If you're feeling down, here's the remedy
W najnowszym ogłoszeniu znajdziecie listę najaktywniejszych postaci w tym miesiącu!
Informujemy, że czas na wykonanie grudniowych zadań miesiąca zostaje przedłużony do końca stycznia!
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Awatar użytkownika
about me
Próbują z Indianą jeszcze raz, tym razem mając na uwadze, że warto ze sobą rozmawiać, jednak ewidentnie dopiero w tym temacie raczkują. Uczy surfingu, przejmuje winiarnię wraz z siostrą i próbuje unikać dramatów.
197 cm
29 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - patka 6 month feast - it runs in the family - monaghan 6 month feast - staying alive - patka 6 month feast - remember the name - patka bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak flounder dostojewski - wyróżnienie aktywności wrzesień 2021 jane austeel - wyróżnienie aktywności październik 2021 whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine costumery - he's a friend from work thanksgiving 2021 keep calm and gobble on santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag it’s the most wine-derful time of the year
Cytuj

Post ()

Nie do końca wiedział, co powinien o tej całej sytuacji myśleć, więc ograniczył się do tego, że było to nieco popieprzone. Relacja z Indianą ogólnie też i nieco go to momentami przytłaczało, bo przecież nie da tam się żyć na dłuższą metę i oszukiwać, że to ma jakikolwiek sens, prawda? Mimo to jednak, po kłótni z Lainey, to właśnie do swojej byłej dziewczyny skierował swoje kroki. Planował tę chęć w sobie przezwyciężyć i nawet umówił się ze znajomymi na drinka, jednak ostatecznie wcale tam nie dotarł. Oczywiście wmawiał sobie, że wpadnie tylko sprawdzić, czy na pewno jest z nią wszystko okej, a potem pójdzie, ale im bliżej był celu, tym większe miał wątpliwości dotyczące tego, że ten plan się powiedzie. Chociaż pozostawała w tym jeszcze oczywiście kwestia tego, jak podchodziła do tej całej sytuacji Indiana. 
Trochę się stresował, gdy docierał pod drzwi jej mieszkania. I to o dziwo wcale nie dlatego, że wiedział, że jej siostra ma kaczkę, która miał wrażenie, że go obserwowała ostatnim razem, gdy pojawił się tu pewnie przelotnie w wiadomym celu po kolejnej imprezie, na której zupełnie przypadkiem na siebie wpadli. Głównie dlatego, że cała ta sytuacja taka jednak dość emocjonująca dla niego była i do końca oczywiście nie wiedział, dlaczego w ogóle do rękoczynów między Indianą, a Lainey. Nie wiedział też, czy kobieta w ogóle będzie w domu, bo wcześniej do niej nie zadzwonił. Nie przejmował się jednak zbytnio tym, czy wpadnie po drodze na jej siostry, z którymi mieszkała i które mogły być równie przyjemnie i przychylnie nastawione do niego, co Lainey do Indiany (no dobra, to nie było możliwe ewidentnie, nikt nie pobije tego, co odwaliła jego siostra), bo nie było to istotne w tym momencie, gdy musiał upewnić się, że wszystko jest z nią w porządku. 
Po drodze nawet zahaczył o jakąś budkę z jedzeniem na wynos, jakby co najmniej potrzebował pretekstu, aby ją odwiedzić, albo musiał zabrać ze sobą coś, na znak pojednania, chociaż przecież to nie do końca była jego wina. A i tak czuł się gównianie. 
Cześć – przywitał się, gdy po kilku nerwowych wciśnięciach dzwonka w końcu w drzwiach pojawiła się znajoma twarz. – Rozmawiałem z Lainey – przyznał od razu szczerze, żeby wiedział, że on wiedział. – I przyniosłem jedzenie – dodał, pokazując papierową torbę. Trochę odetchnął z ulgą, że Lainey jej nie wydrapała oczu na przykład albo wyrwała włosów. – Na przeproszenie, za to co się między Wami stało, cokolwiek do końca się stało – dodał jeszcze, drapiąc się wolną ręką po swojej bujnej dość brodzie, nieco zakłopotany chyba, bo nie do końca wiedział, jak się zachować.

indiana lanaghan

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

Indiana też do końca nie wiedziała co tam się wydarzyło. Niby tam była, miała na dowód kilka siniaków i zadrapań, ale czasami jej się wydawało, że to był jakiś dziwny, mocno porąbany sen. Mowa tu przecież o jej niegdyś najlepszej przyjaciółce, która powiedziała jej najgorsze rzeczy jakie słyszała w życiu. Momentami żałowała tego co się tam wydarzyło. Zarówno tego co mówiła, jak i tego nietrafionego uderzenia w cycka kiedy to jej pięść wylądowała na twarzy Lainey. Tylko wtedy przypominała sobie jej słowa, w lustrze widziała zadrapania na policzku czy szyi albo siniaki ją bolały i tyle było z jej chęci wyciągnięcia ręki. Czuła natomiast że będzie chciała się podzielić wszystkim z Lawrencem. Chociaż czuła i podzielić to niezbyt dobrze dobrane słowa. Ona na pewno się tym pochwali. Z tego powodu Indie zrywała się do telefonu za każdym razem, kiedy słyszała dźwięk powiadomienia czy smsa, a serce waliło jej jak szalone, bo to przecież mógł być ON.
Nie było to oczywiście zdrowe i tylko świadczyło, jak negatywnie wpływa na nią ta relacja, którą ciężko było określić jakikolwiek innym słowem. Jej uczucia rosły jakby zakochiwała się w nim po raz kolejny, jak na głupią idiotkę przystało, A była nią. Niezaprzeczalnie. Gdyby było inaczej nie doprowadziłaby do sytuacji, w której znowu da mu sobie złamać serce. Niby ostatnio trochę mu pomogła podejmując ostateczną decyzję za nich obojem, ale i tak w głównej mierze to jego zasługa. On już jej nie chciał i sprawiał, że czuła to na każdym kroku. Bo innej opcji przecież nie było. On chciał miło spędzić czas robiąc to co lubią i tyle. Żadnych uczuć, żadnej chęci żeby znowu spróbować. Przynajmniej ona tego nie widziała (bo była ślepa i głupia). Niby by mogła patrząc na to, jak dobrze wpasowali się do apartamentu dla nowożeńców, ale to by zepsuło wszystko. Musiałaby albo to skończyć, albo z nim porozmawiać, a nie chciała robić żadnej z tych rzeczy.
Siedziała w swoim pokoju pracując nad kolejnym obrazem. Nie przepadała za tym określeniem, ale jeśli kogoś musiałaby nazwać swoja muzą to na pewno byłby nią on. Odkąd znowu zaczęli się widywać płótna jakoś zapełniały się same, a to co na nich widniało nie przypominało tych ponurych dzieł cierpiącej artystki ze złamanym sercem. Były jakieś inne. Miały w sobie coś co nie pozwalało jej ich wyrzucać, dlatego kolekcja przy ścianie rosła. Kiedy usłyszała dzwonek do drzwi mozolnie odłożyła pędzel patrząc jeszcze raz na to co stworzyła i wycierając brudne od farby ręce ruszyła do drzwi. Zanim to zrobiła zdążyła oczywiście się jeszcze podrapać po czole zostawiając na nim kolorową plamę.
- Cześć - odpowiedziała zdziwiona, kiedy otworzyła drzwi patrząc na niego lekko zdezorientowana, bo zupełnie nie podejrzewała się, że się tu pojawi - Oh - westchnęła na dźwięk imienia przyjaciółki - Moja niegdyś przyjaciółka, aktualnie największy wróg i druga najlepsza patuska na dzielni - skomentowała rozbawiona - Ja jestem pierwszą, bo wygrałam i uciekłam - dodała jeszcze, chociaż może wcale nie powinna, bo zabrzmiało to trochę jakby sie chwaliła, że biła się z jego siostrą - Wchodź - zachęciła go otwierając szerzej drzwi, które szybko za nim zamknęła, żeby Britney nie uciekła. Przyzwyczaiła się już na tyle do tej kaczki, że nie zwracała na nią zupełnie uwagi i nie myślała, że dla kogoś może to być dziwne - Nie musisz mnie przepraszać. To nie Twoja wina - zapewniła go - Moja, Lainey, ale nie Twoja - dodała jeszcze. No jego siostra była walnięta, ale przynajmniej nadal jej zależało skoro bolało ją to co Indie zrobiła do tego stopnia, że należał jej się wpierdol - Ale jedzenia nigdy nie odmawiam - uśmiechnęła się lekko. Dokładnie tak jak alkoholu, ale on o tym dobrze wiedział. Ruszyła w kierunku kuchni, gdzie z lodówki wyjęła dwa piwa, które od razu otworzyła. Kiwnęła mu w kierunku salonu po drodze upijając trochę, po czym usiedli sobie na kanapie dopiero teraz podając mu jego butelkę - Nie wierzę, że nie opowiedziała Ci ze szczegółami - spojrzała na niego, bo to akurat coś o czym musieli porozmawiać. Nie dało się tego zamieść pod dywan.

