It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

osoba do towarzystwa, studentka SJSU
basia mackenzie
Awatar użytkownika
about me
We can light the fire to warm us. This world is much too cold to sleep alone.
160 cm
24 lata
Cytuj

Post Baby Mackenzie ()

{ 001 }

Bywały dni, w których nienawidziła swojej pracy. Nie ze względu na pensję, bo tę nie dość, że ustalała sobie sama, to nie musiała nawet odliczać od niej podatku; raczej przez to, że czasem - a ostatnio znacznie częściej - miała niesamowitego pecha do wybierania klientów. Jakieś trzy lata temu wypracowała sobie system, według którego zgadza się na spotkania z chętnymi osobami: przede wszystkim - badała charakterystykę nowej roli i podłoże relacji łączącą ją z klientem. Po drugie - pociągała za kilka sznurków i prosiła odpowiednie osoby o sprawdzenie zamawiającego. Nie umawiała się z przesadnie bogatymi ludźmi (bo cholera wie, co wpadłoby im do głowy), z osobami, które miały długi i na pewno nie spłaciłyby Barbary w odpowiednim terminie; wykreśliła również wszystkie osoby chore psychicznie, nawet jeśli chorobą była depresja - bo za bardzo bała się, że wrodzona empatia i współczucie przywiążą ją do klienta poza strefą zawodową. A na to zdecydowanie nie mogła sobie pozwolić. Nie, kiedy miała na głowie ostatni rok studiów, odkładanie pieniędzy na podróże w swoim ukochanym camperze oraz rozwijanie fotograficznej pasji - wkłady do polaroidów nie były przecież tanie.
Faktem jest, że Baby nie ograniczała doboru interesantów pod kątem płci. Była otwarta zarówno na spotkania z mężczyznami, jak i z kobietami, ale te drugie zdarzały się sporadycznie. Najczęściej dojrzałe panie prosiły ją o odegranie roli trzeźwej córki albo kandydatki na narzeczoną swojego jedynego syna, by wzbudzić zazdrość w prawdziwej wybrance męskiego serca.
Ta praca naprawdę jej pasowała. Dlaczego więc zdarzały się dni, w których pałała do niej szczerą niechęcią?
Czasem system zwyczajnie nawalał. Albo nie była w stanie przeprowadzić dogłębnego sprawdzenia przeszłości kandydata, albo na już potrzebowała pieniędzy - i wówczas zgadzała się na cokolwiek. Zwykle wychodziła z takich spotkań bez większego szwanku, ale mężczyzna, z którym umówiła się dziś w galerii sztuki w celu celebrowania jej ponownego otwarcia, szybko zamienił się w prawdziwego drapieżnika. Maleńka Baby zaczynała się czuć naprawdę niekomfortowo i co kilka minut zerkała do torebki, by mieć pewność, że wzięła ze sobą gaz pieprzowy. Jednocześnie przeklinała się w myślach, iż zgodziła się na opłatę spotkania przelewem, zamiast z góry poprosić o gotówkę i po prostu uciec ze spotkania w odpowiednim momencie.
- Nie, naprawdę dziękuję. Nie chcę - powtarzała raz za razem niczym magiczne zaklęcie, kiedy mężczyzna po raz setny próbował nakłonić ją do wspólnej przejażdżki wynajętą na tę okazję limuzyną. - Nie taka była umowa - przypomniała, wykrzywiając usta w brzydkim grymasie. Nie podobało jej się, że już dotyka plecami ściany budynku ani że facet nie przestaje naciskać.
- Zapłacę więcej - zaoferował, uśmiechając się w obrzydliwy sposób. - Co ci to robi za różnicę? Takie jak ty na pewno doceniają łatwy pieniądz i prawdziwych mężczyzn.

Adria Houghton
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów bean - the graphic master skittles - the rainbow freak better use spf pet me wine&dine cocktail with tom cruise bones 'n' friends black like my soul bingewatch all night redbull chimichangas don't let art die justice league we're nothing more than friends start of something new no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats a hard day's night marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania marcowe zadanie - zlikwidowany parking

malarka i właścicielka MPAF Gallery, MPAF Gallery of Monterey
Adria Houghton
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I'm lonely, hate to say that I miss you, hate to say that it's dark in here, but it's true
157 cm
35 lat
Cytuj

Post Adria Houghton ()

Adria po raz pierwszy w swoim życiu naprawdę chciała się przyłożyć. Wywiązać się z danego sobie postanowienia, które brzmiało bardzo błaho - nie spierdol tego. Powrót do Monterey miał być piękny, nowym początkiem. A nawet jedynym z możliwych, które jeszcze reflektowała. Brzydził ją Nowy Jork, brzydziło ją już każde miejsce na ziemi w którym miałaby zostać dłużej niż dwa tygodnie. W miasteczku miała chociaż jakieś zajęcie i bardzo starała się z niego wykonać.
Od jej debiutu na nowojorskich ścianach minęło równe dziesięć lat. Dziesięć pieprzonych lat z których tak dobrze pewnie pamiętała mniejszą połowę i to jeszcze częściowo. Powinna czuć się jak ryba w wodzie, omotać wszystkich gości swoim czarem, sprzedać jak najwięcej. A chciała tylko stąd uciec.
- Kurwa. - mruknęła sama do siebie, widząc jak kolejna para potencjalnych kupców zbliża się w jej kierunku. Złapała za ramię, przechodzącą obok niej kelnerkę, niemal nie powodując rozlania wszystkiego miała na tacy. Bez słowa złapała za jeden kieliszek wina i opróżniła go duszkiem. Drugi wzięła, by powoli go sączyć, gdy goście podejdą.
Czuła jak jej ciało nieprzyjemnie się spina, a okolice karku nachodzi już dobrze jej znane mrowienie.
Skup się, Houghton.
Bez kokainy i Indiany u swego boku nie była w stanie normalnie funkcjonować w tym tłumie. Potrzebowała tabletki, które zostały w nocnej komodzie zaraz obok jej strony łóżka. Indiana wiedziała gdzie je znaleźć, więc postanowiła po nie pojechać. Od tego przecież była.
Kolejna kilkuminutowa wymiana zdań zakończyła się kupnem jednego z jej obrazów. To miał być wielki powrót Adrii Houghton, wspaniałe ucieleśnienie żałoby wymieszane z kokainą nim jeszcze trafiła na odwyk. Miała zbić tutaj ogromne pieniądze, których już przecież nie zdążyłaby wydać w tym życiu, a patrząc na stan jej zdrowia psychicznego i fizycznego nie zostało jej chyba zbyt wiele czasu.
- Kurwa. - powiedziała sama do siebie, wychodząc na zewnątrz. Odstawiła kieliszek z winem na stojący przed wejściem stolik. Rozejrzała się dookoła. - Daj peta. I zapalniczkę. - rzuciła do jednej z pracownic, która wyszła zapalić i chyba chciała szybko się ewakuować do środka, byleby nie zostać zauważoną przez swoją szefową. Adria miała to akurat głęboko w dupie. Zabrała jej całą paczkę, zamiast się tylko poczęstować i odeszła za róg by schować się za goniącym ją tłumem ludzi z którymi nie miała głowy rozmawiać. Rozmasowała kark, niemal co nie przypalając sobie włosów papierosem.
Usłyszała głosy i przez ułamek sekundy pomyślała nawet, że już naprawdę dostaje świra. Obejrzała się za siebie, dostrzegła młodą dziewczynę, która za chwilę miała stać się jednością ze ścianą, a napierający na nią mężczyzna wyglądał jak jeden z dawnych inwestorów, którego żona siedziała teraz grzecznie w domu.
- Kurwa. - wyrzuciła papierosa i podeszła bliżej. - Czego, kurwa nie rozumiesz? Dorothy zrozumie to pewnie lepiej. - powiedziała dość stanowczo, łapiąc mężczyznę za ramię, by nim się zorientował wsunąć swoje ciało pomiędzy niego, a tę biedną dziewczynę. - Odpierdol się od niej. Jest ode mnie. - to było całkiem w dawnym stylu. Naznaczanie dziewczyn prawie jakby nadal siedziała w Nowym Jorku.

