If you're feeling down, here's the remedy
W najnowszym ogłoszeniu przeczytacie o zmianach w administracji oraz rankingu za maj!
Zestaw nowych zadań miesiąca możecie znaleźć pod tym linkiem.
Hasło do konta universal person to monterey.
Mechanik, Pacific Motor Service
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
179 cm
25 y/o
wydra za napisanie karty bean - the graphic master dipsy - the relationship guru george - the mad writer time is of the essence marcowe zadanie - zlikwidowany parking
Cytuj

Post ()

Kiedy zaczęła tłumaczyć zasady, postanowił wyjść ze swojego samochodu, by mieć lepszy widok na plan, niźli ze swojego wygodnego siedzenia. Stanął, oparty łokciami o swój samochód i przyglądał się najpierw właśnie określonej przez Hollie trasie, a następnie jej poczynaniom.
— Jasna sprawa. Czyli proste zasady, to mi się podoba. — Powiedział, bo faktycznie zasady były na tyle proste, że żadne z nich nie musiało przejmować się ewentualną pomyłką i zakręceniem w złym miejscu. No, w sumie też pewnie dlatego wybrali takie miejsce, by ustalone reguły nie powodowały w nich żadnych wątpliwości.
Musiał przyznać, że kobieta wiedziała co robi. Tak jakby już wcześniej brała w takich wyścigach udział. Jemu co prawda wiele razy się to nie zdarzyło, może raz czy dwa. Nie miał może z tym jakichś większych, ani tym bardziej dobrych wspomnień, ale totalnym laikiem też nie był!
— Mówisz? No nie wiem. Myślę, że po drinkach będziesz musiała zaprezentować. Byle było mokro nie od łez po przegranej. — Powiedział, oczywiście musząc wpleść tutaj jakiś typowy dla siebie chamski komentarz, bo nie byłby sobą po prostu.
Kiedy już wszystko było poustawiane, usiadł z powrotem na miejscu kierowcy w swoim samochodzie, ale sama Hollie jeszcze wtedy postanowiła wymienić ostatnie uprzejmości.
Obdarzył ją również spojrzeniem, teraz jednak oddając jej spojrzenie prosto w oczy.
— Jak już przegrasz, to idziemy na drinki, ale myślę, że to było oczywiste już wcześniej? — Obdarzył ją słodkim uśmiechem, również czując się bardzo pewnie.
— A teraz wsiadaj do żarówy i widzimy się na mecie. Nie martw się, poczekam. — Znowu się do niej uśmiechnął, i przekręcił kluczyk w stacyjce, co by jeszcze tak przygazować w miejscu dla efektu, a co!
Odczekał moment, by kobieta usiadła w swoim samochodzie i, kiedy już było gotowe, odczekali tylko moment, by na lampie po przygotowaniu wszystkiego i odczekaniu tej chwili, zapaliło się zielone światło.
I ruszyli!

Hollie Houghton
mkj

rzecznik, prawa ręka burmistrza, ratusz
Awatar użytkownika
about me
I know that you say I get mean when I'm drinking, but then again - sometimes I get really sweet. So what does it mean if I tell you, to go fuck yourself or if I say, that you're beautiful to me?
155 cm
30 y/o
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów skittles - the rainbow freak time is of the essence 1 tequila, 2 tequila, 3 tequila, floor drunken sailor let's get it on 9 to 5 blood, sweat and tears around the world black like my soul in shape the great british baking show a hard day's night i'm friends with mary jane marcowe zadanie - zlikwidowany parking
Cytuj

Post ()

Żarówa, jak powiedział Jack, wystrzeliła przed siebie niczym rakieta. W momencie, gdy światło lampy zmieniło kolor na zielony, Hollie docisnęła gaz do dechy i szybko wyprzedziła samochód przeciwnika przynajmniej o kilka metrów. Ba, żeby utrudnić mu trochę wyścig, zjechała na jego pas - poniekąd, żeby zrobić mu na złość, a poniekąd ze względów bezpieczeństwa - ot, gdyby akurat miało się okazać, że ktoś będzie nadjeżdżał z naprzeciwka.
O ile sam początek wyszedł jej nieźle, o tyle auto prawie wpadło w poślizg na pętli. Houghton zacisnęła ręce na kierownicy i zerknęła w tylne lusterko, żeby upewnić się, że Jack wciąż jest daleko. I nieźle się zestresowała, kiedy ujrzała jedynie blask ostrych świateł. Przez myśl przemknęła jej obawa, że jednak przegra, ale bogowie chyba ją dziś wspierali, bo przekroczyła linię mety - wyznaczoną przez czerwoną flagę - na kilka sekund przed Jackiem.
Najpierw zaparkowała samochód przy poboczu i sięgnęła po butelkę z wodą, żeby zadbać o przesuszone gardło, po czym otworzyła okno i zerknęła w stronę przegranego.
- Nieźle ci poszło - powiedziała, oblizując wargi. Cały ten zakład trochę ją podjarał. Wciąż nie miała ochoty być dla mężczyzny miła, ale przynajmniej zaczęła na niego patrzeć jakby przychylniej. Ostatecznie - może nie był aż tak okropny, jak jej się początkowo wydawało?
Wysiadła z samochodu, zatrzasnęła drzwi i przeszła drogę, by wejść do auta Jacka. Znowu bez pytania wprosiła się na przednie siedzenie, ale tym razem nie była delikatna i o nic nie prosiła. Po prostu chwyciła go za przód koszulki, przyciągnęła bliżej i zamknęła usta bardzo energicznym, głodnym wręcz pocałunkiem. Chłopak chyba nie miał pojęcia, na co się pisał.

jacklyn f. kirby
lemonka#0165

Mechanik, Pacific Motor Service
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
179 cm
25 y/o
wydra za napisanie karty bean - the graphic master dipsy - the relationship guru george - the mad writer time is of the essence marcowe zadanie - zlikwidowany parking
Cytuj

Post ()

