If you're feeling down, here's the remedy
W najnowszym ogłoszeniu przeczytacie o zmianach w administracji oraz rankingu za maj!
Zestaw nowych zadań miesiąca możecie znaleźć pod tym linkiem.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
Awatar użytkownika
about me
your hand in mine, the tide washed our names from the shore
0 cm
0 y/o
california's "first" city
Cytuj

Post ()

monterey
brak multikont

California's "First" City, city of monterey
Awatar użytkownika
about me
your hand in mine, the tide washed our names from the shore
0 cm
0 y/o
california's "first" city
Cytuj

Post ()

start!
Jak co roku, Monterey, miasteczko bez dwóch zdań żyjące w zgodzie z wodą, w rytm jej pływów, zdecydowało się zorganizować huczne obchody World Water Day. Za każdym razem rządzący stawiają na inny sposób uczczenia tego wyjątkowego dnia. Raz są to różnego rodzaju aukcje, w czasie których można wygrać, na przykład dzień na luksusowej łodzi napędzanej energią słoneczną. Innym razem festyn, na którym rodziny z dziećmi mogą przyjść, zjeść lokalne przysmaki i wesprzeć tym samym fundację działającą w mieście, której celem jest oczyszczanie nadmorskiego środowiska Monterey. W tym roku zdecydowano się na jeszcze inną aktywność, którą jest gra terenowa!

Po podzieleniu was na grupy burmistrz Monterey wręczył każdemu z was kopertę ze współrzędnymi pierwszej lokacji:

36º 35' 7.953" N 121º 53' 47.005" W

To właśnie ona naprowadziła was do dróżki, gdzie zaczynacie.

KWESTIE TECHNICZNE DLA PRZYPOMNIENIA:
— prosimy o wyraźne zaznaczenie numeru, który został wylosowany;
— po czterech postach możecie wołać na disco, że jedna runda za wami i czas teraz na MG;
— starajcie się nie rozpisywać, by gra szła sprawnie;
— możecie założyć, że wasze postacie biegają po całym mieście, jednak wszystkie posty zamieszczacietutaj.
monterey
brak multikont

zawód rodziny i przyjaciół, uczę się!
Awatar użytkownika
about me
How would you feel if I told you I loved you?
It's just something that I want to do. I'll be taking my time spending my life
- falling deeper in love with you.
168 cm
18 y/o
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak otter love sea light don't go breaking my heart these boots are made for walkin' marcowe zadanie - zbiórka charytatywna world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh
Cytuj

Post ()

{ 007 }

Virginia uwielbiała takie zabawy. Dosłownie u w i e l b i a ł a. Nic tak nie poprawiało jej humoru, jak przebywanie na świeżym powietrzu, dlatego, kiedy tylko dowiedziała się, że zarząd miasta planuje urządzić obchody zbliżającego się święta, to prawie podskakiwała z radości. Nie wiedziała co prawda, na czym będzie polegać główna rozrywka, ale skoro wstęp był darmowy i wszystko odbywało się w dzień wolny od szkoły, to uznała, że rodzice pozwolą jej iść. I faktycznie - wyłudziła od nich kilka drobniaków w ramach przedwczesnego kieszonkowego, pięknie się uśmiechnęła, pocałowała matkę w policzek i jeszcze zadzwoniła do Mii, żeby zapytać, czy ma zamiar się pojawić. Otrzymawszy odpowiedź przeczącą, jedynie głośno westchnęła. Zdawała sobie sprawę, że zabawa bez przyjaciółki nie będzie już równie kusząca, ale i tak zdecydowała się przejść. Może po prostu pokręci się trochę między mieszkańcami, zje jakiegoś loda i wróci do domu?
Nieźle się zdziwiła, kiedy poinformowano ją, że wszyscy uczestnicy zostali połączeni w grupy, a ona miała brać udział wspólnie z… panią burmistrz. Szczęka opadła jej aż do ziemi i pewnie by tak stała jak głupia, gdyby nie to, że organizatorzy odesłali ją w kompletnie innym kierunku, bo aż do lasu. Czuła się trochę jak Jaś i Małgosia, którzy sypali za sobą kolorowe kamyczki, żeby odnaleźć drogę do domu. Na szczęście szybko odkryła, że GPS wciąż działał, toteż skupiła się na trafieniu w miejsce zbiórki, a trochę mniej na stresowaniu o zaginięcie w lesie.
- Cześć! - wykrzyknęła, kiedy zobaczyła czekające osoby i podbiegła szybciej, żeby nie być spóżnioną. - I dzień… dzień dobry, pani burmistrz - przywitała się grzecznie, dosłownie kłaniając się Jolene.