Baby Mackenzie
ada
wydra za napisanie karty bobby - the goof ciri - the imaginative creator dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly marty - the originator leo - the storyteller skittles - the rainbow freak paige - the typewriter don't let art die chimichangas a hard day's night pinky promise i'm here for the drama moving day greening pains cocktail with tom cruise around the world let's go to the mall after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory money, money, money let's get it on cold brewsky i'm friends with mary jane

osoba do towarzystwa, studentka SJSU
basia mackenzie
Awatar użytkownika
about me
We can light the fire to warm us. This world is much too cold to sleep alone.
160 cm
24 lata
Cytuj

Post Baby Mackenzie ()

”Jest ode mnie” zadziałało jak magiczne zaklęcie.
W jednej chwili facet niemal ocierał się o udo Baśki, a w drugiej jedynie wytrzeszczał oczy i ruszał ustami jak zdziwiona ryba, nie potrafiąc wydusić z siebie ani słowa. Z lekka skonsternowana dziewczyna zerknęła najpierw na tył głowy swojej bohaterki, a później przeniosła wzrok na przerażonego fagasa.
- Dokładnie tak - potwierdziła, szybko sięgając w stronę Adrii i obejmując ją jedną ręką w pasie. - Dlatego lepiej wyskakuj z tej gotówki, którą widziałam, że chowasz po kieszeniach i oddawaj mi moje dwa koła. - Wypowiedzenie tego zdania wycisnęło z niej całą odwagę i pewność siebie, dlatego na chwilę zamilkła i kątem oka zerknęła na blondynkę, żeby dodała jej trochę kurażu. - Z napiwkiem. - To już prawie wystękała, kiedy nerwy przejęły nad nią kontrolę i poczuła, jak ściska jej się gardło. Nie da się jednak ukryć, że była wystarczająco przekonująca i mężczyzna - mąż jakiejś Dorotki, jak wywnioskowała - faktycznie sięgnął do kieszeni, by wyjąć z niej plik banknotów. Dwa, dwa i pół - na oko jakieś pięć tysięcy dolarów, które nijak się Basi należały, ale i tak je przyjęła. Natrętny klient zmierzył jeszcze Adrię spojrzeniem i opuścił zabawę, a dłoń Mackenzie równie szybko ześlizgnęła się z pasa blondynki i zniknęła w torebce, do której dziewczyna ostrożnie wsunęła wszystkie zarobione dziś pieniądze, nie do końca wierząc w swoje szczęście. I dopiero kiedy upewniła się, że majątek jest na swoim miejscu i nikt go nie zwinie podczas przejażdżki miejskim autobusem, podniosła głowę i uderzyła ją świadomość, z kim naprawdę ma do czynienia.
I tym razem to Baby zaczęła wyglądać jak zdziwiona ryba - z otwartymi szeroko ustami i wytrzeszczonymi oczami w nietypowym dla Mackenziech kolorze.
- Pani… pani Houghton - wymamrotała, nijak już przypominając tę pewną siebie tygrysicę, która wyszła z niej kilka sekund temu. - Dziękuję za pomoc. Przepraszam za zamieszanie. Ja… ja nie chciałam psuć pani szczególnego dnia, naprawdę. Będę już się zbierać - zaoferowała szybko i zrobiła kilka kroków w stronę wyjścia, mamrocząc coś pod nosem. Chwilowo się jednak rozmyśliła, odwróciła na pięcie i szeroko uśmiechnęła do Adrii, bo koniecznie musiała jej coś powiedzieć.
- Bardzo fascynują mnie pani prace. Nie mam co prawda żadnego obrazu, bo… - bo mnie na nie nie stać - bo mam maleńkie mieszkanie, ale za to… pani sztuka ma na mnie ogromny wpływ i fotografie, które wykonuję, często są inspirowane tym stylem. - Mnóstwo kolorów, szezlongi i nagie kobiety. Nic, czego można by się po Basi spodziewać.

Adria Houghton
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów bean - the graphic master skittles - the rainbow freak better use spf pet me wine&dine cocktail with tom cruise bones 'n' friends black like my soul bingewatch all night redbull chimichangas don't let art die justice league we're nothing more than friends start of something new no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats a hard day's night marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania marcowe zadanie - zlikwidowany parking

malarka i właścicielka MPAF Gallery, MPAF Gallery of Monterey
Adria Houghton
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I'm lonely, hate to say that I miss you, hate to say that it's dark in here, but it's true
157 cm
35 lat
Cytuj

Post Adria Houghton ()

