It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

koroner, Monterey Police Department
Townes Monaghan
Awatar użytkownika
about me
'Cause I can't make you love me
If you don't
You can't make your heart feel
Something it won't
183 cm
34 lata
Cytuj

Post Townes Monaghan ()

Ulice od dobrych kilku godzin kąpane były w mroku nocy, który łagodził moje nerwy, zszargane całodziennym wyścigiem szczurów z mocą tak silną co dawka hydroksyzyny, którą faszerowała się moja matka podczas corocznej świątecznej wizytacji w moim niewymuszenie skromnym mieszkaniu. Ten dzień natomiast, były niezgrabnym mariażem smutku i głęboko skrywanych wyrzutów sumienia. Nic więc dziwnego, że potrzebując jakiegokolwiek resetu, zdecydowałem się na czyn wręcz niesłychany i zaraz po powrocie z pracy, ruszyłem w miasto. Potrzebowałem czegokolwiek, co byłoby w stanie, choć na kilka godzin oderwać mnie od kłębiących się w głowie zmartwień. Kilkugodzinny spacer po okolicy nie przyniósł jednak oczekiwanych rezultatów, a moje nogi zbłądziły w kierunku nieznanych mi dotąd rejonów. Wtem ujrzałem miejsce, którego szyld sprawił, że mimowolnie się wzdrygnąłem. Przedziwny i odpychający, zupełnie jakby w namacalny sposób ktoś chciał dać mi znać, że to nie miejsce dla mnie. Każda komórka mego ciała pragnęła bym wrócił do domu. Tak, więc wszedłem. Jakżeby inaczej.
Wiatr smagał tęskniące za letnią opalenizną policzki, kiedy przekraczałem próg głośnego przybytku. Moje nozdrza momentalnie wypełniła przedziwnie intensywna mieszanka tytoniu, potu i czegoś, co z całą pewnością było miksem całej gamy niskopułkowych perfum. Niewzruszony jednak zawędrowałem, wgłąb, niczym samotny żeglarz, pragnący, by po długiej podróży postawić w końcu nogi na stałym gruncie. Nie byłem w nastroju na picie, jednak wymiana zdawkowych grzeczności z posępnym barmanem zmusiła mnie do zamówienia kufla piwa. Najpewniej sikacz z kija, ale czego chcieć więcej. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Nie będąc w najmniejszym nawet stopniu zainteresowanym gorliwą dyskusją, wszczętą przez barczystego osiłka i jego drobnej postury towarzyszkę, zdecydowałem się znaleźć bezpieczną przystań. Usytuowany w odległym krańcu lokalu stolik wydawał się idealny do częściowej izolacji w tak sprzyjającym socjalizacji miejscu. Od niechcenia zrzuciłem z siebie wysłużoną, skórzaną torbę, którą zakupiłem dobrych kilka lat temu, gdy udało mi się dostać pracę na lokalnym komisariacie. Rozsiadłem się wygodnie, w każdym razie na tyle wygodnie na ile starczyło mi odwagi i rozpocząłem leniwą kontemplację otaczającej mnie rzeczywistości. Byłem już u kraju znudzenia, coraz to częściej podważając moją obecność w tym miejscu, gdy moich uszu dobiegł czyjś głos. Głos bezpośrednio skierowany do nikogo innego, a do mojej nieco przygarbionej, pochylonej nad stołem sylwetki.
ewa
wydra za napisanie karty

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Lawrence r. monaghan
Awatar użytkownika
about me
Wrócił z Nepalu, gdzie charytatywnie budował domy i próbuje znaleźć swoją drogę, aby w końcu zacząć naprawdę cieszyć się życiem i zapomnieć o złamanym sercu.
197 cm
29 lat
Cytuj

Post Lawrence R. Monaghan ()

trzy 


Układanie sobie życia na nowo w rodzinnej miejscowości okazało się nieco trudniejsze, niż się spodziewał. Fakt, że Indiana również postanowiła wrócić w ich rodzinne strony oczywiście miał w tym naprawdę spory udział, jednak nie była to jedyna rzecz, która na to wszystko wpływała. Najgorsze było w tym wszystkim to, że mimo iż czas upływał, to on dalej nie wiedział, co robić. Miał wrażenie, że od powrotu był jeszcze bardziej zagubiony w tym wszystkim, a plan wcale nie chciał się magicznie wyklarować i wszystkie próby jego ułożenia kończyły się na niczym. 
Z racji, iż nic nie układało się tak, jak miało, Lawrence robił to, co wychodziło mu najlepiej, czyli udawał, że wszystko jest super. Uparcie skupiał się na pozytywach, starając się zepchnąć na drugi plan wszelkie zagadki życiowe, problemy i niejasności. Bo po co miał to rozgrzebywać tak naprawdę, skoro nic ciekawego z tego nie wychodziło i tylko niepotrzebnie się frustrował, wywierając na sobie jeszcze większą presję? Nie miało to sensu. Szczególnie jeśli ten czas, zamiast na rozmyślaniach mógł spędzić na przyjemnościach i dobrej zabawie lub po prostu w miłym towarzystwie. Takie miał też plany na wieczór. Z Halle poznali się w dość nietypowym miejscu, bo na koncercie muzyki klasycznej. Choć często słuchał tego typu utworów, to jednak rzadko bywał na takich wydarzeniach, ale zdecydowanie nie żałował, że się na nie zdecydował. Inaczej nie siedzieliby teraz przy drinku, rozmawiając o mniejszych i większych pierdołach, prawda? 
Muszę Ci zadać bardzo ważne pytanie – oznajmił gdzieś w trakcie rozmowy, gdy popijali pierwszego drinka. – Pewnie nie będzie oryginalne i pewnie słyszysz je często, ale muszę wiedzieć, dlaczego małpy – zapytał poważnie, choć na jego twarzy widać było delikatny uśmiech. – Dlaczego nie na przykład foki? Albo wydry? Wszyscy tu kochają wydry – to był fakt, któremu trudno było zaprzeczyć, więc musiał poznać odpowiedź na to nurtujące go niezwykle pytanie, której wyczekiwał, przyglądając się jej jednocześnie z zainteresowaniem.

halle langley
Patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine

dama z małpami, happy hollow park and zoo
halle langley
Awatar użytkownika
about me
stara się udawać, że wszystko jest w porządku, ale trochę nie potrafi pogodzić się z faktem, że wyrzucili ją z pracy, a sprawy z Jaxem nie potoczyły się najlepiej. niby trochę randkuje, ignorując przy okazji fakt, że Anakin jest zbyt fajny, żeby zamykać go w friendzonie
166 cm
26 lat
Cytuj

Post halle langley ()

