If you're feeling down, here's the remedy
W najnowszym ogłoszeniu znajdziecie listę najaktywniejszych postaci w tym miesiącu!
Informujemy, że czas na wykonanie grudniowych zadań miesiąca zostaje przedłużony do końca stycznia!
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
rysownik komiksów,
Awatar użytkownika
about me
you're not mine anymore but i'm still a little bit yours
185 cm
30 y/o
wydra za napisanie karty marty - the originator
Cytuj

Post ()

#1
Nie samą pracą człowiek żyje, czego Isaac był doskonałym przykładem. On w ogóle nie przywiązywał uwagi do pracy, a trzymanie się terminów graniczyło z cudem. Sam sobie był sterem, okrętem i żeglarzem, więc kiedy po prostu nudził się rysowaniem, wychodził z domu szukać natchnienia w dobrej zabawie. A dobra zabawa była czymś, w czym odnajdywał się najlepiej. Dusza towarzystwa, prawdziwy lew salonowy i wszędzie, gdzie się zjawiał, błyszczał. Po prostu, kurwa, błyszczał. Świecił jak jebane miliony monet w piosence Mezo.
Tego wieczoru postanowił wybrać się do klubu i mimo że był środek tygodnia, a w sumie nawet początek, w Enso gościło mnóstwo ludzi. Najwyraźniej nie tylko on czuł potrzebę odstresowania się, chociaż zestresowany wcale nie był. Niby czym miałby być? Tym, że wyjechał ołówkiem za linię kartki komiksu? To nie barszcz czerwony, że nie dało się tego zetrzeć i spróbować od nowa. Zero spiny, jak na prawdziwą oazę spokoju przystało. Isaac był wyluzowany niczym wagon tybetańskich, medytujących mnichów. Nic, tylko brać z niego przykład.
Co krok witał się z jakimiś ludźmi, on jednego znajomego wziął nawet działkę i to całkiem darmo, bo to nowy towar na rynku, więc wpierw musiał zachęcić klientów, żeby do niego wracali. Mądre, trzeba propsować takie kręcenie biznesu i wspierać ile się da.
Przy barze zamówił whisky z lodem, co by mu w pysku za bardzo nie zaschło. Człowiek nie wielbłąd, pić musi. I dopiero po dłuższej chwili, kiedy tak wodził wzrokiem za ładnymi paniami, jego spojrzenie zatrzymało się na siedzącej obok kobiecie.
- Kogo moje piękne oczy widzą - zaczął z nonszalanckim uśmiechem, bo jakoś nie spodziewał, że Indiana będzie spędzać wtorkowy wieczór w klubie nocnym. Nie, żeby uważał ją za kogoś, kto nie pasował do tych klimatów, po prostu zwykle od imprezowania były weekendy. No chyba, że nazywasz się Castillo, wtedy masz wyjebane czy jest piątek czy poniedziałek. - Jak się bawisz? Wyśmienicie? - chciał dodać, że pewnie wraz z jego przybyciem ta noc stanie się dla niej znacznie lepsza, ale w tym czasie barman podsunął mu drinka, więc Isaac skinął w podziękowaniu głową, obrócił szklankę w dłoniach i utkwił ciemne ślepia w obrębie twarzy, którą tak dobrze znał.

