It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
geriatra, monterey community hospital
jamie hatherwood
Awatar użytkownika
about me
jest w małżeńskim kryzysie, z którego chce się wydostać, ale zamiast tego po prostu dalej pracuje i próbuje nowych rzeczy
178 cm
34 lata
Cytuj

Post jamie hatherwood ()

penny & jamie

Nie ubierała się tak na co dzień, preferując zdecydowanie bardziej egalitarne stroje, jednak dzisiaj... Dzisiaj miała to w nosie. I chociaż nie zabrakło męskiej nuty, reszta ubrania silnie kontrastowała z normalnym doborem outfitu przez Jamie. Gorsetowy top podkreślał nie tylko biust, ale też i talię, a modelujące szorty ładnie trzymały brzuch oraz osłaniały pośladki. Pewnie strój ten nie byłby aż tak kontrowersyjny dla samej zainteresowanej, gdyby nie naciągnięte na nogi rajstopy z kwietnym motywem. Wyglądała bardziej jak na wieczór z mężem, aniżeli publiczne wyjście, ale nie zamierzała się wycofywać. Teraz również dodała typowy dla siebie akcent, zarzucając na ramię mężowską marynarkę i nie przejmując się, że mógł jej potrzebować. Miał całą masę innych garniturów, a zresztą... Chciała, żeby zauważył brak jednej części ulubionego garnituru. Pełna premedytacja przebijała się przez zachowanie Jamie i nie żałowała. Nie wypierała się jej. Jej cichy protest trwał i trwać miał tak długo, jak sobie tego zażyczyła. Wybierając w przedpokoju buty, wahała się między wiązanymi obcasami a parą martensów, ale koniec końców postawiła na te drugie, zważywszy na to, że miała się w nich czuć pewniej. I bezpieczniej. Męska nuta zawsze była wpisana w styl Hatherwood - nawet w eleganckich strojach. Wygodne, acz damskie garnitury wpisywały się w kanon kogoś, kto nie przeszedł całkowicie na stronę pełni kobiecą. W takim też stroju wsiadła do auta, którym przyjechała Penny, żeby wspólnie już wybrać się w określone miejsce docelowe. Jak normalnie pewnie miałaby obiekcje do picia w drodze, niespecjalnie się zatrzymywała czy swoją towarzyszkę. Która swoją drogą miała już wcześniej nieco wypite. Jamie nie planowała zalać się w trupa, jednak nie znała możliwości Beckert - wolała więc utrzymywać się jeszcze na granicy równowagi. Zresztą ostatnie picie nie skończyło się dla niej zbyt dobrze. Na szczęście Luthera nie było w okolicy i raczej była słaba szansa, aby na niego tego wieczora trafiły.
- Ałć - skomentowała jedynie, gdy już dotarły na miejsce, a Penny wypaliła z grubej rury, co też działo się w jej związku. Jamie wykrzywiła jedynie twarz w bolesnym grymasie, bo nie było co tu kryć - sytuacja wydawała się słaba, jeśli nie powiedzieć beznadziejna. Oczywiście niefartowna, ale bez winy Penny. - Skąd mogłaś wiedzieć? - spytała retorycznie, biorąc do ust jeden z kieliszków, które zamówiły i wypiła jego zawartość. - Tak szczerze to myślę, że to jednak nie jest jakiś ostatni koszmar. Dzięki temu wyznaniu wie, co czujesz. Ja też się ostatnio wygłupiłam... - przyznała, wzdychając ciężko, ale nie zamierzała kryć prawdy w sobie. Nie po to napisała do Penny i nie po też się spotkały. Musiała się wygadać i wiedziała, że jej towarzyszka chciała znać ciąg dalszy powodu, dla którego przyszło im wylądować w tym miejscu. Przez samą Hatherwood zresztą. - Odstawiłam się - jak jeszcze nigdy - chcąc uwieść własnego męża. Powiedziałam, że idę spotkać się ze znajomą i to w sukience, która przykrywała bardzo mało. Uwierz mi. Bardzo mało - podkreśliła oba słowa, chcąc, aby Penny była w stanie sobie wyobrazić, o jaki strój mogło chodzić. - A on co? Nie zamierzał mnie zatrzymywać, chociaż widziałam, że ścięłam go z nóg. - Aby podkreślić swoją porażkę i desperację, Jamie wypiła następną kolejkę, krzywiąc się przy tym okropnie. - Nie wiem, która sytuacja jest gorsza - dodała, krztusząc się od cierpkości alkoholu, ale to nie przeszkodziło jej odnaleźć spojrzeniem kelnera. - W ogóle co on na to? - dopytała, zdając sobie sprawę, że nie wiedziała, jak zareagowała druga połówka Beckert na jej odważne wyznanie.

Penny Beckert
chubbydumpling#8363
wydra za napisanie karty abby - the novelist scream and shout wine&dine one of you will betray me tonight majowe zadanie - pożar w stoczni

architekt, właściciel architects pc, Architects PC
Leonel R. Calderone
Awatar użytkownika
about me
Architekt, który po kilku latach mieszkania w nowym jorku wrócił do rodzinnego miasta, aby wkurzać ludzi, w tym przede wszystkim Neely, swoim przerośniętym ego i aroganckim zachowaniem.
188 cm
32 lat
Cytuj