005
Lubiła poznawać nowych ludzi, ale niespecjalnie przepadała za randkowaniem. Ostatnio jednak w jej życiu dość sporo się zmieniło i poczuła, że powinna podjąć jakąś próbę. Nie chciała za bardzo angażować się w relację z Jaxem, skoro jemu niekoniecznie na tym zależało i nie miał większych oporów, żeby dać jej kosza, podczas drugiego spotkania. Co z tego, że później widzieli się ponownie? Pijacka noc nic przecież nie zmieniała; nadal znajdowali się dokładnie na tym samym etapie, co wcześniej. Jeśli pojawiło się cokolwiek innego, to tylko dziwne zmieszanie i niepewność, czy przy następnej okazji będą potrafili się pohamować.
Skoro podjęła taką, a nie inną decyzję, do pomysłu spotkania z Lawrencem podeszła entuzjastycznie. Rzeczywiście, poznali się dość nietypowo, skoro niezbyt często zdarzało jej się nawiązywać nowe relacje na koncertach muzyki klasycznej, aczkolwiek wspólne zainteresowania stanowiły dobry punkt zaczepienia. Zwłaszcza, że mężczyzna, na pierwszy rzut oka, wydawał się naprawdę fajny.
Zaśmiała się, w odpowiedzi na jego pytanie. Tak, zdecydowanie słyszała je bardzo często. – Jesteś dokładnie trzydziestą szóstą osobą, która o to pyta – powiedziała, po głębokim zastanowieniu, jakby rzeczywiście wyliczała w głowie częstotliwość, z jaką padały podobne słowa. – Zoo absolutnie nie było dla mnie pierwszą opcją. Po prostu … tak czasem jest, nie? Że plany się zmieniają i o, trzeba podjąć jakąś decyzję. Pewnie fajnie byłoby opiekować się wydrami, ale wierz lub nie, małpy również cieszą się całkiem niezła popularnością. Plus mieli wakat, a wiesz jaka jest kolejka chętnych do opieki nad fokami? Całkiem spora – stwierdziła, biorąc następnie łyk swojego drinka. – I żartowałam, wcale tego nie liczę. Ale może powinnam? – dodała. Nie chciała w końcu, żeby wziął ją za świra, prawda? – Twoja kolej. Czym się zajmujesz, Lawrence? I czy twoje imię posiada jakikolwiek skrót? – zagaiła.

Lawrence R. Monaghan
marnela#5674
wydra za napisanie karty bean - the graphic master bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak don't go breaking my heart zootopia i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama black like my soul fire me unusual companion drunken sailor tooth and claw pet me chimichangas let's go to the mall joey doesn't share food let's get it on i brought vodka! never have i ever fairytale reveal - ogres are like onions fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Lawrence r. monaghan
Awatar użytkownika
about me
Wrócił z Nepalu, gdzie charytatywnie budował domy i próbuje znaleźć swoją drogę, aby w końcu zacząć naprawdę cieszyć się życiem i zapomnieć o złamanym sercu.
197 cm
29 lat
Cytuj

Post Lawrence R. Monaghan ()

Randki bywały skomplikowane, więc nic dziwnego, że u wielu ludzi budziło to mieszane uczucia. W jego przypadku sprawa była o tyle prosta, że traktował to mocno jako swego rodzaju rozrywkę i odskocznię od codzienności, a nie wywierał na sobie presję, że musi być wszystko idealnie. To sporo ułatwiało, chociaż było spowodowane dość smutną świadomością, że raczej nie czeka go już wielka, piękna miłość. Z Halle liczył, że spędzi po prostu miło czas. Przy drinku albo trzech, być może trochę potańczą, a potem kto wie, może skończą u któregoś z nich w domu, ale tak naprawdę nie miał na nic presji, nie planował zbyt wiele poza miejscem spotkania, bo wolał, aby samo to się poukładało swoim rytmem. To było chyba sensowniejsze niż jakieś wygórowane oczekiwania względem dziewczyny, której prawie nie znał. 
Dobry humor był czymś, bez czego Lawrence nie wychodził z domu. Nawet gdy było totalnie gównianie w jego życiu, to radził sobie naprawdę wybornie z robieniem dobrej miny do złej gry przy ludziach. Stwarzanie pozorów, że jest zadowolony z siebie, przychodziło mu niezwykle łatwo i nie potrafił przestać z tego korzystać. Ściąganie tej maski wydawało mu się zbędne, bo przecież nie zamierzał z nikim rozgrzebywać swoich problemów ani nic takiego, to mijało się zupełnie z celem. Dzisiaj nawet przesadnie w sumie nie musiał udawać, bo rozmowa kleiła się całkiem przyjemnie i w towarzystwie Halle naprawdę miło się bawił. Była urocza i całkiem zabawna i jak na kogoś, to nie do końca komfortowo czuł się z randkowaniem, to bardzo swobodnie się zachowywała. 
Poniżej pięćdziesięciu to chyba nie tak najgorzej – stwierdził z lekkim rozbawieniem, unosząc ku górze brwi, jakby czekając na jej potwierdzenie. Nie jemu w końcu to oceniać. – Owszem, czasami tak jest, a plany mają to do siebie, że się zmieniają – akurat on doskonale o tym wiedział i nie było to coś, z czym miał zamiar się kłócić. Jego życie przecież też było dalekie od tego, co kiedyś tam sobie planował. – Jestem skłonny nawet bez zbędnego przekonywania uwierzyć, że małpy też są popularne. Są całkiem śmieszne przecież – przyznał, bo tak było. – Ale zajmujesz się wszystkimi czy tylko jakimiś konkretnymi? – to w sumie go całkiem zainteresowało w tym momencie, bo nie wiedział, jak to wszystko od środka wygląda. Może miała tylko kilku konkretnych podopiecznych z jednego gatunku, a może biegała wśród takich małych kapucynek i potem szła do wielkich szympansów? – Ale dobrze, że to przypadek, a nie zostałaś zainspirowana przez Rossa – dodał, marszcząc noc i upijając spory łyk drinka. Ross, fujka. 
Uczę pływać na surfingu i kitesurfingu. I tez nie był to mój pierwszy wybór, ale tak jakoś wyszło – dodał w ramach wyjaśnienia, bo jednak tak dokładnie było. Nie wyglądał mimo wszystko na smutnego z tego powodu. – To ciekawe pytanie, nie mam pojęcia. Możesz spróbować wymyślić, jeśli masz taką ochotę i jest Ci on niezbędny, ale to chyba wyzwanie – odkąd pamiętał, posługiwał się pełnymi imieniem i nikt do niego zdrobnieniami nie mówił za bardzo, nawet w domu. Ale kto wie, może jej się uda na coś sensownego wpaść?

halle langley
Patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine

dama z małpami, happy hollow park and zoo
halle langley
Awatar użytkownika
about me
stara się udawać, że wszystko jest w porządku, ale trochę nie potrafi pogodzić się z faktem, że wyrzucili ją z pracy, a sprawy z Jaxem nie potoczyły się najlepiej. niby trochę randkuje, ignorując przy okazji fakt, że Anakin jest zbyt fajny, żeby zamykać go w friendzonie
166 cm
26 lat
Cytuj

Post halle langley ()

