It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

pan detektyw, w san jose
Shane Reeley
Awatar użytkownika
about me
palący papierosy, zgorzkniały i chamski pan detektyw o urodzie Włocha z magazynu modowego, cierpiący na alergie na koty, ale nie na kobiece uda
189 cm
34 lata
Cytuj

Post shane reeley ()

millie atlier

Nie chciał bardzo podpaść, ale to jak się prowadził i jak czasami olewał procedury, spowodowało że wysłano go do akcji w terenie, miał pomóc w Monterey i być krawężnikiem. Od tak, taka kara za to jak kombinował na własną rękę i zrobił zamotę w papierach też. No nic, na pewno śmieszyło go, że miał sprawdzać prędkość i łapać kierowców, ale co tam jak trzeba to trzeba, nie było sprzeciwu. Chciał dalej być policjantem, musiał wszystko obskoczyć, od papierów po ulice i grubsze akcje. Śmieszyło go, że musiał ubrać bluzę z napisem Police i tą kamizelkę odblaskową. Szczerze nigdy nie czuł się komfortowo w stroju policjanta, o wiele lepiej wychodziło mu chodzenie w skórze i zachowywanie się jak tajniak. Ale za swoje grzeszki musiał pocierpieć, nawet jeśli myślał że wygląda jak bałwan i inne takie. Co prawda ze względu na swoją posturę zwracał uwagę szczególnie jeśli chodzi o panię, które go mijały gdy stał na poboczu i robił kontrolę, czasami nawet bez powodu. A czasami dostawał info od kolegi z drugiego krańca drogi, gdy coś nie pasowało. Niby mieli gdzieś wcześniej ustawiony fotoradar czy coś, no ale łapali dopiero kawałek dalej przed pasami i dojazdem do skrzyżowania. Trochę źle miejsce mu wybrali, bo wolał teren gdzie zdecydowanie więcej jest do działania to raz, a dwa skoro mieli radiowóz i biło wręcz to, że stoją i kontrolują to mało kto dał się chwytać na to. No chyba, że serio ktoś się nie rozglądał i dopiero w ostatniej chwili ich zauważał. Mniejsza jednak o to, w końcu jakaś mysz, musiała się złapać w pułapkę kota, no i sam Shane miał okazje się wykazać. Machnął tym lizakiem z takimi grymasem na twarzy, ale gdy auto podjechało bliżej i za kółkiem okazała się być drobna blondyna, trochę lepszy humor mu się objawił na twarzy.
- Dzień dobry. Shane Reeley. Policja. Wie pani co jest powodem zatrzymania? - zaczął na wstępie, zgrywając oczywiście złego i poważnego glinę. Obejrzał jej autko w sumie, przelatując wzrokiem aż do samej kobiety, bo coś mu nie pasowała do takiej fury. Wyglądała po prostu na gówniarę, nie oszukujmy się. Mogła więc śmiało nawet rodzicom ukraść pojazd i udać się na przejażdżkę do koleżanki albo na zakupy, a przy tym słabo się chyba znała na przepisach skoro w terenie zabudowany depła tego buta nieźle. - Prędkość proszę pani. Za szybko pani jeździ, ciężka noga... hmm? Poproszę dokument tożsamości lub prawo jazdy, do tego dokumenty samochodu. - no kurcze, musiał iść za przykładem i pompować statystyki, toteż tak łatwo nie mógł odpuścić i musiał przejść do procedur jakie im wryto. W sensie sam Shane miał trochę w to wywalone, bo nie był od drogowych spraw, po za tym już prawie zapomniał tego co się nauczył w szkółce, od tak, taki szczegół.
Pw bejb
wydra za napisanie karty

rejestratorka, monterey community hospital
Millie Atlier
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
159 cm
19 lat
Cytuj

Post millie atlier ()

2.

