It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

tapicer, stocznia
Reed Maxfield
Awatar użytkownika
about me
Seasons change and our love went cold
Feed the flame 'cause we can't let it go
Run away, but we're running in circles
Run away, run away
195 cm
32 lata
Cytuj

Post Reed Maxfield ()

6.

Kiedy wydawało mu się, że wszystko zaczynało się układać, jego życie, kolejny raz, wywróciło się do góry nogami; spotkał kogoś z przeszłości. Wydarzyło się to, czego pragnął od dawna i choć na razie nie odezwał się do dziewczyny, która znała jego stare oblicze, to wciąż wracał myślami do sytuacji, która miała miejsce kilka dni temu. Może już niedługo miał się przekonać kim był i odpowiedzieć na to najważniejsze pytanie, które zadawał sobie od ponad roku? Widział zdjęcia, świadczące o tym, że był szczęśliwy. Prawdopodobnie nie był żadnym zboczeńcem i mordercą, a facetem, żyjącym w udanym związku.
Może zachował się głupio, bo wciąż milczał, ale potrzebował czasu. Mimo wszystko w pewnym sensie zdążył się przyzwyczaić do swojego nowego życia i stracić nadzieje, że odzyska to stare. Sytuacja była dla niego szokiem i nic dziwnego, że dzisiejszego dnia znów skupił się bardziej na swoich rozterkach i nie myśląc o tym, co robi, sięgnął po pierwsze lepsze wykończenie do mebli. Nie zwrócił uwagi na to, że leżała na nim kartka głosząca, że jeszcze nie należało go ruszać, bo projekt nie został finalnie klepnięty. Niczego nieświadomy Maxfield wziął się do pracy i zorientował się, że to nie tak miało być, dopiero w momencie, w którym zabrakło mu kawałka. – Kurwa. – warknął. Przez moment zastanawiał się co robić – szybko uświadomił sobie, że właśnie zmarnował ponad połowę dnia pracy. Dochodziła 14 i większość pracowników stoczni szła właśnie na stołówkę, a on, jak ostatni pajac stał w miejscu i zastanawił się co teraz.
Nagle go olśniło – znał osobę, która mogła mu pomóc. I choć na początku ich współpraca nie była udana, tak teraz dogadywali się całkiem nieźle. Akurat przed Yalą nie było mu wstyd, że znów coś popsuł. Uważał, że chyba zdążyła się do tego przyzwyczaić.
Wyszedł z hali i skierował się w stronę części socjalnej. Szybko namierzył kobietę siedzącą przy jednym ze stolików i bez wahania ruszył w jej stronę. – Cholera, Yala. – mruknął, gdy znalazł się odpowiednio blisko niej. Od razu przeszedł do meritum, kwestia powitania wydała mu się być zbędna. Jego przerwa nie trwała zbyt długo i jeśli okaże się, że będzie musiał wszystko robić od nowa, to nie powinien tracić czasu. – Mamy problem. – dodał, opadając na stojące obok niej krzesło. Westchnął głęboko i żeby zająć czymś ręce, wziął ulotkę leżącą na stole. – Znaczy ja mam problem, a ty mi możesz w tym pomóc. – skorygował i posłał jej nieśmiały uśmiech. – Jak myślisz, na razie czysto teoretycznie. Jakbym pomylił wykończenie mebli to… – tutaj na chwilę urwał, starając się wyczytać z jej twarzy jakiekolwiek emocje – raczej spoko, czy właśnie powinien się pakować i szukać nowej pracy?

jalena nevrakis
viviet#0655
wydra za napisanie karty nagroda - who am I? nagroda - pojemne serce dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator leo - the storyteller paige - the typewriter better use spf DEADline heart to heart i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama wine&dine the queen's gambit pimp my house new experiences kitchen-bound ikea is my second home around the world (2x) pet me let's talk about boats, baby adopt don't shop creatures of the night it's leviOsa not levioSA justice league somebody that i used to know scream and shout let's get it on i brought vodka! friendly chats don't go breaking my heart celebrate good times blow out the candles sandcastles in the sand one of you will betray me tonight marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania majowe zadanie - wilk fairytale reveal - adventure is out there! fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - carrie horror reveal - nagroda specjalna

projektankta łodzi, Moss Landing Boat Works
jalena nevrakis
Awatar użytkownika
about me
dowiedziała się, że Lupin ma problemy z alkoholem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Na szczęście ma nowe siostry, w których może znaleźć oparcie.
167 cm
32 lata
Cytuj