Halle miała w zasadzie podobne podejście. Idąc na randkę – tą, czy też inną – absolutnie na nic nie liczyła. Niczego się nie spodziewała i niczego nie zakładała. Miała po prostu nadzieję, ze wszystko potoczy się własnym rytmem i uda jej się spędzić miło czas. A w zasadzie nie tylko jej, bo również obecnemu na spotkaniu towarzyszowi, aczkolwiek w takich przypadkach zazwyczaj jedno łączyło się z drugim, nieprawdaż? Poznawanie nowych ludzi bywało ciekawe. I oczywiście mogła również trafić na kogoś, kto rzeczywiście jej się spodoba, nie wykluczała takiej możliwości. Ostatnio jednak trafiła na Jaxa, z którym … wyszło jak wyszło. Nie chciała do tego wracać. Niby złapała kompletny luz i nie przejmowała się specjalnie tym, że dał jej kosza, ale gdzieś z tyłu głowy cały czas jej to siedziało.
Brunetka nie była raczej najbardziej optymistyczną osobą, na jaką mógł trafić. Owszem, potrafiła być zabawna i urocza, rzucać żartami jak z rękawa i miło się uśmiechać, aczkolwiek nie zawsze była w stanie wejść w ten tryb. Czasami po prostu trafił jej się gorszy dzień i nie posiadała nad tym żadnej kontroli Tak bywało, prawda? Miała jednak wystarczająco oleju w głowie, żeby w razie czego odwołać umówione spotkanie. Na całe szczęście – nie było takiej potrzeby. A z Lawrencem również bawiła się wyśmienicie.
- Zdaje się, że masz rację. Aczkolwiek nie chodzi tylko o znajomych, a też ludzi odwiedzających zoo. Wiesz jakie to niezręczne, gdy próbują ze mną nawiązać rozmowę? – nie lubiła, gdy zagadywali do niej nieznajomi. Owszem, czasami trafiał się ktoś w jej wieku, czy przystojny detektyw, który próbował ją poderwać, aczkolwiek zazwyczaj chodziło o rodziny z dziećmi. Przede wszystkim przeszkadzali jej ojcowie, rzucający raz za razem głupimi żartami. Zwłaszcza, gdy małpy odprawiały niecenzuralne rytuały tuż przed ich oczami. – Tak, zwłaszcza te, które obmyśliło się w dzieciństwie, czy na dalszych etapach edukacji – potwierdziła jego słowa. Wiadomo, do pewnego wieku człowiek nie ma zbyt wiele w głowie. Potem niby, to się zmienia, aczkolwiek nikt nie jest nieomylny, prawda? Niektórzy ludzie potrzebują więcej czasu, inni mniej, żeby znaleźć swoją ścieżkę. Plany Halle zostały natomiast pokrzyżowane całkowicie niezależnie od niej. Po prostu tak wyszłoWszystkimi. W tutejszym zoo nie ma zbyt wielu gatunków – stwierdziła, wzruszają lekko ramionami. Mieszkali w małej mieścinie, więc i zoo mieściło się pewnie w odpowiedniej skali. – Tak, zdecydowanie są śmieszne – przyznała jeszcze. Jak przez mgłę pamiętała Fionę (która zapewne posiadała inne imię), ciągnącą ją za włosy, podczas dziwnej wyprawy z Jaxem.- Rossa? Nie, w życiu. Z duetu Ross, małpa, zdecydowanie ciekawsza była małpa – zaśmiała się lekko. Tak, Marcelowi kibicowała zdecydowanie bardziej, pomimo, że też nie był jej ulubieńcem. A jego człowieczy przyjaciel? Szkoda gadać w ogóle. Halle po cichu liczyła, że pewnego dnia zdejmą go z serialu. Niestety się nie doczekała.
- Brzmi … ciekawie. Chociaż nigdy nie próbowałam. Czy istnieją ludzie niewyuczalni? – zamyśliła się. Nawet jeśli chciał zaprzeczyć, prawdopodobnie ona okazałaby się właśnie takim przypadkiem. Wszelkie sporty wodne niekoniecznie jej wychodziły. – Nie jest niezbędny, ale hm … Law, Laurie, Rece, Larry, hm. Nie wiem, nic do ciebie nie pasuje – stwierdziła ostatecznie. Tak, zamierzała się poddać, zdecydowanie.

Lawrence R. Monaghan
marnela#5674
wydra za napisanie karty bean - the graphic master bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak don't go breaking my heart zootopia i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama black like my soul fire me unusual companion drunken sailor tooth and claw pet me chimichangas let's go to the mall joey doesn't share food let's get it on i brought vodka! never have i ever fairytale reveal - ogres are like onions fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Lawrence r. monaghan
Awatar użytkownika
about me
Wrócił z Nepalu, gdzie charytatywnie budował domy i próbuje znaleźć swoją drogę, aby w końcu zacząć naprawdę cieszyć się życiem i zapomnieć o złamanym sercu.
197 cm
29 lat
Cytuj

Post Lawrence R. Monaghan ()

Brak oczekiwań chyba był najlepszym możliwym rozwiązaniem w takim przypadku. Jak człowiek się nie nastawiał, że musi być fantastycznie, to nie było niepotrzebnej presji i stresu, a to przecież zazwyczaj wszystko psuło i sprawiało, że człowiek ostatecznie robił z siebie idiotę w mniejszy lub większy sposób. Ponadto, nie było możliwości, że człowiek się rozczaruje. Bo jakkolwiek by nie było, nawet jeśli miałoby być naprawdę słabo, to ewentualnie pozostanie lekki niesmak i przekonanie, że było to ostatnie spotkanie, ale nie będzie tego przykrego poczucia zawodu, że wielki, misterny plan legł w gruzach. Lawrence takie podejście starał się też ostatnio wdrożyć w swoje życie, jednak niestety nie szło mu to najlepiej. Ale nie był to problem na teraz, bo teraz… Teraz było miło. Nawet jeśli Halle nie tryskała optymizmem. Nie była jednak też gburem (dziwne, z takim bratem?) totalnym i naprawdę była bardzo urocza. A gorsze dni zdarzają się przecież każdemu, prawda? W sumie jeśli ktoś ich nigdy nie ma, to raczej chyba powinien się nieco nad sobą zastanowić, bo to nie było zdrowe, aby nie pozwalać sobie na chwile smutku czy złości – negatywne emocje też trzeba było z siebie czasami wypuścić.
O nie, to brzmi bardzo niezręcznie – aż potrząsnął lekko głową z niedowierzaniem, że ludzie tak robią. – Pytają Cię też o takie banały, jak czy małpy naprawdę lubią banany, czy silą się na większą oryginalność? – Lawrence był człowiekiem bardzo otwartym, który absolutnie nie miał żadnego problemu w prowadzeniu rozmów z obcymi, mniej lub bardziej przypadkowych. Jednak nie da się ukryć, że takie zagadywanie, gdy człowiek był w pracy, a inni oddawali się rozrywce podczas oglądania zwierzątek robiących różne dziwne rzeczy, mogło być bardzo niezręczne. Szczególnie jeśli pierwszym pytaniem było co jest fajnego w małpach, albo czy bajki kłamią z tymi bananami tak jak z tym, że koty piją mleko. O innych, bardziej niecenzuralnych metodach na zagadanie nawet chyba nie chciał myśleć. A już na pewno nie pytać, bo nie planował jej tu zawstydzać i w zakłopotanie wpędzać. 
A jakie były Twoje plany w dzieciństwie? – zapytał z lekkim zaciekawieniem, się jej przyglądając. – Bardzo klasyczne i chciałaś być piosenkarką albo księżniczką, czy może szłaś pod prąd w tej kwestii? – przekrzywił głowę, marszcząc lekko brwi, jakby sam próbował nieco dopasować do niej odpowiedź. Ale nie był w tym najlepszym, chociaż mimo swojego spokojnego dość uosobienia wydawała mu się raczej nieszablonową osobą, więc podejrzewam, że mogło być to trudne do odgadnięcia. 
Całe szczęście, że w tej kwestii się zgadzamy – stwierdził, kiwając głową z wyraźną ulgą. – Niechęć do Rossa to bardzo ważna kwestia, która potrafi dzielić ludzi – dodał jeszcze, całkiem poważnie. Co prawda Przyjaciele byli u niego poza podium, jeśli chodzi o ten gatunek serialowy, ale jednak miał do nich duży sentyment i nigdy nie potrafił zrozumieć, dlaczego ludzie mogą uwielbiać i Rossa, i Rachel. Zarówno razem, jak i osobno. Fakt, że jego adopcyjna matka wyglądała jak Jennifer Aniston, życia mu nie ułatwiał. 
Naprawdę? – to go nieco zawsze dziwiło. – Ale pływałaś na czymkolwiek, czy jesteś tym wyjątkiem, który mieszka nad wodą, ale jej unika? – był ciekawy, bo jeśli zaliczała się do tej grupy, to chyba będzie musiał za punkt honoru obrać sobie, aby nieco to zmienić. 
Larry brzmi chyba najgorzej – przyznał, lekko się krzywiąc. Nie chciał być Larrym. – Wybacz, w takim razie musimy zostać przy pełnej wersji. Opcjonalnie możesz mieć 3 szanse na wymyślenie czegoś kompletnie niezwiązanego, ale ostrzegam, że jestem wybredny – oznajmił poważnie zupełnie. Także no jak chciała mówić do niego inaczej, to musiała się postarać.