Władza, a raczej wiedza jaką Adria posiadała na temat większości osób, które znała z Nowego Jorku sprawiała, że przez ostatnie dziesięć lat wyrobiła sobie nie tylko tytuł naprawdę dobrej malarki, ale także stabilne miejsce w tym jakże popsutym towarzystwie. Różnica między nimi, a Houghton była taka, że ona robiła te wszystkie złe rzeczy zgodnie ze swoja naturą. Nie udawała kogoś kim nie jest i prawdopodobnie była jedną z prawdziwszych osób, jakie kiedykolwiek było dane komuś spotkać. Nie robiło to z niej dobrego człowieka, wręcz przeciwnie.
Rozbawiła ją zaradność i odwaga dziewczyny, której dostała zastrzyk gdy Adria tylko stanęła blisko. W jej mniemaniu nawet trochę zbyt blisko, bo dotyk kobiety wywołał na jej ciele dreszcz. Przyjemny, pozwalając na moment zapomnieć o zdrętwiałym ramieniu. Zagryzła delikatnie wargę, próbując powstrzymać się przed swoim okropnym wnętrzem, które już podpowiadało jej, że to ona mogłaby zaciągnąć nieznajomą do łóżka.
- Z napiwkiem. I to kurwa dużym. - powtórzyła dość dosadnie po kobiecie, ale doskonale wiedziała, że gość jest na przegranej pozycji, bo nikogo i niczego tak nie potrzebował jak dobrego imienia i szacunku żony, by dalej funkcjonować w tym posranym świecie.
Odsunęła się, gdy mężczyzna zrobił to co powinien i zniknął szybciutko poza galerią. Odwróciła się w stronę kobiety, by w końcu się jej lepiej przyjrzeć. Trochę zbyt długo patrzyła w niebywale duże i piękne oczy brunetki,a z transu wyrwał ją dopiero jej głos.
Uśmiechnęła się delikatnie, słysząc kolejne jej słowa. Czasem wolała być anonimowa.
- Adria. - poprawiła ją dość stanowczym tonem, nie znoszącym sprzeciwu. Była ostatnią osobą do której powinno się zwracać per pani. Nadal wpatrywała się w nią niczym zaczarowana, w głowie tworząc obrazy z podobizną kobiety. Już teraz zaczęła uczyć się jej rys twarzy. Ta nieznajoma, jak wywnioskowała dziewczyna do towarzystwa, była najpiękniejszym stworzeniem jakie ostatnimi czasy udało jej się zobaczyć.
Uśmiechnęła się raz jeszcze, szerzej i bardziej szczerze, gdy usłyszała że faktycznie nadal może być dla kogoś inspiracji. Znaczy jej sztuka, a nie ona ale jakby w głowie Adrii się to pokrywało. Nie istniała bez malarstwa, tak jak jej malarstwo nie istniało bez toksycznej miłości czy kokainy.
- Więc nie pozwól, aby ten wieczór się dla ciebie tak skończył. - wyciągnęła dłoń w jej stronę, ale nie czekając aż ją za nią chwyci, zrobiła to sama. - Zaraz sobie jakiś wybierzesz. Nie wszystkie są ogromne. - jak cycki, wiszące nad łóżkiem jej przyjaciela. Adria z chęcia da jej jakiś obraz albo nawet i z pięć, bo pieniądze które miałaby za nie otrzymać i tak nie zmienią już nic w jej życiu.

Baby Mackenzie
ada
wydra za napisanie karty bobby - the goof ciri - the imaginative creator dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly marty - the originator leo - the storyteller skittles - the rainbow freak paige - the typewriter don't let art die chimichangas a hard day's night pinky promise i'm here for the drama moving day greening pains cocktail with tom cruise around the world let's go to the mall after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory money, money, money let's get it on cold brewsky i'm friends with mary jane

osoba do towarzystwa, studentka SJSU
basia mackenzie
Awatar użytkownika
about me
We can light the fire to warm us. This world is much too cold to sleep alone.
160 cm
24 lata
Cytuj

Post Baby Mackenzie ()

Sama nie wiedziała, co ją podkusiło, by przyjąć zaproszenie. Zanim zdążyła się dobrze nad tym zastanowić, wyciągnęła rękę w stronę Adrii i mocno zacisnęła palce, żeby kobieta nie zdążyła się przypadkiem rozmyślić. Miała jakiś zwyczaj przygarniania stworzeń w potrzebie? Czy jej dom zapełniony był bezdomnymi zwierzątkami? Czy zatrzymywała samochód, kiedy przez ulicę przebiegała rodzina wiewiórek? Bo co innego, prócz współczucia, mogłaby wzbudzić w artystce obecność Baśki?
- Dziękuję, ale… - Nie zdążyła nawet skończyć, bo blondynka już wciągnęła ją z powrotem do budynku. Choć Baby w ciągu ostatnich godzin zdążyła się już rozejrzeć, to teraz, kiedy na kark nie dyszał jej już posiwiały bogacz, poczuła się jakoś… lepiej. Jakby naprawdę powinna się znaleźć właśnie tutaj, na otwarciu tej konkretnej galerii, mimo że zupełnie nie pasowała do większości gości. Nie było jej stać na żaden z wystawionych obrazów, nie mogła sobie pozwolić nawet na dłuższą rozmowę z gospodynią, bo doskonale zdawała sobie sprawę, jak bardzo cenny musi być jej czas.
- Ja… naprawdę dziękuję, ale mam przy sobie tylko te pieniądze, które dostałam przed chwilą i… nie jestem przygotowana na takie zakupy. - Wciąż nie do końca rozumiała, że Adria chce jej ten obraz dać zupełnie za darmo, bez żadnych haczyków. Jej buzia z sekundy na sekundę robiła się coraz bardziej czerwona - i z podekscytowania, i z nerwów. Mówienie komuś „jestem spłukana” na pierwszym spotkaniu na pewno nie było dobrym początkiem znajomości. Szczególnie jeśli miało się do czynienia z kimś, kto zapewne spał na pieniądzach.
Adria nie miała prawa rozumieć życia przeciętnego mieszkańca tak małego miasteczka. Co prawda Basia nie wiedziała, jak wyglądało dzieciństwo artystki ani że sporo czasu spędziła na poważnych odwykach, ale wyobrażała sobie, że Houghton na co dzień czuje się prawdziwą królową.
- Są piękne - wyszeptała, zapatrzona w otaczające ją obrazy. Poświęcała im prawdopodobnie więcej uwagi niż którykolwiek z zadufanych w sobie gości. Dla nich największą atrakcją był darmowy szampan, którego Baby nawet nie tknęła, koreczki stojące na szafkach ustawionych wzdłuż ściany i piękne kobiety, które nijak przypominały pozostawione w domu żony. Mackenzie, zamiast korzystać z darmowego poczęstunku czy plotkować o wydarzeniach ostatniego miesiąca, po prostu zatrzymywała się przed obrazami i dawała sobie chwilę na cichą kontemplację.
- Przez twoją sztukę zaczęłam się naprawdę fascynować fotografią. Robię dość surowe zdjęcia, polaroidem, ale… w aktach jest coś niesamowicie pięknego. Nie potrafię oderwać wzroku od kobiecego ciała, harmonijnie współgrającego z kolorowym tłem. - Może powinna się zawstydzić, mówiąc o nagich paniach, które dla niej pozowały, ale… to była jej pasja. Ogromna część jej życia. Nie wiązała tego z seksualnością.

Adria Houghton
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów bean - the graphic master skittles - the rainbow freak better use spf pet me wine&dine cocktail with tom cruise bones 'n' friends black like my soul bingewatch all night redbull chimichangas don't let art die justice league we're nothing more than friends start of something new no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats a hard day's night marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania marcowe zadanie - zlikwidowany parking

malarka i właścicielka MPAF Gallery, MPAF Gallery of Monterey
Adria Houghton
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I'm lonely, hate to say that I miss you, hate to say that it's dark in here, but it's true
157 cm
35 lat
Cytuj

Post Adria Houghton ()