Post Leonel R. Calderone ()

stąd

Byli klienci, którym się nie odmawiało z jednego prostego powodu: płacili zbyt dużo, aby pozwolić im poczuć się niedocenionymi. Kobieta, z którą Leonel i Neely spotkali się nieco wcześniej tego popołudnia, do takich dokładnie należała, dlatego też z czarującym uśmiechem przystał na propozycję wspólnego drinka w ramach świętowania zawartej umowy, która miała być bardzo korzystna dla jednej, i drugiej strony, co Leo napawało nieco dumą, nie ma co się oszukiwać. Było ważne dla niego, aby jego nowa inwestycja okazała się strzałem w dziesiątkę i żeby przynosiła mu dochody, które pozwolą mu utrzymać dotychczasowy poziom życia. A jak wiadomo było nie od dziś, Leonel w tej kwestii miał dość spore wymagania i nie przywykł do tego, aby polegać na oszczędnościach. Musiał zarabiać dużo, aby móc spełniać swoje zachcianki, których miał sporo i wcale nie było mu z tego powodu głupio. Bo dlaczego by miało? Miał swoje potrzeby i wysokie wymagania względem siebie oraz swojego życia i innych ludzi, nie widział w tym absolutnie nic złego. 
Ich klientka nie była przesadnie zabawną osobą, jednak była też stosunkowo konkretna i nastawiona na to, aby ta współpraca rzeczywiście dobrze się rozwijała. Dzięki temu Leonel wiedział, że interesy z nią mają ogromny potencjał i zamierzał go wykorzystać, szczególnie że kobieta miała pieniądze, zdecydowanie. Dlatego też podczas wspólnego drinka był dla niej naprawdę miły. Nie jakoś przesadnie, bo wchodzenie ludziom w tyłek nigdy nie było w jego naturze, ale wystarczająco, aby całe spotkanie przebiegło w przyjemnej atmosferze. Neely chyba nawet też nie planowała go wcale psuć swoimi humorami i zachowywała się bardzo profesjonalnie i okazało się, że nawet potrafi się do kogoś uśmiechać przyjaźnie, co było dla niego niemałym zaskoczeniem i pewnie wyglądała wtedy jeszcze piękniej, ale absolutnie nie miał zamiaru powiedzieć tego na głos. Gdy kobieta podniosła się, zbierając swoją torebkę i oznajmiając, że na nią już pora, wstał i uścisnął jej dłoń, a potem odprowadził wzrokiem do wyjścia. Dopiero wtedy spojrzał na Neely, przyglądając jej się przez chwilę z lekko uniesioną brwią. 
Kto by pomyślał, że potrafisz być taka urocza i miła – stwierdził, oczywiście trochę się z niej w tym momencie nabijając bezczelnie, jakby wytykał jej, że totalnie to do niej nie pasowało. 
Jeszcze jedna kolejka? – zapytał, zajmując ponownie swoje miejsce przy barze, aby zamówić kolejne drinki dla nich, zamiast zebrać się i zakończyć to spotkanie, skoro teoretycznie nic ich tutaj nie trzymało. Mogli przecież świętować, nawet jeśli przyjaciółmi zapewne nigdy nie zostaną.

neely langford
patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021

projektantka wnętrz, architects pc
neely langford
Awatar użytkownika
about me
projektuje wnętrza, często się upija i podejmuje naprawdę żałosne decyzje w kwestii swojego towarzystwa
172 cm
29 lat
Cytuj

Post neely langford ()

Z jednej strony Neely miała ochotę paskudnie się upić, żeby jakoś przeżyć. Z drugiej jednak wiedziała, że nie wypada. Nie tylko dlatego, że z pewnością Leonel wyciągnąłby ten brak profesjonalizmu przy pierwszej, nadarzającej się okazji. Chodziło też trochę o to, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak ważną była klientką. Dlatego miała wystarczająco dużo rozsądku w głowie, by nie dopuścić do sytuacji, w której wleje w siebie wystarczająco dużo, by nie panować już nad tym przekłamanym uśmiechem i serdecznym tonem, który zdecydowanie jej nie pasował. Mimo to udawało jej się zgrywać bardzo sympatyczną koleżankę do drineczka. Nie tylko względem niej, ale też i mężczyzny. Zdaje się, że podczas trwającego spotkania ani razu nie posłała mu niechętnego spojrzenia — nawet jeśli odrobinę ją to kusiło.
Pożegnała się z kobietą grzecznym uśmiechem, a później odprowadziła ją spojrzeniem do drzwi. Sięgnęła po swojego drinka, którego wypiła dopiero w połowie i opróżniła szklankę kilkoma szybkimi łykami, bo musiała zapić tę nieszczęsną sytuację. Tym bardziej że zaraz potem przerwał ciszę, więc Neely przesunęła wzrokiem w jego stronę i uśmiechnęła się nawet. W ten sam przekłamany sposób, w jaki wyginała usta przez ostatnie dwie godziny.
— Spodziewałeś się, że powiem jej wreszcie, że umiera coś we mnie za każdym razem, gdy sobie żartowała? — zapytała zaskoczona. Niby wiedziała, że się z niej nabijał teraz tylko i że jednocześnie pewnie mu ulżyło, że Neely nie zachowywała się tak, jak to miała w zwyczaju. Wprawdzie mógłby ją wreszcie wykopać z pracy i pozbyłby się jej na dobre, ale jednocześnie pod znakiem zapytania znalazłby się projekt, który nie był byle czym przecież. Dość istotny i wystarczająco wartościowy, by ona sama go doceniała. Dlatego ciągnęła ten teatrzyk, który napawał ją lekkim obrzydzeniem do samej siebie też. — Czy może jesteś pod wrażeniem teraz? — zapytała lekko bezczelnie wiedząc doskonale, że nie udzieliłby odpowiedzi w taki sposób, by mogła się poczuć doceniona jakkolwiek. Dlatego sobie nogi wygodnie wyprostowała, a potem założyła jedną na drugą.
— Tak, ale coś podwójnego — dodała, bo jednak to nie tak, że wreszcie mogła odetchnąć. Koniec końców znajdowała się aktualnie w towarzystwie Leonela a to, jak wiadomo, także nie klasyfikowało się na liście jej marzeń.

