It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

Mechanik, Pacific Motor Service
Cali Hartley
Awatar użytkownika
about me
Cause I'm fucking your girlfriend, and there's nothing you can do about it
187 cm
25 lat
Cytuj

Post cali hartley ()

To miał być kolejny zwyczajny dzień. W jego nudnym życiu było ich przecież na pęczki, czemu teraz nagle coś miałoby się zmienić? Pojechał do warsztatu z samego rana i udawał jak ciężko tam pracuje. Jak się okazało, udawane też potrafi zmęczyć i do domu wpadł tylko po to by rzucić się na kanapę i zasnąć. I tak właśnie miała wyglądać jego wieczór. Spocony po całym dniu pracy, do rana jak skończony menel miał spać i nic więcej nie robić. Wszystko oczywiście musiał zmienić jeden telefon. Niewinne zaproszenie na piwo przez kumpli, miało przerodzić się w dość niekomfortowe spotkanie. Ale wtedy jeszcze tego nie wiedział.
Razem z darem pakowania się w kłopoty powinien otrzymać dar przewidywania przyszłości... chociaż jedno z drugim mógłby się nieźle wykluczać. Mniejsza. Chęć wypicia piwa z kumplami okazała się większa niż chęć zalegania na kanapie, dlatego też wziął szybki prysznic, przegrał się i gdy tylko był w pełni gotowy zabrał okulary przeciwsłoneczne i wyszedł z domu, zabierając ze sobą psa. Jedno piwko, drugie, trzecie. Pewnie spalił też z kumplami blanta. Ale dobre czasy się skończyły. Kiedyś siedzieli całe noce przy suchym pysku, dlatego szybko im się nudziło. Dziś mają kasę na piwo. Ale każdy chodzi do pracy i siedzenie po nocach w parku zwyczajnie nie wchodzi w grę. Dlatego też koło dwudziestej drugiej zaczęli się zwijać. Dlatego dał ostatni raz wysikać się Mopsowi. Puścił go ze smyczy i zapalił papierosa. Cholerna zapalniczka jak zwykle odmawiała posłuszeństwa, dlatego nawet nie zauważył, że jego nad wyraz inteligentny pies zaczął wyrywać panienki na własną rękę. Wgryzł zęby w buta jakiejś panienki. Dopiero gdy usłyszał warczenie psa, obrażonego, że but nie jest jego ocknął się. - Mops! - kreatywne imię dla psa rasy.... mops! - Zostaw! - wrzasnął dobiegając do dziewczyny... a gdy zobaczył z kim ma przyjemność... jego usta wygięły się w głupkowaty uśmiech. - Nevada Lanaghan. - rzucił a jego uśmiech się tylko poszerzył. Pies odpuścił dopiero gdy ten się po niego schylił i wziął klopsa na ręce. - Plac zabaw? Umówiłaś się z kimś na browara czy masz wielką ochotę na zjeżdżalnie, ale boisz się że możesz się nie zmieścić? - rzucił złośliwie i podrzucił lekko psa, który chciał mu uciec.

Nevada Lanaghan
mefedron#1829
wydra za napisanie karty

florystka, Fleurs Du Soleil
nevada lanaghan
Awatar użytkownika
about me
układa kwiatki, porządkuje życiowy bałagan i chodzi na randki z eudorą
165 cm
25 lat
Cytuj

Post nevada lanaghan ()