Post jalena nevrakis ()

Do stoczni nie przychodziła codziennie. Kiedy nie musiała nadzorować budowy żadnej ze swoich łodzi, wolała pracować z domu albo z jednego z lokali nad wodą. Tam lepiej jej się rysowało szkice lub projekty, które później przenosiła do odpowiedniego programu. Robienie tego od razu na laptopie odzierało dla niej duszę z tego całego procesu. Aczkolwiek, atmosfera stoczni działała na nią kojąco. W końcu spędziła tu większą część swojego dzieciństwa. Odkąd pamięta pomagała swojemu ojcu, który był mechanikiem. Na początku jedynie podawała mu narzędzia, przynosiła kawę i robiła porządki na jego stanowisku. Zasypiała na tapicerowanych kanapach, wsłuchana w dobiegające ze wszystkich stron odgłosy tworzenia oraz naprawy łodzi, a w odrabianiu lekcji pomagali jej inni pracownicy. Potem zaczęła razem z ojcem grzebać w silnikach i innych mechanizmach, co skończyło się tym, że nie wyobrażała sobie pójść na inne studia niż jakieś związane z mechaniką. Zakochała się w mężczyźnie, który podzielał jej zamiłowanie i był już wykształcony w tym kierunku, więc można powiedzieć, że całe jej życie kręciło się wokół łodzi. Potem się z nim rozstała i rozpoczęła pracę, która z budową łódek nie miała nic wspólnego, ale kilka lat temu wróciła do swoich korzeni.
Dzisiejszy dzień wymagał jej obecności, więc zjawiła się porządnie z rana. Po pierwszym spotkaniu z klientem poszła testować mechanizm opuszczania i podnoszenia płetwy balastowej, który kupiła i zainstalowała na specjalne życzenie kupca, choć sama odradzała mu ten model. Okazało się, że miała rację i nie działało to wcale lepiej, ale było bardziej widowiskowe… Czego się nie robi dla mężczyzn i ich ego? Poirytowało ją to, bo poza tym jednym detalem, jacht zapowiadał się na jedną z najlepszych łodzi, jaka miała wyjść spod jej ołówka. Dlatego była nie w sosie, kiedy usiadła przy stole w kantynie i zaczęła jeść sałatkę, którą ze sobą przyniosła. Jej humor poprawił się na widok zmierzającego go ku niej Reeda. Może i początek ich znajomości nie zapisał się złotymi zgłoskami w jej pamięci, ale te czasy już minęły. Mina jej jednak zrzedła, kiedy zauważyła, że tapicer nie odwzajemnił jej uśmiechu. Zaczęła się martwić, jak to miała w zwyczaju i musiała się skarcić w myślach, że nie ma przecież jeszcze ku temu wyraźnych powodów. Po jego pierwszych słowach już je miała. Wbiła widelec w sałatę i spojrzała na niego z uniesioną wyczekująco brwią.
Co się stało? – zapytała z troską, kiedy usiadł jakiś taki zdenerwowany obok niej. Uczucie to oczywiście jej się udzieliło, ale próbowała nie panikować dopóki nie okaże się o co takiego chodzi. Jego uśmiech trochę ją rozluźnił, bo jednak nie zapowiadało się na taki dramat jak już sobie w głowie układała. – To zależy… – powiedziała po wysłuchaniu jego problemu. – Czy to był jeden z moich projektów? – zapytała niby poważnie, ale ton miała żartobliwy. Zmarszczyła czoło, podchodząc już całkiem na serio do przedstawionego problemu i oparła brodę na splecionych dłoniach. Przez chwilę kontemplowała coś, a potem znów skupiła się na mężczyźnie. – Sprawdziłeś jak bardzo tapicerka, którą położyłeś odbiega od projektu? – dopytała, bo to było ważne. Nawet bardzo, jeśli plan, który na szybko uformowała miał się powieść. – Jeśli nie to może zdołamy ugadać się z klientem i najwyżej Barty obniży cenę jego łodzi o kilka procent – podzieliła się z nim rozwiązaniem, które pierwsze przyszło jej do głowy. Rozejrzała się po pomieszczeniu, w poszukiwaniu ich szefa, żeby móc to załatwić od razu gdyby się dało, ale nie było go w kantynie. Więc wróciła wzrokiem z powrotem do Maxfielda. – Spokojnie, to nie pierwszy raz jak się takie rzeczy dzieją – dodała i uśmiechnęła się pokrzepiająco. – Z resztą, sam o tym wiesz – uzupełniła, wspominając początki jego pracy w stoczni.