Był zaskoczony tym, jak szybki start jej żarówa miała. Był też na tyle tym zaskoczony, że na chwilę aż zawahał się ze zmianą biegu i zostawiła go w tyle, co w zasadzie niemal ustawiło już cały wyścig, bo nawet jeśli był w jakichś momentach blisko wyprzedzenia jej, to na tyle sprawnie dawała sobie radę za kierownicą, że była w stanie wyjść obronną ręką z jakichkolwiek jego prób przejęcia inicjatywy na drodze. Co prawda takim momentem zwrotnym był moment, kiedy wydawało się, że straciła kontrolę nad samochodem na pętli i wtedy liczył na swoją szansę, ale i on sam nie wszedł w ten zakręt na tyle dobrze, na ile by liczył. Efektem tego było tylko to, że Hollie w lusterkach mogła zobaczyć jedynie niebezpiecznie bliski blask świateł jego samochodu. Do samego końca w zasadzie miał nadzieję, że jednak mu się uda... ale musiał uznać jej wyższość. Chyba jednak się przeliczył. I nie był nawet w stanie ukryć, że był z tego powodu wściekły, no, a przynajmniej mocno zirytowany tym faktem.
Zaparkował samochód obok niej i obniżył okno, i obdarzył ją spojrzeniem... wyrażającym przynajmniej kilka uczuć, z jednej strony był trochę zmieszany, zdenerwowany, z drugiej jednak... musiał na nią spojrzeć przychylnym okiem i uznać to, że jednak okazała się od niego lepsza.
— Nah. To Ty wygrałaś, więc jednak nie. Brawo, zaskoczyłaś mnie... — Powiedział, siląc się na spokojny ton i wzruszając ramionami. Przygryzł dolną wargę, co było oznakę jego zdenerwowania i spojrzał przed siebie. Po chwili jednak usłyszał najpierw trzaśnięcie jej drzwi, a następnie odgłos otwierania tych, znajdujących się w jego samochodzie. Popatrzył na nią, z delikatnym zdziwieniem, bo go jednak zaskoczyła. A w następnej chwili? W następnej chwili już całkowicie przejęła inicjatywę, po prostu kradnąc mu pocałunek. Co on, jakaś księżniczka? To był tylko ułamek sekundy zawahania i niemal od razu odwzajemnił, równie energicznie, jej pocałunek i po prostu na nią napierając tak, że pewnie po chwili już mogła poczuć za sobą ściankę drzwi, czy też siedzenia, kiedy równocześnie jedna z jego dłoni wylądowała na szybie, co by jednak w miarę kontrolować trochę i się nie wypierdolić przypadkiem, a druga z rąk wylądowała prosto na jej boku, co wykorzystał by ją jeszcze do siebie przyciągnąć, o ile się w ogóle dało!

Hollie Houghton
mkj

rzecznik, prawa ręka burmistrza, ratusz
Awatar użytkownika
about me
I know that you say I get mean when I'm drinking, but then again - sometimes I get really sweet. So what does it mean if I tell you, to go fuck yourself or if I say, that you're beautiful to me?
155 cm
30 y/o
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów skittles - the rainbow freak time is of the essence 1 tequila, 2 tequila, 3 tequila, floor drunken sailor let's get it on 9 to 5 blood, sweat and tears around the world black like my soul in shape the great british baking show a hard day's night i'm friends with mary jane marcowe zadanie - zlikwidowany parking
Cytuj

Post ()

Hollie nie miała zamiaru na niego czekać ani prosić o zgodę. Żadne z nich nie musiało się też długo zastanawiać nad tym, co właśnie robili, bo przecież byli dorośli. Bogom niech będą dzięki, że nie zdawała sobie sprawę, jak spora różnica wieku ich dzieliła i że Jack równie dobrze mógłby być jeszcze studentem, bo pewnie by się zawahała. Póki co jednak nie zamierzała zmieniać zdania, dlatego sięgnęła w stronę siedzenia mężczyzny i pociągnęła za zamontowaną przy nim wajchę, żeby odchylić oparcie i zrobić tam trochę więcej miejsca.
Zanim zdążył zareagować albo zaproponować jakąś inną opcję, Houghton odepchnęła go na jego miejsce i sięgnęła do suwaka wszytego w bok kombinezonu, żeby szybko pozbyć się zbędnego materiału. Piękny zestaw wylądował na tylnym siedzeniu, a kobieta wdrapała się na uda Jacka, ubrana jedynie w piękną, ciemną bieliznę. I w tym samym momencie chłopak mógł się upewnić, że tak - faktycznie - jej piersi są całkowicie naturalne i naprawdę spore. Każdy z jej partnerów zwracał na to uwagę, dlatego chwyciła Kirby’ego za rękę i ułożyła jego dłoń na swoim dekolcie, dając znak, że absolutnie nie powinien się krępować.
Spoiler
Pokaż
A teraz, ponieważ jest to temat publiczny i nie chcemy, żeby ludzie przypadkiem znaleźli tutaj jakieś bezeceństwa, zachęcam do zapoznania się z genialnym przepisem na placki z cukinii bez kropli oleju - bardzo zdrowe, niskokaloryczne i zupełnie zero tłuszczu:
https://jawagabunda.pl/przepisy/placki-z-cukinii-pieczone-w-piekarniku/
Chwile przyjemności zajęły im zaledwie kilka minut. Może to przez uderzające do głowy hormony, wywołane szybką jazdą i potrzebą konkurowania, może to przez fakt, że oboje byli cholernie atrakcyjni. Nie da się jednak zignorować faktu, że naga Hollie w pewnym momencie tak mocno naparła plecami na kierownicę, że cała okolica mogła usłyszeć głośny ryk klaksonu, który zdołał zagłuszyć kilka wydostających się z jej gardła przekleństw.
Skradła mężczyźnie jeszcze kilka pocałunków i prawie zdążyła z niego zejść, żeby wrócić na miejsce pasażera, ale w tym samym momencie o szybę ze strony kierowcy uderzyła zaciśnięta pięć, należąca do… policjanta.
- O kurwa.

jacklyn f. kirby
lemonka#0165

Mechanik, Pacific Motor Service
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
179 cm
25 y/o
wydra za napisanie karty bean - the graphic master dipsy - the relationship guru george - the mad writer time is of the essence marcowe zadanie - zlikwidowany parking
Cytuj

Post ()

