It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
Prośba o wykonanie twardego odświeżenia forum. Dzięki temu zobaczycie, co dla Was przygotowałyśmy (wskazówka: szukajcie na dole).
To już pół roku! <3 Z okazji małych urodzin Monterey przygotowałyśmy dla Was dwie niespodzianki - odznakową ucztę oraz zmianę w regulaminie forum!
Alternatywna rzeczywistość czeka po drugiej stronie portalu.
Na forum pojawiły się nowe zadania miesiąca, których przewodnim tematem jest jesienny Jarmark! Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

tata, -
Robert L. Dawson
Awatar użytkownika
about me
184 cm
43 lata
Cytuj

Post Robert L. Dawson ()

#001

Posiadanie dziecka wiązało się z bardzo dużą liczbą obowiązków i sporą dawką odpowiedzialności, to chyba jasne. Robbie jednak nigdy nie spodziewałby się, że jego pięcioletnia zaledwie córka będzie największym łobuzem w całym przedszkolu i niczym nie dałoby się jej okiełznać. W drodze z pracy dostał telefon od żony, że zdarzył się incydent z udziałem Charlie, a jako, że to była zmiana Roberta w odbieraniu córki, to on musiał się zjawić. Nie miał wyboru, krótko mówiąc, nawet, jeśli w takich sprawach zawsze konsultowano się z Anną. Trochę się tym zestresował, ponieważ czuł się, jakby to on przeskrobał i szedł na dywanik dyrektora.
Kiedy już dotarł na miejsce, posadzono go w pustej sali, w oczekiwaniu na koniec zajęć oraz na przybycie drugiego z rodziców dziecka zamieszanego w aferę z plastikowym jednorożcem. Ale nie byle jakim! Z nowej edycji Barbie i Kolorowa Tęcza... Co wywnioskował po podartym opakowaniu po zabawce, leżącym na stole. Wyglądało na nieźle poturbowane, jakby szarpały się o nie dzikie, wygłodniałe zwierzęta. Szybko zrozumiał, że to właśnie było powodem kłótni, więc tylko westchnął głęboko i rozmasował skronie, bo od tych nerwów zaczęła go boleć głowa. Zaraz jednak usłyszał głos nauczycielki z korytarza mówiącej "dobrze, że udało się pani tak szybko przyjechać, Pan Dawson już tu jest", oraz, że zostało jeszcze tylko 15 minut lekcji i postara się przyjść jak najszybciej. Pewnie zapytała też o to, czy zrobić kawę albo herbatkę, bo pytanie to również skierowała i do niego wcześniej, ale tego już nie chciał podsłuchiwać, więc zajął się pisaniem wiadomości na telefonie do żony, że będzie w domu trochę później i spóźnią się pewnie na obiad.
Dokładnie kiedy wysłał sms, drzwi do klasy się otworzyły, a do środka wpuszczona została matka drugiej awanturniczki. Zaraz po tym nauczycielka się ulotniła, a Robert wstał, by się przywitać, ale... Sparaliżowało go. To nie mogła być ona.
Stał tak, z dłonią w powietrzu, jakby zobaczył trupa. Co prawda jego była żona była daleka od zmarłej, aczkolwiek nigdy nie spodziewałby się jej tutaj, w Monterey, a już na pewno nie tutaj.
Jak mógł przeoczyć to, że ma córkę?
Wszystkie punkciki nie bardzo mu się łączyły, a przecież wiedział, że Jo ma siostrę, a siostra ma dziecko, które chodzi do przedszkola z jego córką. W tym jednak momencie wszystko przestało mieć jakikolwiek sens, a on stał tak, nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa. Całe ich wspólne życie przeleciało mu przed oczami i gdyby nie był zdrowy jak ryba, pewnie dostałby zawału serca.
krowal#4011
wydra za napisanie karty

scenografka, California Theatre
Jolene McKay
Awatar użytkownika
about me
Ostatnia scena już, dramatyczny akt.
Wysmakowany kicz, płakać mam czy się śmiać?
161 cm
39 lat
Cytuj