indiana lanaghan
bubek#2094

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

Indiana również należała do ludzi, którzy swojej pracy na pierwszym miejscu nie stawali a do pracoholika jej było daleko. Nawet nie leżała obok takiego. Chociaż lubiła to co robiła. Nie było to co prawda spełnienie jej marzeń, bo od zawsze chciała tworzyć obrazy a nie je kupować, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi to co ma prawda? Szczególnie, że Adria dawała jej dużą swobodę w wielu kwestiach. Nie tylko dlatego że była dobra oraz miała świetny gust, ale szefowa chyba po prostu jej ufała. I na nią leciała, ale to zupełnie inna kwestia, w którą nie ma się teraz co zagłębiać, bo jeszcze dojdziemy do jakichś wniosków, które mogą być niepokojące. Niemniej znalazła się tu dzisiaj po części z powodów zawodowych. Pracowała w branży, w której wiedza i wyczucie liczyło się tak sam jak znajomości, a żeby ja nawiązywać musiała bywać w różnych miejscach, poznawać ludzi i stawiać im drinki. Takie były zasady, więc kim była Indiana Lanaghan żeby z tym walczyć? Szczególnie, że było jej to naprawdę na rękę. Lubiła ludzi, lubiła alkohol, tańczyć też więc same plusy.
Najpierw kolacja i drinki, a potem wypad do klubu. Brzmiało to jak idealny plan, którego się trzymali. Jeden drink za drugim, potem szoty i takim sposobem, kiedy Indie usłyszała znajomy głos nie była już trzeźwa. Swoją drogą należał on do osoby, którą liczyła że dziś spotka. To że Isaac nie spędza wieczoru w domu było tak pewne, jak to że trawa jest zielona, pytanie było czy będzie miała tyle szczęścia żeby na niego wpaść. I czy w końcu będzie im dane skończyć to co zaczynali już kilka razy. Uśmiechnęła się do niego ładnie - Piękne oczy przyciągając piękne widoki - powiedziała niezbyt skromnie, ale nie kłamała. Poza tym żadne z nich nie było osobą, której skromność imponowała, więc czemu by miała się gryźć w język - Jest potencjał na wyśmienicie - pokiwała głową bez skrępowania lustrując go wzrokiem, który odwróciła tylko dlatego żeby napić się drinka trzymanego do tej pory w dłoni. Nie próbowała nawet ukryć, że związane to było z jego przybyciem. Nie wszystko trzeba przecież mówić wprost. Czasem wystarczyło spojrzenie, które zapowiadało że iskry mogą lecieć - Ale póki co w porządku to chyba odpowiednie określenie. A ty? - zapytała wbijając w niego wzrok.

Isaac Castillo

rysownik komiksów,
Awatar użytkownika
about me
you're not mine anymore but i'm still a little bit yours
185 cm
30 y/o
wydra za napisanie karty marty - the originator
Cytuj

Post ()

Nie pamiętał już w jaki sposób i kiedy poznał Indianę. Bardzo możliwe, że było to przez Adrię, z którą przyjaźnił się od dłuższego czasu albo po prostu wpadł na na nią w jakimś barze. Swój swego zawsze znajdzie. Poza tym Isaac miał świadomość, że przyciągał do siebie ludzi - kobiety uwielbiały go za czarujący sposób bycia, dlatego nie trzeba było długo namawiać je na drinka, a mężczyźni cenili w nim charyzmę, więc chętnie zbijali z nim piątki i grali w darta. Nikomu nigdy nie odmawiał wspólnie spędzanego czasu, w końcu gdyby chciał pobyć całkiem sam, zostałby w domu. To oczywista oczywistość. Prawda była tak, że Catsillo rzadko kiedy zostawał w domu, z czego Lanaghan musiała doskonale zdawać sobie sprawę. I słusznie, że liczyła na to spotkanie, on również gdzieś pod skórnie czuł potrzebę, aby na nią wpaść.
- Mój widok zawsze poprawia ci nastrój, sama przyznaj - mrugnął do niej porozumiewawczo i rzeczywiście wystarczyło czytać między wierszami, bo oboje wiedzieli, do czego to zmierzało. Kilka drinków, jakiś taniec na parkiecie, a później może się stąd urwą i wylądują u niego. Albo u niej. Wszędzie, byle nie w klubowym kiblu, strasznie ciasne mieli tam kabiny. Been there, done that. - Jest okej - skinął zgodnie głową. Faktycznie było okej - spoko muzyka, dobry alkohol, ładne panienki, a teraz jeszcze Indiana, która swoim przybyciem przyćmiła mu widok innych lasek. Miała w sobie coś takiego... Coś, co rodziło w Isaacu pewną słabość. Niewiele kobiet potrafiło tak na niego działać, ale Lanaghan była właśnie jedną z nich. - Nie mogę narzekać. A teraz to już w ogóle zrobiło się całkiem przyjemnie. Przyszłaś sama? No powiedz, że liczyłaś, że mnie gdzieś tutaj zobaczysz i właśnie z takim zamiarem opuściłaś czeluści swojego apartamentu - czy srał wyżej niż miał dupę? Owszem. Czy przeszkadzało mu, że niekiedy uważano go za zbyt zadufanego w sobie? Absolutnie. Jeszcze tego by brakowało, żeby Castillo przejmował się takimi drobnostkami. Wręcz przeciwnie, schlebiało mu, że ludzie gadali. Złota zasada - nieważne czy ludzie prawili mu komplementy, czy obrabiali dupę. Najważniejsze, że był na językach, a to sprawiało, że każdy w mieści go znał. I o to chodziło.