No różnica wieku była, i chyba żadne z nich nie podchodziłoby do tego w tak luźny sposób, jak do tego podchodzili... chociaż nie, Jackowi to w sumie nie robiło to różnicy, bo i starsza partnerka to po prostu kolejne doświadczenie! Nie, żeby była pierwsza, ale... no wiadomo. Kompletnie nie przeszkadzało mu też to, że wiedziała co robi i nawet w pewnym stopniu podobało mu się, kiedy poniekąd kontrolowała to co się tutaj działo. Kiedy ta zdecydowała się pozbyć swoich ubrań, on wcale nie pozostawał dłużny bo i on szybko pozbył się zbędnych ubrań, które w tej sytuacji nie spełniały dla niego już żadnej funkcji, a w zasadzie, to było nawet wręcz przeciwnie i tylko przeszkadzały. Chociaż to może też jakaś funkcja?
Kiedy natomiast Hollie po prostu nakierowała jego rękę na swoje piersi, to no nie miał zamiaru udawać grzecznego chłopaczka, ani tym bardziej się w jakikolwiek sposób ograniczać. Zwłaszcza, że skoro jej piersi były naturalne, to zajęcie się nimi było dla niego tylko i wyłącznie przyjemnością. Zresztą, dla niej raczej też.
Na prędkość, z którą obydwojgu przyszło dojść do punktu kulminacyjnego pewnie wpływało wiele aspektów, zarówno cała sytuacja, ale i atrakcyjność drugiej osoby, z którą przyszło im się tutaj... spełniać. Jedno było pewne... kiedy panna Houghton naparła plecami na kierownicę, przez co sielską ciszę - przerywaną wcześniej jakimiś dziwnymi odgłosami, których dzieci z pewnością nie powinny słyszeć - tym razem przerwał jeden, ale konkretny i trochę przedłużony dźwięk klaksonu. Raczej nie tylko z jej gardła wyszło kilka przekleństw, bo i on pewnie nie pozostawał jej dłużny.
— Nie musiałaś używać klaksonu, żeby zatuszować krzyk rozkoszy, wiesz? — Powiedział też pewnie, przerywając co drugie słowo, by łapać oddech. Nie był w stanie sobie, nawet w takiej sytuacji, odpuścić krzty złośliwości, z którą powinna go skojarzyć na dobre. Tak swoją drogą, to dobrze, że Jacek jest taki przezorny i pewnie miał tutaj jakieś gumki, na wszelki wypadek. Zresztą, w portfelu pewnie też miał! Jak to mówią... przezorny zawsze zabezpieczony?
Kiedy finalnie kobieta jednak wróciła na swoje miejsce, no... prawie, to aż sam się lekko wystraszył, kiedy o szybę od jego strony uderzyła pięść. Aż odruchowo chciał się poprawić, ale tylko uderzył łokciem o drzwi i rzucił pod nosem równie kulturalnie: — Kurwa mac no —, które z pewnoscią odnosiło się zarówno do pojawienia się policjanta, ale i samego uderzenia, które nie było przyjemne! Obniżył trochę szybę, bo z pewnością nie planował teraz wysiadać, ale najpierw pomógł Hollie do końca znaleźć się na miejscu pasażera.
— Przepraszam, ale czy mógłby Pan nie podglądać? Jestem nieubrany. — Powiedział, obdarzając go uprzejmym uśmiechem(tak naprawdę, to bezczelnym) dochodzącym z twarzy zroszonej przynajmniej kilkoma kroplami potu.

Hollie Houghton
mkj

komendant straży pożarnej, Carmel Hill Fire Station
Awatar użytkownika
about me
niekoniecznie dojrzały rozwodnik, który aktualnie rządzi się w remizie strażackiej
185 cm
44 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ania 6 month feast - it runs in the family - lawson bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak under the sea friendly chats monterey fall fair monterey fall fair - hot tea monterey fall fair - start this fire horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Prawda była taka, że nie spodziewał się telefonu od Adory. Może i kilkakrotnie, podczas tej nieszczęsnej powodzi, zapewniła go, że w razie konieczności będzie budziła go w środku nocy, ale ciężko było brać to na serio. Jeśli miał być szczery, to powinien uczciwie przyznać, że po tym, jak opuścił taksówkę i się z nią pożegnał, był zawiedziony, że to jednorazowe spotkanie w pełni. Nie mieli wspólnych znajomych ani realnego powodu, by na siebie faktycznie wpadać. Omijali się przecież skutecznie wystarczająco dużo czasu, by mógł uwierzyć, że sytuacja dość szybko wróci do normy. I prawda była taka, że ta norma chyba mu się nie podobała.
Nie chodziło o uczucia, bo przecież minęło dużo czasu i oboje do przodu ruszyli. Po prostu dobrze było ją widzieć i spędzić z nią trochę czasu — szczególnie tego, kiedy nie mruczała na niego obrażona, kiedy uśmiechała się pięknie i nawet podsuwała mu pod nos drinka. Nie dzielił się jednak specjalnie swoimi przemyśleniami z nikim — bo i po co? Wrócił do swojej codzienności po prostu. I trwała ona całe pięć dni, bo niepełny tydzień później, w środku nocy, odebrał telefon od Adory. Spał akurat niczym dziecko, z telewizorem włączonym w tle, bo zapomniał wyłączyć go, nim zapadł wygodnie w sen. Jej lekko spanikowany głos sprawił, że dość szybko się rozbudził. Zerknął na zegarek i podniósł się z materaca bardzo szybko. Doprowadził się nawet do porządku, a potem wskoczył w samochód, by dotrzeć na wskazane miejsce. Nie mówiła zbyt wiele, a to co powiedziała nie brzmiało dla niego zbyt składnie i tak.
Miał naturalną potrzebę ratowania ludzi, więc przejąłby się każdym, bez względu na to, kto by do niego przedzwonił. Może jedynie serce nie stanęłoby mu na widok rozwalonego auta wówczas tak, jak zrobiło to w momencie, w którym chodziło o Adorę. Zajrzał do środka i otworzył drzwi.
— Hej, co się stało? — zapytał, gdy zobaczył lekko spanikowaną kobietę. Kucnął od razu i bardzo ostrożnie sięgnął ręką do jej głowy, by rozeznać się w sytuacji i zobaczyć, jakie obrażenia obniosła. Nigdzie nie widział krwi, więc odrobinę kamień z serca mu spadł. — Coś cię boli? Dzwoniłaś po karetkę? — zapytał jeszcze. Nie zamierzał pytać czemu zadzwoniła po niego akurat, skoro powinna wezwać fachową pomoc. Uznał jednak, że zajmie się tym samodzielnie później, uruchamiając swoje znajomości z pracy. Teraz potrzebował upewnić się, że wszystko było w porządku. Samochód nie był zniszczony całkowicie, więc chyba faktycznie nie uderzyła jakoś przesadnie mocno. Nie rozumiał więc czemu siedziała tutaj przerażona tak, jakby co najmniej zobaczyła ducha.