halle langley
Patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine

dama z małpami, happy hollow park and zoo
halle langley
Awatar użytkownika
about me
stara się udawać, że wszystko jest w porządku, ale trochę nie potrafi pogodzić się z faktem, że wyrzucili ją z pracy, a sprawy z Jaxem nie potoczyły się najlepiej. niby trochę randkuje, ignorując przy okazji fakt, że Anakin jest zbyt fajny, żeby zamykać go w friendzonie
166 cm
26 lat
Cytuj

Post halle langley ()

Owszem, było miło i sympatycznie. Halle wcale nie żałowała, że postanowiła się z nim umówić – nawet jeśli poznali się w dość specyficznych okolicznościach i zważywszy na to, że na koncertach muzyki poważnej bardzo często trafiała na osoby dość gburowate, nie spodziewała się fajerwerków. Jednakże to było w tym wszystkim najlepsze; nie miała pojęcia, jak będzie i z jakiej strony mężczyzna się pokaże, więc nie posiadała również jakichkolwiek złudzeń, wymagań, warunków. Kompletnie nic. Mogła się więc cieszyć udanym wieczorem – bo taki właśnie był, jak na razie. I miała szczerą nadzieję, że tak pozostanie.
- Oczywiście, że tak. Wszędzie wiszą znaki pod tytułem proszę nie karmić zwierząt, a ludzie nie zwracając na nie uwagi podchodzą, chcąc poczęstować małpy bananem. I nie, nie mówię tylko o dzieciach – westchnęła. Okej, rozumiała jeszcze maluchy, które naoglądały się bajek – i swoją drogą, chyba takie wprowadzanie ich w błąd też bywało krzywdzące. Jak z kotami właśnie, które mleko dostawały, bo przecież to ich smakołyk, tak? Tak. Jeśli o dorosłych chodzi, Halle zazwyczaj rozkładała ręce ze zrezygnowania. Niecenzuralne zaczepki starała się natomiast ignorować, ale też zdarzały się całkiem często. Małpy, banany, inne skojarzenia. A ona stała tam samotnie na stanowisku i miała cycki – tyle wystarczyło, by jeden, czy drugi pokusił się o nieodpowiedni komentarz.
- Piosenkarka i księżniczka zdecydowanie były moim pierwszym i drugim wyborem – stwierdziła, siląc się na poważny ton. – Jednak nie mam odpowiedniego głosu do śpiewania, więc pierwsza opcja odpadła. Nie urodziłam się szlachcianką, więc i to drugie okazało się nie do zrealizowania. Aczkolwiek zawsze kochałam zwierzęta, wiesz? Wszelkiego rodzaju. W pierwszej kolejności planowałam zostać weterynarzem – uśmiechnęła się delikatnie, unosząc kącik ust ku górze. – A ty? Astronautą, piłkarzem, pop gwiazdą? – zapytała. W zasadzie nie wiedziała nawet, o jakiej przyszłości myślą zazwyczaj mali chłopcy. Czy tylko dziewczynki wybierały sobie takie zajęcia, które nie wymagały od nich zbyt wiele – jak księżniczka, latająca po balach i przymierzająca wytworne suknie?
- Dokładnie tak. Ross był zdecydowanie najbardziej toksyczną postacią w tym zestawieniu – pokręciła głową. Jej zdarzało się nawet przewijać poszczególne sceny, gdy robiła kolejny rewatch. Zwyczajnie nie uważała, by ta postać miała w sobie coś, co czyniło ją wartą uwagi – nawet jeśli zdarzały mu się dobre momenty, tych złych było zdecydowanie więcej. I tak, również nie rozumiała fenomenu tego szipa.
- Przyznam szczerze, że w dzieciństwie nie przepadałam za pływaniem. Nie mam pojęcia, czy wiąże się to z jakąś traumą, czy po prostu byłam jedną z tych osób, które siedzą na trawie spoglądając tęsknym wzrokiem w górę, gdy inne dzieci wspinają się po drzewach, aczkolwiek tak wyszło. Obecnie staram się nieco przełamać własne lęki – powiedziała z dumą, zapewne n niekoniecznie słuszną, ale olać to. Ważne, że ona czuła się z tym nieźle, okej?
- Larry brzmi jak imię dla typowego informatyka w okrągłych okularach, całe życie spędzającego z bibliotece – przynajmniej tak to sobie wyobrażała. W dodatku z lokami na głowie, krzywym uśmiechem i brakiem pewności siebie. Czy coś w tym stylu. Mogło się również kojarzyć ze starszym wujkiem, który upijał się na rodzinnych imprezach i zaczynał głośno śpiewać. – Zostaniemy przy pełnej wersji, a swoje trzy szanse zostawię na później. Muszę się porządnie zastanowić, Lawrence – no już trudno, jak ma tak mówić, to tak będzie. Chociaż fakt faktem, jego imię było bardzo ładne i wcale nie czuła potrzeby, by je skracać.