Odetchnęła z ulgą, gdy weszły ponownie do budynku. Adria nadal trzymała dłoń kobiety, jakby tym samym chciała pokazać całej publiczności, że nie przyszła tutaj sama. Dać znać, że jest zajęta i nie życzy sobie, aby ktoś jej teraz przeszkadzał. Wzrok interesantów i inwestorów automatycznie uciekł w poszukiwaniu pracownic Adrii, pozwalając jej tym samym skupić się na swoim gościu.
Nieznajoma była najprawdopodobniej najpiękniejszą i najdelikatniejszą osobą, jaką udało jej się w życiu spotkać. Ani na sekundę nie odwracała od niej wzroku, próbując wbić sobie do głowy każdy najmniejszy szczegół jej twarzy. Po raz pierwszy od naprawde długiego czasu, Hoguhton nie mogła się doczekać, gdy wróci do domu i przeleje twarz kolejnej kobiety na płótno.
- Ale ja nie chcę twoich pieniędzy, dziubek. - zaśmiała się cicho, kręcąc przy tym głową, aby jeszcze dosadniej podkreślić, że naprawdę chcę jej ten obraz ofiarować. - wybierz sobie obraz. Wybierz sobie dwa lub cztery albo i wszystkie. - mówiła całkiem poważnie. Dawno nie widziała by ktoś z taką fascynacją przyglądał się jej pracą. Napawało ją to pewnym rodzajem dumy, gdy widziała jak oczy nieznajomej błyszczą coraz to bardziej, gdy przechodziły od obrazu do obrazu.
Słuchała jej uważnie, a uśmiech na twarzy coraz szybciej zamieniał się w prawdziwe zainteresowanie. Intrygowała ją, wprawiała w pewien rodzaj satysfakcji, sprawiając wrażenie jedynej osoby w tej galerii, która faktycznie była zainteresowana praca Adrii, a nie nią samą. Houghton poczuła, że na tym świecie naprawdę istnieją ludzi dla których jej sztuka znaczy więcej niż plotki o jej kolejnym odwyku.
- Długo już fotografujesz? - przerwała ją w końcu, trochę też wybudzając się z transu w którym każdy jej zmysł skupiał się na brunetce.
Zaczepiła kelnerkę, która przechodziła obok by odebrać od niej dwa kieliszki szampana, a że złapała je dość niefortunnie jedną dłonią to nim podała jeden kobiecie, drugi wylała na ich splecione ze sobą dłonie. Jeszcze nim zabrała rękę, odruchowo polizała swoją dłoń, a przy okazji palce swojej rozmówczyni. - Przepraszam. - powiedziała całkiem szczerze, zabierając dłoń. Przechyliła szybko swój kieliszek szampana i nim się obejrzała, kelnerka podawała jej już dwa kolejne. - Nie chciałam się… Zmoczyć. - ostatnie słowo wypowiedziała dość soczyście, dwuznacznie.

Baby Mackenzie
ada
wydra za napisanie karty bobby - the goof ciri - the imaginative creator dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly marty - the originator leo - the storyteller skittles - the rainbow freak paige - the typewriter don't let art die chimichangas a hard day's night pinky promise i'm here for the drama moving day greening pains cocktail with tom cruise around the world let's go to the mall after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory money, money, money let's get it on cold brewsky i'm friends with mary jane

osoba do towarzystwa, studentka SJSU
basia mackenzie
Awatar użytkownika
about me
We can light the fire to warm us. This world is much too cold to sleep alone.
160 cm
24 lata
Cytuj

Post Baby Mackenzie ()

“Dziubek”. Śmieszne słowo. Pieszczotliwe, to z pewnością, ale i odrobinę prześmiewcze. Czy Baby wyglądała jak ktoś, kogo można nazwać dziubkiem? Nie była aż tak niewinna, na jaką wyglądała. Czasem, gdy sytuacja ją do tego zmuszała, potrafiła pokazać pazury. Często krzyczała na starszego brata, kiedy wraz z Lorien próbowały wpoić mu, że jest kompletnie głupi i wcale nie zasługuje na swoją byłą. Innym razem - walczyła o swoje jak lwica, tak jak przed chwilą, domagając się opłaty za wykonaną… usługę. Podejrzewała, że mężczyzna, z którym zgodziła się wyjść, miał brzydki zwyczaj wykorzystywania swoich partnerek. Strach pomyśleć, do czego zmusiłby Baśkę, gdyby nie pojawiła się ta… dość niska, choć bardzo władcza kobieta. Dziubek. Dobre sobie.
Pokręciła głową, bo przecież nie powinna - nie mogła - przyjąć tej oferty. Nie wiedziała, dlaczego Adria miałaby się pozbywać wszystkich tych obrazów albo dlaczego oferowałaby je pierwszej z brzegu ofermie, ale było w tym coś podejrzanego. I pomimo całej sympatii do pracy artystki, Basia nie chciała wplątać się w żadne kłopoty. Wystarczały jej studia, dość problematyczna praca i zarabianie na kolejną butlę z gazem, żeby mogła skorzystać z kuchenki zamontowanej w skromnym camperze. Te piękne obrazy nijak do niej pasowały. I wcale na nie nie zasługiwała.
- Nie lubię mieć długów - wytłumaczyła swoje wahanie, uśmiechając się do Adrii niemal przepraszająco. - I bardzo dziwnie się czuję, kiedy ktoś daje mi prezenty. - Nie pochodziła z patologicznej rodziny i nigdy jej niczego nie brakowało, ale robienie niespodzianek, podarków i pamiątek nie leżało w naturze Mackenziech. Żadne z nich nie potrzebowało rzeczy, by wiedzieć, że wszyscy mogą na siebie liczyć. Poza tym Baby głęboko wierzyła, że minimalizm jest jedyną słuszną drogą w życiu: starała się nie otaczać przedmiotami, które nie były jej potrzebne, nieważne jak bardzo ich pragnęła. A takiego obrazu, który wyszedł spod pędzla ulubionej artystki, pragnęła jak niczego innego.
- Ten jest wyjątkowo piękny - powiedziała, podchodząc do ściany, na której zawieszono tylko jedną ramkę - małą, w rozmiarze kartki A4, obejmującą płótno, na którym namalowano jedynie fragment kobiecego ciała. Choć ruchy pędzla wydawały się nieco chaotyczne, a kolory nie pasowały do reszty malunków, to Baby była gotowa założyć się, że to ten obraz był najbardziej szczery. Najbardziej… zgodny z naturą artystki.
- Jest dla ciebie ważny? - zapytała, przyjmując kieliszek z szampanem. Nie zareagowała nawet, kiedy część alkoholu zmoczyła jej dłoń. I choć starała się zachować naturalnie, to jedna z jej brwi poszybowała w górę w wyrazie niemego zdziwienia, kiedy poczuła na skórze język Adrii. Dziwne doświadczenie. - Nic się nie stało - wymamrotała szybko, odsuwając rękę. Było w tej kobiecie coś, co nie pozwalało odwrócić od niej wzroku, ale Basia wciąż czuła się… onieśmielona.