{004}

Powinna zamówić taksówkę i wrócić do swojego mieszkania w normalny sposób. Nie musiałaby wtedy skracać sobie drogi przez pobliski park. Nie musiałaby też obawiać się, że lada chwila ktoś stanie na jej drodze i pożałuje, że wybrała spacerki. Najwidoczniej Nevada była wróżką. Opcjonalnie wiedźmą, chociaż kolidowało to skutecznie z jej usposobieniem. Nevada bywała odrobinę strachliwa. Nie chodziło o samodzielne wracanie po nocy jedynie, a o wszystko, co się z tym wiązało. Podobnie wierzyła w ewentualne morderstwo, co w zobaczenie zjawy, jak tylko zerknie w stronę zaciemnionego terenu, gdzieś pośród drzew. Jej lekka paranoja nasiliła się po ataku, którego uświadczyła, więc teraz miała się nawet czym zasłaniać w razie potrzeby. Nic więc dziwnego, że gdy poczuła lekkie szarpnięcie w okolicy nogawki, to wydarła się w sposób zupełnie niekontrolowany. Dopiero po chwili przytknęła sobie rękę do ust i zerknęła w dół. Dość szybko zrozumiałą, że to jedynie niewielki pies postanowił ta tego wieczora zaatakować. Zanim zdążyła przemyśleć ewentualne rozwiązanie problemu pojawił się przy nim właściciel.
Zdziwienia, które pojawiło się na twarzy blondynki, nie sposób było ukryć. Na jej korzyść zadziałał więc fakt, że panował lekko przerażający półmrok, przełamany jedynie jedną, znajdującą się nieopodal latarnią.
— Hej Cali — rzuciła ignorując fakt, że sam przywitał się z nią bardzo formalnie. Jakby wycięli ich z serialu dla nastolatek. Z ulgą za to przyjęła fakt, że zabrał psa, więc nie musiała obawiać się dłużej o to, że jej nowy convers nie przeżyje tego spaceru. Westchnęła cicho słysząc jego słowa. — Wracałam do domu, a potem twój pies chciał mi odgryźć nogę — wyjaśniła w pierwszej kolejności i wyprostowała się trochę, odrzucając nawet włosy na plecy. Wbiła zaraz potem skupione spojrzenie w niego, bo chciała wyglądać poważnie i dorośle w tej chwili. Nie miała pojęcia po co, ale uznała to w tej chwili za priorytet. — Poza tym nie możesz mówić mi takich rzeczy, bo nie będę miała zawahania, by kopnąć cię w kostkę — powiedziała lekko urażonym tonem, bo wcale nie uważał, że jej tyłek się nie zmieści na zjeżdżalnię. Wcale też nie miała w planach go kopać, bo przecież ćwierć wieku na karku było zobowiązujące wystarczająco, by nie robić takich rzeczy.

cali hartley
ania#6797
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion bingewatch all night moonshined pimp my house wine&dine majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - my name, stitch fairytale reveal - nagroda specjalna hide and seek - fruit

Mechanik, Pacific Motor Service
Cali Hartley
Awatar użytkownika
about me
Cause I'm fucking your girlfriend, and there's nothing you can do about it
187 cm
25 lat
Cytuj

Post cali hartley ()

Jego pies nie miał w zwyczaju pożerać ludzi. Butów też nie. Więc nie miał pojęcia co strzeliło mu do głowy. Najwidoczniej powiedzenie pies na baby nabiera większego znaczenia. Może powinien popracować nad wyszkoleniem swojego pupila. Był uroczy i wiele panienek zwracało na niego uwagi. Może jakby gryzł im buciki, to chętniej rozmawiałyby też z właścicielem pieska. Nie żeby narzekał na brak zainteresowania ze strony kobiet. Obecnie w jego życiu było ich tyle, że momentami wariował. Swoją drogą miło, że ktoś z jego starych znajomych pamiętał jeszcze jak miał na imię. Uśmiechnął się głupkowato na jej słowa i pokręcił głową. Pogłaskał tego małego śmierdziela po łebku, a potem po prostu puścił go by jeszcze chwilę pobiegał sobie po trawie. Nie było tu innych psów. Poza ich trójką pewnie była tu cała tylko cała masa robaków i bakterii. Nic co mogłoby jakoś znacząco zagrażać ich życiu. - Mój pies nie odgryzłby Ci nogi. Co najwyżej spodobały mu się Twoje buty... ciesz się, że nie zaczął ich najpierw oznaczać. - zawsze mógł przejść do rzeczy i od razu oznaczyć teren. Po tym pewnie sama oddałaby mu tego buta. A biedny Cali musiałby ją nieść do domu jak jakiegoś pierdzielonego kopciuszka. Był prawie pewny, że jego pies nie chciał odgryźć jej nogi. Gdy dawał mu parówkę musiał ją kroić na małe kawałeczki, bo jego pies był bardzo wygodny i z większymi kawałkami nie chciało mu się męczyć. Uniósł brew na jej groźbę. Naprawdę miała w planie go kopnąć? W kostkę? Zaśmiał się cicho, bo już to sobie wyobraził, jak z tą swoją naburmuszoną miną robi wielki zamach i kopie go w kostkę. Pewnie dla jej przyjemności udawałby jak bardzo go to bolało. - Więc to jest Twoja obrona na potencjalnych gwałcicieli, morderców i porywaczy? - jeśli tak to w ogóle nie była gotowa na samotne wędrówki o tej godzinie. Czasem dziwił się, jak kobiety potrafią być nieodpowiedzialne. Jak bardzo brakowało im wyobraźni. Jeśli jego siostry też robiły takie głupoty. To chyba powinien kupić im na najbliższe święto jakiś gaz pieprzowy. Albo żel najlepiej. Bo jeszcze same zrobiłyby sobie krzywdę. I mimo, że chciałby dobrze, to jeszcze by się na niego poobrażały. Gwizdnął na psa, a te po chwili przybiegł z jakimś mini patykiem w buzi. Niestety to nie czas na zabawę. Brutalnie odebrał psu patyk, a jego samego przypiął na smyczy. [b[- Jeśli chcesz mogę Cię kawałek odprowadzić. Nigdy bym sobie nie wybaczył gdybyś jutro była we wszystkich wiadomościach. - [/b]tak sobie ją tylko straszył. Ale z drugiej strony naprawdę nie wybaczyłby sobie tego. I tu nie chodziło o żadne sentymenty. zwyczajnie plułby sobie w brodę do końca życia, że lenistwo wzięło górę i zamiast towarzyszyć jej w drodze do domu olał temat całkowicie, a ona znalazła się w złym miejscu i o złej porze. Rzecz jasna nie planował naciskać. Ale on i Mops mimo wszystko byli dobrymi kompanami w podróży. Do czasu aż Mops domagał się wzięcia na ręce.