Lawrence R. Monaghan

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Awatar użytkownika
about me
Próbują z Indianą jeszcze raz, tym razem mając na uwadze, że warto ze sobą rozmawiać, jednak ewidentnie dopiero w tym temacie raczkują. Uczy surfingu, przejmuje winiarnię wraz z siostrą i próbuje unikać dramatów.
197 cm
29 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - patka 6 month feast - it runs in the family - monaghan 6 month feast - staying alive - patka 6 month feast - remember the name - patka bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak flounder dostojewski - wyróżnienie aktywności wrzesień 2021 jane austeel - wyróżnienie aktywności październik 2021 whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine costumery - he's a friend from work thanksgiving 2021 keep calm and gobble on santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag it’s the most wine-derful time of the year
Cytuj

Post ()

Sam był totalnym idiotom do kwadratu, więc nic dziwnego, że go do niej ciągnęło. W tej kwestii byli idealnie dopasowani, bo naprawdę – trafił swój na swego, bez dwóch zdań. Gdyby był choć nieco trochę mądrzejszy, to już dawno zastanowiłby się poważnie nad tym, co ich łączyło, a po bójce Indiany z jego siostrą już w ogóle chyba powinny mu się świecić różne ostrzegawcze lampki, które powinny go popchnąć do podjęcia jakichś sensownych kroków. Problem był jednak taki, że nawet jeśli uczucia Lawrence'a rosły w siłę, a serce wręcz się do niej wyrywało, to nadal był zranionym i upartym durniem, który bał się kolejnego odrzucenia. No i niestety, nie był najlepiej rozwiniętym w kwestiach emocjonalnych człowiekiem, to nie ulegało absolutnie wątpliwości. Czy mu było z tego powodu jakoś przesadnie źle? Jasne, nawet bardzo. Tylko ostatecznie i tak przestawało mieć znaczenie, bo liczyła się głównie ona. Tak jak teraz, gdy jedyne co potrafił zrobić, to po prostu pójść i sprawdzić, czy wszystko jest z nią okej. Szczególnie że mieli za sobą ostatnio sporo miłych chwil, które sprawiły, że to wszystko było dla niego jeszcze bardziej istotne. Czego oczywiście wiedział, że cholernie mocno pożałuje, ale cóż. W tym momencie miał to oczywiście w dupie. 
Zlustrował ją dość uważnym spojrzeniem, aby ocenić, czy na pewno nic poważnego jej się nie stało. Co prawda, sądząc po obrażeniach Lainey żadna nie zaczęła potajemnie trenować jakichś sztuk walki czy boksu, ale jednak zdecydowanie wolał zobaczyć to na własne oczy, którym ukazało się kilka niegroźnych zadrapań i siniaków, które nie umknęły jego uwadze. Podobnie jak kolorowa plama na czole z farby, która spowodowała, że na chwilę na jego twarzy zagościł nieco rozczulony uśmiech, bo nawet nieco poturbowana prezentowała się bardzo uroczo. 
Oryginalne tytuły, chociaż nie będę się z nimi kłócił, bo chyba w tej sytuacji nie najgorzej pasują – stwierdził, unosząc lekko brew na jej słowa i w środku nieco oddychając z ulgą, bo jednak najwyraźniej nie chciała odwdzięczyć tym samym, czym Lainey. Niby do końca jej o to nie posądzał, ale jednak czuł się nieco winny. – Mam nadzieję, że zrozumiesz, jeśli Ci nie pogratuluję – dodał jeszcze, uśmiechając się przy tym nieco krzywo. Jednak no totalnie nie było na miejscu gratulowanie którejkolwiek tego, co się między nimi wydarzyło. 
Mhm, trochę mam w tej kwestii inne odczucia – przyznał dość szczerze, bo jednak naprawdę nieco uwierało go poczucie winy. Oczywiście to wcale nie poczucie winy go tu przygnało tylko to, że się o nią martwił, ale no spokoju też mu do końca to nie dawało. Bo kto wie, może gdyby nie jego rozmowa z Lainey, to wcale by do bójki nie doszło. Chociaż cholera wie, bo jednak dobrze wiedział, że kobiety też miały swoje niezałatwione sprawy i on im wcale w tym potrzebny nie był. 
Owszem, wiedział że przyniesienie jej jedzenia albo alkoholu jest opcją idealną, ale jednak postawił na tę pierwszą wersję tym razem, chociaż piwa jej oczywiście nie odmówił. Trochę dziwnie było mu z faktem, że nadal doskonale wiedział, co by zamówiła, więc był w stanie przynieść jej zestaw stworzony specjalnie z myślą o niej i o tym, w jakim może być nastroju po takiej akcji, ale było to przyjemnie dziwne uczucie. Co prawda bardzo nieodpowiednie, ale to kolejna kwestia, którą Lawrence bardzo mocno ignorował. 
Opowiedziała – stwierdził z lekkim przekąsem, bo Lainey, która oznajmiła mu, że sprawę załatwiła i nie musi się martwić (wtedy dopiero zaczął porządnie), naprawdę go zdenerwowała. – Ale to nadal jedna wersja – rzucił jeszcze, bo jednak chciał poznać obie i chciał, aby Indiana była tego świadoma. 
Trudno mi stwierdzić, która z Was jest z siebie bardziej dumna – dodał, nieco sarkastycznie, przyglądając się jej jednak uważnie i butelkę od niej odbierając, aby się napić, a następnie jedzenie im na stolik wypakować.

indiana lanaghan

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

Po sytuacji z Lainey wszystkie możliwe lampki powinny im nieustannie mrugać i dawać po oczach zmuszając do myślenia. Bo teraz ewidentnie widać, że oni się przed tym wzbraniali nogami i rękami.. Nie że po prostu nie przyszło im to do głowy. Oni tego mocno nie chcieli, czego z jednej strony nie ma się co im dziwić. Było im teraz dobrze. Unikali trudnych tematów, cieszyli się swoim towarzystwem i bliskością kiedy tylko chcieli. Gdzie w tym jakieś minusy na pierwszy rzut oka? Bo jak się spojrzała już dwoma oczami i chwile dłużej to było ich dość sporo. Mieli za dużo niedokończonych spraw i zranionych uczuć, żeby mogli sobie tak żyć jak gdyby nigdy nic. I to tych uczuć było o wiele więcej, niż zdawali sobie sprawę przecież. Także jakby ktoś potrzebował przepisu na totalna porażkę to wystarczy na nich spojrzeć. Będzie płacz, będą krzyki to pewna, jak to że poniedziałki to najgorszy dzień tygodnia, ale to się zupełnie teraz nie liczyło. Bo przecież jakby jej w tym momencie powiedział że ją kocha to całe swoje życie by dla niego rzuciła, żeby się w Vegas hajtnąć.
Indiana zamierzała podejść do całej sytuacji z humorem i uśmiechem. Nie chciała mieć już nie wspólnego z Lainey. Chyba że by ją przeprosiła, a na to się raczej nie zapowiada. Także definitywny koniec przyjaźni, Ale przynajmniej wyrzuciły z siebie wszystko co dusiły, zarówno słowami jak i fizycznie, więc taki plus. Bo żadnej się nic poważnego przecież nie stało. Ona płakać nie zamierzała, bo istniało ryzyko, że by długo nie przestała. Strata przyjaciółki mocno ją bolała, jednak jak dobrze wiemy Indie lubi udawać. Taką też taktykę zamierzała przyjąć i wtedy sytuacji.
- Myślę, że są bardzo trafne - pokiwała głową - Zdziwiłabym sie jak byś to zrobił - przyznała bardzo szczerze. Lawrence kochał swoją siostrę. Miała tego świadomość przez co trochę była zdziwiona, że tu jest i nie padły w jej stronę żadne zarzuty. Co prawda mniej ich było niż to Monaghanki, ale nadal mógł to zrobić, nie brać winę na siebie.
- Kazałeś jej zrobić mi największe siniaka jakiego miałam w życiu i wyrwać garść włosów? Jak tak to jednak cofam wszystko i to totalnie Twoja wina - rzuciła żartobliwie nie do końca traktując na poważnie jego słowa. Miały przecież swoje niezałatwione sprawy. Sytuacja między nimi dolała oliwy do ognia, ale nie była głównym zapalnikiem. W końcu nie za to został wymierzony pierwszy cios. Dopiero jak na niego spojrzała zauważyła, że faktycznie mu z tym źle było. Spojrzała na niego ciepło i chciała pocałować, żeby zapewnić, że naprawdę nie ma co się obwiniać. Nawet odruchowo zbliżyła się do niego, jednak nie pocałowała, bo nie do końca wiedziała czy powinna. Niby ostatnio żyli sobie w bańce, ale kto wie? Może Lainey ją im zatruła. Załapała go tylko za rękę i odnalazła jego wzrok- Lawrence, mówię serio - dodała jeszcze patrząc mu prosto w oczy, bo nie chciała żeby przez ich głupoty się zadręczał.
Uśmiech jej zniknął z twarzy i spojrzała na niego uważniej słysząc jego słowa. To nie tak, że nie chciała mu powiedzieć co się stało. Po prostu nie chciała powtarzać tego co usłyszała od Lainey, bo istniało ryzyko poważnej rozmowy, a podczas takich się myśli. A myślenie i poważne rozmowy brzmiały jak coś czego ona chciała uniknąć bardzo mocno. Za dużo miała do stracenia - Nie wiem czy to coś zmieni - spojrzała na niego uważnie - I wolałabym nie powtarzać tego co usłyszałam - dorzuciła jeszcze biorąc pudełko z jedzeniem - I powiedziałam - dodała trochę ciszej, bo przecież musiał mieć świadomość, że nie tylko Lainey nie przebierała w słowach. Nie zamierzała przed nim ukrywać, że ona też się dobrze nie zachowała.
- Nie jestem dumna - zaprotestowała, nawet lekko oburzona, jakby ją posądzał o jakieś straszliwe zbrodnie, a nie stwierdziła fakt - Znaczy nie jestem dumna, że się biłyśmy i urządziłyśmy taką scenę, ale musiałam jej oddać - wyjaśniła lekko wzruszając ramionami na koniec. Nie było jej dobrze z tym jak wyglądały jej relacje z Lainey, jednak ani ona ani jej siostra nie mogły być przez nią tak obrażane. No nie ma opcji, że Indie by stała i z pokorą to znosiła. Niby tego samego co ona robić nie musiała, ale z jej perspektywy wtedy to była jedyna opcja. Teraz w sumie też.