Adria Houghton
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów bean - the graphic master skittles - the rainbow freak better use spf pet me wine&dine cocktail with tom cruise bones 'n' friends black like my soul bingewatch all night redbull chimichangas don't let art die justice league we're nothing more than friends start of something new no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats a hard day's night marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania marcowe zadanie - zlikwidowany parking

malarka i właścicielka MPAF Gallery, MPAF Gallery of Monterey
Adria Houghton
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I'm lonely, hate to say that I miss you, hate to say that it's dark in here, but it's true
157 cm
35 lat
Cytuj

Post Adria Houghton ()

Nie musiała tego wiedzieć, nie musiała także w to ingerować. Adria w całym swoim życiu nauczyła się, że jeżeli ktoś chce jej coś dać to po prostu to bierze. Nie doszukiwała się już żadnych podtekstów, ukrytych intencji, dlatego sama kierowała się tą samą zasadą.
Tak naprawdę nie potrzebowała już ani centa na swoim koncie, więc po co w ogóle wystawiła po raz kolejny swoje prace? Czy potrzebowała atencji? Zapewne. Czy zainteresowanie społeczne napędzało ją do funkcjonowania? Owszem. Czy przykrywała tym swoją nieudolność w byciu samotną? Jak najbardziej.
- A czy ja chcę od ciebie coś w zamian? - skrzywiła się nieznacznie. Nie wspomniała o niczym takim. Wiedziała, że w tych czasach ciężko wierzyć w bezinteresowność, ale właśnie nią kierowała się teraz Houghton. - Też ich kiedyś nie lubiłam. - przyznała szczerze. - Potem już trudno jakieś dawać, kiedy wszystko się ma. - Adria miała wielu mężów, kobiet i kochanków więc dostała już naprawdę wiele rzeczy. Nie było chyba dobra materialnego, którym można byłoby ją zaskoczyć. Może dlatego te wszystkie rzeczy, które mogłaby spakować i zabrać ze sobą kompletnie jej nie interesowały. Houghton pragnęła czegoś kompletnie innego; czegoś więcej. Uniesień, przyspieszonego bicia serca, czyjegoś odcisku w swoim wnętrzu. Czegoś, co ponownie ją poruszy i sprawi, że nabierze chęci do życia. Aktualnie jedyna taka rzecz była jej mocno zakazana.
Zatrzymała się obok najmniejszego obrazu jaki wisiał aktualnie na ścianach galerii. Uśmiechnęła się delikatnie do ciała kobiety, które patrzyło na nią z płótna i na dłuższą chwilę zamilkła.
- Jest wyjątkowa piękna, to prawda. - nie mówiła o obrazie, a o kobiecie która na nim była. Kobiecie, której wydało jej się już nigdy wcześniej nie spotkać, a wpadła na nią w tym małym zabitym dechami miasteczku. Namalowała ją dzisiejszego poranka, a wydawało jej się że kawałki tego ciała są w każdym innym, już wcześniej, namalowanym obrazie.
Upiła łyk z kieliszka, by dodać sobie jeszcze trochę czasu zanim odpowie na to istotne pytanie.
- Nie. - skłamała. O wiele bardziej chciała okłamać samą siebie i przypomnieć sobie, że Eudora była tematem nikłym, zapomnianym i całkowicie zamkniętym. Doskonale wiedziała jak bardzo jest w błędzie i jak mocno jej organizm potrzebuje nowej toksycznej i autodestrukcyjnej relacji. Puściła jej dłoń i podeszła bliżej obrazu. Przesunęła palcami po niewielkiej kartce i szybko ściągnęła ją ze ściany. - Nie chcę go. - Eudora była tak mocno zapisana w mózgu Adrii, że nie potrzebowała kolejnej ilustracji jej ciała do kolekcji. Znała ją dosłownie na pamięć, a ostatni wieczór tylko ją w tym utrwalił. - Proszę, jest twój. - uśmiechnęła się szeroko do dziewczyny, wręczając jej obraz. Mały, na cienkim płótnie, ze śladem wylanego na niego rumu i małym podpisem na dole Eduora, kwiecien 21

Baby Mackenzie
ada
wydra za napisanie karty bobby - the goof ciri - the imaginative creator dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly marty - the originator leo - the storyteller skittles - the rainbow freak paige - the typewriter don't let art die chimichangas a hard day's night pinky promise i'm here for the drama moving day greening pains cocktail with tom cruise around the world let's go to the mall after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory money, money, money let's get it on cold brewsky i'm friends with mary jane

osoba do towarzystwa, studentka SJSU
basia mackenzie
Awatar użytkownika
about me
We can light the fire to warm us. This world is much too cold to sleep alone.
160 cm
24 lata
Cytuj

Post Baby Mackenzie ()

Pokręciła głową, bo choć chciała rozumieć, o czym kobieta mówi, kiedy wspomina o posiadaniu wszystkiego, to przecież… nie miała pojęcia, jak to jest. Nie miała zbyt wielu rzeczy na własność. Nawet laptopa kupił jej tata, kilka koszulek pożyczyła od Lorien, dresowe spodnie ukradła bratu. Buty kupowała na wyprzedażach, poduszki, na których sypia, mają już dobre dziesięć lat i nawet camper, którego Baśka nazywa domem, odziedziczyła po rodzinie. Jedyne, co było naprawdę jej, to załamania nerwowe i praca, którą utargowała sobie od klientów za cotygodniowe spotkania w ramach wizyty towarzyskiej. Granie w dorosłość nie za dobrze jej wychodziło.
Przyjęcie tego obrazu - zaledwie kawałka płótna pokrytego muśnięciami stonowanych farb - oprawionego w jasną randkę, nie było zgodnie z naturą Baby. Mimo wszystko wyciągnęła rękę i faktycznie przyjęła podarek, przyglądając się malunkowi z niebywałą uwagą. Potrafiła dostrzec, jak wiele naprawdę uwieczniona na nim kobieta znaczyła dla Adrii. Wszystkie te uczucia, które przelała na tworzywo, uderzały w Mackenzie z ogromną siłą. Potrafiła je wyczuć, rozpoznać i przyjąć jak swoje. Westchnęła więc cicho, niemalże rzewnie, nim schowała obraz do torebki. Sięgnęła też do jednej ze znajdujących się w niej kieszeni i wyjęła maleńki kawałek papieru. Z pozoru wyglądało to jak kawałek plastiku albo ogromny paragon, ale w rzeczywistości było… zdjęciem.
- Nie mogę przyjąć prezentu i nie dać ci nic w zamian. Wiem, że… mówisz, że masz już wszystko i na pewno tak jest, ale chciałabym, żebyś dopisała sobie do listy jeszcze to. - Wręczyła Adrii fotografię prosto z polaroida - jedno z najnowszych dzieł Basi i jednocześnie jedno z ulubionych. - Zrobiłam to zdjęcie niedawno i pomyślałam, że ci się spodoba. Nie musisz go przyjmować, jeśli nie chcesz. - Ciągle odnosiła wrażenie, że zwyczajnie się jej narzuca.
Nim zdołała się powstrzymać, wychyliła zawartość kieliszka duszkiem. Szampan był smaczny, ale ktoś wyprodukował go z niesamowitą ilością bąbelków, więc Baby szybko się zakrztusiła. Gaz prawie poszedł jej nosem, więc zakryła połowę twarzy wnętrzem dłoni i odwróciła się, żeby przypadkiem nie opluć też Adrii. Kiedy już trochę jej przeszło, wysłała kobiecie przepraszające spojrzenie jasnozielonych oczu, chwilowo zasłoniętych kilkoma łzami.
- Przepraszam. Niezdara ze mnie, trochę mnie zaskoczył ten smak. - Odstawiła kieliszek na tacę niesioną przez przechodzącą kelnerkę i chwyciła kolejną porcję, mając nadzieję, że nie wypija właśnie kolejnych kilkuset dolarów. Bo tak naprawdę nie miała pojęcia, ile kosztuje wyprawienie takiego przyjęcia i kupienie alkoholu dla wszystkich gości.
- W każdym razie - wróciła do tematu, palcem wskazując na trzymaną przez Adrię fotografię - to kilka modelek, które zgodziły się zapozować w lokalnym lesie. Pierwsze wiosenne kwiaty dopiero się przebijały i uznałam, że nie będzie lepszej okazji. - Zachodzące słońce, gęste trawy, piękne rośliny na pierwszym planie i mocno ściśnięte kobiece ciała, zaplątane w miłosnym uścisku. Czego więcej pragnąć można od prawdziwej sztuki?