Adora Hemingway

apodyktyczna właścicielka, montrio bistro
Awatar użytkownika
about me
jest perfekcjonistką nie tylko w życiu codziennym i pracy, a także w otwieraniu się na Neville'a
170 cm
33 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ada 6 month feast - it runs in the family - hemingway bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 scream and shout horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Rzucając żartobliwie, że planuje dzwonić do niego o każdej pory dnia i nocy, nie sądziła że stanie się to kiedykolwiek prawdziwe. Jakby no, Adora nie miała zamiaru kiedykolwiek do niego dzwonić, ani na niego wpadać czy prosić, aby ratował jej kończyny z miejsc w których nie powinny się nigdy znaleźć. Oczywiście mocno by skłamała, jakby miała powiedzieć na głos, że Neville nie wywołał w niej żadnych pozytywnych emocji, nie obudził przyjemnych wspomnień i że patrzenie na niego w samych bokserkach było rzeczą naprawdę okropną. Starała się na tym nie skupiać, jednak za każdym razem gdy wchodziła na zmywak w restauracji to na jej twarzy malował się uśmiech, wywołany wspomnień właśnie o tym mężczyźnie.
Mężczyźnie, do którego w przerażeniu wybierała numer telefon z nadzieją, że nadal posiada ten sam, gdy wydarzyło się coś naprawdę przeraźliwego i dziwnego.
Adora wracała z San Jose; remont jej nowej restauracji ciągnął się w nieskończoność, a ona nie potrafiła zostawić rzeczy do zrobienia innym. I mimo, że miała projektantów, architektów i kierowników budowy to i tak musiała sama ze wszystkimi planami sprawdzać po nocach czy na pewno budowlańcy nie odwalają jej jakieś fuchy. Już się chyba zorientowali, że z Hemingway nie ma żartów, gdy cztery razy poprawiali te same rzeczy, byleby współgrały z obrazem, który kobieta sobie wymyśliła. Było już późno, gdy postanowiła wracać do domu, a że musiała jeszcze znaleźć jakiś całodobowy market, by uzupełnić swoją i dawsona lodówkę, to kompletnie straciła poczucie czasu między regałami. Mógł być środek nocy, gdy w końcu wsiadła do samochodu i postanowiła wracać do miasteczka.
Droga była pusta, a przynajmniej zazwyczaj była, gdy Hemingway prowadziła samochód o tej godzinie, więc sam fakt zobaczenia kogokolwiek przechodzącego wolnym krokiem przez ulicę kompletnie ją zmylił i wprawił w ogromny szok. Tak duży, że gdy zorientowała się, że zaraz wybiegnie jej pod koła samochód, ledwo zdążyła skręcić w bok i zatrzymać się tak naprawdę na rosnącym w pobliżu drzewie. Syknęła cicho, gdy jej twarz obiła się o poduszkę powietrzną, bo nadal nie mogła skupić się na niczym innym tylko na dziwnej postaci, która miała maskę jak z jakiegoś horroru. A że Adora bała się takich rzeczy i totalnie w o wierzyła, chyba naprawdę spanikowała.
A Neville okazał się pierwszą osobą, o której pomyślała w tej kryzysowej sytuacji.
- Neville, tu ktoś jest. Tam poszedł! - powiedziała cicho, naprawdę przerażona; tak że aż jej się broda ze strachu trzęsła. Wskazała palcem w drzewa, bo wydawało jej się, że znowu mignęła jej ta sama osoba. - Ktoś tu był, wybiegł na ulicę. Miał maskę. Nigdzie nie dzwoniłam. Nic mi nie jest. - Adora już była gotowa, by wyskoczyć z auta i iść za tym nieodpowiedzialnym człowiekiem, który innych straszyć. - No zobacz, tam! - bo znowu kogoś zauważyła, ale tym razem był to chyba jakiś jeleń.

neville lawson

komendant straży pożarnej, Carmel Hill Fire Station
Awatar użytkownika
about me
niekoniecznie dojrzały rozwodnik, który aktualnie rządzi się w remizie strażackiej
185 cm
44 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ania 6 month feast - it runs in the family - lawson bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak under the sea friendly chats monterey fall fair monterey fall fair - hot tea monterey fall fair - start this fire horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Dobrze zrobiła dzwoniąc do niego. Nie chodziło nawet o to, ze jako komendant straży pożarnej wiedział jak należało się zachować, gdy dochodziło do wypadku. Po prostu mogła mieć pewność, że pojawi się na miejscu nawet w środku nocy. Nie tylko przez wzgląd na wspólną historię, ale dlatego, że zwyczajnie taki był i zrobiłby to dla każdego — nie zastanawiając się szczególnie nad tym, co wyprawiał. Prawda była jednak taka, że kobietą przejął się nieco bardziej, niż mógłby kimkolwiek innym. Wprawdzie zapewniała go, ze wszystko gra, ale nie do końca potrafił uwierzyć jej na słowo. Samochód wcale nie wskazywał na to, że mogłaby go jakoś okłamywać, ale jej panika i przekonanie, że po okolicy kręci się ktoś — już owszem.
Zerknął w stronę, którą wskazała Adora. Spodziewał się nawet faktycznie ujrzeć jakąś postać lub chociażby krzak, który mógłby imitować ludzką sylwetkę. Nic takiego jednak nie dostrzegł, więc najpierw ściągnął brwi lekko zagubiony, a potem znowu przesunął wzrok na kobietę, teraz już w pełni przekonany, że musiała się niefortunnie jednak w głowę uderzyć. Dlatego zawiesił na niej na chwilę wzrok i jeszcze raz przesunął nim w poszukiwaniu jakichkolwiek znaków mówiących, że oberwała poważniej, niż chciała mu to przedstawić. Nadal jednak nie odszukał wzrokiem żadnej krwi, więc przesunął twarz tak, żeby się z nią zrównać i przykuć jej uwagę wreszcie.
— Jaką maskę? O czym ty mówisz? — zapytał zaskoczony bardzo. Słysząc jej podniesiony ton automatycznie się odwrócił, ale nawet wówczas nie dostrzegł nikogo. Ściągnął więc brwi wyraźnie zagubiony, już niczego nie rozumiejąc. — Ja nikogo nie widzę. O czym mówisz, Addy? — zapytał więc z nadzieją, że mu cokolwiek to rozjaśni. Nawet jelenia w tej chwili nie dostrzegł, bo było zbyt ciemno. Nie bardzo wiedział co z nią zrobić w tej chwili, bo w pierwszej kolejności powinna chyba jednak do szpitala pojechać. Postanowił ją nawet na to namówić, ale nie od razy. Podjęcie tej próby zamierzał odsunąć nieco w czasie, bo teraz z pewnością by go nawet nie posłuchała.
— Chcesz to sprawdzić? — zapytał więc chwilę później. Miał nadzieję, ze jeśli się na to zdecydują to zdoła ją trochę uspokoić jednak i namówić na wizytę na ostrym dyżurze. Wolał nawet nie zastanawiać się, czy przypadkiem Gigi tam dziś nie pracowała, bo przywiezienie swojej byłej w środku nocy, na zmianę w szpitalu do obecnej dziewczyny, brzmiało co najmniej niezręcznie. Był to jednak problem na potem, najpierw musiał w ogóle jakoś do niej dotrzeć. Wyciągnął nawet rękę w jej stronę i skinął głową, by zachęcić ją do chwycenia jej i sprawdzenia wraz z nim tego, co w niej takie realne przerażenie budziło.