indiana lanaghan
bubek#2094

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

Niby nie było to dawno, ale Indiana również miała pustkę w pamięci. Wiedziała tylko, że na pewno była to jakaś impreza, a Isaac od pierwszej chwili zrobił na niej takie wrażenie, że ciężko było jej oderwać od niego wzrok. A nie miewała tak często. Codziennie spotykała nowe osoby. Była to część jej pracy, a imprezy miały to do siebie, że zawsze zagadało się z kimś nieznajomym, więc nie każdy zapadał jej w pamięci. Nie tak jak on. To że ich spotkania nie przebiegały tak jak wydawało się że oboje chcieli jeszcze bardziej budowy napięcie przez co niemalże odruchowo wybierała miejsca, w których mogła na niego wpaść.
- Całkiem miło się na Ciebie patrzy - rzuciła lekko, nawet wzruszając ramionami jakby jego osoba faktycznie była jej mocno obojętna, a jego słowa nie do końca prawdziwe, Ale racji trochę miał. Indie zawsze dobre bawiła się w jego towarzystwie, bo to że faktycznie był bardzo atrakcyjny i widoki miała bardzo przyjemne to był po prostu dobrym kompanem do imprez i dobrej zabawy. A że taki właśnie był jej plan na dzisiejszy wieczór o idealnie się złożyło, że wpadła właśnie na niego. To że wieczór skończą w końcu w mieszkaniu któregoś z nich było piękną wizją, na która liczyła już parę razy. Niestety los miał dla nich wtedy inne plany, jednak tym razem nie zapowiadało się że ktoś im stanie na drodze. Uśmiechnęła się słysząc ten komplement w jej kierunku, który oczywiście nie umknął jej uwadze i nie przepadł gdzieś między innymi jego słowami. Uśmiech jej się powiększył, kiedy usłyszała jego kolejne słowa. Pokręciła rozbawiona głową - Chciałabym Ci przytaknąć, ale Twoje rozdmuchane ego mi nie pozwala, nawet jeśli byłaby to prawda - rzuciła. W jej oczach wcale nie było to coś złego w jego przypadku. Nie był przy tym bucem, nie przekraczał granic. Flirtował z nią, a to jest cos na co chętnie odpowiadała - Wyszłam ze znajomymi z pracy, którzy świetnie zajmują się sobą, bo jakiś czas już ich nie widziałam - powiedziała jeszcze na te pytanie, które padło z jego ust - Więc chyba wychodzi na to że jestem sama - stwierdziła na koniec mając tylko cichą nadzieję, że sama nie wyjdzie - A ty Castillo? Liczyłeś że mnie dzisiaj zobaczysz? Szukałeś mnie w tłumie? - zapytała, i o ile uwodzenie wzrokiem było dość dziwnym sformułowaniem to Isaac mógł się teraz czuć totalnie przez nią uwodzony.

Isaac Castillo

ODPOWIEDZ