Leonel R. Calderone
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak better use spf friendly chats never have i ever

architekt, właściciel architects pc, Architects PC
Leonel R. Calderone
Awatar użytkownika
about me
Architekt, który po kilku latach mieszkania w nowym jorku wrócił do rodzinnego miasta, aby wkurzać ludzi, w tym przede wszystkim Neely, swoim przerośniętym ego i aroganckim zachowaniem.
188 cm
32 lat
Cytuj

Post Leonel R. Calderone ()

To nie podlegało żadnej wątpliwości – na pewno zostałoby jej to wypomniane. Chociaż bardziej prawdopodobne było, że po prostu by jej na to nie pozwolił, bo jednak za bardzo mu zależało na tej umowie, aby jej głupie i nieodpowiedzialne zachowanie to przekreśliło. Jej też powinno, bo jak mogła się domyślić, czekała ją spora premia za to zlecenie. Należało ono do tych większych i co prawda łączyło się z tym, że będzie trzeba stracić trochę czasu na to, aby pojechać do San Jose i sprawdzić, czy wszystko jest przeprowadzane zgodnie z planem, ale jednak się opłacało zdecydowanie. Jemu najbardziej, ale jej również. A raczej był przekonany, że akurat pieniądze dla Neely były dość istotne. Nie wyglądała jak ktoś, kto ma niskie wymagania w tej kwestii i niewielkie potrzeby, raczej dość podobnie podchodzili do tych kwestii. Dlatego jednak jego obawy związane z tym, że kobieta nie zachowa się profesjonalnie, były raczej niewielkie. Neely mogła zachowywać się dziecinnie w wielu przypadkach, ale chyba potrafiła liczyć i dobrze kalkulować, co przyniesie jej większe korzyści. 
Właściwie to nie – oznajmił szczerze, nie mając zamiaru wcale się kryć ze swoją opinią na jej temat. – Myślę, że potrafisz liczyć i lubisz wybierać opcje, które są dla Ciebie korzystne, a to na pewno nie przyniosłoby Ci nic dobrego – wzruszył ramionami lekko, jakby nie mówił nic ważnego i jakby wcale jej nie oceniał. Oczywiście, że w tym momencie to robił i to w dodatku swoją własną miarką bardzo mocno. Ale nie miał z tym najmniejszego problemu. – Choć domyślam się, że było to dla Ciebie trudne. Dobrze, że nie podejrzewam Cię o posiadanie duszy, bo pewnie byś biedna ją tego wieczoru straciła – dodał, nieco się z niej nabijając, ale robił to dość obojętnym tonem, bo w sumie to nie bardzo go to interesowało, ale no… Jej dusza pewnie umarła lata temu podczas podobnej sytuacji. 
Zdecydowanie, totalnie mi zaimponowałaś – stwierdził, przyglądając się jej z bardzo bezczelnym uśmiechem, unosząc lekko brew ku górze. – Myślę, że ten potencjał trzeba wykorzystać i czeka Cię więcej takich spotkań – dodał jeszcze, niby niewinnie, ale tak naprawdę trochę się teraz nad nią znęcając chamsko, bo wiedział, że to dla niej jednak była męczarnia. Czy zamierzał się tym przejmować? Ani trochę. Drinka podwójnego jej za to zamówił, sobie zresztą też.
Możesz już się przestać słodko uśmiechać, bo jeszcze będziesz miała jutro zakwasy – rzucił tylko, podsuwając w jej stronę jedną ze szklanek, które po chwili postawił przed nim barman. Mogła, zdecydowanie. Jemu wcale ten uśmiech nie imponował i doskonale wiedział, że absolutnie nie ma on nic wspólnego ze szczerością. No i totalnie do niej nie pasował.

neely langford
patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021

projektantka wnętrz, architects pc
neely langford
Awatar użytkownika
about me
projektuje wnętrza, często się upija i podejmuje naprawdę żałosne decyzje w kwestii swojego towarzystwa
172 cm
29 lat
Cytuj

Post neely langford ()

Nawet się z tym liczyła. No i mogła nienawidzić go całkiem mocno i pracy z nim, ale lubiła życie w luksusie. Była do niego przyzwyczajona dość mocno w czasie, kiedy mieszkała z narzeczonym. Teraz musiała nieco zmniejszyć swój standard by dopasować go do tego, ile zarabiała w Monterey. Dlatego właśnie potrafiła się zachować i nawet miała nadzieję, że odpowiednio to doceni Leo. Nie słownie, ale podczas przelewania należności za ten projekt na jej konto bankowe. Chociaż była to aktualnie nieco odległa wizja. Która stawała się jeszcze mniej wyraźna, gdy siedziała obok i słuchała tego, co miał jej do powiedzenia. Westchnęła sobie nawet pod nosem odrobinę ciężko, bo prawda byłą taka, że nadal średnio umiała z nim rozmawiać i bardzo chętnie wcisnęłaby mu garść serwetek w usta, żeby przestał jej cierpliwość testować. Tym bardziej że jeszcze nie była wystarczająco pijana.
— Z tym się zgodzę nawet — przyznała uczciwie, bo było to faktycznie zgodne z prawdą. Nie zamierzała się tego wypierać niepotrzebnie, bo przecież była to rzecz, którą zaprezentowała nie tylko podczas tego spotkania, ale też odpowiednio wcześniej. Dlatego przyznała mu rację, co przyszło jej z nieco większą łatwością jedynie dlatego, że była pod wpływem alkoholu. — Owszem, istnieje taka szansa. Jestem bardzo wrażliwa na pierdolenie głupot, a dzisiaj dostawałam je z dwóch stron przecież — dodała, bo mimo wszystko nie mogła przestać być sobą. Musiała gdzieś w międzyczasie dorzucić te swoje złośliwości bezczelnie. Tym bardziej że on przecież wcale się nie oszczędzał i z wielką chęcią dodawał od siebie te wszystkie rzeczy. Uśmiechnęła się słysząc jego słowa i westchnęła odrobinę teatralnie.
— Ale nie mogę sama, bo nie umiałabym tak bezczelnie się tutaj wdzięczyć przed babami. Potrzebuję wsparcia, więc musisz mi towarzyszyć wtedy i mnie wspierać — dodała prawie niewinnie i prosząco, jakby naprawdę był jej mentorem. Niby nic takiego nie robił, ale nie było to najważniejsze przecież. Zaczepianie o ten temat sprawiało jej mimo wszystko dość sporo frajdy, dlatego uśmiechała się ładnie i nawet udawała, że naprawdę jakąś wewnętrzną przemianę przeszła.
— Będę, ale pomyślałam, że dla ciebie warto — dodała jeszcze i prawie ją to fizycznie zabolało, ale jak tylko podał jej tego drinka to z chęcią go przejęła i się napiła trochę. A potem faktycznie przestała usta wyginać w uśmiechu, bo jednak poczuła się tym zmęczona w nieprzyjemny dość sposób. Miała tego dość całkowicie i była pewna, że po tym jednym spotkaniu będzie musiała dochodzić do siebie przez kolejne godziny, takie to było wyczerpujące. W końcu dostała irytującą klientkę i Leonela obok. Zdecydowanie wykraczało to poza jakiekolwiek limity, jakie mogła posiadać.