Wyrzuciłam: 4
lemonka#0165

burmistrz, monterey town hall
Awatar użytkownika
about me
Of all the flowers you picked,
I knew you would forget
Forget-me-nots
164 cm
50 y/o
wydra za napisanie karty world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh
Cytuj

Post ()

2
Mieszkańcy Monterey mogli być nieco zdziwieni, gdy dowiedzieli się, że sama pani burmistrz tegoż właśnie zacnego miasteczka będzie brała udział w grze terenowej - ale dlaczego właściwie by nie miała brać udziału? Zakończenia gry to ona sama nie znała, a jedyne co wiedziała to to, że wszystko będzie bezpieczne dla ludzi. Jej zastępca się wszystkim zajął, specjalnie organizując to tak, by Jolene nie miała pojęcia o przebiegu i zakończeniu gry, bo mu przedtem zgłosiła, że by też chciała w tym uczestniczyć. Nie tylko chciała się rozerwać - ale całe wydarzenie było doskonałą okazją, by zintegrować się z mieszkańcami. Nigdy nie uważała, że osoba "u władzy" powinna trzymać się od cywili jak najdalej, dlatego dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że pani Lovecraft pojawiała się wszędzie tam, gdzie mogła.
Koperty ze współrzędnymi rozdawała ona, bo zastępca stwierdził, że tak będzie lepiej wyglądało, ale po tym prędko udała się na miejsce zbiórki. Podreptać sobie w miejscu zdążyła jedynie chwilę, bo zaraz na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze osoby z jej grupy - a z racji tego, że urodziła się tu i pewnie tutaj zostanie pochowana, to kojarzyła wszystkich. Nawet Maeve, chociaż dziewczyna pojawiała się tu tylko wakacyjnie. Virginię i Indianę znała lepiej, ale wciąż niezbyt dobrze; co tylko potwierdzało jej stanowisko o tym, że burmistrz powinien się integrować z mieszkańcami!
— Ginny, kochana, daruj to sobie pani burmistrz, znasz mnie nie od dziś, więc mów do mnie po prostu Jolene, dobrze? I błagam, nie proszę pani, bo się wtedy czuję, jakbym ze sto lat miała! — odparła praktycznie natychmiastowo, ściskając delikatnie ramię panny Torsney w swoiście pocieszającym geście, a następnie. Kiwnęła głową, gdy zebrały się już wszystkie i rozejrzała się dookoła, opierając dłonie na biodrach.
— No, muszę wam powiedzieć, że dawno w takim czymś udziału nie brałam, to w sumie nawet nie wiem, gdzie tych wskazówek szukać. Może któraś z panien byłaby chętna wybrać kierunek, w którym się udamy?