Lawrence R. Monaghan

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Awatar użytkownika
about me
Próbują z Indianą jeszcze raz, tym razem mając na uwadze, że warto ze sobą rozmawiać, jednak ewidentnie dopiero w tym temacie raczkują. Uczy surfingu, przejmuje winiarnię wraz z siostrą i próbuje unikać dramatów.
197 cm
29 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - patka 6 month feast - it runs in the family - monaghan 6 month feast - staying alive - patka 6 month feast - remember the name - patka bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak flounder dostojewski - wyróżnienie aktywności wrzesień 2021 jane austeel - wyróżnienie aktywności październik 2021 whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine costumery - he's a friend from work thanksgiving 2021 keep calm and gobble on santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag it’s the most wine-derful time of the year
Cytuj

Post ()

Takie rozwiązanie w gruncie rzeczy było całkiem wygodne i mimo obrażeń, jakie poniosła ze strony wkurzonej Lainey Indiana, chyba najbezpieczniejsze. To znaczy, tak przynajmniej Lawrence sobie wmawiał, licząc naiwnie, że jakimś cudem dzięki temu uda mu się uniknąć kolejny raz złamanego serca, na przykład. O jej martwił się mniej, bo był idiotą, który nie widział absolutnie, że w ogóle może jej serce złamać – liczył ślepo na to, że zagwarantuje jej zabawę i miłe chwile, które pewnie i tak ulecą dość szybko z jej głowy, gdy w końcu znajdzie kogoś, w kim się zakocha tak naprawdę i na zawsze, jak on w niej. I w sumie to tego jej szczerze życzył. Przynajmniej na trzeźwo, bo jednak całkiem niedawno pokazał, że po pijaku włączał mu się nieco pies ogrodnika i psuł jej z premedytacją randki, jakby co najmniej miało mu to cokolwiek na dłuższą metę dać. Niestety, fakty były takie, że przy niej totalnie głupiał i podejmował decyzje, których podejmować nie powinien. Tak naprawdę pewnie nie powinien tutaj przychodzić albo jeśli już to po to, aby w końcu sobie jakoś sprawy ułożyć i wyjaśnić, i pewnie rozstać się ostatecznie, bo raczej innej opcji nie przewidywał. Ale totalnie nie był gotowy na to, aby znowu ją ze swojego życia stracić, nawet jeśli nie było to dokładnie to, czego chciał tak naprawdę. Nie liczyło się to do końca przecież, skoro i tak wszystko sprowadzało się do tego, że chciał jej. I wtedy jakby cała reszta nie była istotna. Przynajmniej do czasu, ale ten czas na szczęście obydwoje odsuwali tak mocno, jak tylko mogli. 
Jemu w pewnym sensie było przykro, że tak to wszystko wyglądało. W końcu Lainey i Indiana były naprawdę dobrymi przyjaciółkami i on nigdy nie chciał, aby jego siostra w jakiś sposób stawała po jego stronie czy cokolwiek takiego. I choć ostatnio na weselu, którego nie było, powiedział to nieco po złości, to taka była prawda. Że gdyby chciały mieć dalej kontakt i się przyjaźnić, to on nie miałby najmniejszego zamiaru robić z tego powodu scen czy na kogokolwiek się obrażać. No ale, biorąc pod uwagę to, jak wyglądało ostatnie spotkanie kobiet, to jednak najwyraźniej nie było na to szans. 
Czasami lubię Cię zaskakiwać, ale zdecydowanie nie tym razem – owszem, Lawrence kochał Lainey i nie uważał, że fakt, że byli adoptowani, jakkolwiek umniejszał ich relacji jako rodzeństwa. Wręcz przeciwnie, uważał że to sprawiało, że było to naprawdę super, że mimo iż teoretycznie niewiele wspólnego ze sobą mieli, to jednak potrafili na tyle się zżyć i dogadać. Problem polegał trochę na tym, że kochał też Indianę, więc siłą rzeczy siostrze też nie pogratulował. 
Nie, ustalaliśmy, że włosy ma oszczędzić, ale chyba ją poniosło – odpowiedział, wzdychając lekko i również sobie żartując, no bo w sumie co innego mu pozostało? Przyglądał jej się przy tym z mieszanką delikatnego rozbawienia i mimo wszystko dalej z troską, bo jednak wcale nie chciał, aby miała siniaki i żeby ktoś jej włosy wyrywał. Ani Lainey, ani w ogóle ktokolwiek. I bardzo chciał ją teraz przytulić, a potem pocałować raz, piąty i dziesiąty i w ogóle to najlepiej to tak, żeby już zawsze mógł to robić. Ale w tym momencie musiało mu wystarczyć to, że chwyciła go za dłoń, a on mógł jej delikatnie kciukiem pogładzić, nie mając zamiaru jej tak szybko puszczać.
Okej – powiedział tylko, patrząc na nią uważnie. Oczywiście, swoje i tak czuł i myślał, ale w tym momencie nie miał najmniejszego zamiaru się z nią kłócić. 
Podejrzewam, że nie siliłyście się na uprzejmość, serdecznie pozdrawiając się podczas wyrywania włosów – skrzywił się lekko, ale pokiwał głową ze zrozumieniem ostatecznie, jej dłoń delikatnie ściskając na moment. Oczywiście, że go to nie cieszyło, ale jakby nie miał zamiaru też bawić się w kazania. 
Nie mam zamiaru się z tym kłócić – zapewnił ją. Lainey nie powinna zaczynać, to na pewno. I to nie tak, że zrzucał całą winę na siostrę, ale jednak dobrze wiedział, jak bardzo przykre rzeczy potrafi wyciągać w kłótniach i że jednak nie próbowała na pewno załagodzić sprawy, tylko wręcz przeciwnie, prowokowała ją jeszcze dodatkowo. 
W takim razie możemy po prostu zjeść – zaproponował. – Nie są to najlepsze burgery z San Jose – totalnie nie pamiętam nazwy, hehs. – Ale też dają radę – zapewnił ją szczerze, bo jednak wiadomo, że przecież byle czego by jej tu nie przyniósł.