Leonel R. Calderone
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak better use spf friendly chats never have i ever

architekt, właściciel architects pc, Architects PC
Leonel R. Calderone
Awatar użytkownika
about me
Architekt, który po kilku latach mieszkania w nowym jorku wrócił do rodzinnego miasta, aby wkurzać ludzi, w tym przede wszystkim Neely, swoim przerośniętym ego i aroganckim zachowaniem.
188 cm
32 lat
Cytuj

Post Leonel R. Calderone ()

Mogła koszmarnie działać mu na nerwy, ale jednak nie miał najmniejszego zamiaru dawać jej powodów do tego, aby miała mu do zarzucenia cokolwiek poza prywatnymi roszczeniami i tym, że po prostu nadawali na zupełnie różnych falach. Albo może raczej byli zbyt podobni? Nie zastanawiał się nad tym, wiedział tylko, że efekt był taki, że nie mogli się dogadać, ale mimo to nie zamierzał w żaden znaczący sposób odbijać tego na ich stosunkach zawodowych. Trochę oczywiście porobi jej na złość przy różnych okazjach, na przykład zabierając ją jako towarzystwo na tego typu spotkania, ale jednak we wszystkich poważnych kwestiach nie miał zamiaru jej traktować gorzej od innych. Trzeba było wiedzieć, gdzie zaczyna się profesjonalizm. 
Aż dziwne, że nie dostałaś jakiejś migreny – oznajmił głosem, który niby miał wskazywać na współczucie i nawet zasmuconą minę do tego zrobił, jakby naprawdę jej współczuł i się o nią martwił. Nie musiała jednak przesadnie się starać, aby w jego tonie znaleźć dodatkowo poważne pokłady sarkazmu, które jasno wskazywał, że w sumie to miał to gdzieś i bezczelnie się z niej nabijał. W sumie nie byli już na służbowym spotkaniu, więc nie byli też w pracy i nie czuł, aby musiał się ograniczać. W tej kwestii byli zdecydowanie siebie warci. W wielu innych też oczywiście, ale pewnie obydwoje prędzej by duszę diabłu sprzedali niż przyznaliby, że są do siebie w jakikolwiek sposób podobni. Pewnie gdyby mieli powiedzieć coś takiego na głos, to prędzej udusiliby się tymi słowami, bo było to coś, co mogło bardzo mocno utknąć im w gardle. 
Jesteś dużą dziewczynką, Langford – stwierdził, pochylając się lekko w jej kierunku. – Poradzisz sobie na pewno świetnie sama – dodał jeszcze, uśmiechając się do niej słodko, jakby co najmniej rzeczywiście właśnie motywował ją do działania. Chciała się w to bawić, to proszę bardzo. – Ale rozważę to poważnie, skoro tak bardzo zależy Ci na moim towarzystwie. Nie zniósłbym myśli, że za mną tęsknisz – dodał, bardzo niewinnie na pozór, ale tak naprawdę bardzo złośliwie z uśmiechem, który jasno na to wskazywał. Wiedział, że jego towarzystwo ją męczy i w sumie to sprawiało mu to pewną satysfakcję, więc w sumie, dlaczego nie miał tego wykorzystać? Jak na razie nigdzie się nie wybierał, wypił za to sporą część swojego drinka, przyglądając się jej. 
Takie kłamstwa nie pasują nawet do Ciebie – stwierdził, kręcąc lekko głową na te głupoty, które wygadywała. Absolutnie to do niej nie pasowało i doskonale wiedział, że kłamie brzydko. – Chociaż jestem pełen podziwu, że przeszło Ci to przez gardło. Bolało? – zapytał niby z zaciekawieniem, upijając kolejnego łyka ze swojej szklanki.

neely langford
patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021

projektantka wnętrz, architects pc
neely langford
Awatar użytkownika
about me
projektuje wnętrza, często się upija i podejmuje naprawdę żałosne decyzje w kwestii swojego towarzystwa
172 cm
29 lat
Cytuj

Post neely langford ()

