in that warm california sun
administracja
informacje
W najnowszym ogłoszeniu przeczytacie o odznakach-niespodziankach, które pojawiły się w profilach części z Was, a które od teraz będą przyznawane przez administrację regularnie. Zapraszamy!
Ruszyły zapisy na kolejny forumowy event - grill z okazji Święta Niepodległości!
W najnowszym ogłoszeniu przeczytacie o zmianach w administracji oraz zabawie z horrorami, zapraszamy.
Hasło do konta universal person to monterey.
Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

Dzień wolny, brzmiał z jednej strony na tyle dobrze, że praktycznie każdy by ucieszył się. Jednak nie ona. To nie był ten dzień w którym chciała mieć wolne. Próbowała nawet zamienić się, ale nie wyszło. Cholerna data. Trzynastego maja. Gdyby tylko mogła to wykreśliłaby ją już na zawsze ze swojego kalendarza. Rankiem gdy obudziła się pierwsze co zrobiła to chwyciła za nieśmiertelniki jakie miała na szyi. Zignorowała przy okazji telefon dzwoniący, po tym jak na wyświetlaczu dostrzegła kto dzwoni. Nie miała siły rozmawiać z rodzicami, z kimkolwiek bliskim. Tą najbliższą osobę straciła, a dziś poczuła jeszcze większy ból niż kiedykolwiek poprzednio.
Jakoś przetrwała pierwszą część dnia krzątając się po domku. Miał on swój styl i urok. Nie wyjrzała nawet na moment na zewnątrz. Większość połączeń odrzucała a na wiadomości odpisywała suche "dzięki". Zjadła jakiś jogurt, płatki. Wyjęła z szafki albumy, które wyniosła z domu. Jej i jej brata bliźniaka. Usiadła sobie w fotelu przyglądając się każdemu ze zdjęć. Uciekając we wspomnienia gdy był tuż obok niej. Praktycznie na tym przeszedł jej niemal cały dzień. Nie zarejestrowała momentu, w którym obok niej znalazła się butelka alkoholu. Zrobiła sobie prostego i szybkiego drinka, któregoś już z kolei, gdy nagle usłyszała dzwonek. Jak będzie siedzieć cicho to pewnie ten nieznajomy sobie pójdzie. Nie miała ochoty być z nikim tego dnia. Za chwilę jednak usłyszała, kto stoi po drugiej stronie. Pokręcił lekko głową. Nie wiedziała o obietnicy jaką Robin złożyła jej bratu, dlatego nie rozumiała czemu ona tak często ją odwiedza. Natomiast wiedziała doskonale, że Robin była w stanie niemal wyważyć drzwi aby tu dostać się.
Zamknęła album i odłożyła go na szafkę, zebrała się z kanapy podchodząc do drzwi. Otwarła je z niemal grobową miną. Spojrzała na blondynkę, która stała przed nią. Kate jedynie wywróciła oczami odsunęła się od drzwi.
-Zapraszam....
Powiedziała siląc się na jakikolwiek pozytywny ton i resztki uśmiechu.
-Napijesz się czegoś? Bo zakładam, że alkohol nie wchodzi w grę?
Zapytała gdy zamknęła za Robin drzwi wejściowe i pozwoliła jej wejść. Była tutaj już nie raz nie dwa, wiedziała gdzie co jest i nie powinna się chyba krępować.




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

Robin Ashton
30 lat - 182 cm - Gra profesjonalnie w basket
Awatar użytkownika
about me
Profesjonalna koszykarka. Giwazdka Las Vegas Aces, twarz Nike. Nie da się jej nie lubić... chociaż siostra przyjeciela ma ochotę ją czasem zamordować gołymi rękami

Post Robin Ashton ()

Robin dzisiejszy dzień chciała przewegetować tak naprawdę. Posiedzieć w domu przed telewizorem i obejrzeć może jakiś mecz w telewizji jak to często robiła ze swoim najlepszym kuplem. Kumplem, który pół roku temu zginął zamiast niej. Poświęcił się aby ona mogła dalej funkcjonować i cieszyć się życiem. Od tamtej pory nie było dnia by o nim nie myślała. Miała sama do siebie prentesje, że nie zrobiła nic i szczerze powiedziawszy czasem wolała by jednak to ona dostała tą kulkę nie on.
Dzisiaj szczególnie mocno odczuwała jego brak, ale musiała robić dobrą minę do złej gry i udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jeszcze zdąży pocierpieć w samotności. Przed wyjściem z domu rzuciła jeszcze okiem na ich wspólne zdjęcie z jej pierwszego profesjonalnego meczy. Przyleciał wtedy specjalnie by ją zobaczyć w akcji. Był jedną z niewielu osób, które wierzyły, że Robin naprawdę ma talent do koszykówki i zajdzie na tym bardzo daleko.
Po zajęciach z rehabilitantem zajrzała do cukierni i kupiła babeczki i ciasto. Wiedziała gdzie ma skierować kroki przede wszystkim i jakiś czas później pojawiła się przed drzwiami wejściowymi do domu Katie. Obiecała mu, że zaopiekuje się jego siostrą i nie zamierzała złamać tej obietnicy. Była częstym gościem i wiedziała, że czasami jej tym działa na nerwy. Poza tym lubiła tu przychodzić. Wcześniej z obowiązku, teraz już coraz częściej łapała się na tym, że po prostu lubiła przychodzić. Nawet jeśli nie zawsze była mile widziana.
Tak jak dzisiaj.
-Ej Truscott otwieraj te drzwi, nie świruj - wiedziała, że kobieta w pracy nie jest i zastukała mocniej, bo może nie usłyszała i trzeba było się przypomnieć, że czeka pod drzwiami.
Uśmiechnęła się szeroko widząc Kaite, chociaż doskonale wiedziała jakie katusze musi przechodzić dzisiaj.
-Może być whiskey. Dzisiaj mogę sobie pozwolić na wypicie czegoś - wzruszyła ramionami. Wypije jedną szklankę i pewnie wróci na niealkoholowe napoje. Nie piła dużo i już wszyscy się do tego przyzwyczaili. -Chciałam złożyć Ci życzenia, ale chyba masz już ich po dziurki w nosie. Za to przynoszę urodzinowe dary. - wręczyła Katie reklamówkę ze słodkościami -Nie miałam pojęcia na co miałabyś ochotę dzisiaj, więc chyba za bardzo mnie poniosło. - przesłodzą się jak nic, bo reklamówka zawierała z dwadzieścia babeczek i ze dwa spore ciasta. Jedno było kawowe, bo takie uwielbiał brat bliźniak Katie. Poza tym sama za nim przepadała. -Wyszłaś z domu chociaż na trochę? Czy ukrywasz się przed światem? - ściągnęła skórzaną kurtkę i odłożyła ją gdzieś w miejsce gdzie nie będzie przeszkadzać.