indiana lanaghan

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

To ani trochę nie było łatwe. Może by było jakby zamiast uciekać przed rozmową w końcu takową przeprowadzili. Bo jakby tak to wszystko złożyć do kupy to przecież wychodzi, że obydwoje chcieli tego samego. Obydwoje nie chcieli rezygnować z obecności tego drugiego w swoim życiu, a jedyna przyszłość jaką sobie wyobrażali to taka gdzie są razem. Wydawało się to wybitnie proste. Pewnie by było gdyby tak się nie bali. Ustalmy sobie, że jak Indie miała do wyboru trochę Lawrencea i wcale Lawrencea to oczywiście, że wybierze to pierwsze. A w jej oczach do tego doprowadziłaby taka rozmowa, bo przecież była przekonana co od niego usłyszy. Tak samo, jak była przekonana, że zerwanie z nim i wyjazd było najlepszą decyzją właśnie dla niego. Chyba się bardziej nie da kochać, niż przełożyć kogoś ponad siebie. Szczególnie, że od tego jej życie to taka równia pochyła. Wszystko stopniowo się psuło, a ona czuła się jak przedszkolak który zgubił swoją grupę na wycieczce i zamiast zrobić wszystko, żeby ich znaleźć to tak się kręcił w miejscu nie wiadomo po co. Przy nim znikało. W ogóle życie wydawało się jakieś lepsze, łatwiejsze i w ogóle piękniejsze z nim. Jak mogła więc na własne życzenie z tego zrezygnować?
Indiana zrozumiała już po osiemdziesięciu smsach, na które nie dostała żadnej odpowiedzi i podobnej ilości nieodebranych połączeń, że nie będzie łatwo. Wcale się nie dziwiła, bo ona pewnie zareagowałaby podobnie w takiej sytuacji. Może nie byłaby w tym taka uparta i bezwzględna, ale no obydwoje znali jego siostrę, także niczego innego się nie można było po niej spodziewać. Szczególnie, że zachowanie blondynki ją ewidentnie zraniło. Także cała ta sytuacja ją też mocno bolała, ale jedyne co teraz mogła zrobić to usunąć się na bok, aż Lainey będzie gotowa z nią pogadać bez zarzucania jej tylko najgorszego.
Uśmiechnęła się rozbawiona szybko jednak poważniejąc, bo przecież poważny temat przemocy poruszali - Bardzo ją poniosło. A miałam naprawdę ładne włosy - powiedziała zasmucona i nawet dotknęła je ręką. Lawrence niestety nie mógł podziwiać szkód wyrządzonych przed siostrę, bo Indie miała je związane w niskiego kucyka tak, żeby żadnych strat nie było widać. Nie miała jakiejś obsesji na punkcie swoich włosów, a do tej pory nawet jej się wydawało, że są jej mocno obojętne, ale wcale nie - Powinnam w ramach rewanżu nasłać na Ciebie Lou - spojrzała na niego jakby faktycznie się teraz nad tym zastanawiała - Chociaż nie wiem co takiego mogłaby Ci zrobić. Może jakbyś jeszcze bardziej zapuścił brodę - przyjrzała się jej dokładniej przekrzywiając głowę jakby faktycznie była w stanie coś takiego zorganizować. Ostatecznie się roześmiała tylko i wzięła łyka piwa, bo akurat Lawrence mógł spać spokojnie. Wszystkie jej siostry go lubiły mimo wszystko. To Indie powinna nawet we śnie uważać,
Uniosła tylko kąciki ust w coś na kształt uśmiechu, ale wcale jej jakoś nie przekonał, że faktycznie jest okej. Póki co nie zamierzała się jednak w to zagłębiać, bo naprawdę nie chciała się w tą całą sytuację zagłębiać. Trochę był to grząski grunt.
- Ja nie wyrywałam włosów - zastrzegła, bo to raczej była taktyka Lainey - Ja ją próbowałam uderzyć w cycka, ale nie trafiłam - sprostowała. To była jej taktyka, a że miała beznadziejnego cela to skończyło się to tak jak się skończyło.
Westchnęła tylko i pokiwała głową biorąc się za jedzenie - No nie, ale ujdzie - rzuciła lekko jakby Lawrence dokładnie nie trafił w to czego teraz potrzebowała - Dzięki - dodała po chwili uśmiechając się uroczo. Pod tymi żartami wcale nie krył się dobry humor, wręcz przeciwnie. Po tej sytuacja Indiana straciła trochę nadzieję na pogodzenie się z jego siostrą, która no było jedną z jej ulubionych osób na świecie, jej bratnią duszą, więc bolało. Dziobała sobie w jedzeniu nie odzywając się dłuższa chwilę.
- Nie jestem dumna - zaczęła ponownie jakoś nie umiejąc zostawić tematu, bo ciążyło jej to barkach i czuła, że jemu też - Powiedziała coś o Alasce i tej całej szopce ze ślubem, już nawet nie pamiętam co - pokręciła głową - A ja mogłam zasugerować że opłakiwała Leo w łóżku z Lestrem - mówiąc to skrzywiła się zawstydzona, że coś takiego w ogóle jej przez usta przeszło - Także obie zasłużyłyśmy jednak żeby oberwać w twarz - stwierdziła. Od sprzeczki związanej z nim się zaczęło, jednak szybko osobisty uraz wyszedł na wierzch i to w zasadzie przez to doszło do rękoczynów.

Lawrence R. Monaghan

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Awatar użytkownika
about me
Próbują z Indianą jeszcze raz, tym razem mając na uwadze, że warto ze sobą rozmawiać, jednak ewidentnie dopiero w tym temacie raczkują. Uczy surfingu, przejmuje winiarnię wraz z siostrą i próbuje unikać dramatów.
197 cm
29 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - patka 6 month feast - it runs in the family - monaghan 6 month feast - staying alive - patka 6 month feast - remember the name - patka bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak flounder dostojewski - wyróżnienie aktywności wrzesień 2021 jane austeel - wyróżnienie aktywności październik 2021 whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine costumery - he's a friend from work thanksgiving 2021 keep calm and gobble on santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag it’s the most wine-derful time of the year
Cytuj

Post ()

W ich przypadku chyba absolutnie nic nie było wybitnie proste. Chociaż pewnie wiele popierdolonych spraw wydawała im się raczej normalna, to oczywiście dotyczyło to tylko głupot i kwestii raczej mniej znaczących. Niestety ewidentnie wszystkie ważne sprawy komplikowali sobie do absolutnego maksimum, zachowując się stale niczym głuche dzieci we mgle, które błądziły kompletnie na oślep, nie wiedząc najważniejszych rzeczy ze względu na swoje głupie przekonania, którymś z jakiegoś powodu dziwnego wierzyli bezwarunkowo. Trudno stwierdzić, co nimi kierowało w tej kwestii akurat, skoro przecież obydwoje raczej byli świadomi, że głupoty w życiu popełniali jedna za drugą. Oczywiście nie oznaczało to, że potrafili się uczyć na błędach i wyciągać z nich wnioski – to akurat było zdecydowanie ich słabą stroną, ale kto wie, może kiedyś dorosną do takich rzeczy. I do tego, aby nauczyć się rozmawiać. Za to chyba najbardziej należało trzymać kciuki, bo jednak bez tego raczej daleko nie zajdą. Teraz niby rozmawiali i trudno nie domyślić się, że wizyta Lawrence’a była tutaj spowodowana przede wszystkim tym, że się o nią martwił i troszczył, no ale. To jednak pewnie nie było i tak wystarczająco proste w interpretacji dla niej, bo jej tego wprost nie powiedział oczywiście od dawna. Zbyt dawna zdecydowanie, bo gdyby wcześniej był mądrzejszy, to przecież wcale by mu nie uciekała. 
Niby on sam przy ich pierwszym spotkaniu nieco dał się ponieść emocjom. Potem trochę też, bo jednak nie zawsze było między nimi miło, ale naprawdę chciał, aby było. Po co? Tego akurat nie wiedział. Przecież o wiele łatwiej byłoby, gdyby po prostu pokłócili się tak, że nie mogliby na siebie patrzeć, żeby każde poszło w swoją stronę i żeby kontakt się urwał. Takie szybie zrywanie plastra byłoby o wiele lepszym dla nich rozwiązaniem. Nawet trochę był tego świadomy, ale jednak potrzeba posiadania jej obok siebie była stanowczo zbyt silna, aby dał temu wygrać. 
Nadal całkiem nieźle się prezentują – zapewnił ją, uśmiechając się do niej lekko i jakiś zabłąkany kosmyk, który miała przy uchu i najwyraźniej wyswobodził się z kucyka, jej za ucho założył w takim dość czułym geście. 
Wydaje się niepozorna, ale wkurwione siostry potrafią bronić swojego rodzeństwa. Nawet, jeśli nie zawsze jest przed czym – tak było. Nie uważał, że Lainey miała powód bić się z Indianą. Nawet jeśli wiedział, że nie chodziło tu tylko o niego, to jednak zdawał sobie sprawę, że był to jeden z punktów zapalnych, widział przecież jej przesadzoną (jego zdaniem oczywiście) reakcję podczas ich rozmowy. Pozbycie się poczucia winy w tej kwestii było dość trudne, szczególnie że ukrywał w sobie sporo uczuć i emocji, które w tym momencie nim targały. I jakby miał wrażenie, że zupełnie nie na miejscu było pocałowanie jej i przyznanie, że mimo iż jest wkurzony na całą tę sytuację między nią, a jego siostrą, to się o nią po prostu cholernie martwił. 
Biorąc pod uwagę, gdzie miała siniaka, to chyba mocno minęłaś się z celem – przyznał szczerze, bo jednak tak było. Nie ma co kłamać. Nie było też sensu tego przesadnie roztrząsać. Mogli sobie spokojnie zjeść. Gdy jednak zaczęła mówić, to wcale jej nie przerywał. Jedyne, na co miał ochotę to na to, aby ewentualnie powiedzieć jej, że ją kocha, ale to kompletnie przecież nie wchodziło w grę, więc ugryzł się w język, zanim takie słowa opuściły jego durną gębę. Na szczęście. 
Rozumiem. Nie będę pieprzył, że nie przegiełyście obie, bo jednak nie da się ukryć, że tak – nie miał zamiaru jej głaskać po głowie i mówić, że jest zuch dziewucha, co dzielnie sobie poradziła, no w takim momencie nie było na to totalnie miejsca. Było mu przykro. I za nie obie, bo na pewno było to dla nich pojebane, nawet jeśli Lainey trochę pękała z dumy, i dla niego samego, bo jednak no ostatnie czego im życzył, to takie problemy między nimi. 
Przykro mi, że to wszystko jest takie popierdolone – powiedział więc szczerze, gapiąc się na nią zamiast na frytki na przykład czy cokolwiek innego, czując się nieco durnie w tym momencie. I chyba sam do końca nie wiedział, o czym dokładnie w tym momencie mówi, bo przykro było mu w tej sytuacji naprawdę z wielu powodów. Że się pokłóciły i pobiły, że oni się rozstali i nie mogli być już razem. I że nadal ją kochał, choć bez wzajemności to też było mu przykro chyba trochę. I że zgubiła nieco włosów, że Lainey miała podbite oko, że jej siostra miała rozwalony ślub i jakieś dramaty też. No sporo tego było, zdecydowanie.