Na pewno nie chciałaby dojść do wniosku, że to z powodu zbyt podobnego charakteru nie potrafili się dogadać. Pewnie, nie uważała siebie za dobrego człowieka i wiedziała, że nie była sympatyczna, czy jakkolwiek łatwa w obyciu. Nie chciała nawet próbować. Jednocześnie jednak wychodziła z założenia, że na wszystkie, największe złośliwości, sam sobie zasłużył. A skoro umiał na to zapracować to znaczyło to mniej więcej tyle, że był zdecydowanie gorszym człowiekiem od niej samej. Zamiast to jednak jakoś dogłębnie analizować po prostu uznała, że go nie lubi. Co z chęcią mu też okazywała przy okazji — bo jej na to pozwalał i wcale jej się nie obrywało aż tak, jak powinno. Ktokolwiek inny już dawno by przecież Neely na zbity pysk wywalił.
— Całe szczęście — dodała jeszcze i wywróciła oczami. Wiedziała, że jego współczujące słowa były paskudnie przekłamane, ale zupełnie się tym nie przejmowała. Nie skrzywiła się nawet na niego, bo wypity alkohol też odrobinę zwiększył jej tolerancję na to, co zazwyczaj wygadywał. To nie tak, że zaczynał być bardziej przystępny, gdy stawała się pijana. Po prostu Neely była bardziej wyluzowana i nawet nie chciało jej się specjalnie przejmować tym, że piła drinki z największym bucem, jakiego ten świat widział. Z którym prowadziła niezbyt przyjemną wymianę zdań na chwilę przed tym, jak im klientka przerwała.
— W każdym innym zajęciu tak. Niekoniecznie chyba z tym twoim całym... — urwała i oparła rękę, a potem uśmiechnęła się do niego raz jeszcze i przechyliła głowę lekko i nawet bezczelnie po jego ręce palcami przesunęła, jakby faktycznie w tej rozmowie stosować takie żałosne triki, które zakończyły się na zagryzaniu wargi i zarzucaniu włosami. Aż tak nisko nie upadł i Neely to widziała, ale nie zamierzała się ograniczać wcale. — Nie zniosłabym myśli, że możesz serio mnie o to podejrzewać — dodała zaraz potem, zabrała już swoją rękę też i sięgnęła po drinka. Mogła niby wrócić w tym momencie do siebie, ale wcale aż tak tragicznie się tutaj nie bawiła. Nie miała oporów, bo on sam na dość sporo jej pozwalał. Co było bardzo zaskakujące, zważywszy na to, że miał nad nią paskudnie wielką kontrolę jako szef. Nie zamierzał jej jednak pracy pozbawić chyba, więc lekko pijana Neely była tak bezczelna, jak to w zwyczaju miała.
— Nawet nie będę kłamać, że nie — dorzuciła szczerze, a potem przechyliła swojego drinka i opróżniła go dość szybko. Kiedy odstawiła szklankę na blat to wychyliła się w poszukiwaniu barmana, który mógłby im czegoś dolać. Tak, jemu też zamierzała zamówić. Co oznaczało mniej więcej tyle, ze w gruncie rzeczy była całkiem sympatycznym człowiekiem przecież.

Leonel R. Calderone
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak better use spf friendly chats never have i ever

architekt, właściciel architects pc, Architects PC
Leonel R. Calderone
Awatar użytkownika
about me
Architekt, który po kilku latach mieszkania w nowym jorku wrócił do rodzinnego miasta, aby wkurzać ludzi, w tym przede wszystkim Neely, swoim przerośniętym ego i aroganckim zachowaniem.
188 cm
32 lat
Cytuj

Post Leonel R. Calderone ()

On raczej nie operował takimi kategoriami. Jasne, że widział, że była strasznie złośliwa, nieco dziecinna i przesadnie naburmuszona oraz czepialska, ale kim on był, aby oceniać, czy jest złym człowiekiem? Dotyczyło to nie tylko jej, ale też jego samego i wszystkich innych dookoła. Zresztą życie nauczyło go, że Ci niby źli ludzie nie zawsze są gorsi dużo od tych, co Ci dobrzy. Dlatego też on też po prostu jej samej nie lubił, ale za to bardzo lubił ją drażnić. I raczej nie zrobiłoby mu się przesadnie przykro, gdyby oznajmiła mu, że uważa go za złego człowieka. Bo z jego punktu widzenia miała takie samo prawo, aby to oceniać, co on – czyli w sumie żadne. Przyklejane mu łatki nigdy nie robiły na niego większego wrażenia, bo tak naprawdę liczyło się dla niego tylko to, aby żył sobie bardzo wygodnie i swobodnie, dokładnie tak, jak mu najbardziej odpowiadało. 
Teoretycznie zbierała sobie ujemne punkty, które mogłyby skutkować wywaleniem jej na zbity pysk. Problem w tym, że Leonel chyba nie uznałby tego za pokaz swojej siły czy triumf, tylko wręcz odwrotnie. Byłaby to dla niego swego rodzaju przegrana dość bolesna, a on naprawdę nie był człowiekiem, który lubił przegrywać. Nie pasowało mu drugie miejsce na podium, we wszystkim, na czym mu zależało, chciał być zawsze pierwszy. Czy na Neely mu zależało? Oczywiście, że nie. Ale na tym, aby nosa jej utrzeć nieco już jak najbardziej. 
Z tym całym moim czym? – zapytał, mrużąc delikatnie oczy i pochylając się delikatnie w jej stronę, nie przenosząc nawet wzroku na jej dłoń, która mniej lub bardziej przypadkiem jego rękę odnalazła.  Bawiło go to nieco, bo zgrywała w tym momencie nieco kokietkę chyba, przynajmniej takie wrażenie odnosił, co kompletnie mu do niej nie pasowało. Ale też wcale mu nie przeszkadzało. I na pewno by nie narzekał, jakby kolejny raz wylądowali w łóżku razem, bo czemu by miał? 
To muszę Cię zmartwić, bo trochę jednak Cię o to podejrzewam, że by Ci mnie brakowało – stwierdził bezczelnie, uśmiechając się do niej nieco prowokująco i zaczepnie. – Nie o to, że mnie lubisz choć trochę oczywiście, ale gdzie znalazłabyś tak idealny materiał do wyrzucania swoich złośliwości? – zapytał niewinnie, niby z troską w głosie, jakby naprawdę się martwił, że bez niego to się tym jadem biedna udusi, czy coś takiego. 
Planujesz upić i mnie, i siebie? – zapytał, gdy barmana odszukała, aby domówić im kolejnego drinka, przyglądając się jej z wyrazem twarzy, który raczej jasno dawał do zrozumienia, że absolutnie nie miał nic przeciwko. Mieli co świętować, więc czemu mieli sobie odmawiać? Do pracy i tak już dzisiaj nie wrócą.