Adora Hemingway

apodyktyczna właścicielka, montrio bistro
Awatar użytkownika
about me
jest perfekcjonistką nie tylko w życiu codziennym i pracy, a także w otwieraniu się na Neville'a
170 cm
33 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ada 6 month feast - it runs in the family - hemingway bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 scream and shout horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Trochę też nie miała do kogo zadzwonić. Miała przecież faceta z którym spotykała się od niemal roku, jeśli nie liczyłoby się przerw, które ciągle sobie robili w atakach gniewu, które powodowała przede wszystkim głupia zazdrość Dawsona, ale leżał on niedysponowany w domu i to z chorym kolanem, więc jakby miał jej pomóc? Poza tym, Adora jeszcze nie chciała się do tego przyznawać, ale to Neville był pierwszą osobą o której pomyślała, gdy sytuacja wydawała się być przerażająca i niebywale kryzysowa. Wiedziała, że on sobie z tym poradzi. W jej oczach zawsze radził sobie ze wszystkim, bo nawet takiego trudnego i upartego człowieka jak ona potrafił kiedyś okiełznać, a to już była nawet sztuka. Większa niż ujście z życiem w takiej sytuacji.
- No o masce, Neville! - fuknęła na niego, bo tak jak zazwyczaj bardzo dobrze radziła sobie ze stresem, to teraz to wszystko zaczynało ją trochę mocno przerastać. - Jak z tego obrazy Edvarda Muncha. - dodała, chcąc mu to jakoś lepiej zobrazować o czym mówiła. Oczywiście każdy inny człowiek skojarzyłby ją z filmem, ale nie Adora która najwyraźniej była zbyt wykwintna by oglądać jakieś marne horrory, bo najzwyczajniej w świecie się ich bała. Tak jak teraz się bardzo mocno bała, chociaż obecność Lawsona już trochę ten strach zmniejszyła. Palcem wskazała mu na ruszające się delikatnie przed nimi liście i ona cały czas była święcie przekonana, że ktoś w tych krzakach tam stoi. - Przestań sobie robić ze mnie żarty! - teraz tym bardziej była zaintrygowana tym czy faktycznie ktoś tam stał czy już po prostu za mocno uderzyła się w głowę. Nawet strach trochę odszedł na bok, gdy Adora zaczęła się tym wszystko po prostu irytować. - Jechałam do domu i ktoś wyszedł na ulicę, był ubrany na czarno i miał maskę. - powiedziała na jednym wdechu, chcąc zabrzmieć najspokojniej jak tylko potrafiła. Nawet zlustrowała go wzrokiem, bo wizualnie by pasował do takiego żartownisia, ale nie była jeszcze aż taką paranoiczką by go o tak głupie żarty podejrzewać, bo prawie rozbiła sobie głowę na drzewie z tego wszystkiego.
- Oczywiście, że chcę bo będziesz się śmiał ze mnie do końca życia, że widzę jakieś postacie, które nie istnieją. A tutaj naprawdę ktoś był. - powiedziała obrażona, jakby conajmniej naprawdę miała zamiar z nim do końca życia rozmawiać, a sytuacja była na tyle poważna, że Addy postanowi iść wgłąb lasu i szukać jakiś seryjnych morderców. Szkoda, że Neville był strażakiem, a nie policjantem bo by chociaż spluwę przy sobie miał. A tak to co? Obroni ją gaśnicą? - Tam ktoś jest w tych krzakach, Nevillie. - powtórzyła kolejny raz i chwyciła bardzo chętnie za jego dłoń, nawet zapominając że trochę go przecież nie lubi albo powinna się tak zachowywać, jakby go nie lubiła. Wysiadła ostrożnie z samochodu i gdy tylko się wyprostowała i wygodniej ustawiła stopy w szpilkach to szybko go puściła. Przecież za rączkę z nim nie będzie spacerować, jakby parą byli, pf. - Idziesz przodem. - rozkazała, czekając aż będzie dalej tak chojraczyć i faktycznie w ten las ciemny wejdzie.

neville lawson

komendant straży pożarnej, Carmel Hill Fire Station
Awatar użytkownika
about me
niekoniecznie dojrzały rozwodnik, który aktualnie rządzi się w remizie strażackiej
185 cm
44 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ania 6 month feast - it runs in the family - lawson bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak under the sea friendly chats monterey fall fair monterey fall fair - hot tea monterey fall fair - start this fire horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

To zaskakujące, ale Neville całkowicie naturalnie założył, że z nikim się aktualnie nie spotykała. Może dlatego, że sam też nie wcisnął informacji o Gigi, gdzieś w trakcie rozmowy, zgrabnie unikając tego tematu. Nie musiała się wprawdzie przed nim jakkolwiek tłumaczyć, ale gdyby zdawał sobie sprawę to może i do niego dotarłoby, że coś w przebiegu tego spotkania nie do końca grało. Uniósł brwi słysząc jej słowa i z trudem tłumił jakieś rozbawienie. Wydawało mu się nawet, że go wkręca z jakiegoś durnego powodu. Przecież nie mogła mówić poważnie, nie?
— Ty żartujesz, nie? — zapytał więc, ale dość poważnym tonem, by nie poczuła się jakkolwiek wyśmiewana przez niego. Im więcej jednak mówiła tym mniej Neville rozumiał. Dlatego przyglądał jej się z lekkim zagubieniem, czekając cierpliwie aż Adora zdradzi mu wreszcie, że jedynie głupio go wkręcała. Zdaje się jednak, że nie miała takiego zamiaru wcale. Dlatego potarł nerwowo skroń i próbował zebrać myśli, by w możliwie najłagodniejszy sposób zdradzić jej, że zachowuje się jakby jej odbiło. — I co się potem z nim stało? Zniknął? — zapytał. Pytał niby poważnie, ale że lekkie rozbawienie pobrzmiewało w jego tonie to zdawać się mogło, że faktycznie odrobinę sobie z niej kpił w tej chwili. Powinien być świadomy tego, że tym sposobem sobie zbyt wiele nie ugra, ale niestety, zdaje się, było to silniejsze od niego.
Pozwolił więc zaciągnąć się w las kobiecie. Nie wiedział wprawdzie skąd zrodziło się w niej przekonanie, że w razie czego będzie drwił sobie z niej kolejne lata, skoro raczej nie utrzymywali regularnych kontaktów, ale nie drążył tego w żaden sposób. Zamiast tego odgarnął jedną z gałęzi i ruszył do przodu, skoro tak. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął telefon, by włączyć sobie latarkę.
— Nie boisz się, że coś cię nagle wciągnie w jakąś dziurę, skoro postanowiłaś pogardzić moją ręką? — zapytał, bo nie byłby sobą, gdyby traktował ją w pełni poważnie. Było to jednak silniejsze w pewien sposób od niego. Nie odwrócił się jednak do niej, by nie widzieć obrażonej miny mówiącej, że kopał sobie bardzo intensywnie grób w tej chwili. Zamiast się tym jakkolwiek przejmować, po prostu przyświecił sobie, by móc zrobić kolejne dwa kroki do przodu. — Nie oglądałaś nigdy Krzyku? Tam mieli takie maski — zdradził, bo był trochę zaskoczony jej brakiem znajomości takich klasyków filmowych. Przecież to podstawowa, dość elementarna wiedza. Jak mógł z nią randkować,skoro takich rzeczy nie wiedziała? Pewnie mógł, bo była piękna i trochę tym nadrabiała takie małe braki. Nawet dzisiaj, bo przecież zauważył, że nawet w środku lasu, chwilę po wypadku, prezentowała się niemal nienagannie.