Post jolene mckay ()

( 1 )

To był dokładnie ten pierwszy raz, odkąd urodziła się Suzie, kiedy jej siostra razem z mężem pozwoli sobie na dalszy wyjazd tylko we dwoje. Jolene musiała im z dziesięć razy powtarzać, że na pewno da sobie radę z opieką nad siostrzenicą. W końcu nie bez powodu była jej ulubioną ciocią, nie? 
To Erin najwyraźniej nie wystarczało i Jo mimo swoich dotychczasowych wzorowych poczynań w komplecie z pięciolatką dostała kilku stronnicowy plik kartek z niezbędnymi informacjami, pokroju tego jak długo gotowane jajko lubi Suzie, które słodycze wolno jej jeść w dni powszednie i od którego rękawa zaczynać ubieranie jej kurtki. No, same oczywistości.
Zabrakło za to informacji o tym co robić, gdy przedszkolanka dzwoni wzywając na dywanik w sprawie afery, w której epicentrum znalazła się, jakżeby inaczej, młoda. Mimo to kiedy wszystko relacjonowała jej Erin, której wszystko ewidentnie rzuciło się trochę na głowę, bo mamrotała ciągle coś o jakiś jednorożcach, przekonywała ją że wcale nie ma potrzeby by ta wracała do domu z drugiego końca kraju i że ani ona, ani jej mąż wcale nie mają nadludzkich zdolności umożliwiających im skrócenie lotu o kilka godzin potrzebnych im na dotarcie do przedszkola przed jego zamknięciem.
Już na miejscu, prowadzona przez opiekunkę tak jakby miała zaraz trafić na dywanik dyrektorki, planowała bronić młodej jak lwica. Ostatnio była nawet na kilku randkach z prawnikiem. więc układając sobie w głowie kilka groźnie wybrzmiewających frazesów z tego jego adwokackiego żargonu, czuła się prawie gotowa na czekające ją starcie. 
Nazwisko drugiego rodzica, które zostało tak beztrosko wspomniane przez przedszkolankę, zapaliło ostrzegawczą lampkę w głowie Jolene. Mimo to jej czujność akurat na tym polu pozostawała jeszcze uśpiona. W końcu to mogła być tylko przypadkowa zbieżność, prawda? Gdyby panikowała za każdym razem, gdy słyszała imię któregoś ze swoich byłych, już dawno temu postradałaby zmysły.A potem, wprowadzona do sali wypełnionej dziecięcymi obrazkami na ścianach i  zapachem budyniu, przekonała się, że to jednak był ten pan Dawson. 
Jakim, do cholery, cudem jej siostra pisząc ten swój brief pamiętała o wspomnieniu tego jakiej marki (kategorycznie, tylko i wyłącznie!) Suzie jada groszek, a zapomniała o wspomnieniu o tym, że odbierając ją z przedszkola może natknąć się tam na swojego byłego?
To nie był drobny detal, o którym można od tak zapomnieć. Zwłaszcza kiedy ten były był czyimś byłym mężem. Pomyśleć ile razy Jo beztrosko przekraczała mury Małych Kaczuszek, by odebrać siostrzenicę, całkiem nieświadoma czyhającego na nią zagrożenia!
Panicznie zaczęła oglądać się za kobietą, która tak zdradziecko doprowadziła ją do tego pokoju. Ta jednak zdążyła już zniknąć. Nie mogąc uciec Jolene przybrała strategię wyparcia i bez słowa przeszła obok wyciągniętej w jej stronę dłoni. Budzącej tyle, kurwa, wspomnień. Przypadkowe spotkanie z nim po tylu latach wydawało jej się już praktycznie niemożliwe.
A jednak. 
Wróciła do Monterey, szukając ucieczki. A zamiast tego odnajdywała tu swoje dawne duchy. 
Unikając zerkania w stronę Roberta usiadła na jednym z tych miniaturowych krzesełek, by zaraz potem z niego wstać. Przedszkolanka wspominała coś o 15 minutach... Jak  niby zostawiona zupełnie miała tu z nim wytrzymać tyle czasu!? Zdenerwowana przemierzyła salę tym razem przystając przy oknie. Wciąż unikając zwracania jakiejkolwiek uwagi na obecność Dawsona, bo co niby mogłaby mu powiedzieć po tych (kto by liczył) 17 latach? Jeśli jeszcze coś nie zostało wypowiedziane między ich dwójką, to już dawno było na to za późno. 
Przeszła do kurczowego przeszukiwania swojej torby. W końcu wyjęła z niej papierośnicę, zdobioną w stylu art deco, w komplecie z zapalniczką. Nowy nałóg, którego nabawiła się przy drugim mężu. A, że miała jeszcze dość przyzwoitości, by zważać na to, że to przedszkole, już z samym niezapalonym papierosem w ręku zabrała się za otwieranie okna z taką zapalczywością jakby co najmniej miała zaraz przez nie wyskoczyć i uciec. Które najwyraźniej, zważywszy na to, że to przedszkole, było w jakiś (przerastający ją) sposób przed tym zabezpieczone. I wtedy właśnie padło pierwsze słowo, które z jej strony przerwało ciszę wypełniającą salę. „ Kurwa” Jedno jedyne słowo, które jej się wyrwało. Wypowiedziane desperackim, niemalże płaczliwym tonem. 