indiana lanaghan

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

To było właśnie w tym wszystkim najgorsze. Błędy trzeba popełniać, właśnie po to są, ale wypadałoby się na nich uczyć. Oni byli bardzo oporni w tej kwestii. Jakby był taki przedmiot w szkole to nadal by siedzieli w podstawówce, to był dokładnie ten etap. Niestety nie było, więc tkwili w bardzo słabym momencie życia, z którego wydawało się być tylko jedno wyjście. Któreś przecież musiało w końcu odpuścić, żeby ruszyć dalej. Indie podejrzewała, że to będzie on. Pewnie znajdzie jakąś piękna kobietę, która będzie dla niego idealna pod każdym względem, a ona zostanie sama dokładnie tak jak życzyła jej Lainey płacząc w poduszkę miesiącami.
Uśmiechnęła się rozbawiona, a czując jego dotyk wbiła w niego wzrok i była widać, że chciała powiedzieć coś czego powiedzieć nie powinna. Coś co powiedziałaby gdyby wszystko wyglądało tak jak kiedyś i mogłaby to powiedzieć. Kocham Cię, ale nie kłam, to była właśnie myśl, która pojawiła sie w jej głowie. Az ją zabolało w środku, że nie mogła tych słów powiedzieć na głos, jednak zachowując dobrą minę do złej gry starała się nadal utrzymać uśmiech na twarzy - To bardzo miłe, ale nie musimy się okłamywać - stwierdziła starając się zachować lekką atmosferę, chociaż lekko jej wcale nie było teraz.
- To prawda - przyznała, bo ona przecież była taką siostrą. Co prawda swatała Lou ze swoim byłym bardziej, niż utrudniała cokolwiek, ale jakby było trzeba to bez wahania wsiadłaby w ten jego samochód wyścigowy i sama go nim przejechała - Ale ona naprawdę myśli, że jest - wyjaśniła - Uważa, że Tobą manipuluje i że znowu wyjadę bez zapowiedzi. Dlatego też pewnie nie chce ze mną gadać - powiedziała patrząc na niego trochę niepewnie. Gdyby te oby podzielał to by go tu nie było przecież, I nie zachowywałby się tak, jak się zachowuje. Wiedziała, o tym ale w głowie i tak miała gdzieś taka lekka obawę, że podziela zdanie Lainey. Chociaż chyba bardziej bała się, że potwierdzi jej teraz, że jemu to już wszystko obojętne. Usłyszenie tego totalnie by jej złamało serce, mimo że przecież dobrze wiedziała jakie ma do tego podejście. To co robią to zabawa, bez żadnych uczuć, bo ich od dawna przecież nie ma.
- Wiesz, że mam z tym problem - przypomniała mu, bo chyba zapomniał. Nieważne czy chodziło o cios, wrzucenie ubrań do kosza na pranie czy grę w rzutki. We wszystkim Indie była jak widać totalnie beznadziejna. Ciężko jej było o tym mówić, więc dziabała sobie w tym jedzeniu, którym pewnie był kebab typu boks z frytkami, bo tego właśnie potrzebowała teraz Indie. Jakby nie patrzeć to straciła na amen najlepszą przyjaciółkę. Za dobrze to nie wyglądało. Nie chciała o tym jednak myśleć, bo na pewno by się mu to rozkleiła, a na to nie mogła sobie pozwolić. Takie trudne tematy, że aż jej się trochę żołądek zacisnął, więc odstawiła jedzenie na stolik i nachyliła się trochę w jego kierunku.
- Wiem - pokiwała głową - Ale to nie Twoja wina, więc proszę nie czuj się tak - spojrzała na niego wzrokiem uroczej sarenki kładąc mu rękę na kolanie, bo naprawdę nie chciała, żeby obwiniał się za ich głupotę. Ona go nie obwiniała wcale. Mógł jednak wziąć to pod uwagę, jak sobie wybierał dziewczynę, bo otoczył się przez to wariatkami z każdej strony - Mi też - powiedziała i ewidentnie było jej przykro. Gdyby miała świadomość, że jemu jest przykro z dokładnie tych samych powodów to świat byłby łatwiejszy, ale nie wiedziała - Nigdy nie chciałam żeby to tak wyglądało - nie mówiła oczywiście tylko o swojej relacji z Lainey, bo z nim też. To co robili było niezdrowe, trochę nawet porąbane i mimo że czuła sie przy nim najlepiej na świecie to jednocześnie bolało - Nie wiedziałam czy będziesz chciał ze mną rozmawiać po tym wszystkim - przyznała - Bo pamiętałam o Twoich urodzinach - uśmiechnęła się lekko - Mam nawet prezent - wyznała, a uśmiech jej się trochę powiększył i wiedziała, że jemu powiększy się o wiele bardziej, jak zobaczy co takiego zamierzała mu zaraz podarować.

Lawrence R. Monaghan

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Awatar użytkownika
about me
Próbują z Indianą jeszcze raz, tym razem mając na uwadze, że warto ze sobą rozmawiać, jednak ewidentnie dopiero w tym temacie raczkują. Uczy surfingu, przejmuje winiarnię wraz z siostrą i próbuje unikać dramatów.
197 cm
29 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - patka 6 month feast - it runs in the family - monaghan 6 month feast - staying alive - patka 6 month feast - remember the name - patka bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak flounder dostojewski - wyróżnienie aktywności wrzesień 2021 jane austeel - wyróżnienie aktywności październik 2021 whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine costumery - he's a friend from work thanksgiving 2021 keep calm and gobble on santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag it’s the most wine-derful time of the year
Cytuj

Post ()