Katie Truscott
odznaki
wydra za napisanie karty marty - the originator
multikonta
Sage / Ava
Sage

Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

To ne tak, że Robin była tu niemile widziana. Po prostu Kat nie rozumiała skąd bierze się to całe jej zainteresowanie, to że spędzają wieczory, że po prostu jest obok. Dziś też, w jakiś sposób ucieszyła się, że może ją zobaczyć, że widzi te wielkie oczy.
Słysząc, że może napić się czegoś aż stanęła niczym wryta. Czy ona by dobrze usłyszała? Ta która nie piła dziś powiedziała że napije się? W sumie to nawet prawdopodobne. Już otwarła usta aby to jakoś skomentować, ale nie zrobiła tego. Ruszyła się w końcu z miejsca aby wejść do kuchni złapać za szklankę, jednak wtedy Robin całkowicie pochłonęła jej uwagę.
-Zbywam je raczej...
Tak było. Praktycznie nie miała ochoty na świętowanie i przyjmowanie życzeń urodzinowych, ale jeżeli już w taki sposób została do tego powiedzmy zmuszona... to jakoś przełamie się. Z resztą możliwość wypicia z Robin już samo w sobie w jakiś sposób poprawiło jej humor. Odebrała reklamówkę ze słodyczami i... uśmiechnęła się. Nie był to wymuszony uśmiech a nawet taki trochę radosny.
-Chodź...
Powiedziała cicho skinając głową aby przeszły do tej kuchni. Ułożyła pakunek na blacie aby móc zaraz wyjąć wszystkie rzeczy lub przynajmniej zobaczyć co tam jest.
-Chyba nie chcesz mi powiedzieć przez ilość ciasta że ktoś tu jeszcze przyjdzie?
Spytała spoglądając na nią nawet lekko mrużąc oczy. Takiego dodatkowego gościa to by wyrzuciła nieważne kim by był. Wyciągnęła jednak rękę aby przyciągnąć blondynkę do siebie i przytulić.
-Dziękuję....
Wyszeptała cicho. Nie powie tego na głos, ale cieszy się że tutaj jest, że nie musi być sama. Kat na chwilę zamknęła oczy trochę mocniej obejmując. Uświadomiła sobie właśnie, że Robin używa bardzo ładnych perfum, które naprawdę podobają się jej, będzie musiała spytać co to bo jej pasuje. Uświadomiła sobie nagle, że stoi z nosem przytulonym do jej szyi i... to mogło by być takie trochę niezręczne. Dlatego odsunęła się i odchrząknęła.
-To....
Jasna cholera, pustka w głowie. Istna czarna dziura. To ten alkohol czy te perfumy, czy coś jeszcze innego tak zawróciło jej w głowie? Rozejrzała się szukając jakiegoś ratunku, spojrzała na pakunku z ciastami. Właśnie ciasta, miała wyłożyć i pokroić.
-to chyba dziś stawiamy na słodkości. Miałabyś ochotę? Może nakroję po kawałku dla nas, a resztę schowam do chłodnego co?




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

Robin Ashton
30 lat - 182 cm - Gra profesjonalnie w basket
Awatar użytkownika
about me
Profesjonalna koszykarka. Giwazdka Las Vegas Aces, twarz Nike. Nie da się jej nie lubić... chociaż siostra przyjeciela ma ochotę ją czasem zamordować gołymi rękami

Post Robin Ashton ()

Nie jej wina, że czasami miała wrażenie iż nie jest tu mile widziana. Zresztą Ashton nie chciała mówić o obietnicy danej bratu Katie. Przychodziła tutaj już naprawdę z własnej woli. Mogłaby po prostu sprawdzać raz na jakiś czas czy Truscott żyje i funkcjonuje tak naprawdę. Jednak mimo wszystko wolała przyjechać na weekend i spędzić z nią trochę czasu. Wiedziała, że ją ciągnie do Katie i naprawdę bardzo mocno powstrzymywała się przed zrobieniem czegokolwiek niewłaściwego.
Potrzebowała wypić za jego zdrowie i tyle. A najlepiej zrobić to w towarzystwie jego siostry a nie z gdzieś w knajpie gdzie przywalą się do niej niechciane w tym momencie osoby. Zdecydowanie bardziej wolała spędzić spokojny wieczór w towarzystwie Katie. Nawet jeśli nie będą wiele mówić a gapić się durno w telewizor.
Podreptała za kobietą do kuchni i oparła się bokiem o blat. Miała nadzieję, że ilość słodkiego jej nie przerazi i chociaż odrobinę trafiła w jej gust. Nawet jeśli to miała być jedna muffinka.
-Nie. Nie mogłam się zdecydować po prostu - uśmiechnęła się lekko. Miała jeszcze coś dodać, ale niespodziewanie Katie przyciągnęła ją do siebie. Robin objęła ją mocno nie odzywając się nawet słowem. I właśnie takie momenty mieszały jej kompletnie w głowie. Chciała mieć Katie zawsze gdzieś blisko i doskonale o tym wiedziała. Nie przeszkadzało jej, że moment się przeciągnął ani to, że praktycznie wdychała jej perfumy. Nie skomentowałaby tego nawet jeśli byłoby niezręczne. Ostatecznie wypuściła ją ze swoich objęć.
-Na słodkie zawsze mam ochotę 0 uśmiechnęła się lekko -Nie mam morderczych treningów i nie muszę jakoś specjalnie dbać o dietę - bo taka była prawda. Siedziała przez najbliższe kilka miesięcy w mieście i pracowała jedynie nad doprowadzeniem nogi do pełnej sprawności. -Ale daj ja pokroję, a Ty zrób nam po drinku - wiedziała, że jej towarzyszka już pewnie dzisiaj piła. Bolało ją to, bo widziała jak jej własna matka zostaje porywana przez alkohol i jak bardzo jej samej to zniszczyło życie. Nie chciała by tak się stało z Truscott. Poruszała się po kuchni jakby sama tu mieszkała, ale co poradzić, że spędzała tu dużo czasu? Nałożyła ciasta i całej reszty i puszczając oczko do znajomej ruszyła do salonu gdzie wygodnie usiadła na kanapie. W tym samym miejscu, w którym siadała za każdym razem.