Adora Hemingway

apodyktyczna właścicielka, montrio bistro
Awatar użytkownika
about me
jest perfekcjonistką nie tylko w życiu codziennym i pracy, a także w otwieraniu się na Neville'a
170 cm
33 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ada 6 month feast - it runs in the family - hemingway bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 scream and shout horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Dzwoniąc do niego w środku nocy także nie pomyślała, że Nev mógł teraz leżeć w łóżku u boku jakiejś kobiety, która bez krępacji miała największe prawo do oglądania go w samych bokserkach. Adora już jej wewnętrznie zazdrościła, ale jeszcze o tym nie wiedziała po prostu. Wydało jej się, że Neville nikogo nie ma. W końcu na wesele przyszedł sam, rozebrał się przy niej bez skrupułów i kompletnie nie oponował, gdy zaproponowała mu nocne telefony. Bardzo łatwo wyszła więc z założenia, że z nikim się nie spotykał, a takie podejście było stanowczo lepsze, bo jakby wiedziała, że kogoś ma to wcale, by do niego nie dzwoniła.
- Czy wyglądam na kogoś, kto żartuje? - spojrzała na niego niezadowolona, bo oczywiście że nie wyglądała na kogoś, kto teraz zamiar miał sobie dowcipkować. Ta sytuacja wcale nie była zabawna, a Adora nie miała zamiaru zamieniać jej w farsę. Była śmiertelnie poważna. Skrzywiła się, gdy zorientowała się, że on sobie z niej śmieszkujesz. - Nie wiem, co się z nim stało. Jakbym wiedziała to bym się tak nie denerwowała chyba, co? - zaczęła się już irytować, ale Neville znał ją na tyle, by wiedzieć, że właśnie tak reagowała na stresujące ją sytuację, a właśnie ta takową była. I zapewne w tej całej irytacji była całkiem urocza i przezabawna, ale wcale sama tego tak nie widziała.
- Zaczekaj. - rozkazała jeszcze, nim dalej w ten las weszli, bo zapomniała zabrać ze sobą torebkę, a nie chciała jednak, by ja ktoś okradł, jak samochód pod lasem zostawił. Więc ostrożnie cofnęła się do auta, chociaż prawie umarła trzy razy ze strachu, gdy Neville znajdował się jakieś trzy kroki dalej. Wzięła swoją torebkę i telefon, by też trochę im poświęcić, chociaż baterię i tak miała już słabą. Nawet kątem oka zerknęła na zakupy, bo pomyślała przez chwilę, że może powinny wziąć ze sobą wino, więc wpakowała jedno do torebki, tak na czarną godzinę. Jakby miała już umierać czy coś, to wolałaby jednak pod wpływem alkoholu.
- Jak to wciągnie? Przestań mnie straszyć. - mruknęła, z miną obrażonego dziecka i jednak dłoń w jego stronę wyciągnęła, bo był to całkiem przekonujący argument. - Oczywiście, że widziałam. Za kogo ty mnie masz, Neville? Po prostu nie chcę myśleć o tym, że ktoś się zainspiruje starym horrorem i próbuje zabić mnie w środku nocy w jakiejś plastikowej masce. - bo wolała myśleć, że ktoś obraz niósł sobie na wysokości twarzy na przykład, a nie był seryjnym mordercą. Usłyszała kolejne szmery i odruchowo mocniej ścisnęła mężczyznę za rękę, a nawet drugą chwyciła za jego ramię, by być jednak jak najbliżej, gdy tak szli coraz głębiej w ten las. - Nie możesz świecić pod same nogi, Nev, bo jak zobaczymy, kto przed nami idzie? Przysięgam, że ten dowcipniś zapamięta mnie do końca życia.