Zdecydowanie uczniowie byli z nich słabi. Przynajmniej w kwestii tych życiowych rzeczy, z innymi może jako tako sobie radzili, ale no chyba nie było to już na chwilę obecną istotne. Istotne było to, że Lawrence totalnie nie wiedział, jakim cudem miałby ruszyć dalej bez niej. Niestety nie wiedział też, jak jej powiedzieć, jak się z tym wszystkim czuje i co czuje do niej, czego pragnie i o czym marzy. A jedyne marzenia, jakich obecnie był pewien, były ściśle związane z jej osobą. Nie miał pojęcia, co chciał robić dalej ze swoim życiem, a jego przystanek zawodowy w postaci instruktora surfingu jakoś się przedłużał coraz bardziej, ale był pewien, że jego uczucia do niej przez ten czas, gdy nie byli razem, nie zmalały ani trochę. Właściwie miał momentami wrażenie, że z upływem czasu stawały się jeszcze silniejsze i bardziej wyraźne. Co niestety niczego mu nie ułatwiało, bo mocno kontrastowało to ze świadomością, że nie może jej mieć. 
Gdyby wiedzieli, jak podobne kwestie mają w głowach, to cała ta sytuacja mogłaby się okazać nawet zabawna. A tak… No cóż, była w tym momencie po prostu przykra i to bardzo, bo on niesamowicie mocno chciał to powiedzieć, ale wiedział, że nie może. Z wielu idiotycznych powodów, które kompletnie nie miały sensu, ale on oczywiście tego nie widział, bo był przestraszonym idiotą, który wolał brnąć w dość niezdrową relację niż przyznać się do swoich błędów i prawdziwych uczuć. I tego, że się po prostu bał. 
Taak, nie musimy – powiedział, nieco zdawkowo brzmiąc przy tym, bo jakby… Nie to było kłamstwem z jego strony. Bolała go ta świadomość na co dzień, a w tym momencie zakuło go jeszcze mocniej gdzieś w środku, bo jednak wydawało mu się przecież, że nie ma innego wyjścia niż ją okłamywać odnośnie tego, jak czuł się, gdy wyjechała i tego, co czuł do niej obecnie. 
Wiem, że tak myśli. Ale mogłaby zrozumieć, że nie jest nieomylna, bo w tym przypadku akurat nie ma racji – zdecydowanie nie podzielał zdania Lainey i szczerze? Nieco go to drażniło, bo czuł się, jakby traktowała go jak idiotę. Którym co prawda był, ale z zupełnie innych powodów, niż jego siostrze się wydawało. Indiana nie musiała nim w żaden sposób manipulować, był świadomy swojej decyzji w takim stopniu, w jakim mógł, gdy nie znał wszystkich faktów z jej strony. I mimo iż wiedział, że to równia pochyła, która prowadzi go bezpowrotnie ku przepaści i cierpieniu ostatecznie, gdy to wszystko się skończy, to wcale nie żałował. Było cholernie warto kraść te wszystkie chwile z nią, które mu się nie należały. 
Wiem – uśmiechnął się do niej, a w jego głowie pojawiło się sporo wspomnień z tym związanych. – Pamiętam nawet, jak trafiłaś rzutką barmana w głowę – przypomniał jej, bo zapewne taka sytuacja miała miejsce. Byli wtedy pewnie pijani, więc szło jej jeszcze gorzej, ale całe szczęście obyło się bez rozlewu krwi czy jakichś poważnych uszkodzeń kogokolwiek. 
Ja też nie – przyznał, czując, że trochę głos mu utknął w gardle, bo było to jednak dość mocno przytłaczająco. Nie powiedział nic więcej już, przyglądał się jej tylko w ciszy, jakby to miało wszystko wyjaśnić. Nie działało to niestety tak, ale nie było też odpowiednich słów na to wszystko. Dopiero gdy wspomniała o swoich obawach, zmarszczył lekko brwi. 
Trzeba trochę więcej, żeby mnie zniechęcić, powinnaś o tym wiedzieć – był dość wytrwały, był też pojebany ewidentnie i miał problemy z ocenianiem ryzyka w takich kwestiach, ale to nic, okej. Uśmiechnął się nawet do niej ładnie, siląc się na lekko żartobliwy ton, aby nie zrobiło się zbyt poważnie. 
Naprawdę? – trochę go chyba to zaskoczyło. Jego urodziny były jakiś czas temu i raczej nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek będzie je mógł świętować w jej towarzystwie. Z opóźnieniem czy też nie. – Prezent? Nie musisz mi dawać prezentu – zaskoczyła go mocno i chyba trochę nawet poczuł się zmieszany? Sam nie wiedział. Ale mimo wszystko było to całkiem przyjemne i miłe, bo jednak nie spodziewał się, że ta data została w jej głowie.

indiana lanaghan

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

Indiana przez jakiś czas naprawdę była na niego wkurwiona. Przez to że przed nią uciekał, że nie umiał z nią rozmawiać. Na siebie zresztą też, że sama się nie potrafiła otworzy czy sprawić, że on poczuł się na tyle bezpiecznie czy dobrze przy niej aby powiedzieć o wszystkim co czuł. Albo raczej czego już nie czuł. Mimo tego kochać go nie przestała nigdy. Kiedy się pakowała, wsiadała do samolotu czy wskakiwała do łóżka kolejnej osoby tylko po to żeby o nim nie myśleć. Jak tak na to spojrzeć to było bardzo smutne, ale duma i strach skutecznie jej to zasłaniały przez co nie widziała nic poza nimi. Chociaż tą miłość czuła. Ciągle tak samo.
Może kiedyś będą się z tego śmiać. Najlepiej jakby mieli wtedy obrączki na palcach i stado psów. Ewentualnie jakieś dziecko, ale to samo w sobie było zabawną wizją. Także psy wystarczą póki co w tej wymarzonej przyszłości. Która może wcale nie nastąpi skoro obydwoje tak się bali. A było czego przecież. Złamane serce to jedno i wiadomo że jakoś się przeżyje, ale Indie nie wyobrażała sobie, żeby znowu zniknął z jej życia. To było coś do czego dopuścić nie mogła, nawet takim kosztem. Prawda wydawała się jak coś na co nie było ją stać.
Trochę jej ulżyło kiedy usłyszała te słowa. Wiadomo, zawsze lepiej być pewnym. Szczególnie, jak się jest Indianą Lanaghan i mózg Ci czasem wymyśla najczarniejsze scenariusze, kiedy się boisz i od razu każe uciekać. Tak właśnie było ostatnio - Nie ma - potwierdziła kiwając głową - Ale znasz Lainey. Ona zawsze musi mieć rację - chyba mu się o tym zapomniało. Nie znała chyba bardziej upartej osoby na świecie, niż jego siostra - Może dla zasady powinnam znowu wyjechać? Skupi się na tym, że miała racje i może moje włosy będą bezpieczne - zastanowiła się nawet. Oczywiście wszystko w żartach, bo zdecydowanie nigdzie się nie wybierała. Przynajmniej nie teraz, bo jak znowu jej złamie serce to nie wiadomo jak to się potoczy. Póki co była w swoim małym, skradzionym raju przy nim, więc nawet do głowy jej nie przyszedł wyjazd.
- Ale krzyknęłam, żeby wszyscy się odsunęli - przypomniała mu, żeby ten element historii mu nie uciekły, bo był przecież bardzo ważny. Pokazywał, że to przecież nie jej wina, a przynajmniej nie do końca bo ostrzegła. To że nie posłuchał to już nie jej wina przecież. Na tej podstawie totalnie można kogoś uniewinnić. Z takim uśmiechem pełnym tęsknoty myślała sobie o tym wieczorze. Tylko nie tęskniła wcale za tym co tam się działo czy za tamtym okresem życia. Tęskniła za tym, że wtedy był jej.
Na końcu języka miała stwierdzenie, że jej się przecież udało i wcale się jakoś nie starała, ale nie powiedziała tego na głos. Uśmiechnęła się tylko trochę wymuszenie. Nie chciała poruszać tego tematu. Na pewno nie dzisiaj, a najlepiej to nigdy. Po co prowokować go do wypowiedzenie słów, które by ją zraniły? No bez sensu. Jednak trochę myślała i miała jakiś instynkt samozachowawczy. Poza ty chciała żeby miło. Zamierzała korzystać do końca oraz wycisnąć z tego czasu wszystko co się dało.
Pokiwała twierdząco głową. Teraz była z siebie dumna, co mógł zobaczyć na jej twarzy. Chociaż trochę się teraz zaczęła stresować, że to nieodpowiedni prezent, ale przecież sam chciał. Wstała z kanapy póki jeszcze wierzyła, że dobrze robi i faktycznie powinna mu dawać ten obraz, który od kilku dni stał skończony w jej pokoju i bardziej miała wrażenie, że to on patrzy na nią. A nie było na nich oczu. I to ona gapiła się na niego codziennie - Czyli nie chcesz? - zapytała rozbawiona kierując się do swojego pokoju skąd wróciła z płótnem, na którym nie widział jeszcze go jest, bo trzymała je przodem do siebie - Ostatnio mówiłeś, że chcesz żebym skończyła, więc skończyłam - powiedziała podchodząc do niego bliżej - Jak Ci się nie spodoba albo nie będziesz go chciał to spoko. Wyrzucę czy coś - rzuciła jeszcze, że niby żadnej presji, ale oczywiście by nie wyrzuciła. Nigdy - Wszystkiego najlepszego Lawrence - uśmiechnęła się niepewnie odwracając obraz.