Katie Truscott
odznaki
wydra za napisanie karty marty - the originator
multikonta
Sage / Ava
Sage

Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

Świat na chwilę zatrzymał się gdy stały tak przytulone. Nie chciała tego przyznać, ale czuła się dobrze w tej towarzystwie, też potrzebowała jej blisko, ale nie potrafiła sama przed sobą tego przyznać. Nie po tym wszystkim co przeżyła w młodości i co słyszała w rodzinnym domu. Nie potrafiła, a coraz to bardziej czuła, że potrzebuje Robin obok siebie.
-Zrobię Ci słabego abyś nie odjechała za szybko.
Zaśmiała się cicho na polecenie tego że ma zrobić im po drinku. Na chwilę wyszła do salonu gdzie była otwarta butelka whisky i jej szklanka. Wyjęła drugą szklankę, dała kilka kostek lodu. Nalała po bursztynowym płynie do każdej z nich, ale Robin znacznie mniej niż sobie. Znała ją już na tyle aby wiedzieć że w ogóle nie pije. Dziś był dzień szczególny. Zalała to jeszcze jakąś colką zero czy czymś co tam lubiły aby pasowało. Poruszając się po kuchni były tak bardzo zgrane, jakby razem mieszkały, a tak nie było przecież. Zajrzała jej przez ramię co też wybrała.
-Nie dziwię się że nie umiałaś wybrać. Sama bym nie umiała...
Uśmiechnęła się lekko wyciągając rękę aby palcem skosztować jakiejś polewy, ale zapewne dostała po łapkach, na co pewnie tylko mruknęła niezadowolona. Dała jej iść do salonu, a sama schowała resztę ciastek do lodówki aby było w chłodnym. Przyniosła im drinki i podała Robin jej.
-Proszę bardzo, jeden słabszy drink.
Usiadła obok niej stukając o swoją szklankę. Upiła łyk a później odstawiła szklankę na blat stolika. Odetchnęła cicho zamykając oczy na kilka sekund. Normalnie by taki toast wzniosła ze swoim bratem, ale... jego już nie ma. Nigdy nie miała pretensji o to że uratował kogoś, sam płacąc najwyższą cenę. Nigdy nie powiedziała czy też dała do zrozumienia, że wini kogokolwiek. No chyba że tych idiotów co dorwali broń. Otworzyła oczy, zerknęła w bok na swoją towarzyszkę i delikatnie uśmiechnęła się.
-Wracając do Twojego poprzedniego pytania, to nie.... nie wychodziłam... miałam zamiar zakopać się pod kocem z albumem ze zdjęciami do końca dnia, a później popatrzeć na gwiazdy.
Uśmiechnęła się tak słabo, można powiedzieć że nawet smutnie. Wyciągnęła dłoń po jeden talerzyk aby podać go Robin.
-Na co masz ochotę?
Zerknęła na nią przez ramię, bo chciała jej nałożyć coś, jakieś słodkości.




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

Robin Ashton
30 lat - 182 cm - Gra profesjonalnie w basket
Awatar użytkownika
about me
Profesjonalna koszykarka. Giwazdka Las Vegas Aces, twarz Nike. Nie da się jej nie lubić... chociaż siostra przyjeciela ma ochotę ją czasem zamordować gołymi rękami

Post Robin Ashton ()

Czasami naprawdę Robin nie potrafiła jej rozgryźć i chyba nawet ostatnio przestała to robić biorąc po prostu każde zachowanie i tyle. Nie ważne czy ją odpychała czy potrzebowała. Robin po prostu była na każde zawołanie. Taki cel w życiu sobie obrała, no może poza tym by wrócić do pełni sił po kontuzji i zacząć na nowo grać w kosza.
-A już myślałam, że postanowisz mnie upić - zaśmiała się cicho. Ile znajomych próbowało to zrobić to już nawet nie liczyła. Ci co nadal próbowali przekonać ją do wypicia więcej niż chciała znikali z jej kontaktów. Nie lubiła gdy próbowano jej tłumaczyć, że więcej alkoholu dobrze jej zrobi. Katie to szanowała i chwała jej za to, chociaż Ashton nie podobał się fakt, że sama częściej zaglądała w kieliszek. Obie cierpiały po stracie tej samej osoby na swoje własne sposoby, ale jednak... alkohol to nie było rozwiązanie.
-Ej, gdzie z tymi paluchami - wojskowa dostała po łapach od koszykarki i nawet Robin pokusiła się o groźne łypnięcie oczami, ale widocznie chyba nie do końca jej to wyszło. -Będziesz mi to wypominać, że to słabszy drink? - uniosła brew. Naprawdę była wdzięczna, że kobieta nie polała jej tak od serduszka tego alkoholu i uszanowała fakt, że Ashton nie pije. Obie na moment zamilkły. Blondynka skupiła się na swojej szklance z alkoholem, a jej myśli na moment odpłynęły gdzieś naprawdę daleko. Jakby przestała być obecna w tym danym miejscu.
-Powinnaś wyjść do ludzi Katie, ale nie żebym Ci matkowała - to była po prostu zwykła uwaga, a czy sama Truscott z tego skorzysta to będzie zależało tylko i wyłącznie od niej. -Znam fantastyczne miejsce na leżenie na trawie i patrzenie w gwiazdy! No chyba, ze z Twojego ogródka widać je idealnie. - tak odrobinkę próbowała dać jej do zrozumienia, że z chęcią spędzi z nią wieczór o ile Katie tego chciała. Bo koszykarka nie chciała się jej narzucać aż tak.
-A w sumie wszystko jedno. Nałóż mi co uważasz za słuszne - uśmiechnęła się zadziornie i umoczyła usta w drinku. Był idealny, bo alkohol aż tak nie przebijał jak w knajpach. Następnym razem jak będzie chciała się napić to wpadnie do knajpy gdzie pracuje Katie.