Lawrence R. Monaghan
marnela#5674
wydra za napisanie karty bean - the graphic master bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak don't go breaking my heart zootopia i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama black like my soul fire me unusual companion drunken sailor tooth and claw pet me chimichangas let's go to the mall joey doesn't share food let's get it on i brought vodka! never have i ever fairytale reveal - ogres are like onions fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Lawrence r. monaghan
Awatar użytkownika
about me
Wrócił z Nepalu, gdzie charytatywnie budował domy i próbuje znaleźć swoją drogę, aby w końcu zacząć naprawdę cieszyć się życiem i zapomnieć o złamanym sercu.
197 cm
29 lat
Cytuj

Post Lawrence R. Monaghan ()

Nie da się ukryć, że na takich koncertach to raczej trudno było wpaść na kogoś, z kim podzielało się nieco więcej zainteresowań i kto prowadził interesujące życie z perspektywy człowieka, który mentalnie nie był po pięćdziesiątce lub dalej. Dlatego też Lawrence nie udał się tam z zamiarem szukania sobie obiektu westchnień czy materiału na randkę, zdecydowanie nie. Poznanie Halle było jednak bardzo miłym zaskoczeniem, tak samo jak ten wieczór. I to, że w jego głowie było zdecydowanie mniej miejsca dla Indiany, na przykład. Niestety pozbycie się byłej dziewczyny z myśli tak w stu procentach było chyba niewykonalne, ale jednak było to swego rodzaju oderwanie, zdecydowanie. Nie było sensu jednak się tym zadręczać, skoro rozmowa była taka przyjemna, a towarzystwo takie urocze. Nic, tylko się cieszyć i delektować tą chwilą. 
Chciałbym być tym zdziwiony, ale czasami mam wrażenie, że pismo obrazkowe nawet jest dla wielu dorosłych zbyt trudne, nie mówić już o pisemnych tabliczkach – pokręcił lekko głową niby z rozbawieniem, ale trochę też nie, bo jednak było to w sumie przykre nieco tak naprawdę. Ludzie nie potrafili sprzątać po swoich psach, mimo iż znaki o tym przypominały, deptali zieleń, mimo iż były tabliczki, które prosiły, aby tego nie robił i nie wiedzieli, gdzie mogą parkować, mimo iż na każdym kroku były znaki, które jasno określały tę kwestię. Wszystko po to, aby było im po prostu wygodnie i żeby niczym poza sobą się nie przejmować. Czy poprawić sobie dzień tym, że obrzydliwym komentarzem wpędziło się młodą i atrakcyjną dziewczynę w zakłopotanie i dyskomfort. To chyba było jeszcze gorsze i jeszcze trudniejsze do zrozumienia niż fakt, że ludzie nie potrafili interpretować zakazów i nakazów, nawet jeśli były przedstawione w najprostszy możliwy sposób. 
Zawsze mogłaś poszukać księcia czy innej żaby – zauważył, bo przecież wtedy też tak to działało. Meghan się udało, co prawda znienawidziło ją pół świata, cholera wie za co, ale jakąś tam księżniczką czy inną księżną przez jakiś czas była. A trochę tych rodzin królewskich chyba jeszcze istniało na świecie. – Weterynaria to chyba dość trudna droga – zauważył, nie pytając jednak wprost, dlaczego te plany porzuciła. Wydawało mu się jednak, że studia na tym kierunku na pewno nie mogą być proste – w końcu to praktycznie jak medycyna, tylko dotycząca w dodatku bardzo różnych gatunków, a nie tylko ludzi. Brzmiało jak ogrom wiedzy do pochłonięcia. – Kosmos zawsze wydawał mi się fajny, więc przez jakiś czas planowałem rzeczywiście być astronautą – kupić działkę na księżycu, znaleźć oznaki życia na marsie i te sprawy. – Potem przez długi czas oczywiście chciałem być superbohaterem, więc chodziłem z domową wersją Mjolnira – przyznał jej szczerze, z lekkim uśmiechem, bo było to dość zabawne z perspektywy czasu, ale chyba mocno pomogło mu przetrwać kolejne domy zastępcze, w których nie mógł znaleźć swojego miejsca. – A potem stanęło na koszykówce, ale niestety ostatecznie nie wyszło – tak, to był ostatni etap marzeń o karierze, jaki istniał w jego życiu. A potem wszystko układało się zupełnie inaczej i był bardzo daleko od boiska. 
Nawet nie wiesz, jaką poczułem ulgę, że podzielasz to zdanie, w końcu kwestia dotycząca ulubionych lub znienawidzonych postaci w sitcomach jest super ważna – oznajmił bardzo poważnym tonem, jednak z bardzo szerokim uśmiechem na ustach. No ale trochę tak było, bo sporo to przecież o człowieku mówiło, prawda? Prawda. 
Rozumiem – pokiwał głową. – Jakbyś więc chciała przełamywać swoje lęki na desce, to zapraszam, myślę że mogę zorganizować dla Ciebie jakieś prywatne lekcje – zaproponował z uśmiechem, unosząc lekko brew. Może nieco zbyt śmiało, jak na pierwszą randkę, ale w sumie to dlaczego nie? Chętnie spędziłby z nią więcej czasu, a przecież z deską czuł się wyjątkowo swobodnie, także nie było to żadne wielkie poświęcenie z jego strony. 
Mi się kojarzy z tym poczciwym grubaskiem z Parks and Rec, którego wiecznie było mi szkoda – Larry, Garry, Jerry, Terry… No różnie na niego tam mówili, bo nikt nigdy nie pamiętał, jak dokładnie ma na imię, co samo w sobie było smutne. 
Okej, dobrze. Masz do tego prawo, to w końcu duże wyzwanie – pokiwał głową, bo jednak chyba sam by zrobił podobnie.

halle langley
Patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine

dama z małpami, happy hollow park and zoo
halle langley
Awatar użytkownika
about me
stara się udawać, że wszystko jest w porządku, ale trochę nie potrafi pogodzić się z faktem, że wyrzucili ją z pracy, a sprawy z Jaxem nie potoczyły się najlepiej. niby trochę randkuje, ignorując przy okazji fakt, że Anakin jest zbyt fajny, żeby zamykać go w friendzonie
166 cm
26 lat
Cytuj

Post halle langley ()

O właśnie się zorientowałam, że ta gra musi być czasowo jednak przed kradzieżą małpy, bo bez sensu jakby mówiła o pracy, której chwilowo nie posiada!