Robert L. Dawson
mech
wydra za napisanie karty

tata, -
Robert L. Dawson
Awatar użytkownika
about me
184 cm
43 lata
Cytuj

Post Robert L. Dawson ()

Życie zdecydowanie było pełne niespodzianek i lubiło płatać figle, o czym się teraz na własnej skórze przekonali. Zresztą, nie pierwszy raz, ale teraz zdecydowanie stało się coś, czego oboje przestali się obawiać. Dawson, choć myślał o Jo całkiem często, nigdy jednak nie podejrzewał, że po tylu latach ich drogi znowu się skrzyżują. A już na pewno nie w taki sposób. Przechodzić obok niej to co innego, a czym innym było zamknięcie w klasie i zmuszenie do współpracy w rozwiązaniu problemu kucyka... ach, przepraszam - Jednorożca z nowej edycji Barbie i Kolorowa Tęcza.
Z całego tego zamieszania i retrospekcji, aż sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki, gdzie jeszcze dwadzieścia lat temu miałby schowaną flaszkę. Szybk0 jednak się opanował, orientując, że mamy rok 2021, więc potrząsnął tylko głową i powędrował wzrokiem za byłą żoną, która zdecydowanie szukała bezpiecznej drogi ucieczki. Okno, z drugiej strony, nie było najmądrzejszym wyjściem.
Zwłaszcza, że nie poradziła sobie z otworzeniem go. No i prościej mówiąc, zrobiło się trochę niezręcznie.
- Zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy w przedszkolu? - Spytał, bo nie do końca wiedział, czy Jolene kontaktuje na tyle, żeby zauważyć ten istotny fakt. Sam też sprawiał wrażenie odłączonego od rzeczywistości, ręce mu się spociły, a serducho biło tak, jak nigdy przedtem. A jeszcze dwa dni temu myślał, że umiera i jego serce powoli przechodzi na zasłużoną emeryturę. - Nie sądzę, żeby Pani Adams doceniła to, że jarasz w oknie przed pięciolatkami - To nie tak, że miał coś przeciwko. Sam też by pewnie wziął coś o wiele mocnego, ale jednak nie chciał wyglądać na degenerata. Jego żona by się nieco zirytowała, gdyby ich córka została wyrzucona ze szkoły przez własnego ojca.
Dawson przeszedł kilka kroków i oparł się tyłkiem o blat ławki stojącej w bezpiecznej odległości od Jo. Miał doskonale wymierzoną odległość do ucieczki, gdyby zdecydowała się na atak. Dobrze sobie zdawał sprawę z zagrożenia, jakie tutaj czyhało, dlatego cały czas bacznie obserwował kobietę. Co oczywistym było, że był przygotowany na każdą ewentualność. W końcu przezorny zawsze ubezpieczony.