Katie Truscott
odznaki
wydra za napisanie karty marty - the originator
multikonta
Sage / Ava
Sage

Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

-Postanowię Cię upić gdy mi na to pozwolisz.
Odpowiedziała jej naturalnie. Szanowała to że nie chce pić i że powstrzymuje się od tego. Na początku była co prawda dość mocno zdziwiona, ale zaakceptowała sytuację taka jaka jest.
-Choć dziś miałabym taryfę ulgową.. prawda?
Dodała po chwili zastanowienia. Coś w tym było, przecież dziś urodziny i chyba nie powinna na nią złościć się? Prawda? Po dłuższym przemyśleniu całego faktu chyba nie będzie jej aż tak bardzo drażnić. Da spokój na kilka chwil. Zaśmiała się jedynie i lekko ją szturchnęła, aby ta nie denerwowała się już na nią.
-Skosztować chciałam brutalu.
Mruknęła uśmiechając się lekko niewinnie, ale z takimi ognikami w oczach. Dawna przebojowa i radosna Kate wciąż gdzieś tam była w środku. Coraz częściej znajdowała ujście właśnie przy niej. Robin miała na nią jakiś zbawienny wpływ, przy okazji mieszając w głowie.
-To był ostatni raz... już nie będę wypominać, słowo harcerza...
Znów uśmiechnęła się bo nie chciała aby blondyna złościła się na nią. Nie chciała tego robić, naprawdę.
Zawiesiła się bo to zazwyczaj z bratem wznosiła toast, nawet jak nie mieli żadnych procentów. Wtedy liczyła się tylko obecność. W obecnej sytuacji cieszyła się, że Robin jest obok niej. W jakiś sposób pomagało w bólu, stracie w tej samotności. Chyba najbardziej w tym ostatnim.
-Zdradzisz mi to miejsce?
Zapytała zaciekawiona. Jeżeli było naprawdę dobre to może skusi się?
-Z mojego ogródka wydać dość dobrze, zawsze możemy przez strych wyjść na dach. Jest tam taka płaska część...
Bo przecież pamiętała o jej kontuzji, o tym że niekoniecznie jest sprawa w stu procentach. Inna sprawa że gdyby trzeba było to Katie na pewno by ją niosła tyle ile trzeba by było.
Słysząc, że może jej wszystko nałożyć, nie trzeba było długo czekać aż nałoży na talerzyk dwa najbliższe rodzaje muffinek i kawałek ciasta. Podała jej talerz, sama nałożyła sobie podobną porcję. Usiadła znacznie głębiej na kanapie, może tym razem trochę bliżej niż zwykle?
-Jak w ogóle kolano?
Pamiętała o tej kontuzji, o tym, że sama powinna o siebie zadbać.
-Chcesz wyprostować nogę? Jakiś masaż czy coś?




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

Robin Ashton
30 lat - 182 cm - Gra profesjonalnie w basket
Awatar użytkownika
about me
Profesjonalna koszykarka. Giwazdka Las Vegas Aces, twarz Nike. Nie da się jej nie lubić... chociaż siostra przyjeciela ma ochotę ją czasem zamordować gołymi rękami

Post Robin Ashton ()