Wylosowany numer: 5

Virginia Torsney Maeve Bailey indiana lanaghan
echo

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

Indie od zawsze dobrze wspominała lokalne obchody różnego rodzaju świąt. Jej rodzice w jakiś sposób angażowali się w w każde i żaden z członków rodziny nie zostawał pominięty, więc trochę z przyzwyczajenia i w tym roku nie mogła przejść obojętnie. Co prawda liczyła, że namówi więcej rodzeństwa albo chociaż uda im się być razem w drużynie, ale ostatecznie nie zamierzała narzekać. Tego typu zabawy do zawsze dobra okazja na poznanie nowych ludzi, więc coś z czym Lanaghan dobrze sobie radzi. Poza tym spędzi czas na świeżym powietrzu, także wychodzi więcej plusów niż minusów. Przynajmniej tak jej się wydawało, dopóki nie dotarła do listy, na której zobaczyła dobrze jej znane nazwisko. Nie spodziewała się, że Pani Burmistrz będzie brała udział w tego typu zabawach, więc naprawdę złapało ją to z zaskoczenia. Zaklęła pod nosem kilka razy próbując znaleźć kogoś ze swoich bliskich, żeby trochę popanikować, ewentualnie namówić do ucieczki i picia w lesie, ale że każdy był już dość zajęty w swojej grupie ta opcja szybko została wyeliminowana. Dzień z matką byłej, która prawdopodobnie Cię nienawidzi nie brzmiał zbyt przyjemnie, Brzmiał wręcz, jak koszmar, ale nie miała już innego wyjścia, niż uśmiechnąć się szeroko, nie do końca szczerze i modlić się w duchu, żeby szybko się to skończyło.
- Cześć - przywitała się z dziewczynami uśmiechając delikatnie, a kiedy jej wzrok napotkał Jolene od razu wbiła spojrzenie w ziemię jakby liczyła, że skoro ona na nią nie patrzy to kobieta nie może jej zobaczyć. Taka peleryna niewidka - Tamte drzewa wyglądają ciekawie - rzuciła lekko spanikowana pokazując na byle jakie rośliny w odpowiedzi na słowa Lovecraft. Wyczuła swoją szansę, żeby nabrać chociaż trochę dystansu, bo w tej samej sekundzie, w której skończyła mówić zaczęła iść, szybko przebierając nogami, we wskazanym przez siebie kierunku znajdując się na czele grupy. Dobrze. Może któraś z dziewczyn zagada panią burmistrz, dzięki czemu Indie ograniczy swoje interakcje z nią i wyjdzie cało z dzisiejszej zabawy.

Wylosowany numer: 5

Jolene Lovecraft Maeve Bailey Virginia Torsney

medium, Pebble Beach Psychic
Awatar użytkownika
about me
Zgrzeszyłam wczoraj wszystkim


tylko nie inteligencją
164 cm
22 y/o
wydra za napisanie karty world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh
Cytuj

Post ()

Szczerze mówiąc nie wiedziałam czy pojawiać się na tej całej organizowanej imprezie, czy może to olać, ale z drugiej strony... Niekoniecznie widziało mi się siedzenie na chacie a jednak spędzanie czasu na łonie natury totalnie mnie jarało. Zresztą hej - to zawsze sposób na poznanie kogoś nowego, co nie? Niekoniecznie jeszcze miałam tutaj dużo znajomych dlatego stwierdziłam że to jest idealny sposób na poznanie kogoś nowego. Wiadomo, miałam dwie super współlokatorki tutaj, miałam Eleanorę, ale jednak warto byłoby choć trochę poszerzyć grono znajomych. No i NAGRODA! Może uda wygrać się coś spoko? Na przykład kasę bo ostatnio było u mnie z tym mocno krucho, na tyle krucho, że zastanawiałam się nad drugą dorywczą pracą. Kto by pomyślał, że sprzedawanie kryształów jednak nie będzie aż tak rentowne w dzisiejszych czasach? A o pomoc finansową przecież też nie mogłam poprosić rodziców bo... No oni dalej myśleli że jestem pilną studentką ekonomii w Nowym Jorku.
I obiecywałam sobie, że tym razem się nie spóźnię na spotkanie, że przyjdę przed czasem, że serio się ogarnę, ale no... Niestety się nie udało. Najpierw rozlałam całą owsiankę na podłogę, potem pobrudziłam spodnie podkładem, nie mogłam trafić na wolną łazienkę bo wiecznie ktoś mi się tam wciskał, ale... No udało się. Podjechałam na miejsce zbiórki i wręcz pobiegłam do grupki z którą miałam dziś współpracować, posyłając im przepraszający uśmiech - Jestem, już, jestem! - rzuciłam, przyglądając się buziom dziewczyn/kobiet, bo w gronie mojej grupy rozpoznałam też... Panią burmistrz - Maeve jestem, bo chyba się nie znamy? - rzuciłam tak do ogółu, chociaż wiadomo - mam okropną pamięć, więc może jednak którąś znałam (czytałam którejś z ręki, czy stawiałam tarota) i po prostu nie ogarniam? - A wiemy w ogóle czego konkretnie szukamy? Jakiegoś listu, czy...? - przyspieszyłam kroku, równając go z brunetką, Indianą, przyglądając się tym krzakom. Chciałam być dzisiaj jak najbardziej pomocna bo już wystarczy, że się spóźniłam, wystarczy mi tyle wtop.