jolene mckay
krowal#4011
wydra za napisanie karty

scenografka, California Theatre
Jolene McKay
Awatar użytkownika
about me
Ostatnia scena już, dramatyczny akt.
Wysmakowany kicz, płakać mam czy się śmiać?
161 cm
39 lat
Cytuj

Post jolene mckay ()

Robert L. Dawson

Słysząc jego uwagę przewróciła oczami i wyprostowała się, przybierając nieco godniejszą pozę. Tak jakby przed chwilą nie straciła całej swojej godności, w przeciągu zaledwie kilku minut. Cokolwiek by się nie działo, upomniała się, powinna być ponad Robertem. Ponad tym co zrobił z tamtej dwudziestoletniej dziewczyny.
Dlatego właśnie chciałam otworzyć okno.
Odparła, tak jakby to było całkowicie logiczne, stosowne usprawiedliwienie dla wyjmowania paczki papierosów gdziekolwiek. Z resztą, gdyby zamiast roku 2021 mieli 1921, to nikt nie miałby nic przeciwko. Nawet w przedszkolu. Także co to właściwie za różnica?
Mniejsza o to, że jej siostra pewnie by ją zabiła, gdyby tylko zobaczyła ją palącą przy Suzie.
Okno jednak wyraźnie odmówiło jej współpracy, także tak czy inaczej musiała dać za wygraną. Przysiadła na parapecie, strategicznie odwracając się w stronę byłego męża. Teraz, kiedy cisza między nimi została permanentnie naruszona, chyba nie było już odwrotu.
Wiesz dlaczego tak właściwie nas tu wezwano? – spytała próbując wybadać ile on wie. Czułaby się niekomfortowo ze świadomością. tego, że został lepiej przygotowany przez przedszkolankę od niej, i w przypadku konfrontacji, już z uczestnictwem pani Adams, mógłby tą wiedzę wykorzystać. Bo co tak właściwie przekazała jej Erin? Chyba mówiła coś o bójce z drugą dziewczynką? Na razie jedynym czym sama dysponowała był strzępek informacji luźno połączony motywem jednorożca.
Czyżby jabłko padało niedaleko od jabłoni i twoja córka, tak jak ty, miała problemy z agresją? – dodała w końcu, nie mogąc się powstrzymać przed tym infantylnym osobistym przytykiem. Pytanie zadała z przesadzoną troską, jak jakaś słaba, pozbawiona smaku aktorka. Obracając w dłoni tego nieszczęsnego papierosa, zerknęła na niego w oczekiwaniu wywołania pożądanej reakcji. Zdobyła się nawet na uniesienie przy tym współczująco brwi.
mech
wydra za napisanie karty

tata, -
Robert L. Dawson
Awatar użytkownika
about me
184 cm
43 lata
Cytuj

Post Robert L. Dawson ()