Nevada Lanaghan
mefedron#1829
wydra za napisanie karty

florystka, Fleurs Du Soleil
nevada lanaghan
Awatar użytkownika
about me
układa kwiatki, porządkuje życiowy bałagan i chodzi na randki z eudorą
165 cm
25 lat
Cytuj

Post nevada lanaghan ()

Nevada z całą pewnością wolałaby, żeby pies zaczepił ją w milszy sposób. Nie musiał jej od razu zębami buta rozrywać, ani też doprowadzać do zawału niemalże. Chociaż odpuściła sobie dąsanie jakiekolwiek nie tylko dlatego, że jak znajdował się w ramionach mężczyzny to wydawał się bardzo uroczy (jak każdy piesek, co nie) i zupełnie niegroźny. Trochę też zapomniała o swoim oburzeniu i fakcie, że chwilę wcześniej piszczała jak dziecko, gdy stanęła twarzą w twarz z chłopakiem. Odwróciła wzrok na pieska nawet, ale najwidoczniej w tej chwili zupełnie nie interesowała go noga Nevady. Zrobił co chciał i dał jej święty spokój.
— Chyba słabo ci idzie pilnowanie go — zauważyła i skrzywiła się nieznacznie na samą myśl, że pies mógłby faktycznie zechcieć oznaczyć jej nogę. Pokręciła jednak głową, bo wolała odepchnąć od siebie wszystkie te myśli, które ściśle wiązały się z sikaniem na jej buta. Tym bardziej, że na twarz musiała chwilę później przywołać jednak oburzoną minę, skoro znowu zaczął sobie z niej złośliwie kpić. — Nie, mam też gaz pieprzowy, ale nie będę go na tobie używać — dodała. Od dłuższego czasu taki nosiła, ale szczęśliwie nie napadała z nim na niewinnych przechodniów. Ani na psy, które nagle zaczynały szarpać jej nogawkę. Zerknęła zaraz potem na chłopaka, gdy wołał swojego psa i zaplotła ręce na piersi. Nie spodziewała się kolejnych słów, ale pokiwała na nie głową.
— Pewnie, ale tylko jeśli chcesz. Jak z grzeczności to nie chcę — poinformowała go. Wydawać by się mogło, że jej słowa nie miały za wiele sensu (i pewnie tak było, w końcu to Nevada). Dziwnie po prostu było go spotkać, nie bardzo wiedziała jak powinna się zachować. Może to czas na odrzucenie włosów do tyłu, wyprostowanie się lekkie i przyklejenie uśmiechu, by pomyślał, że czas jej służył? Nie wiedziała czemu miało to być ważne, ani czemu na takie cząstki rozbija zwykłą propozycję, ale chyba nie znalazła jeszcze w głowie dobrego sposobu na rozmowę z nim. — Co robisz tutaj w Monterey tak w ogóle? — zapytała. Miała na myśli oczywiście codzienność. Nie miała pojęcia czym się zajmował, czy się z kimś umawiał i wspólnie wychowywali psa na małego pożeracza butów. Nigdy nikogo nie zapytała o to, bo lubiła myśleć, że niektóre rzeczy zostawiła za sobą wraz z wyjazdem. Nie zawsze rzeczywistość pokrywała się z tym, co się w głowie Nevady budowało. Niestety.