Zdecydowanie mieli więcej wspólnych cech – poza tym, że oboje lubili od czasu do czasu posłuchać muzyki klastycznej i nieźle się dogadywali, to jedno i drugie nie potrafiło wybić sobie z głowy kogoś z przeszłości. Nawet siedząc tutaj, w świetnym towarzystwie. Haley od czasu do czasu odbiegała myślami, zastanawiając się, jak na podobnej randce bawiłaby się z Jaxem, aczkolwiek doskonale wiedziała, że nie ma to absolutnie żadnego sensu; Lovecraft był przeszłością. Kolejną nieudaną próbą poznania kogoś ciekawego. Nie planowali nawet zostawać na stopie przyjacielskiej.
- Tak, zdecydowanie. Zresztą mamy zarówno obrazki, jak i uwagi zapisane pod nimi. Do wyboru, do koloru; dla każdego powinno być zrozumiałe – stwierdziła, aczkolwiek po jej wypowiedzi łatwo było wywnioskować, że wbrew pozorom nie jest. Głupota ludzka niejednokrotnie nie miała granic, a Halle przekonała się o tym bardzo wiele razy. Czasami również (aż przykro się przyznawać) ze swojej strony. Nie lubiła łamania zakazów, a przynajmniej tych, które wszystkim ułatwiały życie i znacząco przykładały się do ochrony zdrowia, czy też środowiska. Przede wszystkim miała jednak problem z nieprzestrzeganiem pewnych norm oraz zasad społecznych. Była uczulona na ignorancję.
- A widzisz, o tym nie pomyślałam. Naoglądałam się Kopciuszka, a nie wyciągnęłam najważniejszych wniosków – stwierdziła, wzdychając lekko. I tak, prawdopodobnie oglądała między innymi wszelkie Kopciuszki gorszego sortu; takie jak ten z Hilary Duff, czy (pożalsięboże) Seleną Gomez. Niezbyt dobry przykład dla młodej dziewczynki, totalnie! – Trudna, owszem. Wymagającą wielu wyrzeczeń, skomplikowana i stawiająca człowieka pod ogromną presją. Nie każdy jest w stanie poradzić sobie z nieustannym pragnieniem, by być najlepszym – rzuciła, z ledwie dostrzegalnym rozgoryczeniem. Nieco się przed nim otworzyła, aczkolwiek absolutnie nie planowała bardziej wgłębiać się w tę smutną opowieść. To absolutnie nie dawało się ani na pierwsze spotkanie, ani na wiele kolejnych. – Astronauta, superbohater … to zdecydowanie poważniejsze role, niż te, które wymieniłam – zaśmiała się. Miała rację, nie? Chłopcy do pewnego wieku posiadali ciekawsze pomysły; potem bywało różnie. – Nie znalazłeś swojego kryptonitu? – dodała z lekkim smutkiem. Być może, gdyby spełnił swoje marzenia, w tym momencie ratowałby świat, zamiast siedzieć z nią na randce! Było w tym coś smutnego, bo Haley całkiem odpowiadało towarzystwo mężczyzny, aczkolwiek są sprawy ważne i ważniejsze, o. Zwłaszcza, jeśli w pewnym momencie kariery postanowiłby dać nauczkę ludziom, znęcającym się nad zwierzętami. Na wspomnienie o koszykówce, brunetka tylko pokiwała głową; postanowiła nie wypytywać dalej.
- Mam takie samo zdanie, bo to tak wygląda … Hm. Jeśli człowiek popiera toksyczne relacje w sitcomach, kto wie, czy nie tworzy podobnych w prawdziwym życiu? – zamyśliła się na sekundę, nad tym swoim niezbyt przemyślanym stwierdzeniem. – No dobra, może popłynęłam zbyt daleko z tą analizą. W każdym razie, moglibyśmy wspólnie obejrzeć odcinek i nie doprowadziłoby to do żadnego sporu – dodała, już nieco sensowniej. Sitcomy były co prawda śmieszne, aczkolwiek nie raz uruchamiały dość skrajne emocje, okej.
- Tak? Nawet jeśli byłabym najgorszą na świecie uczennicą i na start bała się najpewniej … w sumie już samych podstaw? Próbuję się przełamać, ale też nie mówię, że idzie to super – przyznała, jako że faktycznie, różnie to było. Na ostatnim spotkaniu z Baby miała problem nawet z głupim pontonem, więc czego można się tutaj spodziewać?
- I tego akurat nie oglądałam, więc się nie odniosę – skomentowała, marząc przy tym brwi. Powinna dopisać kolejny serial do długiej listy rzeczy do obejrzenia? Zapewne, jeśli Lawrence przy okazji dobrze zareklamuje. – A tak swoją drogą, mieszkasz w Monterey na stałe? Nigdy nie zdarzyło mi się tak przypadkowo poznać drugiego fana muzyki klasycznej, którą moi znajomi nazywają pieszczotliwie rzępoleniem – uniosła kącik ust w uśmiechu. O ile większość jej pasji zgadzała się z tymi, które wyznawało jej środowisko, o tyle pod względem upodobań muzycznych, często pozostawała niezrozumiana.

Lawrence R. Monaghan
marnela#5674
wydra za napisanie karty bean - the graphic master bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak don't go breaking my heart zootopia i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama black like my soul fire me unusual companion drunken sailor tooth and claw pet me chimichangas let's go to the mall joey doesn't share food let's get it on i brought vodka! never have i ever fairytale reveal - ogres are like onions fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna

instruktor surfingu i kitesurfingu, szkoła surfingu
Lawrence r. monaghan
Awatar użytkownika
about me
Wrócił z Nepalu, gdzie charytatywnie budował domy i próbuje znaleźć swoją drogę, aby w końcu zacząć naprawdę cieszyć się życiem i zapomnieć o złamanym sercu.
197 cm
29 lat
Cytuj

Post Lawrence R. Monaghan ()

Uciekanie myślami do czegoś, co powinno pozostać przeszłością było czymś, co Lawrence doskonale rozumiał. Nie był na szczęście jednak na tyle głupi, aby taki temat poruszać na głos w towarzystwie atrakcyjnej dziewczyny, z którą udał się na randkę. Było to zdecydowanie nieodpowiednie i bardzo niewskazane. Tak samo nie na miejscu, jak powiedzenie do niej imieniem byłej, czy coś – niezręczne, krępujące i też pozbawione sensu, bo jednak rozmawianie o tym raczej nic dobrego nie przyniesie. Tak samo jak i jej. Lepszym pomysłem było skupienie się na swoim towarzystwie, aby od tych natrętnych myśli o rzeczach, które nie miały racji bytu i najmniejszego sensu, najzwyczajniej w świecie uciec. Chociaż na chwilę. 
Bo Kopciuszek w sumie nie szukał, to za nią pół dworu jeździło z butem – tak sobie przypomniał, nieco się nad tym zastanawiając, ale chyba jednak tak dokładnie było. – Prawda? – no niby był przekonany, że to właśnie w tej bajce był but i to w dodatku szklany, co brzmiało koszmarnie niewygodnie, ale jednak skoro tyle tego oglądała, to wolał się upewnić i dostać potwierdzenie ze strony specjalistki w tym temacie. 
Presja potrafi przygnieść, to fakt. I niestety sprawia, że marzenia przestają być marzeniami, a stają się obowiązkiem, a to chyba najgorsze – stwierdził, krzywiąc się bardzo delikatnie. Gorycz w jej głosie wcale nie uszła jego uwadze, a wypowiedziane przez niego zdanie dość jasno dawało do zrozumienia, że doskonale wiedział, o czym Halle mówi. 
Wydawało mi się kiedyś, że jestem totalnie stworzony do wielkich rzeczy – przyznał z lekkim śmiechem. – Potem okazało się, że tylko urosłem wielki – dodał, niby lekko zawiedziony, jednak wciąż z uśmiechem. Potrafił pięknie maskować żartami swoje życiowe porażki i udawać, że wcale nie były one dla niego przykre. Rola smutnego klauna była dość istotną pozą w jego życiu, nie ma co się oszukiwać. 
Niby ma to sens, ale chyba rzeczywiście to dość daleko idące wnioski – szczególnie że niby on nie popierał tej toksycznej relacji, ale przecież sam w takiej jednak trochę tkwił, więc… Sam nie wiedział. – Ale tak, podobne poglądy na temat sitcomów to ważna sprawa. Przez spory w tej kwestii na pewno rozpadały się rodziny – stwierdził, nieco sobie niby żartując, ale jednak… W sumie to wcale tak do końca pewnie nie, to brzmiało prawdopodobnie przecież. 
Jeśli przy okazji nie byłabyś najmądrzejsza i nie udawałabyś, że wiesz wszystko w tej kwestii najlepiej, to myślę, że dalibyśmy radę – zapewnił ją. Chyba nikt nie lubił, gdy ktoś mu się w pracy rządził i mądrował i takich zarozumiałych uczniów Lawrence nie lubił najbardziej właśnie. A tacy, którzy mieli chęci, ale sporo obaw, jego zdaniem szło czegoś nauczyć. 
To polecam, to chyba mój ulubiony serial obok The Office – przyznał szczerze i bardzo szczerze też jej polecił ten tytuł, bo jednak była to fantastyczna twórczość, naprawdę.