jolene mckay

Cały czas zerkał na zegarek, jakby miał nadzieje, że w jakiś sposób przyśpieszy tym czas i sprawi, że piętnaście minut upłynie tak szybko, jak dziś zawalił się mu grunt pod nogami. Zdawał sobie sprawę, że wyglądał na spiętego i zdenerwowanego, ale w tej sytuacji było to co najmniej uzasadnione. I mimo, że nie chciał dać po sobie tego poznać, to jednak opanowanie się było nie lada wyzwaniem. Chciał po prostu zakończyć ten teatrzyk, zabrać córkę i wrócić do domu. A potem spakować rzeczy i wyprowadzić się z miasta, skoro nie zaznają tutaj więcej spokojnego życia. A przynajmniej póki jego była żona kręci się w okolicy.
Nie miał zamiaru kooperować, choć to wydawałoby się najrozsądniejsze w obecnej sytuacji, żeby wszystko poszło szybko. Na pytanie, o co chodzi w tym całym spotkaniu, posłał Jo spojrzenie spode łba mając nadzieje, że na tyle ją to wystraszy, że więcej pytań zadawać nie będzie, ale... Można było się domyśleć, że to nie podziałało, bo zaraz postanowiła wbić mu solidną szpilę. Aż usta wygięły mu się w obrzydliwy grymas, tak, jakby naprawdę go ukuła.
- Nie, charakter to akurat ma po mojej żonie - Zaakcentował słowo, żeby dać Jo do zrozumienia, że kogoś ma, w przeciwieństwie do niej. - Swoją drogą dobrze, że nadal jesteśmy małżeństwem, bo rozwody są coraz częstsze... No, ale fakt faktem, u nas przynajmniej nikt nikogo nie zdradza - Przyłożył sobie palce do ust (te ze lśniącą obrączką) i zachichotał cicho, jak widać bardzo dumny ze swojej riposty. Nie jestem pewna, czy bardziej z tego, że dojebał jej w kwestii rozwodu, czy może dlatego, że miał nadzieje na scenę zazdrości. Prawdopodobnie jedno i drugie.
krowal#4011
wydra za napisanie karty

scenografka, California Theatre
Jolene McKay
Awatar użytkownika
about me
Ostatnia scena już, dramatyczny akt.
Wysmakowany kicz, płakać mam czy się śmiać?
161 cm
39 lat
Cytuj

Post jolene mckay ()

Robert L. Dawson

Zaśmiała się gorzko słysząc jego odpowiedź.
Czyli to już pora na wzajemną licytację? Cóż. Gratulacje. Musi być z tobą na prawdę nieziemsko szczęśliwa.
Czy na prawdę stali się tak małostkowi? A podobno z wiekiem ludzie mieli się robić mądrzejsi.
A więc słyszałeś.
W pierwszej chwili chciała by ta lakoniczna odpowiedź wystarczyła. Pomiominąć ten temat, tak jak robiła to przez wiele ostatnich miesięcy. Ukrócić dyskusję zanim się jeszcze zaczęła. Spuściła nawet na chwilę spojrzenie i przeszła do chowania dowodu niedoszłej zbrodni w srebrzącej się w jej dłoniach papierośnicy. By chociaż pod tym względem nie wypaść gorzej od Roberta w oczach wychowawczyni siostrzenicy. Ale zaraz potem ponownie zwróciła się do niego, z chłodnym grymasem uśmiechu malującym się na ustach. Nie potrafiła się jednak powstrzymać, tak jak nie potrafiła zdobyć się na to by potraktować go tak jak kogoś kto nie miał dla niej znaczenia.
W gruncie rzeczy to całkiem miłe, że wciąż tak uważnie śledzisz moje życie.
Bo tym właśnie były wymierzone w nią słowa. Dowodem świadczącym na jego niekorzyść. O tym, że wciąż jeszcze nie potrafił zapomnieć. Sama też o nim pamiętała. Jej myśli tak często krążyły wokół pierwszej miłości. Obracały ją. Rozbierały na kawałki. Analizowały. Gdzie popełnili błąd? A może, tak po prostu, wszystko to co mieli go stanowiło?
Jak ognia unikała jednak jakichkolwiek strzępów z jego obecnego życia. Niechcianych drobinek, które jak kawałki szkła mogłyby zranić jej, tak uważnie pielęgnowaną z biegiem lat, skórę. Dowodów na to, że mógł istnieć też bez niej. Że sobie radził. Najwyraźniej całkiem dobrze. Pewnie nawet lepiej niż gdy był z nią.
Czy to właśnie ona go tak wtedy zniszczyła swoją naiwną wiarą w niego?
Wzmianka o jego małżeństwie podziałała dokładnie tak jak Robert tego pragnął. Choć momentami, gdy potrafiła zdobyć się na wybaczenie lubiła wyobrażać go sobie szczęśliwego. Jak wiedzie swoje ułożone życie. Potrafiła widzieć go nawet bez siebie. Nigdy jednak nie pragnęła oglądać go u boku kogoś innego.
Miała nadzieję, że nie dała mu tej satysfakcji, by mógł cokolwiek akurat z tego po niej poznać.
mech
wydra za napisanie karty