Reed Maxfield
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak better use spf pet me i forgot that you existed heart to heart a hard day's night wine&dine tea is love, tea is life blood, sweat and tears somebody that i used to know let's talk about boats, baby i'll be there for you i gotta go my own way friendly chats after all this time? always whale watchers otter love what's in your basket? world water day - the explorer-sk world water day - the finder-sk world water day - the detective-sk

tapicer, stocznia
Reed Maxfield
Awatar użytkownika
about me
Seasons change and our love went cold
Feed the flame 'cause we can't let it go
Run away, but we're running in circles
Run away, run away
195 cm
32 lata
Cytuj

Post Reed Maxfield ()

Dość szybko podjął decyzję o tym, że praca w stoczni była czymś, co chce robić w swoim nowym życiu. Wydawało mu się to być ciekawym doświadczeniem i chciał spróbować swoich sił jako tapicer. Z wiadomych powodów nie mógł wybrać zawodu takiego jak nauczyciel, policjant czy pracownik korporacji. Nie miał żadnego doświadczenia i wiedzy – mimo swojego wieku startował z czystą kartą, tak jakby dopiero co wyrwał się spod czujnego oka rodziców i podejmował się pierwszej, poważnej pracy.
– Wybacz, że ci przeszkadzam. – rzucił przepraszającym tonem, ale naprawdę nie wiedział, do kogo się powinien zwrócić. Ufał Yali jak nikomu innemu – teraz już wiedział, że nigdy nie chciała źle i była właściwą osobą, która nie raz pomagała mu w rozwiązaniu problemów.
– Twój projekt? W czysto teoretycznej sytuacji? – wywrócił oczami. Wiedział, że domyślenie się prawdy nie zajmie Yali zbyt wiele czasu i w jego założeniach odnośnie tej rozmowy wszystko przebiegło w dość podobny sposób – dziewczyna równie szybko połapała się, że czysto teoretyczna sytuacja to coś na równi z „kolega prosi o link”. – Tak serio, to nie wiem czyj to był projekt. Strzelam, że twój, ale chyba mi go nie pokazywałaś. – wyjaśnił. Nie był pewien swoich ostatnich słów, bo wciąż jego pamięć była ulotna i nawet gdy starał się o czymś pamiętać, to bardzo często kończyło się to niepowodzeniem. Najlepiej byłoby, gdydy Jalena sama zerknęła na tapicerkę i swoim profesjonalnym okiem oceniła, czy to jej projekt.
– Nie sprawdziłem. – przyznał szczerze, bo widział, że Yala myśli intensywnie nad rozwiązaniem sytuacji. Próbował sięgnąć pamięcią do tapicerki, którą wybrał. Prawdopodobnie ta, którą położył nie różniła się znacznie od właściwej, bo mimo rozproszenia, coś takiego wzbudziłoby w nim jakieś podejrzenia. – Musisz mi wybaczyć, bo nie znam czternastu określeń koloru czerwonego, ale nie, raczej nie różnią się istotnie. – rzucił po dłuższej chwili zastanowienia. Dla odreagowania i uspokojenia myśli zaczął składać ulotkę, którą trzymał w rękach. Po chwili kartka papieru zmniejszyła się do mikroskopijnych rozmiarów, dlatego położył ją z powrotem na stole. – Jak masz czas, sama możesz rzucić na to okiem. Tobie ufam bardziej niż sobie. – dodał i posłał jej uśmiech. Jej żartobliwy ton i podejście do problemu sprawiły, że Maxfield się nieznacznie uspokoił.
Niestety przez kolejne słowa poczuł się trochę gorzej. Nie chciał, by stocznia traciła pieniądze akurat przez jego błędy - czuł się z tym cholernie głupio. Kiedy po pierwszych kilku tygodniach zaczęło mu wychodzić, odetchnął z ulgą, jednak dzisiejszego dnia powrócił do punktu wyjścia i znów, tak jak na początku swojej pracy w stoczni, zaczynał psuć rzeczy. – Niby tak, ale wiesz, jak jest. Mam do tego wybitne zdolności. – rzucił i rozłożył ręce. Czasami dziwił się, że wciąż tutaj pracował – miał nadzieję, że to zasługa tego, co robił, a nie współczucia i litości, które przejawiał Barty. Pracownicy stoczni, z którymi Reed miał jakikolwiek kontakt znali sytuację i wiedzieli, że brunet miał wypadek, przez który cierpiał na urazowe uszkodzenie mózgu. – Chociaż dzięki temu, przynajmniej wiem, że na pewno nie byłem tapicerem. – powiedział, a jego głos przybrał bardziej żartobliwy ton. Dziewczyna z przeszłości jeszcze nie zdążyła mu powiedzieć kim był kiedyś. Może faktycznie powinien rozważyć spotkanie i wyjaśnić tę kwestię? Dzięki temu na pewno uniknąłby przyszłego narażania stoczni na większe straty.