Adria Houghton
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów bean - the graphic master skittles - the rainbow freak better use spf pet me wine&dine cocktail with tom cruise bones 'n' friends black like my soul bingewatch all night redbull chimichangas don't let art die justice league we're nothing more than friends start of something new no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats a hard day's night marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania marcowe zadanie - zlikwidowany parking

malarka i właścicielka MPAF Gallery, MPAF Gallery of Monterey
Adria Houghton
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I'm lonely, hate to say that I miss you, hate to say that it's dark in here, but it's true
157 cm
35 lat
Cytuj

Post Adria Houghton ()

W milczeniu przez dłuższą chwilę wraz z dziewczyną przyglądała się trzymanemu przez nią obrazowi. Zagryzła delikatnie wargę, po raz ostatni wpatrując się w malunek ruchomego kobiecego ciała, wygiętego w literę c, uciętego w połowie przez materiał lnianej pościeli. Gdyby Adria zabrała teraz nowo poznaną kobietę do swojego domu ta zauważyłaby, że pościel z obrazu nadal jest ułożona w ten sam sposób. Że biała tkanina nosi na sobie ślady farby do złudzenia przypominające ciemny odcień skóry kobiety z obrazu. Że łóżko nadal pachnie rozlanym rumem, seksem i jej pierwszą, prawdziwą miłością.
Czy ten obraz był dla niej ważny? Nie. Ale czy wspomnienie, które w sobie nosił coś dla niej znaczyło? Na pewno za dużo. Właśnie dlatego chciała go oddać, pozbyć się go, tak jak zrobiła już to dziewięć lat temu.
Uśmiechnęła się do niej, ale nie prześmiewczo a naprawdę szczerze, gdy zaczęła po raz kolejny się miotać, wylewać z siebie potoki słów, które dla Adrii akurat były bardzo przyjemne. Lubiła słuchać i odpowiadało jej to z jaką niewinnością i zawstydzeniem wysławia się dziewczyna, której nawet nie znała imienia.
- Tego nie mam. - powiedziała rozbawiona, nim w ogóle spojrzała na zdjęcie. - Jeszcze kilka minut temu emanowała z ciebie niewiarygodna pewność siebie. Co się zmieniło?- zadziwiła ją wstydliwość kobiety, która jeszcze przed chwilą stała przyparta do muru przez mężczyznę, który co weekend pojawiał się w łóżku z inną. Wyciągając od niego plik pieniędzy była niebywale pewna siebie i w ocenie Adrii nudna. Ta wstydliwa i w opinii Houghton pruderyjna istota była o wiele ciekawsza. Jej niewinność wydała się jej czymś zupełnie nowym, rzadko kiedy miała możliwość obcować z takimi ludźmi.
Nie zdążyła przyjrzeć się fotografii, bo jej rozmówczyni zaczęła się krztusić, a Adria odruchowo zaczęła klepać ją po plecach. - Wszystko dobrze? - spytała, delikatnie spanikowana. Miała na najbliższy czas dość umierania w jej towarzystwie.
Szybko wychyliła do końca swój kieliszek i złapała za kolejny, ruchem głowy każąc kelnerce zostawić tacę pełną szampana przy jednym z bankietowych stolików, do którego podeszła, gestem dłoni zapraszając Baby by dołączyła. Mogły teraz nielimitowanie wlewać w siebie szampana wartego więcej niż pieniądze, które przed chwilą podstępnie zarobiła dziewczyna.
Słuchała ją uważnie, cały czas przyglądając się zdjęciu. Przez dłuższą chwilę nawet nie obdarowała jej spojrzeniem, bo jej tęczówki intensywnie wpatrywały się w trzymany w dłoniach prezent. Mimo kontrowersyjnej kompozycji, zdjęcie wydawało jej się być niebywale niewinne. Tak jak i kobieta, którą właśnie poznała.
- Na pierwszy rzut oka wydajesz się być niebywale delikatna. - podniosła na nią wzrok. Odłożyła zdjęcie na stolik i podparła na nim łokieć, nie spuszczając spojrzenia z brunetki. - Niewinna… Wręcz przesłodka. - na samą myśl o słodyczy przygryzła wargę. Houghton często flirtowała z ludźmi nie zdając sobie z tego sprawy. - Pruderyjna. - dodała jeszcze, ruchem głowy wskazując na zdjęcie. - Nie spodziewałam się dostać od ciebie czegoś takiego. Nie wyglądasz… - przerwała na moment, bo złapała się na czymś, czego sama nie lubiła. - Ale my kobiety często nie wyglądamy na to kim jesteśmy naprawdę, czyż nie? - zapytała, pochylając się nad stolikiem tak mocno, że bliskość którą między nimi stworzyła, sprawiła że Mackenzie mogła czuć jak oddech Adri drażni jej skórę.

Adria Houghton
ada
wydra za napisanie karty bobby - the goof ciri - the imaginative creator dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly marty - the originator leo - the storyteller skittles - the rainbow freak paige - the typewriter don't let art die chimichangas a hard day's night pinky promise i'm here for the drama moving day greening pains cocktail with tom cruise around the world let's go to the mall after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory money, money, money let's get it on cold brewsky i'm friends with mary jane

osoba do towarzystwa, studentka SJSU
basia mackenzie
Awatar użytkownika
about me
We can light the fire to warm us. This world is much too cold to sleep alone.
160 cm
24 lata
Cytuj

Post Baby Mackenzie ()