-Może kiedyś Ci na to pozwolę - uśmiechnęła się lekko. Rodzeństwo Truscott chyba było jedynymi ludźmi na tej planecie, którzy mieliby przyzwolenie upicia Robin. Teraz kiedy nie było jego to pałeczkę w tym wydarzeniu przejęła jego siostra. Doskonale pamiętała ten moment gdy Kate dowiedziała się o tym iż Ashton jedynie pije gdzieś tm okazjonalnie. Nie stroniła od alkoholu, ale wychodziła z założenia, że dużo lepiej bawi się bez niego. Miała kontrolę nad sytuacją.
-[]Nie ma używania karty 'dzisiaj są moje urodziny'[/b] - przewróciła teatralnie oczami. Nie chciała przyznać głośno, ale w sumie Kat mogła używać jakiejkolwiek karty. Ashton miała po prostu do niej słabość i gdyby się wojskowa uparła to mogłaby to wykorzystać.
-To zaraz sobie weźmiesz. Nie wsadzaj tu brudnych paluchów - zaśmiała się i zmierzwiła jej włosy. Podziałało, bo odpuściła szybko. O to Ashton chodziło by wróciła dawna Kate, którą znała. Była częstym gościem u przyjaciela, więc widziała w jaki sposób zachowywała się jego bliźniaczka gdy wszystko jeszcze było w porządku. To w niej właśnie zauroczyła się koszykarka.
Obie zawiesiły się w czasoprzestrzeni, ale żadnej to nie przeszkadzało. Obie prawdopodobnie wspomniały czasy kiedy on jeszcze żył. Wtedy świętowanie tego dnia należało do naprawdę przyjemnych.
-Może. Jak zasłużysz to Cię kiedyś tam zabiorę - wyszczerzyła się w zadziornym uśmiechu. Mogła o tym miejscu nie wspominać, bo tam najczęściej miewała swoje randki, a naprawdę nie wiedziała jaki naprawdę Katie ma stosunek do jej osoby. Raz przepadła za koszykarką a drugi omijała szerokim łukiem na mieście. -Dach to też dobra opcja. Blisko do łazienki w razie potrzeby - może lepiej jednak będzie jeśli faktycznie skończą na dachu.
Kiedy dostała talerz momentalnie wgryzła się w jedną z muffinek i praktycznie zapchała nią buzię. Znajoma musiała chwilę poczekać, bo Ashton miała lekkie problemy z przełknięciem tego co ugryzła. -Kolano jak kolano. - wzruszyła ramionami i sięgnęła po swoją szklankę by upić kilka łyków drinka. -Nie przejmuj się tak. Gdyby było mi niewygodnie to zmieniłabym pozycję. Chwilowo jest okej, serio - położyła swoją dłoń na udzie wojskowej i lekko poklepała. Chyba potrzymają ją trochę dłużej niż powinna i zorientowała się dopiero po chwili. Powinna bardziej nad sobą panować i tyle. -Kolano powoli wraca do formy i lekarz mówi, że nie powinnam obchodzić się z nim jak jajkiem, więc spokojnie. - trochu kłamała. Powinna uważać, a przecież ostatnio nawet wybyła surfować z najlepszą kumpelą. Nic się wtedy nie stało, ale skutki tego wypadu odczuwała aż do teraz.

Katie Truscott
odznaki
wydra za napisanie karty marty - the originator
multikonta
Sage / Ava
Sage

Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

Spojrzała na nią lekko zaskoczona, słysząc że może kiedyś jej pozwolić. Tego nie spodziewałaby się.
-W sumie lepiej być upitym przez kogoś znajomego, komu możesz zaufać, niż samemu wśród nieznajomych.
Nie sądziła, że kiedyś do tego dojdzie. Może kiedyś, naprawdę kiedyś Robin wypije więcej niż jeden delikatny drink? Mogła o to zadbać, zaopiekować się nią wtedy, ale nic przecież na siłę. Szanowała jej wybór.
Nie miała zamiaru używać karty przetargowej związanej z jej urodzinami. Przynajmniej na razie. To byłaby tania i słaba zagrywka z jej strony. Zapewne stać ją było na coś znacznie lepszego. Co prawda nie wiedziała, że Robin ma do niej aż taką słabość, nie odczytywała tych znaków jakie jej wysyłała. Była tak nieporadna w te klocki.
-Myłam ręce przed chwilą...
Mruknęła cicho wywracając oczami, ale już odpuściła. Najwyżej tą babeczkę sobie weźmie później aby nie było.
Przy Robin mogła zachowywać się naturalnie, być w pełni sobą. Tylko czy ona sama przed sobą potrafiła przyznać jak to jest tak naprawdę? Przecież niemal całe życie broniła się przed czymś co jest tak naturalne.
Lekko otworzyła usta w lekkim szoku, miała delikatny uśmiech na ustach,
-Myślałam że już zasłużyłam, ale cóż... chyba muszę trochę bardziej pomyśleć co takiego zrobić dla Ciebie aby zasłużyć sobie.
Powinna pomyśleć o jakimś podziękowaniu, że Robin jest obok, że znosi te wszystkie humorki. Naprawdę powinna jej w jakiś sposób podziękować. Tym bardziej, że robiła to z własnej woli, nie wiedziała przecież o tym małym układzie z jej bratem.
Tak jak wcześniej zakładała to wziął tą już naznaczoną przez siebie muffinkę. Oparła się znacznie wygodniej na kanapie. Spojrzała jak mówiła o kolanie. Poczuła takie przyjemne ciepło w miejscu które dotknęła dłonią. Ugryzła się jednak w język, aby nie powiedzieć, że ma ją zostawić, nie ruszać tak naprawdę, albo też aby położyć swoją dłoń na jej dłoni. To byłoby zbyt wiele. Po raz kolejny mała wewnętrzna burza rozegrała się w jej umyśle.
-Naprawdę? To dobre wiadomości.
Uśmiechnęła się patrząc na nią z lekkim uśmiechem na ustach.
-Tylko pamiętaj... nie przemęcz się, bo to najgorsze co mogłabyś zrobić.
Przez chwilę nad czymś myślała, czy aby nie wziąć jednak jej nóg na swoje kolana, aby miała je wyprostowane. W końcu jednak zdecydowała się to zrobić. Chwyciła jej nogi i ułożyła na swoich kolanach śmiejąc się cicho pod nosem.
-Tutaj będziesz odpoczywać.
Pogładziła ją delikatnie po kolanie, po czym wzięła gryza ciasteczka. Mruknęła zadowolona z uśmiechem odchylając głowę kładąc ją na oparciu kanapy. Spojrzała na swoją towarzyszkę zadowolona.
-Pyszna.
Powiedziała dość niewyraźnie z pełną buzią, ale musiała podzielić się opinią.
-Jak reszta ich jest taka dobra to chyba pochłonę wszystko.
Zaśmiała się cicho, chwyciła za swoją szklankę z drinkiem i upiła łyka.