Wyrzuciłam: 6
bluemoon#2005

California's "First" City, city of monterey
Awatar użytkownika
about me
your hand in mine, the tide washed our names from the shore
0 cm
0 y/o
california's "first" city
Cytuj

Post ()

PODPOWIEDŹ: pomiędzy jedenastą, a dwunastą
TAM ZNAJDZIECIE: czerwoną kopertę
ELEMENT HASŁA: klik klik
monterey
brak multikont

zawód rodziny i przyjaciół, uczę się!
Awatar użytkownika
about me
How would you feel if I told you I loved you?
It's just something that I want to do. I'll be taking my time spending my life
- falling deeper in love with you.
168 cm
18 y/o
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak otter love sea light don't go breaking my heart these boots are made for walkin' marcowe zadanie - zbiórka charytatywna world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh
Cytuj

Post ()

Virginia nieźle się zmieszała, kiedy pani burmistrz powitała ją z taką radością. Bardzo tę kobietę lubiła - zresztą, wszyscy ją lubili. Była bardzo miła, sympatyczna, przypominała taką osobę, która nigdy na nikogo nie nakrzyczy. No i każdy mieszkaniec Monterey zastanawiał się, jak to w ogóle możliwe, że wypchnęła z własnego brzucha aż tyle dzieci i wciąż pozostawała w świetnej formie. Nawet Ginny, mając zaledwie siedemnaście lat, podziwiała Jolene jak mało kogo - i marzyła o tym, żeby pewnego dnia być do niej podobna.
Uśmiechnęła się, trochę speszona, ale grzecznie kiwnęła głową.
- Postaram się zapamiętać - obiecała, ale i tak doskonale zdawała sobie sprawę, że nie będzie się do pani burmistrz zwracać po imieniu, bo przecież tak nie wypadało.
- Ja cię znam! - wykrzyknęła entuzjastycznie w stronę Maeve, kiedy dziewczyna dołączyła do ekipy. - To znaczy nie znamy się oficjalnie, ale kilka razy obiecywałam sobie, że poproszę cię o czytanie z dłoni - powiedziała, szeroko się uśmiechając. Wyciągnęła rękę w stronę starszej koleżanki, chcąc się kulturalnie przywitać. - Gdybyś miała kiedyś czas i chciała mnie przyjąć, to może się umówimy na taką sesję? Nie wiem, jak to dokładnie wygląda, ale jeśli wymienimy się numerami po zabawie, to może uda nam się dogadać? - zaproponowała, ruszając powoli we wskazanym kierunku. Podążyła za wchodzącą do lasu Indianą, bo dziewczyna wyglądała na taką, która wie, co robi.
- Zabawne, że jesteśmy taką dziewczyńską grupą, co? Myślałam, że zgłosi się więcej facetów. - A konkretnie jeden facet, na którego punkcie totalnie zwariowała i na dobre straciła głowę.

Propozycja rozwiązania: Huckleberry Hill - punkt widokowy prawidłowe rozwiązanie - Lorien
Kostka: 5
lemonka#0165

policjantka, monterey police department
Awatar użytkownika
about me
Don't fall on your sword
Just follow your instinct
Like an old lesson learned
172 cm
31 y/o
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak pontoons and swimmers drunken sailor around the world heart to heart never have i ever
Cytuj

Post ()