Lawrence R. Monaghan

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Awatar użytkownika
about me
Próbują z Indianą jeszcze raz, tym razem mając na uwadze, że warto ze sobą rozmawiać, jednak ewidentnie dopiero w tym temacie raczkują. Uczy surfingu, przejmuje winiarnię wraz z siostrą i próbuje unikać dramatów.
197 cm
29 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - patka 6 month feast - it runs in the family - monaghan 6 month feast - staying alive - patka 6 month feast - remember the name - patka bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak flounder dostojewski - wyróżnienie aktywności wrzesień 2021 jane austeel - wyróżnienie aktywności październik 2021 whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine costumery - he's a friend from work thanksgiving 2021 keep calm and gobble on santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag it’s the most wine-derful time of the year
Cytuj

Post ()

Marne to chyba pocieszenie, ale on też był. Na siebie samego, na nią. Na nich razem i w ogóle na to wszystko. Był zły przez naprawdę długi czas i mocno rozgoryczony po tym, jak jego serce zostało złamane na wiele drobnych kawałków po jej odejściu. Być może dlatego ich początkowe spotkania były takie intensywne i to niekoniecznie w dobry sposób. Dużo się w nim emocji i uczuć kotłowało, które mocno go przytłaczały i sprawiały, że był zły sam na siebie. Bo przecież nie powinien już tak za nią tęsknić, nie powinien jej już kochać zdecydowanie. A jednak te uczucia mocno w nim nadal tkwiły i kompletnie nie potrafił ich zepchnąć na dalszy plan. I to na tyle, że na chwilę obecną przysłaniały praktycznie wszystko inne. Poza strachem przed przyznaniem się do tego, oczywiście. Ale nie działał racjonalnie, nie zastanawiał się do końca nad konsekwencjami i unikał myślenia o tym, co będzie później i czy to w ogóle dla nich zdrowe. Po prostu korzystał z każdej chwili, którą mógł z nią spędzić. 
Gdyby zaproponowała mu w tym momencie, żeby wzięli szybki ślub i zaadoptowali gromadkę psów, to nawet by się nie zastanawiał i od razu znalazłby im bilety do Vegas, aby prawilnie ślubu mógł im udzielić Elvis. A jakby za długo musieli na to czekać, to znalazłby pierwszy lepszy urząd stanu cywilnego w pobliżu, aby mogli wprowadzić ten plan w życie, zanim dotrze do nich, że to nie ma sensu. Oczywiście, o ile by potem nie porozmawiali w końcu szczerze, świętując ślub na plaży z drogim szampanem, to pewnie rzeczywiście sensu by to nie miało, ale kto wie. Może w końcu by się na to zdobyli? Może poczuliby się wtedy na tyle pewnie, że jednak uznaliby, że warto zaryzykować i w końcu się otworzyć? Popieprzona kolej rzeczy nieco, ale w sumie u nich niewiele rzeczy było normalne i logiczne, więc może to właśnie ich droga. 
Uśmiechnął się bardzo smutno i blado na jej pomysł przechytrzenia Lainey, bo skoro żartowała, to uśmiechnąć się wypadało. Jednak sama ta myśl nie wprawiała go w radosny nastrój, wręcz przeciwnie. Nie chciał, żeby znikała. Cholernie mocno nie chciał jej stracić ze swojego życia ponownie. Nawet jeśli sytuacja między nimi daleka była od idealnej. Lepsze to niż nic, prawda? Pewnie nie prawda, ale kompletnie o to nie dbał, tak długo, jak miał ją obok siebie. 
Dałabyś jej aż taką satysfakcję? Przecież pękłaby z dumy – stwierdził, siląc się na to, aby utrzymać żartobliwy ton głosu, jednak nieprzyjemne ukłucie gdzieś w środku, które pojawiło się na samą myśl, że miałaby zniknąć, dość mocno mu to utrudniało. Byli bardzo ślepi, skoro nie widzieli, jak bardzo obydwoje tęsknią za tym, jak wyglądała kiedyś ich relacja. Nie dostrzegali jakimś cudem tej tęsknoty wypisanej na ich twarzach, gdy wspominali mniej lub bardziej żartobliwie dawne czasy, gdy byli razem. A przecież ich uczucia w tej kwestii pokrywały się tak bardzo, jak to tylko możliwe, więc wcale nie musieli tkwić w tej gównianej sytuacji. Ona tęskniła za nim, on tęsknił za nią. Wydawać by się mogło, że to prosta droga do tego, aby spróbować jeszcze raz. Problem niestety był taki, że z nimi chyba nic nie było proste. 
Nie krył w tym momencie swojego zaskoczenia, które doskonale widziała na jego twarzy. Było to bardzo przyjemne i ciepłe uczucie, którego chyba nawet się nie spodziewał. Ale było to po prostu bardzo miłe i zdecydowanie ważniejsze niż wszystkie inne formy świętowania jego urodzin. 
Jakbym przytaknął, to byłoby to perfidne kłamstwo – przyznał szczerze. – Bo to nie tak, że nie chcę tak naprawdę, po prostu trochę mnie zaskoczyłaś… – wyjaśnił całkowicie zgodnie z prawdą. Mocno go zaskoczyła, A gdy przyszła z obrazem, to wryło g jeszcze bardziej, nie da się ukryć, aż trochę zaniemówił, bo jednak no… Naprawdę się nie spodziewał niczego, a co dopiero takiego prezentu. Bardzo ważnego prezentu. 
Oszalałaś? – zapytał retorycznie, gdy powiedziała, że go wyrzuci w razie czego. – Nigdy bym Ci nie pozwolił go wyrzucić – czy było to nieco zbyt szczere? Być może, ale nie przejmował się w tym momencie tym przesadnie. Przyglądał się za to obrazowi uważnie, jakby co najmniej miała jednak go mu nie dać, a on chciał zapamiętać każdy szczegół. 
To najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek ktoś mi zrobił – tak było, nie zmyślał. Nigdy właściwie jej nie oszukiwał, po prostu czasami nie mówił jej wszystkiego.

indiana lanaghan

Bezrobotna, Artystka
Awatar użytkownika
about me
artystka, która została bez pracy, ale wierzy że jej się uda wybić, bo jej muza - lawrence monghan, ją codziennie inspiruje
166 cm
27 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - it runs in the family - lanaghan 6 month feast - consistency is key - yang ash - the loveable one bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator skittles - the rainbow freak all in white after all this time? always drunken sailor friendly chats i brought vodka! let's get it on no hope, no love, no glory scream and shout somebody that i used to know 4 chord songs moonshined costumery - he's a friend from work santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip world water day - the explorer-hh world water day - the finder-hh world water day - the detective-hh horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag forever yang
Cytuj

Post ()