Kiedy ostatnio była z kimś tak blisko? Kiedy ostatnio czuła ciepły oddech na policzkach, setki mróweczek w końcach palców, spojrzenie tak gorące, jak włoskie słońce? Żaden mężczyzna nie wzbudził w niej jeszcze takiej ekscytacji. Może to piękne oczy Adrii, które z sekundy na sekundę zdawały się coraz bardziej zagłębiać w duszę Basi. Może to aura, którą roztaczała artystka - z lekka tajemnicza, bardzo wyzywająca, kokieteryjna i… pożądliwa. Nawet Mackenzie, która do tej pory nie poznała sztuki prawdziwego kochania, czuła, że powietrze gęstnieje, a świat coraz bardziej się zacieśnia, obejmując jedynie ten mały stoliczek w kącie i dwie popijające szampana kobiety.
Była niewinna. Była delikatna, choć wcześniej wcale tego nie okazywała. Przyłapała się jednak na tym, że - choć na co dzień woli uchodzić za silną, samowystarczającą kobietę - to przy Houghton mogłaby być księżniczką w opałach choćby na jedną noc.
Przygryzła wargę i nie oponowała, gdy poczuła muśnięcie na wierzchu dłoni. Dopiero krótki dreszcz przechodzący wzdłuż ramienia i zakończony dziwnym ściskiem w podbrzuszu zdołał ją wybudzić. Wyprostowała się, bo nie zauważyła nawet, kiedy jej ciało zaczęło pochylać się w stronę rozmówczyni.
- Masz rację - powiedziała, chwytając za kieliszek. Opróżniła jego zawartość w kilku szybkich łykach i prawie niepostrzeżenie wymieniła puste szkło na kolejnego drinka. - Takie właśnie jesteśmy. Delikatne jak kwiaty - stuknęła palcem w zdjęcie, które nie pokazywało wiele, ale wyrażało więcej, niż wstydliwa Basia zdołałaby sobie wyobrazić - i waleczne jak lwice, kiedy nadepnie się nam na odcisk. - Kiwnęła głową w stronę wyjścia, przywołując w pamięci niemiłą sytuację sprzed kilku minut. Faceci bywali… irytujący. Wydawało im się, że jeśli mają pieniądze, to mogą kupić wszystko. Mackenzie nie zgadzała się na życie, w którym każdy najpiękniejszy moment można sprowadzić do złotych monet. Potrzebowała czegoś więcej. Pragnęła czegoś więcej. I odniosła zwodnicze wrażenie, że Adria doskonale tę potrzebę zrozumie.
- Nie jestem… do kupienia - wyjaśniła, a jej policzki znowu pokryły się czerwienią. - Biorę pieniądze od ludzi, których stać na moje towarzystwo, ale na tym się kończy. Przyjmuję różne role i różne imiona, gram… przydzieloną dla mnie rolę. Nie ma w tym niczego osobistego. - Nie chciała, by blondynka uważała ją za prostytutkę. Była przecież kompletnym tego przeciwieństwem, choć w samym sex-workingu nie widziała niczego złego.

Adria Houghton
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów bean - the graphic master skittles - the rainbow freak better use spf pet me wine&dine cocktail with tom cruise bones 'n' friends black like my soul bingewatch all night redbull chimichangas don't let art die justice league we're nothing more than friends start of something new no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats a hard day's night marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania marcowe zadanie - zlikwidowany parking

malarka i właścicielka MPAF Gallery, MPAF Gallery of Monterey
Adria Houghton
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I'm lonely, hate to say that I miss you, hate to say that it's dark in here, but it's true
157 cm
35 lat
Cytuj

Post Adria Houghton ()

Czym były dla Adrii miłosne i seksualne uniesienia? Niczym czego nie miałaby na co dzień. Niczym co nie zjawiałoby się w ciągu jej dnia wręcz regularnie, na bieżąco. Cielesność i seks były dla Houghton planem każdego dnia, wpisane twardo w jej kalendarz, były tak rytualne i podchodziły pod rutynę, że już prawie nic nie zaskakiwało.
Dopóki nie przyjechała do Monterey i nie ujrzała ostatniego wieczoru swojej przeszłości w postaci jednej z piękniejszych kobiet z jakimi dane jej było być.
Ale przede wszystkim póki pod wejściem do galerii sztuki nie ujrzała kobiety, która pobudziła na raz wszystkie jej zmysły. Houghton nie obcowała zbyt często z taką niewinnością, delikatnością i nawet niekontrolowaną odrobiną wstydu. Ludzie którymi zazwyczaj się otaczała byli pewni siebie, bezpruderyjni i interesowni.
Ten oto okaz wydawał jej się być kompletnym przeciwieństwem i zapewne to właśnie to sprawiło, że Adria nie chciała ani na chwili oderwać od niej wzroku. Gdyby ktoś obserwował je z boku, mógłby zauważyć jak Houghton miękną nogi z każdym kolejnym słowem wypowiedzianym przez te kształtne usta. Jak drżą jej dłonie przy każdym ruchu ciała nieznajomej. Fascynowała ją, a każdy jej mięsień stymulowany chorobą jej o tym przypominał. Potrzebowała tych pieprzonych kropelek, więc na wzór swojej towarzyszce przechyliła cały kieliszek szampana, chcąc mocniej po stymulować swój mózg.
Zaśmiała się cicho, słuchając kolejnych jej słów.
– Nie jesteś prostytutką. – powiedziała za nią, bo trochę rozbawiło ją stwierdzenie kupienia. Houghton znała wiele ludzi, których można było kupić pięknymi rzeczami i zerami na koncie, już na pierwszy rzut oka wiedziała, że Baby do nich nie należy. – Ale nawet jakbyś nią była to nie to miałam na myśli. Sprawiasz wrażenie osoby dość… – przerwała na dłuższą chwilę, cały czas będąc niebezpiecznie blisko. Trochę się nią bawiła, trochę sprawdzała swoją czujność. – Gdyby miała cię namalować to zrobiłabym to delikatnie, wręcz dziecinnie prosto… – odsunęła się, by obejść stolik i znaleźć się za dziewczyną. Dłonie ułożyła na jej ramionach. – Każdy ruch pędzelka byłby delikatny, jakby płótno było twoją skórę, a ja… Nie chciałabym zrobić ci krzywdy. – jedną ręką odsunęła jej włosy na bok, by wyszeptać jej to wszystko do ucha. Palce drugiej dłoni sunęła delikatnie, wręcz elektryzująco wzdłuż ramienia kobiety, naśladując ruchy pędzla o których mówiła. – Każdy kolor wymieszałabym z niewinną bielą… – niby przypadkiem jej warga zetknęła się z płatkiem jej ucha. – I schowałabym pod nią coś intrygującego, szalonego, nieprzewidywalnego. – powiedziała już odsuwając się od niej i wyciągając rękę przed nią, by chwycić za kieliszek szampana. W mgnieniu oka wróciła na swoje wcześniejsze miejsce. – Bo taka mogłabyś być w moich oczach.