neville lawson

komendant straży pożarnej, Carmel Hill Fire Station
Awatar użytkownika
about me
niekoniecznie dojrzały rozwodnik, który aktualnie rządzi się w remizie strażackiej
185 cm
44 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ania 6 month feast - it runs in the family - lawson bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak under the sea friendly chats monterey fall fair monterey fall fair - hot tea monterey fall fair - start this fire horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Faktycznie, w większości tak się zachowywał. Gdyby miał się nad tym zastanowić to nawet nie umiałby powiedzieć dlaczego. Nie wiedziałby, czy to wynik dość świeżej relacji, do której najwidoczniej nie przywykł, czy faktu, ze jakoś nie chciał tych dwóch światów mieszać. Dodatkowo przecież myślał, że spotkanie Adory było pojedynczym incydentem. Niby przyjął na klatę zapewnienie, że będzie dzwoniła do niego o różnych porach, ale nie umiał brać tego na poważnie. Nie spodziewał się więc, że mogłaby dobijać się któregoś razu w czasie, gdy spał wygodnie obok Gigi. Wówczas nieco większą rozwagą by się wykazał jednak.
— Okej, już spokojnie — rzucił uspokajająco. Nie chciał jej niepotrzebnie z równowagi wyprowadzać — nawet jeśli nie do końca wierzył w to, że sytuacja, która miała miejsce działa się naprawdę. Jakiekolwiek wyśmiewanie jej na pewno by nie pomogło, dlatego opanował się w miarę możliwości — wdzięczny, że pod gęstą brodą i w odpowiednich ciemnościach nie widać było jak lekko pobłażliwy uśmiech się przebijał na jego twarzy. — Próbuję pomóc — przypomniał jej i w trochę przesadzonym geście uniósł ręce na góry sugerując jej, ze się poddaje. Nie chodziło mu przecież o wykłócanie się jakiekolwiek — nawet jeśli miał problem z tym, by traktować ją poważnie w pełni.
— Co ty tam wyprawiasz? — zapytał zbity z tropu kilka chwil później. Ruszyła jedynie po torebkę, a przez kilka długich sekund grzebała w samochodzie tak, jakby zbierała też ze sobą inne rzeczy. Neville postanowił się jednak w żaden sposób z miejsca nie ruszając, czekając cierpliwie aż do niego wróci w końcu. Naprawdę chciał to załatwić w miarę możliwości najszybciej, by móc jeszcze nie tylko do swojego domu wrócić, ale jeszcze zmrużyć oko, chociaż na trzy godziny. Aktualnie był od tego na tyle daleki, że niemal odczuwał lekką frustrację. Udało mu się jednak jej nie okazywać w żaden sposób. Nawet wtedy, gdy Adora przeciągała ich misję zwiadowczą.
— Czemu mieliby cię zabijać? Zrobiłaś komuś coś? — zapytał, bo był człowiekiem na tyle logicznie myślącym, ze jednak jeśli miał podejrzewać kogoś o próbę zabójstwa to automatycznie próbował doszukać się też motywu. Zacisnął dłoń na jej szczupłych palcach i pokierował się w stronę, w którą rzekomo, uciekł zamaskowany ktoś. Starał się nie krzywić, gdy zaczęła go pouczać, ale wywrócił sobie oczami wiedząc, że i tak tego nie zobaczy. — Najpierw go usłyszymy pewnie. A jak nie to zobaczymy buty, czy pelerynę. Czy duchy mają nogi? — zapytał zaraz potem bardzo rzeczowym tonem, jakby naprawdę się nad tym zastanawiał. Nie zamierzał jednak świecić gdzie indziej, bo wolałby nie wdepnąć przypadkiem w żadną dziurę, czy niespodziankę. Mogło się też okazać, ze ktoś rozstawił jakieś pułapki an dzikie zwierzęta przecież. Mimo wszystko uważał, że patrzenie pod nogi było zdecydowanie rozsądniejszym pomysłem — nawet jeśli z samych słów Adory sobie odrobinę zakpił złośliwie.

Adora Hemingway

apodyktyczna właścicielka, montrio bistro
Awatar użytkownika
about me
jest perfekcjonistką nie tylko w życiu codziennym i pracy, a także w otwieraniu się na Neville'a
170 cm
33 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ada 6 month feast - it runs in the family - hemingway bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 scream and shout horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Wcale jej to nie odpowiadało, że ewidentnie się z niej naśmiewał i robił to jeszcze w tak ostentacyjny sposób. Niby próbował się hamować, Adora to oczywiście dostrzegała, ale nadal była wewnętrznie niezadowolona z faktu, że nie wierzył do końca w jej zapewnienia. Ale po co niby miałaby kłamać i wymyślać takie bajeczki. Nie była aż tak zdesperowana, by się z nim spotkać; już prędzej mogła wrzucić kota na drzewo, ale dmuchać papierosem w czujnik dymu w restauracji w San Jose, skoro tam stacjonował. Nie żeby myślała w ogóle, jak mogłaby się z nim przypadkowo spotkać, w życiu.
- Ratuję nas trochę. Chcesz umierać zupełnie trzeźwy? - spytała całkowicie poważnie, mając nadzieję że uda mu się zaraz to wino otworzyć, a przynajmniej powinien podołać, bo Adora była kobietą, która w swojej torebce miała same najpotrzebniejsze rzeczy, a jedną z nich był na przykład śrubokręt czy taśma izolacyjna. Nigdy nie wiadomo, co człowieka spotka w życiu, a dzisiejsza noc była tego szczerym dowodem.
- Ja? - zdziwiona wskazała na siebie palcem, chociaż on nie mógł tego zobaczyć, bo przecież szła za nim. Coraz mocniej zaczynała wierzyć, że to jednak był zły pomysł, bo oglądanie się za siebie stanowczo ich spowalniało, a i Adora niekoniecznie dobrze widziała drogę, gdy zasłaniał jej swoim ciałem większość światła. Chodzenie w szalenie wysokich szpilkach nie należało także do zbyt łatwych rzeczy, jakby miała szczerze przyznać. - Dlaczego ktoś miałby mnie chcieć zabić? - prychnęła oburzona takimi insynuacjami. Chociaż znalazłoby się na to pewnie kilku chętnych, patrząc na to jakim potrafiła być wrzodem na tyłku. - Neville, nie możesz iść tak szybko, do cholery! - trochę uniosła na niego głos i mocniej zacisnęła palce na jego dłonie, by dać mu tym samym znak, aby się na chwilę zatrzymał. Adora pochyliła się, by poprawić sobie buta, bo szpilka ugrzęzła jej w jakimś błocie czy mchu. Było zbyt ciemno, by w ogóle zobaczyć, co to było, ale chciała wierzyć że nie była to na przykład kupa albo czyjeś zwłoki.
- Jaką pelerynę? - wpierw trochę wypił ja z tropu i chwilę jej w tym wszystkim zajęło, by zrozumieć, że znowu się z niej nabijał. Pacnęła go więc lekko w ramię, bo ile ta kruszyna mogła niby mieć siły. - Przestań się ze mnie nabijać, Neville! Może nie mają nóg, ale na pewno są owinięte łańcuchami i zaczną ci tu brzęczeć, by zdążył uciekać. - mruknęła bardzo niezadowolona, aż sama poczuła jak policzki nachodzą jej rumieńcem. Zdenerwowana ruszyła przodem, nie mając zamiaru nawet już go za rękę trzymać czy puścić go pierwszego na pożarcie. - Jak chcesz się ze mnie naśmiewać to od razu możesz sobie wrócić do domu. Sama sobie poradzę. - dodała jeszcze obrażona, w głębi duszy mając nadzieję, że jej nie zostawi w środku tego lasu. - Ała! - jęknęła jeszcze, gdy zaczepiła się włosami o jakiś krzak, który na moment ją zatrzymał, więc za daleko od niego nie odeszła.