Kolejny dzień w Monterey, tak bardzo podobny do każdego poprzedniego. Od kiedy Millie zaczęła pracę, ciężko było jej się ze wszystkim pozbierać i cały czas, brakowało jej czasu tylko dla siebie. Zwłaszcza teraz, gdy pogoda była coraz ładniejsza i zamiast siedzieć w szpitalnej rejestracji, o wiele bardziej blondynka wolałaby być na jakiejś plaży i pozwalać, aby promienie słoneczne padały wprost na jej zgrabne i młode ciało.
Na szczęście, wzięła sobie kilka dni wolnego i zamiast udać się do szpitala z samego rana, w końcu mogła się wyspać, poleniuchować dłużej w łóżku, a później zaplanować cały swój dzień. Nic dziwnego, że jej pierwszą myślą, były zakupy, na których nie była już dłuższy czas... jednak to, musiała przełożyć na kolejny dzień. Na dzisiaj, miała już zaplanowane kilka rzeczy. Spakowała do dużej torby rzeczy na plażę, a jeszcze wcześniej udała się wprost do kosmetyczki, do której umówiona była już od kilku tygodni. Była sama, nadal w obcym mieście, ale to nie zmieniało faktu, że musiała dbać o siebie, chwilami nawet aż za bardzo. W myślach dziękowała sobie za pożyczenie samochodu i karty kredytowej, dzięki czemu, nie musiała martwić się o stały dopływ gotówki. Wiedziała, że kiedyś to się skończy i prędzej, czy później karta odmówi jej posłuszeństwa, gdy wyczerpie jej cały limit. Na ten moment, cieszyła się obecną sytuacją.
Po wizycie u kosmetyczki, jej jedyny plan to plaża! W radiu grała jeden z popowych hitów, które podśpiewywała sobie Millie, nie zważając na żadne znaki drogowe, szczególnie że droga była pusta. Kto normalny zwalniałby na prostej ulicy? Nieważne, że był to teren zabudowany, zawsze miała troszkę pod górę z przepisami drogowymi i myślami, leżała już na gorącym piasku. Jednak nie wszystko, mogło być takie piękne i w jednym momencie, zobaczyła policjanta, który gestem, kazał jej zjechać na pobocze. Głośniej westchnęła i nasunęła okulary przeciwsłoneczne na włosy. Zatrzymała samochód, przyciszyła muzykę w radiu i odsłoniła okno.
- Brak, innych samochodów na drodze, a Pan musiał kogoś w końcu zatrzymać? - odezwała się swoim delikatnym głosem i posłała w stronę policjanta uroczy uśmiech. Może uda jej się go zaciągnąć w rozmowę, dzięki czemu, ominie jakiegokolwiek mandatu, jeszcze tego by jej brakowało.
- Proooszę Pana! Jest taka ładna pogoda, pusta droga, przecież uważałam na wszystkich przejściach i nawet nie było, żadnych pieszych. Jestem pewna, że Pan również wolałby teraz odpoczywać niż stać na tym słońcu i zatrzymywać niczego winne kobiety - odgarnęła kosmyk blond włosów za ucho, cały czas przyglądając się policjantowi, zanim troszkę leniwie wyciągnęła z torebki swój portfel z logiem znanej, dość drogiej firmy. Zaczęła przeglądać wszystkie karty, zanim wyciągnęła prawo jazdy i z zaskoczeniem na twarzy, ponownie uniosła spojrzenie. - Ojeejku, mam samo prawo jazdy, musiałam zostawić dokumenty w domu. Przymknie Pan na to oko? Jak tak ładnie poproszę i się uśmiechnę? - po tych słowach, faktycznie uroczo się uśmiechnęła, nawet troszkę uwodzicielsko, wyciągając mały plastik ze zdjęciem w jego stronę. Dokumentów nie miała ani w samochodzie, ani w domu. Niestety, o tym nie pomyślała, gdy brała ten samochód.

shane reeley
nie chcesz wiedzieć
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru

pan detektyw, w san jose
Shane Reeley
Awatar użytkownika
about me
palący papierosy, zgorzkniały i chamski pan detektyw o urodzie Włocha z magazynu modowego, cierpiący na alergie na koty, ale nie na kobiece uda
189 cm
34 lata
Cytuj

Post shane reeley ()