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

Robin Ashton
30 lat - 182 cm - Gra profesjonalnie w basket
Awatar użytkownika
about me
Profesjonalna koszykarka. Giwazdka Las Vegas Aces, twarz Nike. Nie da się jej nie lubić... chociaż siostra przyjeciela ma ochotę ją czasem zamordować gołymi rękami

Post Robin Ashton ()

Dokładnie w ten sposób właśnie myślała Robin. Lepiej, że by upiła się właśnie przy kimś komu ufa niż bandzie nieznajomych by mogli wykorzystać w jakkolwiek sytuację. Ciekawe czy ogólnie da się upić, bo jeśli Ashton nie miała ochoty na alkohol to twardo przy tym stała i nie dało jej się przekonać nawet na jednego drink.
Jedyny dzień w roku kiedy można tej karty używać, więc w sumie Katie mogła tak robić, a Robin nawet nie pisnęłaby słówkiem poza małymi docinkami z jej strony. Docinały sobie na każdym kroku, nawet wtedy gdy Truscott nie miała ochoty z koszykarką rozmawiać.
Przy Robin każdy potrafił zachowywać się naturalnie, zauważyło to wielu jej znajomych. Ashton miała coś w sobie, że ludzie nie potrafili udawać kogoś innego przy niej, więc zdecydowanie Kat mogła przy niej czuć się naturalnie i tyle. Nawet jeśli w tym momencie była zła na cały świat.
-Nie musisz nic robić dla mnie głupolu - rzuciła i lekko uderzyła ją w ramię -Mogę Cię tam zabrać następnym razem - uśmiechnęła się lekko. Jeśli za jakiś czas wojskowa nadal będzie chciała się tam wybrać to z pewnością ją zabierze. Tylko wpierw będzie musiała sobie mocno w głowie tłumaczyć, że to nie jest żadna randka a zwykłe wyjście znajomych i tyle. Jednak do tego będziesz musiała się odpowiednio przygotować.
-Nie przemęczam. Wręcz przeciwnie... zaczynam się zamieniać w lenia. Nie ma intensywnych treningów i długiego sezonu - stwierdziła krótko i uśmiechnęła się na to co zrobiła Katie. Nie spodziewała się, ale było to cholernie miłe i zamiast wrócić do poprzedniej pozycji została tak z nogami na kolanach towarzyszki. Wyglądały niczym para, która spędza wspólnie popołudnie w domowym zaciszu. Właśnie do takiego czegoś Robin mogłaby się przyzwyczaić. Naprawdę.
-Pochłaniaj! Po to Ci przyniosłam, a nie żeby wyglądały ładnie na stoliku- stwierdziła samej delektując się ciastem. Trzeba przyznać, że zaatakowała dobrą cukiernię. Drink przygotowany przez Katie był idealny i w sumie nawet pokusiłaby się na drugą szklankę, ale chwilowo odstawiła ją na stolik. -Idziemy na ten dach? - spytała unosząc brew. Dobra, ale siedzenie na dachu we dwie i patrzenie w gwiazdy to zdecydowanie romantyczna sceneria.

Katie Truscott
odznaki
wydra za napisanie karty marty - the originator
multikonta
Sage / Ava
Sage

Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

-A może ja bym chciała?
Powiedziała niemal od razu spoglądając na nią z lekkim uśmiechem na ustach. Lekko pokręciła głową ale zaraz uśmiechnęła się do niej tak pewnie i swobodnie.
-Fajnie by było…
Kiedyś lubiła gapić się w gwiazdy. Niby wszędzie było to samo niebo, ale były miejsca w których było je naprawdę dobrze widać. Z bratem zawsze siedziała i zgadywała co widać na nich, co gdzie znajduje się. W dniu urodzin zawsze tak robili. Choćby na chwilę pogapili się w gwiazdy, po opowiadali o swoich rozterkach planach marzeniach.
Usiadła sobie wygodniej na kanapie gdy nogi zostały na jej kolanach. Położyła nawet na chwilę jedną dłoń na nich. Słuchała co jej mówiła, jak to nie przemęcza się.
-Jeszcze tego by brakowało abyś zaczęła ćwiczyć jak podczas sezonu…
Pokręciła lekko głową. No naprawdę jeszcze tylko tego by brakowało w tym wszystkim. Nie przeszkadzało to, że właśnie tak siedziały. Czuła spokój i pewność, więc nie było nic złego, czuła się dobrze w jej towarzystwie. Nawet już w pewnym stopniu przyzwyczaiła się do jej obecności obok, jakby Robin stała się jakąś ważną częścią jej życia, czego nie chciała w ogóle przyznać. Nie mogła przyznać przecież.
Słysząc pytanie musiała przemielić to co miała w ustach oraz przełknąć. Pokazała palcem aby poczekała chwilę, jak na złość musiała wziąć większy kawałek do ust.
-W sumie jest zachód słońca… Możemy się tam wybrać.
Przecież skoro i tak miały się tam znaleźć to czemu nie wybrać już teraz? W tym momencie?
-Wezmę nam tam jakiś koc, poduszki aby było milej. Poczekaj chwilę i zastanów się jaką kolejną babeczkę czy ciasto zjemy.
Uśmiechnęła się. Tak jak powiedziała delikatnie podniosła jej nogę i wydostała się spod niej.
-Poczekaj… przyjdę po ciebie.
Bo pewnie Robin chciała już teraz iść za nią pomóc. Musiała ją zatrzymać aby było wszystko dobrze. Chwyciła za dwa koce i poszła na górę aby wyjść przez okno na taki prowizoryczny balkon. Przynajmniej kiedyś chyba taki miał być. Rozłożyła tam jeden miękki puchaty koc aby było im miło. Dołożyła kilka poduszek. Wróciła po kilku minutach do salonu uśmiechając się. Zdecydowanie poprawiła jej humor. Wyciągnęła do niej dłoń.
-Idziemy? Co proponujesz na jedzeniu na dachu?