neville lawson

komendant straży pożarnej, Carmel Hill Fire Station
Awatar użytkownika
about me
niekoniecznie dojrzały rozwodnik, który aktualnie rządzi się w remizie strażackiej
185 cm
44 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ania 6 month feast - it runs in the family - lawson bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak under the sea friendly chats monterey fall fair monterey fall fair - hot tea monterey fall fair - start this fire horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Uniósł brwi wysoko, gdy usłyszał jej wyjaśnienie i nawet zaczął zastanawiać się, czy mówiła poważnie. Wprawdzie kwestionował to odkąd się tylko tutaj zjawił. Teraz miał jeszcze poważniejsze podstawy ku temu, bo przecież zachowywała się zupełnie irracjonalnie. Nie miał pojęcia czy to wynik szoku, późnej pory, czy po prostu on sam zdążył zapomnieć o tym, jaka Adora była. Nie marudził jednak w żaden sposób, właściwie dość dobrze się bawiąc. Nawet jeśli zamiast przespać tę noc spokojnie, będzie musiał zwiedzać pobliskie lasy wraz z Hemingway.
— Nie wiem. Wolałabym nie, ale nie wiem, czy facet w masce uszanuje to, że najpierw chcemy wypić wino — przypomniał jej. Wiedział, że stąpał po kruchym lodzie, bo jej cierpliwość powoli docierała do kresu, ale nie umiał się powstrzymać niestety. Zachowywała się tak irracjonalnie, że Neville miał problem by traktować tę sprawę poważnie. Mimo to zamierzał z nią iść w ten las i szukać potencjalnego mordercy po nocy.
— No, chyba ciebie. Przecież to tobie wyskoczył przed maskę, nie? — przypomniał jej. Jeśli ktoś zamierzał tutaj kogoś mordować to raczej ją. Nie sądził na pewno, by chodziło o niego, bo — zdaje się — sama Adora nie spodziewała się, że w razie czego ściągnie akurat jego tutaj. Nie miał pojęcia wprawdzie po co ją straszył, bo wcale nie robiła się przy tym przyjemniejsza, ale nie znaczyło to wcale, że zamierzał gdzieś po drodze się powstrzymać jakoś. Zatrzymał się, gdy poprawiała buta i przyświecił na te jej nieszczęsne szpilki. — Prowadzisz w tym samochód? Dziwne, że rozbijasz się po drzewach tylko, gdy pojawia się typ w masce, skoro tak — dodał brwi unosząc, bo jednak nie rozumiał jak mogła w ogóle funkcjonować w czymś tak cholernie niestabilnym. Niby wiedział, że Adora nie była kobietą, która mogłaby porzucić obcasy, ale jednak w tej chwili dostrzegł, jak bardzo jest nieprzygotowana na skrajne sytuacje — jak na przykład niezapowiedziany spacer po lesie.
— Łańcuchami? Czego ty się naoglądałaś? — zapytał wyraźnie zaskoczony i uniósł lekko brwi, ale mimo to, pozwolił jej się wyprzedzić. Nie zamierzał jej jednak na pewno w tym lesie zostawić. Może i była obrażona, może i kazała mu spadać, ale wiedział, że dostałaby bardzo szybko zawału, gdyby się wycofał. A nawet jeśli bywała czepliwa i trochę za bardzo spięta, to wcale nie chciał jej mieć na sumieniu przecież. Tym bardziej, że chwilę potem zaplątała się o gałąź. — O tak, zdecydowanie sobie poradzisz — dodał i zaraz zrównał się z nią, by jednak dość delikatnie jej te włosy z krzaka wyplątać. Jeśli się zacznie wyrywać to ona tylko ucierpi na tym, Neville’a to nie zaboli.

Adora Hemingway

apodyktyczna właścicielka, montrio bistro
Awatar użytkownika
about me
jest perfekcjonistką nie tylko w życiu codziennym i pracy, a także w otwieraniu się na Neville'a
170 cm
33 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - ada 6 month feast - it runs in the family - hemingway bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 scream and shout horror reveal - scream 4th july - hometown grill 4th july - psy-duck psy-duck 4th july - steak master horror reveal - nagroda specjalna
Cytuj

Post ()

Neville akurat powinien doskonale wiedzieć, że gdy Adora Hemingway mówiła o jedzeniu i o winie - to zawsze była śmiertelnie poważna. Wynikało to zapewne z jej zboczenia zawodowego i faktu, że jednak tą swoją pracą to bardzo mocno żyła, co zapewne też oddziaływało kiedyś na ich relacji. Niestety, ale jeśli ktoś kazałby jej wybierać między pracą, a relacjami z ludźmi, to zawsze wybrałaby to pierwsze.
- No to możemy je chyba wypić za wczasu, nie? Od kiedy jesteś taki głupiutki? - spytała dość zgryźliwie, bo dlaczego miałaby być dla niego niby miła, skoro on ciągle się z niej naśmiewał. Ok, faktycznie nie była zbyt dobrze przystosowana do wycieczek terenowych, ale no akurat nie planowała biegać tej nocy po lesie. Jakby planowała, to by buty inne ubrała, a to by musiała chyba jakieś jednak specjalnie kupić, bo w jej szafie królowały szpilki. Dużo szpilek.
- No przecież prowadzę boso. Oszalałeś? Jak miałabym niby naciskać pedały z taką szpilką? - było to dla niej naprawdę logiczne, że zsuwała buty podczas jazdy i gdy tylko wysiadała to po prostu je ponownie ubierała. Miała też przez to obsesję na punkcie czystości w swoim samochodzie, co by jej się stópki nie pobrudziły. - Duszka Kacperka. - rzuciła głupio, wiedząc oczywiście, że akurat ten duch to nie miał ani łańcuchów, ani stóp też i wygląda jak słodki dymek, ale właśnie taką wizję ducha Adora chciała mieć w swojej głowie.
Jej irytacja prawdopodobnie nie mogła być już większa, gdy się jej włosy w to drzewko zaplątały. Adora już widziała jak kilka kosmyków się jej wyrwie, fryzura zniszczy, a ona nie będzie już się tak nienagannie jak zazwyczaj prezentować. Nie żeby jej wygląd był teraz najważniejszy, ale wolałaby umrzeć wyglądając idealnie, skoro potem czekałyby ją jakieś oględziny.
Już mu chciała coś odpowiedzieć, ale znowu usłyszała jakieś szmery i szelesty, a sprawca tych dźwięków wydawał się być coraz bliżej. Zachwiała się na własnych nogach, gdy zrobiła krok w stronę Nevilla, bo jednak wolałaby być jak najbliżej, gdyby faktycznie ktoś z tych krzaków miał wyjść. - Teraz już na pewno słyszałeś. - wyszeptała wprost w jego tors, bo bliżej już być nie mogła raczej, a obcasów aż tak wysokich nie nosiła, by się z nim wzrostem zrównać. - Nadal uważasz, że jestem świrnięta? Chyba czas na wino. - bo śmierć wydawała się być blisko.

neville lawson

ODPOWIEDZ