neely langford
patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021

projektantka wnętrz, architects pc
neely langford
Awatar użytkownika
about me
projektuje wnętrza, często się upija i podejmuje naprawdę żałosne decyzje w kwestii swojego towarzystwa
172 cm
29 lat
Cytuj

Post neely langford ()

Nie postrzegała tego w ten sposób. Właściwie to nie zastanawiała się do końca nad tym, dlaczego nie wyrzucił jej jeszcze z pracy, chociaż przeginała przy każdym spotkaniu. Uznała, że jest zwyczajnym masochistą chyba, skoro tak długo to ciągnął. Lepiej dla niej jednak, bo chociaż jego nie lubiła szczerze, to jednak praca była wystarczająco satysfakcjonująca, by nie chcieć jej jeszcze zmieniać. Niczego innego w Monterey by raczej nie znalazła, tak jej się przynajmniej wydawało w tej chwili, więc musiałaby się znowu wyprowadzić. Bo przecież na pewno nie zajęłaby się czymś innym, a łapanie pojedynczych zleceń też nie brzmiało do końca satysfakcjonująco dla kogoś, kto lubił żyć jednak na konkretnym poziomie. Musiałaby znowu sobie bogatego faceta znaleźć, ale po ostatniej próbie uznała, że nie jest to najrozsądniejsza metoda. Odrobinę więc zmądrzała gdzieś w międzyczasie, jak widać.
— W sumie nie wiem jak to nazwać. Coś pomiędzy nieudanym flirtem a durną bajerką — dodała w końcu i przyjrzała mu się w skupieniu aktualnie. Ona tylko chciała zademonstrować, o czym mówiła, w odrobinę przesadzony i teatralny sposób. Wcale nie starała się go poderwać w żaden sposób. Nawet jeśli alkohol sprawiał, że stawała się bardziej przystępna i może nawet faktycznie przez myśl jej przeszło raz, czy dwa, że jak już piją to mogą się potem przenieść do niej. Nagle nie była aż tak wymagająca i zapominała, że jeszcze chwilę temu chciała mu przywalić pięścią w zęby.
— Nie wiem skąd pomysł, że jesteś jakiś jedyny — dodała brwi do góry unosząc. Faktycznie, był osobą, która działała jej na nerwy bardziej, niż ktokolwiek inny. Niemniej nie zamierzała mu tego mówić na pewno, bo przecież dawanie mu jakiejkolwiek satysfakcji było rzeczą, na którą na pewno by się nie zdecydowała. — Sam wspominałeś coś o tym, że nie jestem szczególnie sympatyczna, więc to nic niepowtarzalnego — dodała jeszcze i wzruszyła ramionami nieznacznie. A potem sięgnęła po drinka i się napiła. Jak na osobę, która go szczerze nie lubiła, bardzo dobrze radziła sobie po pijaku z prowadzeniem rozmów.
— Możliwe, skoro wtedy wzrasta mi tolerancja — przypomniała. Ostatnim razem, gdy już się porządnie wstawiła, zaciągnęła go nawet do swojego mieszkania na szybki numerek. No i rozmawiali trochę dłużej, niż to mieli w zwyczaju też. Teraz wprawdzie nie snuła wprawdzie podobnych planów, chociaż niewątpliwie gdzieś tam się to przez jej myśli przewinęło. Póki co jednak chciała się napić alkoholu. Z nim lub bez niego, jeśli jemu cokolwiek nie pasowało.

Leonel R. Calderone
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak better use spf friendly chats never have i ever

architekt, właściciel architects pc, Architects PC
Leonel R. Calderone
Awatar użytkownika
about me
Architekt, który po kilku latach mieszkania w nowym jorku wrócił do rodzinnego miasta, aby wkurzać ludzi, w tym przede wszystkim Neely, swoim przerośniętym ego i aroganckim zachowaniem.
188 cm
32 lat
Cytuj

Post Leonel R. Calderone ()

Może to i lepiej. Jeszcze znowu doszłaby do jakichś głupich wniosków, z którymi on sam absolutnie by się nie zgodził. Leonel też wolał się do końca nad tym nie zastanawiać, bo tak naprawdę zazwyczaj bez najmniejszego problemu i bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia pozbywał się ze swojego otoczenia ludzi, którzy działali mu na nerwy. Nie miał z tym żadnego problemu, bo dlaczego w sumie by miał mieć? A z nią sprawa była trochę inna i na razie uparcie tłumaczył sobie to tym, że Neely dostarczała mu świetnej rozrywki i pozwalała na dobrą zabawę jej kosztem, w dodatku bez konsekwencji, bo jednak niewiele mogła mu zrobić. Czy to na pewno była cała prawda? Być może tak, być może nie. Ale nie interesowało go to zbytnio. Było, jak było. Najważniejsze, że się nie najgorzej bawił, prawda? Chociaż gdyby znalazła sobie bogatego faceta, który by ją utrzymywał i postanowiłaby z tego powodu odejść z pracy, to nawet byłoby mu trochę przykro. I to nie tylko dlatego, że potencjał na to, że jeszcze wylądują razem w łóżku, spadnie do minimum – bo w sumie biorąc pod uwagę ich podejście, to istniało spore prawdopodobieństwo, że wcale to nic w tej kwestii nie utrudni, jeśli najdzie ich ochota. 
To miało sprawić mi jakąś przykrość czy zaboleć w inny sposób? – zapytał lekko rozbawiony, unosząc brew ku górze i przyglądając się jej z kpiącym uśmieszkiem. – Bo wiesz, ciśniesz chyba też odrobinę sobie, skoro jestem w to taki słaby, a Ty dałaś się złapać – dodał jeszcze, jakby niedbale, wzruszając przy tym ramionami i dopijając kolejnego drinka powoli. Nie opierdalał się, bo i czemu. Był na tyle bogaty, że mógł być pijany o tej godzinie, kto mu zabroni, skoro miał co świętować? 
To nie żaden pomysł wydumany, to stwierdzenie faktu – jego głos wskazywał na to, że był o swojej wyjątkowości absolutnie przekonany i jej zdanie nie mogło nic tutaj zmienić, bo kompletnie mu wisiało. Czy tak było w rzeczywistości? No nie do końca co prawda, ale ona nie miała o tym wiedzieć. Nigdy. 
Nie jesteś, to prawda – przytaknął. – U każdego innego uważałby to nawet za zaletę, ale u Ciebie mam spore wątpliwości – stwierdził poważnie. Jakby totalnie nie widział u niej zalet, na przykład. Poza tym, że była ładna. To akurat jej nawet powiedział chyba ostatnio. – Chociaż trzeba przyznać, że do twarzy Ci – z tą naburmuszoną miną pełną pogardy. On sam miał podobną, więc pewnie dlatego mu to leżało. 
Jako dobry szef muszę zadbać o Twój komfort psychiczny – zamówił im więc od razu kolejną kolejkę. Oczywiście wcale nie w tym celu, o którym przed chwilą mówił, ale kto by się przejmował szczegółami.