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

Robin Ashton
30 lat - 182 cm - Gra profesjonalnie w basket
Awatar użytkownika
about me
Profesjonalna koszykarka. Giwazdka Las Vegas Aces, twarz Nike. Nie da się jej nie lubić... chociaż siostra przyjeciela ma ochotę ją czasem zamordować gołymi rękami

Post Robin Ashton ()

Lubiła ten uśmiech. Ten całkowicie szczery uśmiech Kate, który sprawiał, że serce Robin przyspieszało na moment. Gdyby jej najlepszy kumpel teraz tu z nimi był to z pewnością miałby później z Robin niezły ubaw. Nigdy mu nie przeszkadzało, że Ashton mówiła otwarcie o swojej seksualności. Poznał nawet kilka dziewczyn koszykarki.
Możliwe, że faktycznie zabierze Kate gdzieś poza miasto by na masce samochodu gapić się w gwiazdy, ale to jeszcze nie teraz... Sama Robin musi się z tym planem przespać i przemyśleć go.
-Pewnie z nudów i tak zacznę. Po ostatniej wizycie kontrolnej lekarz stwierdził, że jak dobrze pójdzie to za trzy miesiące mogę wrócić do gry. Do tego czasu z pewnością dostanę bzika. - stwierdziła wzruszając ramionami. Kto znał Ashton to wiedział, że ona nie potrafiła usiedzieć w miejscu zbyt długo. Ostatnio była surfować, więc nic nie stoi na przeszkodzie by faktycznie zaraz wróciła do jakiegoś grania na boisku z dzieciakami. Może nawet wyciągnie Brada do gry.
Chciała pomóc Truscott ze wszystkim, ale ta poleciła jej zostać zanim Robin cokolwiek powiedziała. Nie była zadowolona, ale jeśli ta życzyła sobie by Ashton siedziała na dupie to tak zrobi. Zgarnęła na jeden talerzyk wszystkiego po trochę by jednak pojadły wszystkiego.
-Mam pełen talerzyk wszystkiego. Jakoś się podzielimy - uśmiechnęła się szeroko. Chwyciła dłoń i dźwignęła się na nogi. Nie była kaleką. Nie musiała już poruszać się o kulach i naprawdę wszystko wychodziło jej bardzo sprawnie, więc Katie nie musiała się tak o nią martwić.
Zawitały wreszcie na tym prowizorycznym balkoniku, który teraz zamienił się w istną bazę do obserwacji gwiazd. -Dawaj - stwierdziła siadając i klepiąc miejsce obok siebie. Nie gryzła ani nie kopała. Chciała mieć po prostu kobietę obok siebie, ale czy ta zdecyduje się siedzieć tak blisko? Zazwyczaj siadała w niewielkiej odległości i Robin to szanowała.

Katie Truscott
odznaki
wydra za napisanie karty marty - the originator
multikonta
Sage / Ava
Sage

Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

Pokręciła lekko głową słysząc co też do niej mówi.
-Tylko wiesz… jak teraz zaczniesz ćwiczyć i nadwyrężysz to zostaniesz na jeszcze trochę dłużej niż te trzy miesiące uziemiona.
Powiedziała jej cicho, ale też z lekkim uśmiechem na ustach.
-Wiem, że to ciężkie… ale postaraj się oszczędzać, proszę.
Zapewne gdyby jej brat tutaj był to usłyszała by te same słowa. Może nawet w bardziej doraźnej formie? Katie za to upiła łyk swojego drinka, kolejnego już tego dnia. Wciąż to nie wpływało na nią źle. Była wyluzowana, ale nie plątał się jej język, nie chodziła koślawo, po prostu była w pewien sposób znieczulona.
Robin robiła dla niej wiele. Czasem przesiadywały tutaj niemal całe dnie lub też wyciągała ją z domu. Ten dzień szczególny chciała spędzić sama, jednak jeżeli już blondynka zdecydowała się na przyjście to nie odmówi i będzie chciała być z nią tutaj. Jej przygotowanie balkonu na daszku zajęło znacznie mniej czasu niż zrobiłaby to Robin. Nie ujmując jej niczego. Chciała aby ta odpoczęła chwilę, pewnie cały poranek chodziła i nie pomyślała o sobie, aby dać kolanowi odpocząć. Z czasem ta troska o nią pojawiła się po prostu samoistnie. Dlatego zebrała się i szybko im przygotowała miejscówkę.
-Jak reszta jest tak dobra jak to pierwsze to musisz mi powiedzieć która to cukiernia…
Uśmiechnęła się chwytając jej dłoń czekając aż pójdzie za nią. Będzie uważać na nią i patrzyła czy aby na pewno da radę wyjść na ten balkon. Tak po prostu czuwała. Pomimo alkoholu krążącego w żyłach zawsze będzie na nią uważać. Tak już miała. Gdy blondynka w końcu usiadła, to Katie zniknęła jeszcze po ich drinki, jak również chwyciła jakąś wodę czy sok, gdyby Robin już nie chciała pić procentów.
-Chętnie.
Powiedziała ochoczo siadając obok, może nawet trochę bliżej niż zazwyczaj.
-Jak będzie Ci chłodno to mamy jeszcze koc, zawsze jakąś bluzę mogę pożyczyć.
To, że Katie była z tych gdzie jej zazwyczaj wszędzie ciepło to nie znaczyło, że Robin też taka musiała być. Rozejrzała się po okolicy, która była spokojna o tej porze, o dziwo. Nie miała też od tej strony sąsiadów, więc trochę prywatności miały. Dodatkowo ten zachód słońca trwał przyjemnie grzejąc je i oświetlając buzie.
-Tak wracając do Twojej rehabilitacji. Mogłabym Ci jakoś w niej pomóc?
Wróciła wzrokiem do swojej towarzyszki. Przy okazji mrużyła oczy, bo słońce ją trochę oślepiało.
-Cokolwiek?
Dodała jeszcze. Wyciągnęła rękę po kolejną babeczkę, czyżby aż tak brakowało jej słodkości? Oderwała kawałek babeczki i podsunęła go trzymając w palcach pod usta Robin, przy okazji uśmiechając się delikatnie.