cali hartley
ania#6797
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion bingewatch all night moonshined pimp my house wine&dine majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - my name, stitch fairytale reveal - nagroda specjalna hide and seek - fruit

Mechanik, Pacific Motor Service
Cali Hartley
Awatar użytkownika
about me
Cause I'm fucking your girlfriend, and there's nothing you can do about it
187 cm
25 lat
Cytuj

Post cali hartley ()

On bardzo dobrze pilnował swojego pupila! No dobra, nie zawsze. ale pies bardzo pilnował się swojego pana. Wychodzili często razem wieczorami. Cali piwkował, a piesek latał wokół niego i jego kumpli dobrze się bawiąc. I był członkiem ich ekipy, tylko jemu nikt nie dawał alkoholu. Bo był z niego za duży gówniarz. Z resztą Cali miał na tyle oleju w głowie by nie robić takich głupot. Nawet jeśli ludzie oceniali go dość nisko. Pies był u niego bardzo bezpieczny i momentami dbał o psiaka bardziej niż o samego siebie. - A może specjalnie go wyszkoliłem, by wyrywał dla mnie panny... dosłownie? - może gdyby trafiło na kogoś innego... to może jakaś lalencja dałaby się nabrać. Ale to była Nevada. Zapewne ostatnie o czym myślała, to łapać się na tanie teksty Dixona. A szkoda, bo wciąż była bardzo ładna. - Gaz pieprzowy? Jesteś strasznie nudna. Bardziej podobała mi się myśl o kopaniu ewentualnych porywaczy po kostkach. - oczywiście sobie żartował, dobrze że miała ten gaz. Miał nadzieję że potrafiła go użyć. Bo wiadomo jak to z gazem bywa, wystarczy psiknąć pod wiatr i to ty obrywasz po oczach, a nie przestępca! On raczej polecałby laską żel pieprzowy. Powodował mniejsze szkody. Jednak kim był, by dawać Nevadzie porady. Może te kilka lat temu mógł sobie na to pozwolić. Dziś był tylko jej ex z czasów liceum, ex którego zapewne miło nie wspomina. Nie żeby miał do niej o to żal. Sam sobie na to zapracował i mimo wszystko miał tego świadomość.
- Ja i grzeczność? Nie rozśmieszaj mnie. - rzucił nie kryjąc swojego rozbawienia. Mogli ruszać. Co prawda ona musiała prowadzić, bo on nie miał pojęcia gdzie obecnie mieszkała. Czy tam gdzie kiedyś? A może wynajęła coś swojego? - Jestem mechanikiem samochodowym.... jak wujek Lary. - rzucił z lekkim uśmiechem. Znała za pewne jego wujka, ale nie musiała go oczywiście pamiętać. Tak samo jak nie musiała wiedzieć o tym, że jego ulubiony wujek nie żyje i co gorsza zmarł dość tragicznie. Ale raczej nie chciał teraz o tym opowiadać. Wziął znudzonego spacerem psa pod pachnę. - A Ty? Od dawna znów na starych śmieciach? - mimo że był dość wyluzowanych chłopakiem, to za bardzo nie wiedział o co powinien ją pytać. O co w ogóle chciała by być pytana.