neely langford
patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021

projektantka wnętrz, architects pc
neely langford
Awatar użytkownika
about me
projektuje wnętrza, często się upija i podejmuje naprawdę żałosne decyzje w kwestii swojego towarzystwa
172 cm
29 lat
Cytuj

Post neely langford ()

Była to odrobinę dziwna relacja. Na pewno dość niezdrowa, bo jednak niby łączyły ich formalne stosunki, ale jednak daleko temu było do sztywnych zasad firmy. Już pomijając to, że była największą paskudą w jego otoczeniu, bo do nikogo nie skakała z pretensjami aż tak. Ważniejsze było jednak to, że w gruncie rzeczy musiała przyznać, że sama myślała o tym, że powtórka z ich ostatniego wieczora nie byłaby taka zła. Lubiła towarzystwo przystojnych facetów, którzy potrafili umilić jej wieczór. A gdy Leonel niewiele do niej mówił to idealnie wpisywał się w ten schemat właśnie.
— Złapać? Skąd ten pomysł? Prędzej ty, dałeś się złapać mi — dodała lekko ramionami wzruszając, jakby dokładnie w taki sposób przebiegł tamten wieczór. Ten sam, który średnio pamiętała tak naprawdę. W głowie miała jedynie to, jak się zakończył. I nie było istotne kto faktycznie poleciał na sztuczki drugiej strony aż tak, ale była durna i pijana, więc stawianie na swoim na górze miała w zwyczaju jeszcze mocniej, niż zazwyczaj.
— Wiesz co? Nawet pozwolę ci w to wierzyć, jeśli tak zależy ci na tym, by poczuć się wyjątkowy w jakikolwiek sposób — dodała i uśmiechnęła się do niego bardzo dobrodusznie. Brakowało jedynie tego, by poklepała go po dłoni jeszcze. Zamiast tego ręką sięgnęła po swojego drinka i uniosła go nieznacznie, żeby się napić. A kiedy odstawiła szklankę na stolik to zerknęła na niego uważnie i zmrużyła oczy lekko. — Doskonale znam swoje zalety — dodała. Miała paskudny charakter, ale mogła sobie na to pozwolić, jako osoba uprzywilejowana trochę. Prawdopodobnie wiedział doskonale na jakiej zasadzie to działało, skoro on sam do najbrzydszych nie należał. Najmilszych zresztą też nie.
— Świetnie — rzuciła więc i przyjęła drinka od barmana, którego trochę się napiła. A potem przekręciła się w jego stronę i uniosła brew. Zdaje się, że Neely była w tej chwili bardziej pijana, niż w ogóle by przypuszczała, bo bardzo śmiało nachyliła się w jego stronę. Bez uśmiechów i jakiekolwiek, przekłamanego tonu. Po prostu konkrety. — Możemy dopić te drinki, kupić butelkę i pojechać do mnie. Wypijemy to i wykorzystamy siebie nawzajem, a potem się zobaczy — zaproponowała dość bezpośrednio. Nie wiedziała co potem, bo nie zamierzała go na przykład wyrzucać w ten sam sposób co ostatnio jednak. Nie przejmowała się jednak w żaden sposób tym, że może trochę za bardzo bezpośrednia była. Tak samo jak nie brała pod uwagę, że jej odmówi. Mógł jej nie znosić, ale jednak musiał przyznać, że gdy przestawali mówić to potrafili spędzić czas w miły sposób. Ona to szanowała, więc zamiast wymieniać się tutaj złośliwościami mogli przenieść się w bardziej ustronne miejsce i w którymś momencie to wykorzystać też.

Leonel R. Calderone
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak better use spf friendly chats never have i ever

architekt, właściciel architects pc, Architects PC
Leonel R. Calderone
Awatar użytkownika
about me
Architekt, który po kilku latach mieszkania w nowym jorku wrócił do rodzinnego miasta, aby wkurzać ludzi, w tym przede wszystkim Neely, swoim przerośniętym ego i aroganckim zachowaniem.
188 cm
32 lat
Cytuj

Post Leonel R. Calderone ()