003
Sama nie wiedziała co do końca myśleć o tym, że do jej śledztwa został przypisany nikt inny, tylko Huxley. Znała go na tyle, żeby wiedzieć, w jaki sposób podchodził do jej wiary w nadprzyrodzone kwestie. Może odrobinę naiwnej, ale jak najbardziej szczerej. Poza tym, jak wyjaśnić kwestię tego, że 3/4 jej życiowych partnerów umarło? Claire nie brała pod uwagę czegoś takiego jak prosty zbieg okoliczności. Wolała ulokować swoją wiarę w tym, że ciążyła na niej pewnego rodzaju klątwa, choć jeszcze nie pojęła jej źródła i powodu. Być może chodziło o to, że nie zgłębiała swoich szkockich korzeni, tak jak powinna i duchy mściły się na jej ignorancji. W ten sposób było jej w pewnym sensie łatwiej oswoić się ze śmiercią bliskich osób oraz ruszyć do przodu, a skoro coś działa, nie może być głupie.
Dzisiejszego popołudnia spotkali się z Beresfordem przy leśnej ścieżce. Claire odebrała zgłoszenie o grupce zaginionych w lesie nastolatków. Zebrali współrzędne miejsca oraz zeznania świadków, a teraz nie pozostawało nic innego, jak udać się na miejsce i dojść do sedna sprawy.
Monaghan, słynąc ze swojej patologicznej punktualności, pojawiła się na wskazanym miejscu piętnaście minut przed wskazanym czasem, wyprzedzając tym samym całą ekipę oraz psychologa policyjnego, na widok którego cieszyła się najmniej i zupełnie nie rozumiała, do czego miałby się tutaj przydać. Skrzywiła się więc mimowolnie, widząc, jak zbliżał się w jej kierunku.
Beresford — skinęła mu głową na powitanie i zagryzła policzek, krzyżując ręce na piersi. Chwilę milczała, zanim podjęła temat, dla którego się tutaj znaleźli, zwracając się również do pozostałych policjantów, którzy mieli brać udział w poszukiwaniach — No dobrze, im szybciej to załatwimy, tym szybciej będziemy mogli wrócić do naszych zajęć. Rozdzielmy się, chodźmy dwójkami i pozostajemy w stałym kontakcie — z tymi słowami zamachała krótkofalówką, trzymaną w dłoni.
Już chciała ruszyć z jedną z policjantek, ale ubiegł ją w tym kolega z pracy, który ewidentnie chciał, aby stała się jego partnerką również poza pracą. Monaghan nie pozostawało więc nic innego, jak udać się w las z Huxleyem. Westchnęła cicho, ale nie byli w przedszkolu, więc nie stroiła fochów, tylko ruszyła przed siebie.
Myślisz, że to kolejny dowcip lokalnych kretynów, czy tym razem naprawdę coś się stało? — zapytała, chcąc przerwać niezręczną ciszę. Spięła włosy w wysoki kucyk, żeby nie przeszkadzały jej w przebieżce po lesie i spojrzała przez ramię na mężczyznę, idącego krok za nią.

huxley beresford

Psycholog policyjny, znawca okultyzmu, MPD, SJSU
Awatar użytkownika
about me
But brother, my demons keep on haunting me...
175 cm
35 y/o
wydra za napisanie karty
Cytuj

Post ()

Nic nie myślę, wtedy nie mam oczekiwań — powiedział spokojnie, lecz po chwili dodał nieco ciszej: — Ale jak życie znam, ta wyprawa nie ma najmniejszego sensu i stracimy tylko czas. Trup to trup, bardziej martwy nie będzie.
W świecie Huxleya Beresforda nie istniał skrajny optymizm. Nie istniał nawet optymizm minimalny, bo oznaczał opuszczenie gardy i nadstawienie karku pod łaskę kapryśnego losu, a na to nie mógł sobie pozwolić. Mężczyzna tak mocno zakorzenił w sobie politykę strategicznego pesymizmu po rozwodzie z byłą żoną, że zaczął go przekładać na każdy element swojego życia.
Jeszcze parę lat temu niektórzy policjanci znali jego bardziej otwartą stronę, ale wraz z mijającym czasem oraz balastem doświadczeń, stał się kwaśno-gorzki lub gorzko-kwaśny, w zależności, czy uważał dany dzień za dobry lub zły. Dzisiaj było... upierdliwe.
Zapuszczając się w las za Monterey, nie nastawiał się na fanfary, w przeciwieństwie do towarzyszącej mu funkcjonariuszki Claire Monaghan. Z tyłu obserwował jej reakcje na otoczenie, słuchał, jak oddycha i tworzył dyskretnie obraz kobiety wchodzącej na potencjalnie niebezpieczny teren w najgorszej z możliwych dla niej konfiguracji.
Nigdy nie pojął, co nią kierowało w wierze w paranormalne zjawiska, ale uważał, że szefostwo wyznaczyło najgorszą z możliwych opcji do tego zadania.
Nie czujesz się zdenerwowana, że właśnie ciebie wybrano do tego? — zapytał niedyskretnie, piorunując przenikliwym spojrzeniem plecy Monaghan, a gdy zwróciła się do niego, dodał: — W końcu podejrzenie padło na rytualny mord lokalnej grupki satanistów. Jeszcze miesiąc temu wieszali tu wybebeszone truchła krów na drzewach. Całkiem niedaleko stąd. — Żeby nie pozostać gołosłownym, wskazał gdzieś w prawo dłonią. — Odpowiedzialny za to był schizofrenik, któremu wydaje się, że Antychryst go wybrał na swą prawą rękę. Wydaje, bo nadal go nie złapaliście — wytknął ze wzruszeniem ramion i schował dłonie do kieszeni policyjnej kurtki. — Trochę to brzmi, jakby komendant lub szeryf chcieli ci coś udowodnić. Nie wkurza cię to?

