christmas is just around the corner
Witamy po remoncie! Przypominamy, że aby forum prawidłowo się wyświetlało należy wykonać twarde odświeżenie! Zapraszamy do zapoznania się z najnowszym ogłoszeniem, w którym przeczytacie o zmianach na forum!
Na forum pojawiły się nowe zadania miesiąca, które przeniosą Was do Wioski Świętego Mikołaja!
Hasło do konta universal person to monterey.
Zablokowany
bezrobotny, n/a
Awatar użytkownika
about me
po dyscyplinarnym zwolnieniu utracił posadę patologa w szpitalu, co posłużyło mu za nową cegiełkę do wielkiej góry problemów
181 cm
33 y/o
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - living legends - gold 6 month feast - it runs in the family - hemingway 6 month feast - remember the name - gold queenie - the social butterfly leo - the storyteller skittles - the rainbow freak bean - the graphic master dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic better use spf cinemaniac friendly chats scream and shout copy printer argument fire me bingewatch all night pimp my house wine&dine i'm here for the drama a hard day's night i forgot that you existed we're yelling timber

Post ()

jonah jethro hemingway
from del monte
data i miejsce urodzenia
14.02.1988, seaside
orientacja seksualna
panseksualny
stan cywilny
kawaler
miejsce pracy
monterey community hospital
stanowisko
patolog
znak zodiaku
wodnik
największa fobia
talassofobia
znaki szczególne
raczej brak
choroby
obecnie jest zdrowy
alergie
uczulony na ziarna sezamu
nick
gold
forma kontaktu
pw, ewentualnie discord
narracja/czas
3 os. czasu przeszłego
na co się nie zgadzasz w rozgrywkach
nie lubię uciekania, ok
wizerunek postaci
oliver jackson-cohen
Wciąż nie był pewien czy chce to zrobić. Czy na pewno chce wracać do punktu swojego życia, od którego tak ochoczo uciekał. Było to nieznane mu dotąd przyznanie się do porażki, porażki, którą rzeczywiście poniósł. Wcale nie wracał z tarczą, tak jak by to sobie wymarzył. Wracał na tarczy, niósł na plecach wszystkie swoje przewinienia i każdą jedną rzecz, za którą powinien zostać ukarany. Było mu wstyd za samego siebie, jednak nie za tę wersję z czasów dzieciństwa. Wtedy był dobrym dzieciakiem, tak myślał. Pamiętał przecież, że zawsze pomagał w domu, zawsze chętnie brał się za wszystko, co ojciec mówił, żeby zrobił, równie ochoczo wykonywał zadania, które wytyczała mama. W szkole uchodził trochę za kujona, ładne koleżanki zgłaszały się do niego tylko po to, aby pomógł im z matmą i fizyką, a potem zostawiały go samego, ze złamanym, młodzieńczym sercem.
Zawsze jednak była w nim jakaś wielka, przeogromna potrzeba wyrwania się z małego Monterey, kochanego, lecz ograniczającego człowieka, które wcale nie dawało szans na rozwój. Chciał uciec w świat, ciągnęło go do wielkich miast, wysokich budynków i zabieganych ludzi z neseserami. Ot, choćby Nowy Jork, czy to nie brzmi pięknie i doniośle? Nowy Jork był jego marzeniem, od kiedy tylko nauczył się je snuć późnymi wieczorami. Potem, kiedy dowiedział się o realizacji marzeń, zaczął robić wszystko, aby te jedno, najważniejsze, wprowadzić w życie. Nie wiedział wtedy, że na dobrą sprawę prosi się o problemy, ba, że w ogóle jego życzenie zostanie spełnione prędzej, niż by mógł przypuszczać.