halle langley
Patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak whale watchers after all this time? always don't go breaking my heart drunken sailor let's get it on no hope, no love, no glory joey doesn't share food 4 chord songs cocktail with tom cruise wine&dine

dama z małpami, happy hollow park and zoo
halle langley
Awatar użytkownika
about me
stara się udawać, że wszystko jest w porządku, ale trochę nie potrafi pogodzić się z faktem, że wyrzucili ją z pracy, a sprawy z Jaxem nie potoczyły się najlepiej. niby trochę randkuje, ignorując przy okazji fakt, że Anakin jest zbyt fajny, żeby zamykać go w friendzonie
166 cm
26 lat
Cytuj

Post halle langley ()

Zdecydowanie powinni wszelkie tego typu kwestie odstawić na bok i skupić się tylko i wyłącznie na obecnym towarzystwie; Halle doskonale o tym wiedziała i starała się z całej siły trzymać podobnej zasady. Nie mogła zmarnować tego spotkania, skoro Lawrence był zdecydowanie fajniejszym gościem, niż wydawało jej się na samym początku – bo chociaż okej, nie zrobił kiepskiego wrażenia, to jednak wydawał się dość poważny. Jak najpewniej każda osoba, którą widziała tamtego wieczoru. Ba! Nawet ona sama; w eleganckiej sukience i z wyraźnym skupieniem wymalowanym na twarzy, podczas słuchania muzyki, której jednak nie miała okazji uruchamiać każdego dnia, wydawała się być dość wyniosła.
A gdy pamiętała o tej jednej, drobnej kwestii, jednej zasadzie, która siedziała gdzieś z tyłu jej głowy, nagle robiło się bardzo przyjemnie. Miło i bezproblemowo. Lawrence zdecydowanie był typem mężczyzny, którego chciała poznać i z którym chętnie spotkałaby się ponownie. Nie poczuła co prawda tego, co w przypadku Jaxona; nie zawrócił jej w głowie już w ciągu pierwszych kilku minut, aczkolwiek wiedziała, że nie może oczekiwać, że tak będzie zawsze. Takich sytuacji było bardzo niewiele. Lovecraft natomiast okazał się niegodny jej uwagi; a uczucie, najwyraźniej, było mocno zwodnicze.
Rozmowy o sitcomach i życiowych rolach trwały wiec jeszcze przez dłuższy czas, po którym zapewne umówili się na kolejne spotkanie. Bo czemu nie? Skoro Halle nie wiedziała wówczas, jak szalona jest jego była, hehe.

Lawrence R. Monaghan
| zt x2
marnela#5674
wydra za napisanie karty bean - the graphic master bobby - the goof george - the mad writer stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak don't go breaking my heart zootopia i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama black like my soul fire me unusual companion drunken sailor tooth and claw pet me chimichangas let's go to the mall joey doesn't share food let's get it on i brought vodka! never have i ever fairytale reveal - ogres are like onions fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - the conjuring horror reveal - nagroda specjalna

tłumaczka | współwłaścicielka warsztatu, Pacific Motor Service
Sparta Shepherd
Awatar użytkownika
about me
everybody keeps getting by
while I sit here, I keep getting high
172 cm
30 lat
Cytuj

Post Sparta Shepherd ()

Sparta nigdy dotąd nie spodziewała się, że życie może tak radykalnie się zmienić i dać w kość. Miała wrażenie, że to, co ją spotkało, bardziej nadawało się na scenariusz do filmu czy książki niż coś, co chciała przeżywać w rzeczywistości. Śmierć męża była już wystarczająco dużym ciosem, a fakt, że w swoim warsztacie prowadził nielegalne interesy, które teraz były jej zmartwieniem, tylko ją bardziej dobiło. Myślała jednak, że jakoś udało jej się z tym wszystkim poradzić - pod względem psychicznym przede wszystkim, miała wrażenie, że już od jakiegoś czasu czuje się w miarę dobrze. Rzeczywistość miała wobec niej inne plany, a poważniejsze, pierwsze od dawna załamanie przyszło niespodziewani tego wieczoru.
Porządny reset był czymś, czego potrzebowała, by nie zadręczać się coraz to kolejnymi pojawiającymi się myślami. Dołowanie się w niczym jej nie pomagało, dlatego postanowiła to zapić. Może alkohol nie był dobrym rozwiązaniem, szczególnie na dłuższą metę, jednak na krótszy czas był skuteczny, a Sparta potrzebowała natychmiast jakiegoś sposobu, by nie myśleć o tym wszystkim.
Nie wiedziała, który to z kolei był już bar, jaki odwiedzała, tym bardziej nie miała pojęcia, ile litrów alkoholu już w siebie wlała. Gdyby tylko była w stanie racjonalnie myśleć, na pewno stwierdziłaby, że zdecydowanie zbyt dużo i że powinna już dawno przestać, jednak Sparta miała już zbyt dużo promili na jakiekolwiek trzeźwe wnioski. Mimo, że zaczynała słaniać się już na nogach, nie myślała na razie o powrocie do domu.
Stojąc przed wejściem do jednego z barów, w czasie przerwy na fajkę między kolejnymi drinkami, chciała dać sobie chwilę na odpoczynek i oddech świeżego powietrza, by móc dalej pić. I może do tego by doszło, po wypaleniu papierosa wróciłaby do środka, gdyby jej wzrok nie natrafił na kobiecą sylwetkę, wychodząca właśnie z baru. Sparta zmrużyła oczy, chcąc w półmroku rozwiewanym jedynie przez lampy uliczne i światła z wnętrza, przekonać się, czy faktycznie była ona na tyle znajoma, jak jej się w pierwszej chwili wydawało. Jeśli tylko pijacki umysł nie płatał jej żadnych figli, to była przekonana, że gdzieś ją kiedyś przelotnie widziała. I może nie przywiązałaby do tego żadnej wagi, gdyby nie to, że była ona w towarzystwie Cade'a.
Cade. Na myśl o szwagrze poczuła jakieś bliżej nieokreślone uczucie. Normalnie może i by nawet nie wzruszyła ramionami, jednak teraz ogarnęło ją coś, co czego nie mogła początkowo zdefiniować. Mieszanka zazdrości i złości, zupełnie irracjonalna, jednak na tyle silna, by przydeptać dogaszającego papierosa i pchnąć ją w kierunku kobiety.
- Ej ty, stój. - niemalże warknęła, chwytając nieznajomą za materiał kurtki czy bluzki, w zależności od tego, co miała na sobie. - Masz jakiś problem? - powiedziała to, co pierwsze wpadło jej do głowy i co brzmiało groźnie - zapewne jedynie w założeniu, bo oklepany tekst typowego dresa w połączeniu z dość bełkotliwym głosem nie stanowiło szczególnie przerażającego połączenia.

eudora stryker
Rez#8613
wydra za napisanie karty nagroda - midnight rider dipsy - the relationship guru george - the mad writer pearl - the ghostwriter friendly chats scream and shout this is the way you left me pet me blood, sweat and tears copy printer argument these boots are made for walkin' a hard day's night heart to heart majowe kto zagra - redwoods majowe zadanie - wilk
brak multikont

bimba sobie na bezrobociu, -
eudora stryker
Awatar użytkownika
about me
Secrets I have held in my heart
Are harder to hide than I thought
Maybe I just wanna be yours.
170 cm
30 lat
Cytuj