jalena nevrakis
viviet#0655
wydra za napisanie karty nagroda - who am I? nagroda - pojemne serce dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator leo - the storyteller paige - the typewriter better use spf DEADline heart to heart i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama wine&dine the queen's gambit pimp my house new experiences kitchen-bound ikea is my second home around the world (2x) pet me let's talk about boats, baby adopt don't shop creatures of the night it's leviOsa not levioSA justice league somebody that i used to know scream and shout let's get it on i brought vodka! friendly chats don't go breaking my heart celebrate good times blow out the candles sandcastles in the sand one of you will betray me tonight marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania majowe zadanie - wilk fairytale reveal - adventure is out there! fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - carrie horror reveal - nagroda specjalna

projektankta łodzi, Moss Landing Boat Works
jalena nevrakis
Awatar użytkownika
about me
dowiedziała się, że Lupin ma problemy z alkoholem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Na szczęście ma nowe siostry, w których może znaleźć oparcie.
167 cm
32 lata
Cytuj

Post jalena nevrakis ()

Sałatka mi nie wystygnie, więc na spokojnie – powiedziała mu, wzruszając przy tym ramionami. Może i jej przeszkadzał, ale jej to wcale nie przeszkadzało. Współczuła mu mocno po tym wszystkim, co przeszedł i podziwiała, że udało mu się pozbierać swoje nowe życie w całość. Jasne, po drodze popełnił kilka mniejszych i większych błędów (wiedziała tylko o tych z pracy oczywiście), ale błędy rzecz ludzka. Nie mogła go zostawić w potrzebie. Zdążyła go też polubić, mimo niezbyt przychylnych początków ich znajomości. Uśmiechnęła się lekko na to powtórzenie „czysto teoretycznej sytuacji” i kiwnęła głową. To chyba nigdy nie była czysto teoretyczna sytuacja ani link dla kolegi.
To tak naprawdę drugorzędna sprawa, i tak to jakoś załatwimy – odparła pokrzepiająco, bo widziała, że Reed nie jest skory do ciągnięcia tego żartu. Nie robiło to żadnej różnicy, nie miała się zamiaru obrażać, jeśli okaże się, że projekt, który skopcił był jej autorstwa. Nie była jakąś nad wyraz dumną osobą ani też nie taką, która nie dopuszczała żadnych odchyleń od stanu pierwotnego.
To pół biedy, może klient też nie zna wszystkich – dopowiedziała sobie, a raczej wyraziła takie życzenie. Może uda się to załatwić wszystko w taki sposób by każda ze stron była zadowolona, ale Yala pod tym względem nie była szczególną marzycielką, która wierzyła w szczęśliwe zakończenia. Pod wieloma innymi owszem, ale w kwestii zawodowej i swojego życia uczuciowego, stawiała na realizm. – Ale Ciebie będę musiała nauczyć wszystkich. Nie teraz, ale zapamiętaj, że ten dzień Cię czeka – ostrzegła go po przyjacielsku. Była pewna, że on również wolałby takich błędów kolejny raz nie popełnić. Widziała jego zdenerwowanie od samego początku, teraz jeszcze bardziej, przez poskładaną ulotkę. – Dobrze, zaraz tam pójdziemy, ale daj mi jeszcze sekundę – poprosiła, próbując wymyślić jak to wszystko rozwiązać.
Gdybym była mniej taktowna to bym powiedziała, że przynajmniej w czymś jesteś wybitny… – zażartowała słabo, próbując go jakoś pocieszyć. Poczucie humoru nie było cechą, która rozwinęła się u niej jakoś szczególnie, więc średnio wychodziło jej stosowanie tego, żeby kogoś pocieszyć. Ale i tak spróbowała. – To już jakaś wiedza – zgodziła się z nim i uśmiechnęła lekko. Posprzątała swój posiłek i schowała z powrotem do torebki. Wstała i spojrzała na Reeda. – Chodźmy, zobaczymy jak wygląda sytuacja i czy da się coś odratować bez strat dla stoczni – rzuciła, a następnie ruszyła do wyjścia z kantyny, skąd skierowała się prosto na stanowisko pracy Maxfielda. Miała swoiste deja vu, bo nie była to pierwsza taka sytuacja. Jednak uważała, że praca mężczyzny diametralnie się poprawiła na przestrzeni roku. Pomyłki zdarzały się każdemu.