Kiedy miał kilkanaście lat, zmarła jego matka, a ojciec jakoś sam z siebie przepadł, raczej nie będą zainteresowanym wychowywaniem synów. Porzucił ich. Ot, zostawił i ruszył w świat, był jeszcze całkiem młody i zapewne planował od nowa ułożyć sobie życie. Jonah nie był jakoś bardzo zdziwiony jego zniknięciem, nie martwił się także o to, czy kiedyś jeszcze go zobaczy - bał się jedynie co teraz wydarzy się z nim i jego bratem. Czy mieli trafić do domu dziecka? A może planowano ich rozdzielić? Choć nie mówił tego na głos, był przerażony. I wtedy właśnie w ich życiu zjawili się Hemingwayowie. Małżeństwo nie było bezdzietne - stanowili szczęśliwą parę, jednak pani Hemingway miała już swoje lata i wolała nie ryzykować ciąży, stąd wziął się pomysł, by zaadoptować chłopców. Jonah często zastanawiał się jak to się stało, że mieli takie szczęście i że wybrali właśnie ich dwójkę, w chwili, kiedy potrzebowali ich najmocniej. Gdyby pozostał w domu dziecka, nigdy nie wyrósłby na osobę, którą się stał, nie nabyłby rozmaitych umiejętności i pewnie nawet nie poszedłby na studia, podczas gdy dzięki adopcyjnym rodzicom, na wyższą edukację mogli pozwolić sobie obaj.
Mimo tych świetnych wyników i samych pochwał w liceum, Długo nie miał żadnych konkretnych talentów czy zainteresowań. W momencie, gdy jego nauka w liceum miała dobiec końca, rodzice zaczęli w końcu dopytywać co właściwie chciałby robić dalej. Choć nie wiedział, czy to na pewno dobry pomysł, miał pewien plan. Poza wyjazdem do wielkiego miasta, jako dziecko chciał być lekarzem. Koszty studiów nie stanowiły problemów dla rodziny, a jego końcowe oceny i wyniki egzaminów były na tyle dobre, że mógł spokojnie próbować. Rodzice byli zachwyceni i wspierali go w tym pomyśle. Złożył dokumenty i dostał się do szkoły medycznej - wtedy zaczęła się jego mozolna droga na szczyt, którym w tym wypadku było osiągnięcie jakiejś konkretnej posady w szpitalu pewnego dnia. Pierwsze cztery lata nauki, gdzie nie było żadnych praktyk i sama teoria, były potężnym testem jego wytrzymałości, ale udało mu się to przeżyć. Dopiero kiedy przyszło mu w końcu rozważyć konkrety, zdał sobie sprawę z tego, że bardziej interesuje go praca na ludziach, którym nie da się już pomóc. Rodzina dziwiła się tak samo, jak on, ale chyba nie mieli nic przeciwko, więc kontynuował naukę i po uzyskaniu odpowiednich uprawnień, kilka lat temu zaczął pracę jako patolog w szpitalnym prosektorium.
Jedynym stabilnym elementem jego życia jest właściwie praca. Nie odnajduje się w relacjach z innymi, szczególnie jeśli chodzi o te o charakterze romantycznym. Jego jedyny, poważny związek zakończył się fiaskiem, a wszystkie mniej poważne zazwyczaj polegają na tym, że porządnie rani drugą stronę... Po ostatniej takiej sytuacji w końcu poddał się i przestał szukać swojej miłości, nie kończąc z żadną z dwóch kobiet, między którymi wybierał. Zamiast tego wziął kredyt i kupił mieszkanie, tutaj, w Monterey. Zmęczyły go wielkie miasta i zabiegani ludzie, postanowił zrobić to, co zawsze wychodziło mu najlepiej - uciec. Teraz spłaca w samotności kuriozalnie wysokie raty i zostaje po godzinach w szpitalu, bo jego życie prywatne praktycznie nie istnieje. A przynajmniej tak lubi sobie powtarzać.

California's "First" City, city of monterey
Awatar użytkownika
about me
it's the most wonderful time of the year
0 cm
0 y/o
california's "first" city

Post ()

akcept
Twoja karta została zaakceptowana. Gratulujemy i zapraszamy do gry!
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Monterey, zajrzyj tutaj. W miasteczku funkcjonują też kółka szkolne, drużyny sportowe i kluby dla dorosłych, o których możesz dowiedzieć się więcej tutaj.
Zachęcamy do założenia relacji, telefonu i kalendarza, które ułatwią znajdowanie rozgrywek i ustalanie wątków z innymi postaciami.

Życzymy dobrej zabawy!
monterey
brak multikont

Zablokowany