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

Robin Ashton
30 lat - 182 cm - Gra profesjonalnie w basket
Awatar użytkownika
about me
Profesjonalna koszykarka. Giwazdka Las Vegas Aces, twarz Nike. Nie da się jej nie lubić... chociaż siostra przyjeciela ma ochotę ją czasem zamordować gołymi rękami

Post Robin Ashton ()

-W sumie to nie byłoby takie złe, bo przynajmniej mogłabym Cię więcej odwiedzać - uśmiechnęła się lekko. Prawda jest taka, że jak tylko wróci do pełni sił i dostanie zielone światło od lekarza drużyny to będzie musiała wrócić do Vegas i do swojego trybu życia w ciągłych rozjazdach. Z jednej strony już nie mogła się doczekać. Z drugiej... nie będzie mogła od tak w ciągu dnia wpaść z wizytą do Katie, bo będzie za daleko. I to ją chyba odrobinę przerażało, bo przez ten czas zdążyła się już przyzwyczaić do siedzenia u Katie.
-Oj no postaram - mruknęła z niezadowoleniem. Z pewnością brat Katie powiedziałby to bardziej dosadnie i nawet nie użył słowa 'proszę'. Brakowało jej czegoś takiego. Mało osób potrafiło przemówić jej do rozsądku, ale rodzeństwo Truscott robiło to wręcz idealnie.
Oczywiście, że Robin nie myślała by jakkolwiek oszczędzać dzisiaj kolano. Była zajęta i większość dnia spędziła na nogach co w sumie już powoli kolano odczuwało. To niemiłe uczucie pulsowania plus bolało przy zginaniu. Do tego drugiego można było przywyknąć.
-O nie. Nie zdradzam sekretów, bo potem nie będziesz chciała przyjąć ode mnie słodkości - przewróciła teatralnie oczami. Ostatecznie wreszcie udały się na balkon.
-Chwilowo jest okej. Potem zobaczymy - poklepała lekko znajomą po nodze. Nie musiała się o nią tak martwić. Jak będzie Robin zimno to nie omieszka o tym wspomnieć i naciągnąć na siebie koc albo najwyżej wtuli się w niczego nieświadomą Katie i tyle.
-Mam od tego rehabilitantów, którzy pracują nad tym kolanem dwa razy dziennie. Ale naprawdę dziękuję za pomoc - uśmiechnęła się lekko przyglądając swojej towarzyszce. Przez chwilę zastanawiała się co też Katie robi z tą babeczką, a gdy podsunęła kawałek Robin to koszykarka uśmiechnęła się delikatnie i wzięła go. I właśnie przy takich rzeczach Ashton miała kompletny mętlik w głowie! Z jednej strony takie gest wykonywał ktoś z kim Robin mogłaby być w związku... a nie siostra najlepszego kumpla. Truscott nawet nie miała świadomości jak bardzo czasem mieszała koszykarce w głowie i jak bardzo było to frustrujące. Obiecała, że się nią zajmie, ale chyba raczej jej kumpel nie miał na myśli, że ma się Katie zająć jako jej druga połówka.

Katie Truscott
odznaki
wydra za napisanie karty marty - the originator
multikonta
Sage / Ava
Sage

Katie Truscott
30 lat - 175 cm - barmanka / rangers
Awatar użytkownika
about me
Po utracie brata bliźniaka nie potrafi pozbierać się i wrócić do służby. Dlatego leje innym i sobie piwo. Jej życie obecnie jest jedną wielką porażką z której nie potrafi się pozbierać.

Post Katie Truscott ()

-Zawsze przyjmę od Ciebie słodkości i nie tylko.
Odpowiedziała szybko. Może trochę zbyt szybko niż spodziewała się. Choć właśnie taka była prawda. Każdy posiłek, każdą rzecz jaką od niej dostała przyjmowała. Teraz te babeczki powinny być najlepszym przykładem. Mogło w nich być wszystko, ale ufała jej i z chęcią zajadała. Nawet gdyby dowiedziała się gdzie to jest ta super cukiernia to i tak wspólnie jadłyby przy jakiejś kawie czy drinku popołudniową porcję. Nawet gdyby Robin wyjechała, to może właśnie zawitała by do tej cukierni coś kupiła i podjechała do Vegas odwiedzić i spędzić dzień czy dwa z nią. Też przyzwyczaiła się do blondynki w swoim domku. Jakoś tak stała się naturalną częścią.
-W razie czego mów.
Delikatnie uśmiechnęła się na wspomnienie, że jak na razie temperatura jest znośna. Nie pogniewałaby się gdyby ta wtuliła się. Gdzieś tam wewnętrznie sama tego chciała, potrzebowała takiego przytulenia. Tylko, że sama przed sobą nie była w stanie powiedzieć, co czuje, co w niej się dzieje. Nawet teraz gdy ta poklepała ją po nodze, to był taki przyjemny dotyk. Pokiwała lekko głową, gdy usłyszała, że jej rehabilitanci zajmują się kolanem i że ma się dobrze. Później znów zrobiła coś o czym nie pomyślała. Ciągnęło ją do Robin i czuła się przy niej dobrze, ale… nie potrafiła zburzyć blokady jaką miała w sobie od wielu lat. Oblizała jeszcze palec po tym jak dziewczyna zjadła od niej kawałek ciasta. Sama zapchała się kolejnym kawałkiem. Zyskała tym chwilę na ogarnięcie się.
-Pyszne to kupiłaś… Chyba masz sposób na to aby mnie przekupić…
Uśmiechnęła się lekko nawet nie patrząc na Robin. Prawda była taka, że nieważne jak niekiedy wściekła się na nią to wiedziała że chce dobrze, że nie wybaczyłby sobie gdyby były skłócone.
-Jak Ty radzisz sobie?
Wyszeptała cicho.
-Przepraszam, że wcześniej o to nie zapytałam… jak sobie radzisz z tym, że go dziś nie ma...
Wiedziała, że przyjaźnili się i nigdy nie chciała wchodzić między tą przyjaźń. Trochę jej głupio zrobiło się gdy uświadomiła sobie iż nie zapytała o to wcześniej.




Robin Ashton
odznaki
wydra za napisanie karty ash - the loveable one
multikonta
przepadłam
*

ODPOWIEDZ