Nevada Lanaghan
mefedron#1829
wydra za napisanie karty

florystka, Fleurs Du Soleil
nevada lanaghan
Awatar użytkownika
about me
układa kwiatki, porządkuje życiowy bałagan i chodzi na randki z eudorą
165 cm
25 lat
Cytuj

Post nevada lanaghan ()

Nawet nie byłaby szczególnie zaskoczona, gdyby okazało się, że to, o czym mówił, faktycznie było prawdą. Dlatego wzruszyła lekko ramionami, a usta wydęła tak, jakby była w tej chwili niesamowicie z czegoś niezadowolona. — To musi celować dalej, bo u mnie to trochę przegrana sprawa — zauważyła, ale luźno, z lekkim rozbawieniem nawet. Nawet nie chodziło o to, że w ostatnim czasie wiązała się tylko z kobietami. Ale o to, że już raz poleciała na Dixona. Wtedy jednak zadziałały jego teksty, nie musiał wcale jego pies jej nogawki podgryzać. I pewnie teraz też by się sprawdziły, bo jak tak stała to doszła do wniosku, że dobrze po tych kilku latach wyglądał. — Wiesz, ze to może iść w parze, co nie? No i zwiększa skuteczność na pewno. Możemy przetestować — zaoferowała, skoro teraz jej bycie nudną zarzucał. Chwilę wcześniej wspomniał coś o wielkim tyłku. Usłyszała więc wystarczająco dużo, by zrobić niezadowoloną minę i to całkiem uzasadnioną. Chociaż istniała spora szansa, że podczas próby użycia faktycznie oberwałaby mocniej, niż ewentualny napastnik. Może więc to i lepiej, że nie miała okazji się o tym przekonać. Mogła się za to głupio wygrażać Dixonowi w tej chwili, co i tak było średnio przekonujące, skoro poważnej miny nie potrafiła nawet zachować.
— Nie możesz udawać, na pewno się aż tak nie zmieniłeś — dodała z pełnym przekonaniem, bo przecież był czas kiedy go znała całkiem dobrze. Wprawdzie odnosiło się to do okresu licealnego, bo aktualnie nie wiedziała o nim zupełnie nic, ale dobrze było wierzyć, że to, co miał w sobie miłego, nadal takie pozostawało. Nawet jeśli udawał i już trzy razy sprawił, że Neva zrobiła wyraźnie niezadowoloną minę. — O, to fajnie. Jak kiedyś znowu rozwale samochód ojca to pewnie się spotkamy — dodała luźno, bo to był bardzo prawdopodobny scenariusz. Nevada była okropnie żałosnym kierowcą. Pokręciła głowę zaraz potem. — Nie, pół roku około — dodała chwilę później w ramach wyjaśnienia. Może jakoś dłużej? W tej chwili sama pewna nie była już za bardzo, ale jakoś tak to sobie w głowie obstawiała.

cali hartley
ania#6797
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion bingewatch all night moonshined pimp my house wine&dine majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - my name, stitch fairytale reveal - nagroda specjalna hide and seek - fruit

Mechanik, Pacific Motor Service
Cali Hartley
Awatar użytkownika
about me
Cause I'm fucking your girlfriend, and there's nothing you can do about it
187 cm
25 lat
Cytuj

Post cali hartley ()

- W takim razie nie dostanie dziś przez Ciebie przysmaku. - rzucił niby całkowicie poważnie, ale za chwilę cicho się zaśmiał. nawet nie próbował jej podrywać, a jeśli tak to zrozumiała, to robił to dość nieświadomie. Może po prostu już taki był. Z resztą czasy liceum dawno już minęły i pewnie miał już inne sposoby na wyrywanie panienek, choć ewidentnie nie wyszedł z wprawy. A świadczy o tym ilość kobiet którą sam sobie ściągnął na głowę. Jak się okaże również dzieci. Może to czas pomyśleć nad zmianą profesji? Może domowe przedszkole? - Czy Ty... Nevada Lanaghan czy ty właśnie mi grozisz? Jesteś niemądra? - musiałaby go zaatakować z zaskoczenia, a i tak pewnie w końcu byłby górą. Nie żeby znał jakieś sztuki walki, czy chodził co dzień na siłownie. Po prostu był facetem, który ostatnio nie unikał fizycznej pracy. A ona była drobną i chudą laską. Do tego była wciąż krasnalem.
- Możesz sprawdzić. - czy to było wyzwanie? Nie musieli przecież randkować, a ona wcale nie musiał jej podrywać. W sumie nawet nie miał tego teraz na myśli. Ale chyba nic się nie stanie jak spotkają się jeszcze raz? Jak dla niego to byłby całkiem dobry pomysł. Mógłby nawet ją zaskoczyć i coś dla niej ugotować. Gotował, to jego mały as w rękawie na laski. - Czyli jesteś kiepskim kierowcą? Lubię zarabiać na takich laskach. - oczywiście sobie żartował, co mogła wyczytać w jego minie. Miał zasadę, nie zarabiał na znajomych i rodzinie... no i na ładnych kobietach. No chyba, że były wyjątkowo głupie, a to szło często niestety w parze. Poprawił psa na rękach, bo był prawdziwym klopsem i pokiwał głową. Pół roku, a dopiero teraz na siebie wpadają? Siedziała w piwnicy? Chociaż, Monterey chyba było na tyle duże by skutecznie, nawet dość nieświadomie unikali się. - Ja wciąż nie wychyliłem nosa poza miasto. Ale moje psie dziecko teraz mi nie pozwala na wycieczki. Źle znosi jazdę autem... i moje auto źle znosi jego obecność. - wolał nie narażać auta, to znaczy psa również nie. Dlatego siedzieli razem w Monterey i preferowali piesze wycieczki. Choć zazwyczaj wyglądało to właśnie tak jak teraz. Cali chodził, a psa musiał nosić pod pachą, bo ten był bardziej leniwy od swojego pana.