claire monaghan
Pick one

policjantka, monterey police department
Awatar użytkownika
about me
Don't fall on your sword
Just follow your instinct
Like an old lesson learned
172 cm
31 y/o
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak pontoons and swimmers drunken sailor around the world heart to heart never have i ever
Cytuj

Post ()

Przewróciła oczami na jego cyniczne słowa. Oczywiście sama również brała pod uwagę taką ewentualność. Niestety najczęściej takie poszukiwania kończyły się odnalezieniem ciała, ale przecież mężczyzna nie musiał być aż tak dobitny w swoich stwierdzeniach. Claire momentalnie przypomniała sobie, dlaczego nie przepadała za pracą z nim.
Uroczy jak zwykle. Prawdziwy promyczek słońca — burknęła pod nosem, odsuwając przy okazji gałąź drzewa, aby utorować sobie przejście, kiedy skręcili na bardziej zarośniętą ścieżkę, zbaczając z tej głównej. Starała się nie dać sprowokować Beresfordowi, skupiona na tym, po co się tutaj znaleźli. Na odnalezieniu grupki dzieciaków, które w najlepszym możliwym scenariuszu, siedziały gdzieś pijane, chcąc w ten sposób dać nauczkę swoim rodzicom i trochę ich nastraszyć. Claire nie miała swoich dzieci, mogła więc tylko wyobrazić sobie, co czuli ci biedni ludzie, czekając w domach na jakiekolwiek wieści.
Nie wiem, do czego zmierzasz z tym pytaniem — odpowiedziała zupełnie szczerze, nawet na niego nie patrząc. Po pierwsze dlatego, żeby nie potknąć się wtedy o jakiś wystający korzeń, a po drugie, nie chcąc dawać się wciągnąć w żadną dyskusję. Znała stanowisko Huxleya i słyszała też o nim przeróżne historie po tym, jak przeniosła się do komendy w Monterey z tej w San Jose. Mówiąc bardzo oględnie, nie miał zbyt dobrej renomy wśród współpracowników, choć krążyły ludowe legendy o tym, że kiedyś był inny. Monaghan przypuszczała jednak, patrząc na Huxleya, że były podobnie zasadne jak te o Wielkiej Stopie.
Przewróciła oczami, kiedy mężczyzna gładko przeszedł do meritum swojej wypowiedzi, a chwilę później wypuściła powietrze z płuc, dając mu niewerbalnie znać co o tym myśli. Ot preludium do późniejszej wypowiedzi.
Dobrze wiesz, że ci ludzi to oszuści i nie mają zbyt dużo wspólnego z czymkolwiek poza bestialskim mordowaniem zwierząt i prawdopodobnie ludzi — oznajmiła, zgodnie ze swoim przeczuciem oraz poszlakami, jakie udało im się w tamtej sprawie zebrać — Poza tym, dobrze ci radzę, żebyś nie żartował sobie z taki spraw. One mają tendencję do upominania się po swoje — może zabrzmiała dość tajemniczo, ale Monaghan głęboko wierzyła, że nie powinno się ingerować w sprawy wyższe bez odpowiedniej wiedzy i przygotowania, a już na pewno błędem było pokpiewanie z nich — Nie wkurza mnie to — nakreśliła w powietrzu cudzysłów, powtarzając słowa Beresforda — Bo szeryf i komendant wiedzą, że jestem dobrą policjantką i nie kwestionują moich umiejętności — wypowiadając ostatnie słowa, spojrzała prosto w oczy mężczyzny, chcąc dać mu w ten sposób do rozumienia, że on jako jedyny miał z nią problem.