tata, -
Robert L. Dawson
Awatar użytkownika
about me
184 cm
43 lata
Cytuj

Post Robert L. Dawson ()

Wzruszył ramionami, jakby to, że wzięła rozwód, wcale go nie obchodziło. Co, oczywiście, mijało się z prawdą całkiem szerokim łukiem. Gdzieś pewnie jeszcze pochowane ma w domu parę gazet ze swoją byłą żoną na okładce. Pozostało więc tylko mieć nadzieje, że jego obecna ich nie znajdzie i nie zrobi mu z ich powodu awantury życia. Wcale nie miał zamiaru drugi raz podpisywać papierów, zwłaszcza, że teraz z pewnością rozstrzygnęłoby się to na sali sądowej.
- Obiło mi się o uszy - Rzucił od niechcenia, a gest ręki miał utwierdzić Jo w tym, że wcale go to nie obchodzi. Następnie obie ręce skrzyżował na piersi i zaczął wędrować wzrokiem po malunkach na ścianach, jakby obawiał się, że może przejrzeć jego kłamstwo. Doskonale zdawał sobie sprawę, że ludzie się nie zmieniają, tym bardziej ktoś, z kim spędziło się właściwie całe swoje życie. Jeden fałszywy ruch, jeden grymas, może go zdemaskować. Ale czy uciekanie od jej spojrzenia wyraźnie nie mówiło jej, że coś jest nie tak?
Chcąc upewnić się, że Jo nie zacznie go o nic podejrzewać, odszedł kilka kroków, zmierzając w stronę biurka nauczycielki, która zgotowała im te 15 minutowe piekło.
- Chodzi o jednorożca - Zaczął, chwytając za wyraźnie zmaltretowane, aczkolwiek nadal świecące, brokatowe pudełko. Uniósł je do góry jakby w ten sposób chciał wyjaśnić, że właśnie w tym momencie postanowił odpowiedzieć na jej wcześniejsze pytanie, o co właściwie poszło. - o ile wiem dzisiaj przedszkole miało dowóz nowych zabawek, ale, na nieszczęście, mieli tylko jednego Jednorożca z... - Zmrużył oczy i dobrze, że się zreflektował, czytając z pudełka, bo jakby go Charlie usłyszała, zapewne wyrzekłaby się go w tym samym momencie - ...Barbie i Kolorowa Tęcza... No i sama rozumiesz - Dokończył, bardzo dumny z faktu, że żaden szczegół mu nie umknął. Odrzucił pudełko z powrotem na biurko, przy okazji wgniatając jeszcze jeden róg, ale przecież w obecnym stanie wyglądało to tak tragicznie, że gorzej się nie dało.
- Od kiedy zajmujesz się dziećmi? - Spytał wreszcie, krzyżując ręce na piersi i opierając się o (czystą, na szczęście) tablice. Był wyraźnie zaintrygowany faktem, że to właśnie ona, a nie jej siostra, była pierwszym kontaktem. Nigdy wcześniej jej tutaj nie widział, dlatego, rzecz jasna, chciał wiedzieć, czy to nie jakiś ukryty przebiegły plan, by znowu zrujnować mu życie.
krowal#4011
wydra za napisanie karty

ODPOWIEDZ