Nie powinno to być w sumie zaskoczeniem, bo Leonel nie bardzo potrafił w zdrowe relacje z ludźmi. Nawet z rodzicami miał je cholernie toksyczne, z siostrami praktycznie nie utrzymywał kontaktu i niby miał przyjaciół, ale byli to ludzie jego pokroju, z którym dogadywał się świetnie pewnie dlatego, że byli tak samo snobistyczni, jak on. Oczywiście nie da się nie zauważyć, że ta relacja nie tylko nie była zdrowa za bardzo, ale dodatkowo raczej ryzykowna. Dla niej co prawda bardziej niż dla niego, bo jednak sypianie z szefem zawsze bardziej odbija się na podwładnej, a nie na szefie, ale jego reputacja również mogła na tym mocno ucierpieć. A mimo wszystko, wbrew pozorom jakie sprawiał w życiu prywatnym i jakie zdanie miała o nim Neely, to reputację w biznesowym świecie miał akurat bardzo dobrą.
Uśmiechnął się lekko na jej słowa, wyraźnie rozbawiony, rzucając jej tylko nieco szydercze spojrzenie w stylu skoro tak uważasz, bo kim on był, aby psuć jej opinię na temat siebie samej? Zdawał sobie sprawę, że to jedna z kwestii, w których w życiu nie dojdą do porozumienia. Obydwoje mieli swoją wersję tego wszystkiego i zapewne będą się jej bardzo uparcie trzymać, aby nie pozwolić temu drugiemu triumfować przypadkiem. A on dzisiaj miał za dobry humor, aby musieć na siłę coś jej udowadniać. Podpisanie umowy wystarczająco podbudowało jego ego dzisiaj. A gdy wpłynie zaliczka, to zapewne będzie mu jeszcze lepiej, bo będzie mógł to przepierdolić na drogiego szampana na przykład, aby świętować z przyjaciółmi. Albo najpierw z Neely, bo czemu nie.
Niewiele zmienia to, czy mi pozwolisz, czy nie – stwierdził, wzruszając lekko ramionami. – Znam swoją wartość – dodał jeszcze, tak dla jasności. Leonel w wielu kwestiach był bardzo pewny siebie i absolutnie nie da się tego ukryć. Wiedział, że jest dobrym negocjatorem i biznesmenem, świetnym architektem i bardzo przystojnym facetem. Wiedział też, że jest snobem i aroganckim dupkiem nieco zbyt często, ale nie uważał, aby wpływało to jakoś specjalnie na jego wartość. Miał swoje potrzeby i lubił je spełniać, co w tym złego? – W tej kwestii najwyraźniej jesteśmy bardziej podobni, niż nam się wydaje – rzucił i choć jemu samemu wcale się nie podobało, że miał być do niej jakkolwiek podobny, to jednak nie mógł sobie odmówić sprawdzenia jej reakcji na te słowa. Jak już wspomniane zostało wielokrotnie, bardzo lubił ją drażnić.
Częściowo mi to pasuje, ale do mnie jest bliżej – stwierdził, unosząc lekko brew na jej słowa. I pewnie miał wygodniejsze łóżko, ale tego na głos już nie powiedział. Jego ton głosu w tym momencie był bardzo podobny do tego, jakim ona wypowiedziała swoją propozycję. Trochę tak, jakby co najmniej przeszli do interesów, a nie przyjemności, ale przecież bardzo dalekie było to od tego pierwszego. Biorąc jednak pod uwagę ich podejście do tych kwestii i to, że nieco zdążyli już się w tym zakresie poznać, to trudno było raczej oczekiwać, że będą silić się na to, aby drugą stronę zbajerować czy oczarować – nie było w tym sensu, skoro obydwoje doskonale by wiedzieli, że to wszystko tylko gra w celu osiągnięcia konkretnych zysków.

neely langford
patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021

projektantka wnętrz, architects pc
neely langford
Awatar użytkownika
about me
projektuje wnętrza, często się upija i podejmuje naprawdę żałosne decyzje w kwestii swojego towarzystwa
172 cm
29 lat
Cytuj

Post neely langford ()

Neely powinna na uwadze mieć to, że takie biurowe romanse zwykle dość dobrze się nie kończyły. Może jej poprzedni nie był do końca dobrym przykładem, skoro zdecydowała się na przyjęcie pierścionka od swojego szefa, ale jednak wszelkie dramaty były bardziej problematyczne wtedy. W końcu zaowocowało to zakończeniem współpracy też z dość sporym hukiem i rozejściem się w swoje własne strony po szeregu dramatów. Zamiast się jednak tym jakkolwiek przejmować, postanowiła w pełni wykorzystać fakt, że znowu byli pijani i wtedy ich tolerancja na siebie zaskakująco rosła. Może któregoś dnia tego pożałuje, ale podobna myśl zdecydowanie nie była powodem dla którego mogłaby się wycofać.
— Chyba trochę na wyrost — wytknęła mu, chociaż prawda była taka, że byli w wielu aspektach swojego charakteru bardzo do siebie podobni. Starała się tego nie dostrzegać przesadnie, bo bardzo wygodnie zakładała, że był o stokroć gorszy od niej samej. Neely była jednak bardzo prosta i na przykład pogodzenie się z myślą, że mogli być do siebie bardziej podobni, niż to już zdążyła wyłapać, gdzieś ją jednak w środku uwierało. Dlatego słysząc jego słowa uniosła brwi lekko. — Tyle wspólnego — rzuciła lekko ironicznie. A potem sięgnęła po swoją szklankę i napiła się trochę drinka, nie spuszczając z niego spojrzenia nawet.
— Okej, może być u ciebie — potwierdziła, bo nie zamierzała się buntować. Zakładała, że już etap wyrzucania się za drzwi mieli za sobą, więc nie podejrzewała go też o to, że ją za drzwi z ubraniami wystawi potem. Tym bardziej że nawet jeśli się nie lubili i rozmowa w ich przypadku polegała jedynie na rzucaniu w siebie złośliwościami, to jednak mieli swoje potrzeby i odpowiednio potrafili je zaspokoić. Dlatego mogli to wykorzystać, nawet więcej niż raz w ciągu wieczora. Dlatego dopiła drinki, więc wzięli butelkę i faktycznie udali się do mieszkania Leonela, by kontynuować świętowanie sukcesu wspólnie.

koniec Leonel R. Calderone <3
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak better use spf friendly chats never have i ever

ODPOWIEDZ