huxley beresford

Psycholog policyjny, znawca okultyzmu, MPD, SJSU
Awatar użytkownika
about me
But brother, my demons keep on haunting me...
175 cm
35 y/o
wydra za napisanie karty
Cytuj

Post ()

Ja ich nie kwestionuję — odparł spokojnie, ale w jego głosie zabrakło rzeczywistego przekonania do stanu rzeczy prezentowanego przez Monaghan. — Zastanawia mnie tylko, skąd u policjantki poleconej do zadania przez samą górę wzięła się tendencja do wiary w zjawiska paranormalne. Nie traktuj tego, jako przytyku. Dobrze jest wiedzieć, z kim się pracuje i kiedy można na kogoś liczyć, a kiedy kwestia przetrwania pozostaje całkowicie zależna od nas samych. — Słowem, chciał wiedzieć, czy Claire dopadnie paraliż, jeżeli wpadną na rozczłonkowane ciała z wyciętymi na czołach pentagramami do góry nogami. Nie wspomniał, że ma z tego zadania sporządzić szczegółowy raport nie tylko dotyczący potencjalnego zdarzenia, ale i personelu komendy. Niefart chciał, że Monaghan akurat trafiła do pary z nim. Na to jednak już nie mógł nic poradzić. — Dla przykładu — ciągnął dalej monolog — nie jestem najlepszym strzelcem i nie przepadam za bronią palną. — Uniósł otwarte dłonie w geście czystych intencji. — W związku z tym, sferę obezwładniania przeciwnika i rolę tarana zostawiam bardziej doświadczonym. Takim, jak ty. Jednak porucznik Meagher powiedział, że są momenty, które potrafią tobą zachwiać. I że traktujesz je, jak przekleństwo czy fatum. — Beresford dostrzegł, że kobieta z chodu przeszła w szybki marsz, więc w ślad za nią przyspieszył kroku. Teren pod ich nogami zaczął się obniżać, a temperatura otoczenia również delikatnie spadła, choć nie na tyle, aby w roboczych kurtkach odczuli to zjawisko. — Nie nazwał ich po imieniu — zapewnił. — Co nie znaczy, że nie istnieją. Jeśli chcesz, możemy o tym porozmawiać, zanim dojdziemy do wskazanego miejsca. Zwłaszcza, że nie zanosi się na krótki spacer.
Ostatni sygnał GPS z komórki Meghan Jean, siedemnastoletniej licealistki oraz prowodyrki dziwnych łowów na rzekomą wiedźmę grasującą w lasach za Monterey, dotarł z serca gęstwiny przed tygodniem, a potem przepadł, jak kamień w wodę. Potem pojawiły się zakłócenia pasujące do sieci komórkowej Lionela Dorsky'ego. Zaledwie kilka sekund, ale tych parę cennych nici sygnału postawiło na nogi MPD dokładnie dwadzieścia sześć godzin temu. Nikt na komendzie nie potrafił zdefiniować, co zepsuło złącza, zwłaszcza, że na terenie lasu mieściła się stara wieża radiowa, z której korzystali operatorzy sieci komórkowych dzięki zainstalowanym przetwornikom. Porucznik Meagher zaproponował, aby część grupy poszukiwawczej udała się właśnie tam, aby sprawdzić, czy łączność nie została uszkodzona przez dziką zwierzynę. Jeśli bachory miały trochę oleju w głowie, mogły się tam udać w pierwszej kolejności.
Co jednak zyska się z czwórki nastolatków nie potrafiących czytać z map papierowych, nie wspominając o nieposiadaniu ich?
Katastrofę.
A jeśli dodać do tego potencjalne zagrożenie ze strony groźnego schizofrenika, którego MPD w dalszym ciągu nie złapało?
Paskudny obrządek z domieszką świeżej krwi.
Bersford nie wierzył w tak wielki przypadek i dalej zakładał, że dzieciarnia zgubiła się gdzieś w lesie z własnej winy. A jeśli nie żyją? To nie żyją.