Baby Mackenzie
ada
wydra za napisanie karty bobby - the goof ciri - the imaginative creator dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly marty - the originator leo - the storyteller skittles - the rainbow freak paige - the typewriter don't let art die chimichangas a hard day's night pinky promise i'm here for the drama moving day greening pains cocktail with tom cruise around the world let's go to the mall after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory money, money, money let's get it on cold brewsky i'm friends with mary jane

osoba do towarzystwa, studentka SJSU
basia mackenzie
Awatar użytkownika
about me
We can light the fire to warm us. This world is much too cold to sleep alone.
160 cm
24 lata
Cytuj

Post Baby Mackenzie ()

Nie powinna się czuć w ten sposób.
Choć z wierzchu przypominała niewzruszoną skałę, to wewnątrz aż krzyczała. Każdy atom w jej ciele drżał, każdy centymetr skóry błagał o więcej. Więcej gorącego oddechu, więcej delikatnych dłoni, więcej Adrii. Znały się od zaledwie dziesięciu minut, a Baby już odnosiła wrażenie, że mogłaby spędzić z tą kobietą resztę… wieczności. Zamknięta w tej jednej chwili, w zatrzymanej klatce bardzo sensualnego filmu. Tylko one dwie, łagodny dotyk i wyobraźnia rozpalana wizją sunących po płótnie pędzli.
Może to wypowiadane przez blondynkę sugestie wprawiły Basię w lekkie zakłopotanie, może to sztuka, o której wspominała nowa znajoma. Obie miały słabość do artyzmu w każdej formie: choć media, z których korzystały, znacząco się różniły, to sama dusza tworzonych dzieł pozostawała ta sama.
Chciała się odwrócić, by stanąć z Adrią twarzą w twarz. Może to zniwelowałoby drżenie kolan i specyficzny ścisk brzucha, których nie doświadczyła od dłuższego czasu. Ostatnio - gdy zaprosiła do swojego kampera jednego z najprzystojniejszych facetów, jakich spotkała w życiu, i nawet pozwoliła dotykać swoich piersi. Była o krok od wyskoczenia z ubrań. A teraz, mimo że Adria nie dotknęła żadnego z najczulszych miejsc, to wrażenie bezgranicznego pożądania znowu wróciło. Dziwniejsze, bardziej ekscytujące, niż wcześniej.
- Może kiedyś - przełknęła ślinę, bo sama usłyszała, że gardło zupełnie jej zaschło - znajdę swój portret na którejś z tych ścian. - Patrzyła kobiecie prosto w oczy i nieświadomie przygryzła wargę. Nie czuła się specjalnie pewna siebie, bo sama obecność Adrii kompletnie ją peszyła. Nigdy nie radziła sobie dobrze przy osobach, które podziwiała; czasem nawet własny ojciec wprawiał ją w dyskomfort, bo ciągle miała wrażenie, że nie jest zbyt dobra, by spełnić jego prośbę i odpowiedzieć na proste pytanie: „Co u ciebie?”.
- I może uda mi się… - Jej policzki pokryły się kolejną dawką głębokiej czerwieni. Przepiła gulę, którą poczuła w gardle, by rozwiązać sobie język. Szampan nie smakował już tak wspaniale, jak wcześniej, bo im więcej go kosztowała, tym bardziej zdążyła się do niego przyzwyczaić. - Może uda mi się kiedyś uwiecznić ciebie na jednym ze zdjęć. - Ostrożnie wysunęła dłoń i musnęła palcami dłoń Adrii. I choć można było ten gest różnie zinterpretować, to ze strony Barbary była to po prostu przyjacielska pieszczota. Niewinna, dziewicza, bardzo delikatna. Nieśmiała, podobnie jak cała Mackenzie. - Jeśli tylko mi pozwolisz.

Adria Houghton
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów bean - the graphic master skittles - the rainbow freak better use spf pet me wine&dine cocktail with tom cruise bones 'n' friends black like my soul bingewatch all night redbull chimichangas don't let art die justice league we're nothing more than friends start of something new no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats a hard day's night marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania marcowe zadanie - zlikwidowany parking

malarka i właścicielka MPAF Gallery, MPAF Gallery of Monterey
Adria Houghton
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I'm lonely, hate to say that I miss you, hate to say that it's dark in here, but it's true
157 cm
35 lat
Cytuj

Post Adria Houghton ()

Na nieszczęście Barbary, Adria wyczuła swoją przewagę. Niczym drapieżnik poczuła, że zbliżająca się do niej ofiara jest przy niej niebywale bezbronna, delikatna, idealna do przysporzenia jej pierwszej, lśniącej skazy. Czując niepewność i coś w rodzaju niewinnego podniecenia ze strony brunetki, zrozumiała jak wielką miała nad nią przewagę. Jak łatwo byłoby jej teraz zabawić się uczuciami tej niewinnej kobiety, wykorzystać ją jak wiele osób, które były już tutaj przed nią i będą po niej, zrobić jej te wszystkie rzeczy, które robiła ludziom zupełnie nieświadomie. Odniosła wrażenie, że Mackenzie poznała właśnie najpiękniejszą i najgorszą osobę jaką będzie jej dane mieć choć na chwilę w swym życiu, ale Adria wcale nie chciała ją przed tym ostrzegać.
Pragnęła więcej, a niedostępność jaka biła od zawstydzonej piękności, tylko bardziej napędzała ją do działania. Nakręcała, wprowadzała w ruch i przypominała że żyje – jej nowa kokaina.
Oparła łokcie na stoliczku i przechyliła ciało do przodu, by wypowiadając kolejne słowa być ponownie niebezpiecznie blisko. Pobawić się, podrażnić jej ciało zmniejszając dystans do minimum.
– Maluję tylko nagie kobiety, niekoniecznie mi nieznajome. – wyszeptała i sama też zagryzła delikatnie wargę. Baby była nieosiągalna, nieznana tak bardzo, że Adria nie wiedziała nawet jak się do niej zwracać. Nie przedstawiła się, ani nie podała żadnej informacji, prócz zdjęcia które patrzyło na niego teraz ze stolika, otoczone już kilkoma pustymi po szampanie kieliszkami. Czy jej słowa miały zasygnalizować brunetce, że dosłownie lubiła kobiety? Może. Czy pragnęła ją namalować? Nawet teraz. Odsunęła się i ponownie wychyliła kieliszek szampana. Droczenie się z nią, drażnienie jej ciała było dla Houghton niebywale atrakcyjne i pociągające.
Tym razem to ona delikatnie zadrżała, gdy ciało odnotowało krótkie i delikatne impulsy. Zdrętwiała przez chorobę kończyna wysłała krótki sygnał do mózgu, który przyprawił dłoń o kolejną dawkę mrowienia, do którego zaczynała się już powoli przyzwyczajać. – Nie trudno mnie do niczego namówić. – uśmiechnęła się zadziornie. – Powiedz kiedy. – powiedziała całkiem poważnie, ton zabrzmiał stanowczo. Odsunęła dłoń, ale nie po to by ją zabrać, a by spleść ponownie ze sobą ich palce. – Chodźmy, jeszcze nie widziałaś wszystkiego. – brzmiała jakby ją dokądś zapraszała. Złapała za podarowane zdjęcie i wsunęła je do przegródki torebki. Złapała za kieliszek szampana i przeprowadziła Baby na drugą stronę Sali, bo przecież nie zobaczyły jeszcze wszystkiego. – Na pewno nie chcesz czegoś jeszcze?

Baby Mackenzie
ada
wydra za napisanie karty bobby - the goof ciri - the imaginative creator dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly marty - the originator leo - the storyteller skittles - the rainbow freak paige - the typewriter don't let art die chimichangas a hard day's night pinky promise i'm here for the drama moving day greening pains cocktail with tom cruise around the world let's go to the mall after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory money, money, money let's get it on cold brewsky i'm friends with mary jane

ODPOWIEDZ