Nevada Lanaghan
mefedron#1829
wydra za napisanie karty

florystka, Fleurs Du Soleil
nevada lanaghan
Awatar użytkownika
about me
układa kwiatki, porządkuje życiowy bałagan i chodzi na randki z eudorą
165 cm
25 lat
Cytuj

Post nevada lanaghan ()

Otworzyła usta lekko zdziwiona, a potem je zamknęła. Oczy miała szeroko otwarte, więc prawdopodobnie bardziej niż siebie, przypominała teraz małą rybkę. — Ej! Nie możesz tak robić — oburzyła się lekko i nawet rękę wyciągnęła w jego stronę, by szturchnąć go przy okazji, dając do zrozumienia, że było to całkowicie nie fair. Nie chciała mieć na sumieniu psiaka i jego brak przekąski. Nawet skrzywiła się lekko, chcąc okazać mu swoje niezadowolenie. — Nie wiem, może grożę — dodała z pełnym przekonaniem i zadarła nawet nieznacznie głowę do góry, by dodać sobie odpowiednią ilość powagi. Gdyby stała w miejscu to rękami złapałaby się za boki, by wyglądać niczym poważna i pewna swego kobieta. A nie jak śmieszny krasnal, który niespecjalnie mgł zrobić na kimkolwiek wrażenie.
— Mogę — przyznała. Nie wiedziała wprawdzie czym dokładnie to wyzwanie miało być i co takiego miałby jej udowodnić, ale skoro podobne słowa padły to Neva chętnie się o nie zaczepiła. Życie jednak było aktualnie dość dziwne, a ona nadal nie odnalazła się do końca w Monterey, więc z chęcią odkurzyłaby stare znajomości. Z nim także. — Jestem okropnym kierowcą — potwierdziła bez cienia wstydu. Może nawet lekka duma za tym szła, chociaż niekoniecznie było się czym chwalić. Przywykła już do częstych wizyt w warsztatach. Świadomość, ze w jednym z nich mogła natknąć się na swojego byłego chłopaka była cenną informacją z pewnością. Zerknęła zaraz potem na psa, którego trzymał w ręku. Gdyby nie początkowy incydent z pewnością wyciągnęłaby rękę, by go pogłaskać. A tak? Odrobinę bała się, że straci palce.
— To od kiedy jesteś ojcem? — zapytała. Psim ojcem, rzecz jasna. Nie posądzała go wcale o to, że prawdziwego potomka też udało mu się dorobić. Dlatego zaraz po tym, jak tylko pytanie w powietrzu zawisło Nevada zerknęła na mężczyznę i posłała mu lekki, bardzo niewinny uśmiech. Gdyby do głowy jej przyszło, ze Cali faktycznie się dzieciaków dorobił, to może nieco lepiej formułowałaby ewentualne pytania jednak.

cali hartley
ania#6797
wydra za napisanie karty ash - the loveable one bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen skittles - the rainbow freak friendly chats no hope, no love, no glory pet me unusual companion bingewatch all night moonshined pimp my house wine&dine majowe zadanie - festiwal kwiatów fairytale reveal - my name, stitch fairytale reveal - nagroda specjalna hide and seek - fruit

ODPOWIEDZ