Jakby któreś z nich chociaż raz zadało sobie pytanie czy to jest oby na pewno zdrowe i czy nie będą przez to cierpieć jeszcze bardziej to wszystko by się skończyło o wiele szybciej niż zaczęło. Może wpadli by na to, że to co robią zakończy się totalna katastrofą. Albo teraz, kiedy Indiana zaczynała czuć, że chce więcej, że oczekuje od niego czegoś czego on nie jest w stanie jej dać powinna zadać sobie jedno, zajebiście ważne pytanie. Ale nie. Ona za wszelką cenę tego unikała. Bo mimo że nie powinna to nadal go kochała, nadal za nim tęskniła. Szkoda, że to nie działa tak, że jak cię ktoś przestaje kochać to ty z automatu przestajesz kochać jego. Wtedy poradziłaby sobie z tym wszystkim o wiele lepiej.
Taka opcja brzmiałaby dla niej bardziej logicznie, niż rozpoczęcie od rozmowy. Dużo to o niej mówi, niekoniecznie dobrze. Ale miała dziwnie w głowie, tego nigdy nie będzie w stanie się wyprzeć, bo wystarczyło kilka chwil w jej towarzystwie, żeby to dostrzec. On to chyba lubił, a przynajmniej tak jej się wydawało do pewnego momentu. Może w pewnym momencie było to dla niego za dużo? Może po prostu miał dość. Niby się nie dziwiła. Ona sama miała czasem siebie dość. Niemniej jakby jej założył obrączkę na palec albo chociaż to zaproponował to to kocham Cię wyleciałoby jej z ust bardzo szybko, bez żadnych oporów. Jakkolwiek głupie to było Indie po prostu nie miała odwagi. Była tchórzem, w każdym aspekcie życia.
Czy chciała usłyszeć tym razem, że wcale nie chce żeby wyjeżdżała? Oczywiście. Gdzieś w głębi na to liczyła i zdała sobie z tego sprawę kiedy poczuła rozczarowanie, że to nie to powiedział. Wiedziała, że nie powinna, bo niby na jakiej podstawie? W jej oczach nic się nie zmieniło. Niestety nie zmieniły się też jej uczucia, bo miała przez chwilę wrażenie, że cofnęła się te kilka lat wstecz i wszystko jakby uderzyło ją ponownie przez co jej uśmiech nie był ani trochę wiarygodny - To prawda - przytaknęła mocno zastanawiając się nad jakąś śmieszną odpowiedzią, która by tu pasowała - Poważny dylemat - rzuciła jeszcze jakby faktycznie było to takie trudne. A nie było wcale, bo ona nigdzie nie chciała jechać. Najchętniej to by z nim tu została na zawsze i malowała mu obrazy. Tyle jej do szczęścia było potrzebne - Jak ją kiedyś zobaczę z nożyczkami pod domem to na bank uciekam - ostrzegła go siląc się już na niego bardziej szczery uśmiech.
- Lubię Cię zaskakiwać, powinieneś o tym wiedzieć - powiedziała starając się brzmieć trochę tak jak on kiedy jeszcze przed chwilą wypowiadał podobne. Ale kłamstwa w tym nie było. Co prawda nie miała tu na myśli niespodzianki jaką mu zafundowała swoim wyjazdem, a te wszystkie inne, te dobre. Takie na pewno się zdarzały i nie tylko w sypialni, chociaż patrząc na to jacy są to tam pewnie w dużej mierze.
Uśmiechnęła się z widoczną ulgą, kiedy usłyszała jego słowa. Przecież mógł powiedzieć, że wcale tego nie chce, że był pijany a pijackiego gadania nie powinno się brać na serio. Bo w sumie na co mu obraz od byłej? Tak na logikę. Na szczęście w ich przypadku na logikę się nie można było powoływać, a to co wyprawiali nawet obok niej nie leżało.
Powinna się ucieszyć, dać mu obraz i żyć sobie dalej, ale nie mogła. Poczuła nagle te wszystkie emocje, które do tej pory jakoś potrafiła zignorować i po prostu cieszyć się z bycia z nim. Tylko że dotarło do niej właśnie, że nie była z nim, nie tak naprawdę. Wszystko było udawane i na chwilę, a ona zaraz straci go znowu. I ta cała sytuacja z Lainey. Wydawało jej się, że to za dużo i zrobiło jej się jakoś ciężko. Zarówno tak fizycznie, jak i emocjonalnie. Zwykle w takich momentach robiła to co wychodziło jej najlepiej czyli uciekała. Żeby tego nie czuć, żeby znowu zakopać wszystko, ogarnąć się i dalej iść przez życie udając że wszystko jest super. Popłakać między czasie, zniszczyć jakieś płótno, może nawet w coś uderzyć. Tylko tym razem wcale nie chciała. Chciała zupełnie czegoś innego. Odstawiła więc obraz gdzieś na bok opierając go o fotel, po czym wtuliła się w niego bez żadnej zapowiedzi mając nadzieję, że dzięki temu nie zacznie płakać, a jeśli to przynajmniej nie będzie tego widział.

Lawrence R. Monaghan

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Awatar użytkownika
about me
Próbują z Indianą jeszcze raz, tym razem mając na uwadze, że warto ze sobą rozmawiać, jednak ewidentnie dopiero w tym temacie raczkują. Uczy surfingu, przejmuje winiarnię wraz z siostrą i próbuje unikać dramatów.
197 cm
29 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - patka 6 month feast - it runs in the family - monaghan 6 month feast - staying alive - patka 6 month feast - remember the name - patka bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak flounder dostojewski - wyróżnienie aktywności wrzesień 2021 jane austeel - wyróżnienie aktywności październik 2021 whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine costumery - he's a friend from work thanksgiving 2021 keep calm and gobble on santa claus village let’s be naughty and save Santa the trip teenage dream reveal - charlie's angels secret santa - man with the bag it’s the most wine-derful time of the year
Cytuj

Post ()

Żeby to zadziałało, to musieliby jeszcze mieć umiejętność logicznego myślenia i łączenia faktów, a to ewidentnie u nich kulało. Rozsądek też by się przydał. A to niestety nie było jego mocną stroną w ogóle nigdy, bo był mocno zagubionym człowiekiem w życiu i bardzo nie wiedział, czego chce. A w kwestii Indiany w ogóle już chyba nie dopuszczał rozumu do głosu. Działał bardzo emocjonalnie i impulsywnie, powstrzymując się tylko przed tym, co miałoby najwięcej sensu, czyli wyznaniem uczuć swoich prawdziwych, na przykład. Czasami zdarzało mu się nawet przez moment nad nimi zastanowić, bo były tak głośne w jego głowie, że trudno było je pominąć. Ale ostatecznie nie potrafił kompletnie ich wypowiedzieć na głos. Jakby taśma się zacinała w tym miejscu. Albo szuflada, w której to schował dawno temu, się zatrzasnęła, a on zgubił do niej klucz. Czy coś tam. W każdym razie nie potrafił tego powiedzieć na głos. I prawda była taka, że głównie dlatego, że za bardzo się bał. Co najmniej, jakby mogło go to zranić ostatecznie bardziej niż to, co robili teraz. No dureń, nie ma co się oszukiwać. 
Jedyne próby zatrzymania jej tutaj, na jakie było go stać na trzeźwo, właśnie takie. Głupie i dziecinne, wykorzystujące potencjalny triumf jego siostry jako zasłonę dlatego, że tak naprawdę cholernie nie chce, aby znikała. Chyba, że razem z nim, bo w sumie tak naprawdę niewiele go tu trzymało. Z rodziną mógł mieć kontakt z każdego innego miejsca na świecie, więc gdyby tylko chciała go uwzględnić w swoim planie podbijania nowych miejsc, to bez wahania by się spakował i pojechał z nią. Chciał nawet dodać, że naprawdę nie chciał, aby uciekała. Ani przed Lainey, ani przed nim, ani w ogóle przed czymkolwiek. Ale chyba nikogo nie zdziwi to, że ostatecznie nie powiedział tego na głos. 
To brzmi jak gruba przesada nawet na Lainey, ale wtedy chyba nikt nie mógłby Ci się dziwić – pokiwał lekko głową na jej słowa o nożyczkach. Jakby miało to sens, wtedy trudno nie uciekać, chociaż wierzył, że nawet Lainey z dużą skłonnością do dramatyzowania i wyolbrzymiania, nie podjęłaby się takich działań w akcie zemsty za podbite oko. Miało to z jego strony zabrzmieć jak żart, ale wyszło jakoś smutno, bo sama myśl o jej potencjalnym wyjeździe była dla niego przykra. Tak po prostu. Odrzucił jednak te uczucia i emocje dość szybko, skupiając się na jej prezencie. Zawsze doceniał jej talent, akurat w tej kwestii nie szczędził jej szczerych komplementów, bo mocno podziwiał nie tylko jej umiejętności, ale przede wszystkim też jej wyobraźnię, bo potrafiła malować rzeczy oczywiste w taki sposób, w jaki nie potrafił na nie on sam nigdy spojrzeć i pokazywać je od zupełnie innej strony. Dlatego absolutnie nie brał pod uwagę tego, że mógłby jej powiedzieć, że tego obrazu nie chce. Oczywiście, że go chciał. I miał zamiar znaleźć mu odpowiednie miejsce w swoim domku, a nie chować na dno szafy. Nawet jeśli patrzenie na niego mogło czasami być przykre. Teraz jednak przykro mu nie było. Trochę czuł się dziwnie, bo rzeczywiście był to emocjonalny moment dość mocno, ale starał się zdecydowanie skupić na tych przyjemnych uczuciach, których było w nim równie dużo, co tych nieco mniej optymistycznych i zdecydowanie bardziej realistycznych. Ale ich uciszenie przyszło mu jakoś niezwykle łatwo, gdy się do niego przytuliła, Przyciągnął ją wtedy jeszcze bliżej siebie, przytulając mocno i tak po prostu sobie siedzieli i pewnie spędzili całe popołudnie na jej kanapie, nie odsuwając się od siebie zbyt mocno, pieprząc o głupotach mniejszych i większych, bardziej radosnych i tych trochę mniej, prawie jak w najlepszych momentach ich związku, gdy naprawdę umieli ze sobą rozmawiać. Tylko że teraz skupiali się tylko na pierdołach, nie zdobywając się absolutnie na szczerość w najważniejszych kwestiach.

indiana lanaghan koniec

ODPOWIEDZ