonią na jezdnię i warknął na nią, nie mając pojęcia jak w ogóle do tego doszło. Stał prawidłowo - na wyznaczonym do parkowania miejscu, więc nie miał sobie nic do zarzucenia.
A na co Ci wygląda wyrwane lusterko? Wszystko kosztuje — wywrócił oczami i głośno westchnął. Za brak lusterka mógł zgarnąć mandat, a to ostatnie czego było mu trzeba. Nie narzekał na brak pieniędzy ale nie lubił wywalać pieniędzy w błoto. — Nie zamierzam odpuszczać. Dzwonię na policję, bo nie interesuje mnie dogadywanie się na słowo honoru — dodał, nie chcąc przystawać na żadne oświadczenia. Polisa ubezpieczeniowa mogła być fałszywa i musiałby płacić z własnej kieszeni, o nie.

gisela alpman
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one highway to hell
multikonta
orley daswhood, elspeth monaghan
rejwen#7021

gisela alpman
27 lat - 166 cm - krawcowa, specjalista ds. sukni ślubnych
Awatar użytkownika
about me
i don't know what i'm doing with my life but i know i'm doing it wrong

Post gisela alpman ()

To jak do cholernego wypadku doszło, w tamtym momencie stało się tajemnicą owianą przez świat, bo ze stresu Gisela miała wrażenie, że ona sama nie jest w stanie przypomnieć sobie okoliczności tej pechowej sytuacji. Czy dźwięk wiadomości za bardzo ją rozproszył, czy to po prostu wszystkie do dupy sytuacje składające się na całokształt jej życia? Gdyby miała wybierać to pewnie powiedziałaby, że dosłownie wszystko idzie pod górkę i jest to wina złośliwego uśmiechu losu, ale przecież nie mogła się usprawiedliwiać przed właścicielem rozbitego lusterka, że w życiu się trochę próbuje odnaleźć i pech chciał, że straciła skupienie akurat tuż obok jego samochodu.
Zmarszczyła lekko nos, słysząc krzyki mężczyzny i po samym tonie pierwszej wypowiedzi już czuła w kościach, że lekko ta rozmowa nie przebędzie. Sama nie chciałaby stracić kolejnego lusterka, chociaż zamiast tego w tym wypadku ona traciła kolejne pieniądze. A tych raczej bardziej potrzebowała po przeprowadzce, więc jaka szkoda, że oszczędności w ogóle się jej nie trzymają. Po pierwsze primo, może dlatego że wcale nie oszczędza. Po drugie, sama kokosów nie zarabia. A świnka skarbonka już dawno leżała rozbita i pozbawiona pesos, które teraz będzie musiała wynaleźć, by pokryć wyrządzone szkody. Cała nadzieja w ubezpieczeniu. - Strasznie Pana przepraszam to był naprawdę bardzo pechowy wypadek - rzuciła żałośnie skruszona, bo w końcu co mogła innego powiedzieć? Rzeczywiście było jej okropnie wstyd, że na pustej ulicy zrąbała facetowi lusterko, ale czasu cofnąć nie mogła i niestety musiała sobie poradzić z tym, z czym została. Jak już było wiadome, kierowcą roku nie była, ale czy nawet najlepszym nie zdarzają się wypadki? Może nie takie głupie, ale zawsze wszystko się może zdarzyć. Tak starała się pocieszać w myślach, aż nie zauważyła kiedy przeszli na ‘ty’ i automatycznie jej nastrój zaczął się zmieniać. - Głupio to zabrzmi, ale to nie jest jeszcze koniec świata. Najważniejsze, że większych szkód nie ma, wszyscy są cali i zdrowi, i w ogóle - powiedziała próbując całkowicie ukryć narastające podirytowanie, chociaż to nie nią w tej sytuacji powinny szargać emocje to jej natura zawsze odzwierciedlała energię innych. Wzięła głęboki wdech, starając się przywołać do porządku, ale dalszy rozwój sytuacji nie dawał jej do tego warunków. - Jak to policję chce Pan wezwać? - rzuciła z lekkim niedowierzaniem i paniką gdzieś w tle. Spojrzała na mężczyznę, jak na ostatniego głupca, początkowo nie wiedząc jak powinna się teraz zachować. Spokojnie Gisela, tylko nie zacznij pyskować. - Rozumiem Pana obawy, ale uważam, że interwencja funkcjonariuszy nie jest tutaj potrzebna i możemy się dogadać osobiście, bez pomocy stróżów prawa, jak dorośli ludzie - potrząsnęła lekko głową, jakby to miało tylko wyrazić absurdalność tej sytuacji i jej oburzenie. - Rany, jakbym chciała Pana wykiwać to już bym gnała przez kolejną przecznicę uciekając od odpowiedzialności - uniosła jedną brew ku górze, analizując sytuację od początku. Skoro już zapisane było w gwiazdach, że tego dnia pierdyknie komuś w lusterko, to czy nie mogła to być jakaś szalenie miła osoba, z którą rozmowa przebiegłaby o niebo lepiej?

finan rowley
odznaki
wydra za napisanie karty highway to hell
multikonta
wieś pobierowo
aloe vera

ODPOWIEDZ