Post eudora stryker ()

Od kilku dni stawała z powrotem na nogach po tym jak złamała swoją trzytygodniową trzeźwość, upijając się srogo w towarzystwie swojego kumpla, którego poznała, kiedy jeszcze pracowała za barem. Ponowne wychodzenie na czysto nie było to łatwe, w szczególności po tym jak podjęła kilka radykalnych decyzji, które w świetle dnia były zdecydowanie bardziej realne niż kiedy wypowiadała je pod wpływem alkoholu. Jedna z nich dotyczyła powrotu do wykonywanego przez nią zawodu lekarza, co oznaczało ślęczenie nad artykułami i książkami opisującymi najnowsze postępy w medycynie, przede wszystkim w specjalizacji, do której miała wrócić na rezydenturę. Druga pójścia na terapię, żeby w końcu zacząć sobie odpowiednio radzić z tym, co przeżyła na froncie i później. Trzecia była zdecydowanie najprzyjemniejsza, bo wiązała się z pomieszkiwaniem u jej dziewczyny, co pozwalało im we dwójkę radzić sobie z problemami, które wynikały z jej wychodzenia z nałogu i budowania razem związku.
Była zatem ekspertem od zapijania swoich bóli i uciekania od świata na dno kieliszka lub butelki, bo był to jej sposób na przetrwanie przez wiele miesięcy po traumatycznych wydarzeniach w trakcie jej ostatniej tury na froncie. Teraz próbowała to usilnie rzucić i znów wydawało jej się, że jest na dobrej drodze, wiedziała, że przez długi czas nie będzie mogła się napić, nawet kropelki. I że miejsc, w których alkohol leje się litrami powinna unikać jak ognia. Dzisiaj jednak musiała przestąpić próg jednego, żeby odebrać od jednego z barmanów coś, co zamówiła, żeby pomóc jej się uspokoić. Wcale nie chodziło o zielsko, skoro je bez problemu można było dostać w Kalifornii. Nie, jak jeszcze pałała się barmaństwem, sprzedał jej swój przepis na magiczny napar ziołowy, ale sama ni cholery nie potrafiła go zrobić, więc dogadała się z nim, że przygotuje jej mieszankę. Właśnie z tą paczuszką wychodziła z pubu, kiedy ktoś niebezpiecznie się do niej zbliżył i złapał za poły kurtki. Ostatkiem sił powstrzymała się przed odruchem, którego wyuczyli jej na szkoleniu wojskowym. Była trzeźwa, więc wiedziała, że najprawdopodobniej wylądowałaby przez to na noc w areszcie.
Ja? – zapytała nieznajomej i wyrwała się z jej uchwytu. Zrobiła krok w tył, żeby móc ocenić sytuację. Brunetka była wyraźnie w stanie wskazującym i najwyraźniej postanowiła uwziąć się na Eudorę. Stryker nie miała pojęcia z jakiego powodu, bo nie miała pojęcia kim jest ta kobieta. – To Ty masz najwyraźniej jakiś problem – prychnęła. Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby próbować załagodzić sytuację. Najlepszą obroną był atak, tak jej zawsze powtarzał ojciec prokurator i była to jedna z niewielu nauk jaką od niego przyswoiła. – Chyba mnie z kimś mylisz – stwierdziła, wykrzywiając usta w nieprzyjemnym wyrazie. – Weź się może ogarnij i przestań pić na dziś – poradziła jej, ale nie było to ani miłe, ani przyjazne.

Sparta Shepherd
pandaa#5430
wydra za napisanie karty leo - the storyteller skittles - the rainbow freak bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly cold brewsky bones 'n' friends i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise pimp my house heavy scales cocktail with tom cruise bingewatch all night drunken sailor pet me it's leviOsa not levioSA start of something new somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on old habits die hard majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - my name, stitch fairytale reveal - nagroda specjalna

tłumaczka | współwłaścicielka warsztatu, Pacific Motor Service
Sparta Shepherd
Awatar użytkownika
about me
everybody keeps getting by
while I sit here, I keep getting high
172 cm
30 lat
Cytuj

Post Sparta Shepherd ()

Nie pamiętała, kiedy ostatnio zdarzało jej się chcieć awanturować po alkoholu. Myślała, że ten etap w życiu miała już dawno za sobą i że zdążyła się już uspokoić pod tym względem. Jednak odpowiednia ilość procentów szybko to zweryfikowała, a stanie, w jakim znajdował się obecnie Sparta najwyraźniej wystarczyło niewiele, by przynajmniej częściowo wrócić do starych nawyków. Widok nieznajomej kobiety był iskrą zapalną, czymś, co popchnęło ją do działania i takiej, a nie innej reakcji. Normalnie by prawdopodobnie nie zwróciła na nią uwagi, bo nie miałaby najmniejszego powodu. Teraz jednak wydawało jej się, że miała idealny pretekst, by ją zaczepić. Nie myślała o żadnych ewentualnych konsekwencjach, które mogłyby ją spotkać.
- Tak, ty. - prychnęła, zupełnie nie wyczuwając pytania retorycznego. Była zbyt pijana i zbyt podburzona, by dostrzec takie niuanse. Zresztą, nie myślała szczególnie racjonalnie, była skupiona przede wszystkim na tym, żeby wytłumaczyć nieznajomej pewną rzecz. W tej chwili wydawało jej się być to najbardziej sensowną i słuszną opcją, zmotywowana przez czystą zazdrość nie miała zamiaru odpuścić zaledwie po kilku słowach. Potrzebowała w jakiś sposób rozładować wszystkie nagromadzone w niej emocje, a tych zebrało się całkiem sporo przez ostatni okres czasu. - Tak, mam problem. Z tobą. - powiedziała wprost, odruchowo zaciskając ręce w pięści. Czuła, jak z każdą kolejną chwilą jej irytacja coraz bardziej wzrasta, chociaż ciężko byłoby jej określić, z jakiego dokładnie powodu. Może sam widok kobiety, którą widziała w jego towarzystwie sprawiał, że Spartą targały tak skrajne i silne emocje, z którymi obecnie nie potrafiła sobie poradzić w inny sposób niż wyładowanie ich poprzez zaczepianie nieznajomej, zapewne nie mając pojęcia, o co chodzi Sparcie. Tymczasem nie spieszyła się do żadnych konkretnych wyjaśnień, zakładając z góry, że kobieta doskonale wie, dlaczego została zaczepiona w taki sposób, nawet jeśli znacznie odbiegało to od prawdy. Tym bardziej, że Sparta sama do końca nie wiedziała, co co jej chodziło, zaledwie chwilę temu nawet by siebie nie podejrzewała o takie myśli. - Odpierdol się od mojego szwagra. - wyrzuciła z siebie wściekłym tonem, zbliżając się do kobiety, tym samym ponownie skracając dystans między nimi.

eudora stryker
Rez#8613
wydra za napisanie karty nagroda - midnight rider dipsy - the relationship guru george - the mad writer pearl - the ghostwriter friendly chats scream and shout this is the way you left me pet me blood, sweat and tears copy printer argument these boots are made for walkin' a hard day's night heart to heart majowe kto zagra - redwoods majowe zadanie - wilk
brak multikont

ODPOWIEDZ