millie atlier

Mniejszy czy większy ruch, a także to jak to wyglądało w Monterey w porównaniu do San Jose, pewnie nijak się miało ale co tam. Shane musiał swoje odrobić za te zawroty w głowie i czasami brak logicznego myślenia. Zamiast podążać schematami podążał swoimi przeczuciami, nie raz trochę się mijając z prawem, a przecież był policjantem. Do tego jego słabe prowadzenie papierów, spowodowały że musiał jak pajac wystawać teraz z "suszarką" i łapać niedzielnych albo i nie, po prostu kierowców. Nie chciał podpaść więc liczył na dobrą porcję mandatów i nie miał zamiaru się pieprzyć z tym, aby znowu mu nie dojechali. Za bardzo ostatnio chciał, zaliczył sam stłuczkę i ogólnie, natłok taki, że szok, to wszystko powodowało, ze akurat znalazł się w tym miejscu, niestety. Miał zamiar grać twardego glinę bez pobłażania kobietą z dziećmi, czy też bez nich, staruszkom czy innym jakimś ludziom. Nie i chuj, miał się poważnie wziąć za siebie i to co robił, w końcu policja, mundur który miał na sobie o czymś mu przypomniał. Skupił się z niechęcią jednak na drodze i przypomnieniu sobie przy tym też trochę zasad co i jak. Sam musiał świecić w końcu przykładem, prawda? Pojazd który akurat zatrzymał, nijak mu pasował do młodej kobiety, która go prowadziła. Wyglądała jak bogata nastolatka, a może wcale tak nie było? Kto wie. Z gadki wydawać by się mogło, że dopiero co upolowała prawo jazdy, albo ogólnie naginała często prawo, skoro myślała już na starcie, że jej się upiecze. - Niestety nie. Prędkość proszę pani. Prędkość. Taki jest powód zatrzymania. - wolał ją uświadomić, aby czasem nie wymyślała potem pozwów, że nie znała powodu zatrzymania czy inne takie. Już on znał takich ludzi, co zgrywali prawników albo wszechwiedzących. No ale po to jest Reeley aby gasić takich ludzi jak peta, czasami. Chociaż sam starał się studiować prawo zawsze, aby wiedzieć co mówi no i tego też trochę rola policjanta wymagała. Mniejsza o to, to on tu od początku miał być szefem, profesjonalnie załatwić sprawę i zebrać za to pochwały, proste i logiczne. To co nagrabił musiał teraz odkupić, grzecznie machając tym lizakiem co go miał w drugiej dłoni. Jeszcze czapeczka i u boku pałeczka.
- Oj proszę nic nie sugerować. Taka praca jak inna, obowiązki to obowiązki. Zasady to zasady. Jak się je lamie, są konsekwencje, więc proszę tutaj nic nie mówić, bo pomyślę ze chce Pani przekupić policjanta, na to też jest paragraf, przypomnę. - jasne, że jej pogroził nawet palcem, bo trochę sie wpieprzała do jego roboty, a przecież on wiedział co i jak ma robić to raz, a dwa nie zamierzał jej pobłażać bo coś tam, takie wymówki to do przedszkola albo pani nauczycielce. A on, jak to to miał w zwyczaju, postawił na taki surowy wyraz twarzy, służbisty na dzielni.
- No nie wiem, nie wiem. Muszę wystawić mandat nie tylko za prędkość, ale i za brak papierów. W takim razie sprawdzimy sobie numery rejestracyjne. Dla pewności. - przejął pewnie od niej prawo jazdy, które obejrzał na szybko z przodu i z tyłu. Na karteczce sobie odnotował jej dane ładnie, aby nie myślała że tak łatwo pójdzie, albo ze jak jej odda to będzie mogła spieprzać gdzie pieprz rośnie. W takim obuwiu i stroju, pewnie i tak by nie uciekła za daleko, ale kto ją tam wie, skoro od początku robiła zamotę. Czyli ostatecznie miała coś za uszami, więc tym bardziej zwróciła na siebie jego uwagę, a teoretycznie powinna pomyśleć, zanim coś robi. - Ładne auto. Pani? - zagaił, obchodząc je dookoła, może nawet i zajrzał do środka, w poszukiwaniu czegoś? Kto go tam wie, odkąd sam stracił swoje to miał jakiś taki pociąg do aut, że musiał sprawdzać wszystko chociażby dla przykładu, nawet jeśli nie było podobne to tego jego. Stanął ostatecznie przy tablicy wspomnianej i spisał sobie numer z niej, a przy okazji też i model auta, co by wiedzieć co mają chłopaki wrzucić na bęben, profilaktycznie. Skoro by była czysta to by się nie martwiła, a wyraźnie troszkę jej nosek pobladł, a to ciekawe czemu.
- Podam dane kolegą, sprawdzą co i jak. Jak będzie w porządku, dostanie pani tylko mandat, najniższy ale jednak.- powiedział zgodnie z prawdą, ale nadal nic sobie nie robił z jej uśmiechu czy jakiś dziwnych gestów. Chciała mu się przypodobać? Zaoferować jakieś cielesne zagrywki, aby tylko ją puścił? No kurcze, Shane miał się już dawno temu ogarnąć i nie dawać na kobiecy urok, ale kto wie..
Pw bejb
wydra za napisanie karty

ODPOWIEDZ