claire monaghan
Pick one

policjantka, monterey police department
Awatar użytkownika
about me
Don't fall on your sword
Just follow your instinct
Like an old lesson learned
172 cm
31 y/o
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak pontoons and swimmers drunken sailor around the world heart to heart never have i ever
Cytuj

Post ()

Spojrzała przez ramię na Huxleya, ważąc słowa, zanim finalnie ponownie się do niego odezwała, będąc pewną, że zabrzmi spokojnie i z odpowiednim dystansem, co sprawnie udało jej się osiągnąć. Claire potrzebowała zawsze tylko ułamka sekundy, żeby doprowadzić się do kamiennej powagi, szczególnie w sytuacjach zawodowych. Nie lubiła mieszać życia prywatnego z tym zawodowym, o czym Beresford mial się właśnie dowiedzieć.
To moja prywatna sprawa, co robię w wolnym czasie. Ja nie ingeruję w to, czym interesujesz się ty, więc proszę cię o to samo — na koniec uśmiechnęła się do niego niedbale, chociaż oczy kobiety błysnęły, w jawny sposób zdradzając, że jeśli będzie kontynuował to drążenie w niej dziury, to może przestać być tak miła jak teraz — Co się tyczy moich predyspozycji zawodowych, możesz być spokojny, jesteś w bezpiecznych rękach — dorzuciła beznamiętnie, wciąż żyjąc z piętnem swojej płci w pracy. Odkąd pojawiła się w akademii policyjnej, zdarzali się mężczyźni, sugerujący jej, że z taką budową i aparycją nie nadaje się do jednostki policyjnej, ale każdego po kolei sprawnie sprowadzała do parteru tym, że była naprawdę dobra w swojej pracy, niezależnie od tego, że na pierwszy rzut oka prezentowała się na kruchą. To był jej atut, mogła zaatakować z ukrycia i robiła to zawsze. Poza tym sprawiało jej to pewnego rodzaju przyjemność, obserwując na koniec zmieszane spojrzenia kolegów, którym przeprosiny nie chciały przejść przez gardła i wypalały w nim dziury od zażenowania. Nie potrzebowała nigdy ich przeprosin, wystarczały te walory wizualne.
A teraz? Czy ta sprawa miała być pierwszą, która sprawi, że straci zimną krew, z której była tak dobrze znana w szeregach policji Monterey? Czy pomimo tego jak wiele myśli kłębiło jej się w głowie odnośnie ewentualnych staropogańskich obrządków, jakie mogły mieć miejsce w tym lesie, nie da się zwieść swojemu instynktowi i pociągowi do pracy? Będą musieli się o tym po prostu przekonać.
Kiedy wspomniał o Meagherze, bardzo mocno starała się, żeby nie przewrócić oczami. Czy ten stary pryk nasłał na nią tego szarlatana Huxleya? Mimowolnie zacisnęła palca na kaburze, ale nie zwolniła kroku, ani nie obejrzała się na swojego rozmówcę. Odrobinę liczyła na to, że ktokolwiek czai się w tym lesie, wyskoczy nagle z krzaków i go zabierze, a wtedy prawdopodobnie oprawcy sami do niej przyjdą, znalazłszy się na granicy wyczerpania od gadania Beresforda. Tak jak ona w tej chwili, choć minęło dopiero dziesięć minut, co stwierdziła, po ukradkowym zerknięciu na zegarek.
O czym chcesz rozmawiać, Beresford? — zapytała w końcu i przystanęła na moment, aby go skonfrontować — Bo ja nie mam ci nic do powiedzenia, poza tym, że twoja paplanina spowoduje zaraz, że ktokolwiek jest w tym lesie, dowie się o naszej obecności, a to nie będzie dobre dla nikogo — szczególnie dla dzieciaków, o ile jeszcze żyły.

huxley beresford

ODPOWIEDZ