Reed Maxfield
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak better use spf pet me i forgot that you existed heart to heart a hard day's night wine&dine tea is love, tea is life blood, sweat and tears somebody that i used to know let's talk about boats, baby i'll be there for you i gotta go my own way friendly chats after all this time? always whale watchers otter love what's in your basket? world water day - the explorer-sk world water day - the finder-sk world water day - the detective-sk

tapicer, stocznia
Reed Maxfield
Awatar użytkownika
about me
Seasons change and our love went cold
Feed the flame 'cause we can't let it go
Run away, but we're running in circles
Run away, run away
195 cm
32 lata
Cytuj

Post Reed Maxfield ()

W podziękowaniu za okazane wsparcie, uśmiechnął się lekko. – Nie wiesz na kiedy jest zaplanowany odbiór? – zapytał, bo w razie czego, gdyby okazało się, że było jeszcze trochę czasu, Reed mógł podjąć próbę naprawy sytuacji. Znacznie gorzej, jeśli gonił ich termin i łódź powinna być gotowa lada dzień. – Wszystkich? – skrzywił się teatralnie. Po chwili jednak na jego twarzy zaczął malować się szeroki uśmiech. – Yala, ty jesteś świadoma, że to zdecydowanie nie będzie jeden dzień, a raczej cała wieczność? – dodał, kręcąc głową. Nie był gotowy na naukę tych wszystkich odcieni kolorów. Do tej pory uważał, że wystarczały mu podstawowe określenia barw. Od roku (albo od trzydziestu kilku lat, tego nie wiedział) żył bez świadomości jak wygląda chociażby karmazynowy i wydawało mu się, że wciąż sobie poradzi bez tej wiedzy. W razie czego istniały Google, prawda?
Pokiwał głową i jeszcze raz sięgnął po ulotkę. Nie musiała się spieszyć, już teraz był jej cholernie wdzięczny za to, że próbowała mu pomóc, choć to nie należało do jej obowiązków. – Nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć. – zaczął niepewnie i zmarszczył czoło w poszukiwaniu właściwej metody. – Nie przychodzi mi do głowy nic konkretnego, więc możemy założyć, że jestem ci winny przysługę. – wolał uprzedzić jej ewentualne słowa, że nie musiał się odwdzięczać i tak dalej. Maxfield uważał, że gdyby nie jej pomoc, byłby w dupie, więc nie widział innej opcji - w przyszłości chciał zrobić coś dla Jaleny. – Tylko nie każ mi gotować. – zażartował, bo przyrządzanie potraw też nie było jego mocną stroną. Nie chciał jej otruć, to byłoby strasznie słabe.
Zaśmiał się z jej słów i gdyby nie broda, która nosił, na jego twarzy uwydatniłyby się charakterystyczne dołeczki. – To byłoby zdecydowanie mało taktowne. – rzucił wesoło, przyznając jej rację. Jednak nie miał jej tego za złe, a żart, choć według Jaleny słaby, poprawił mu humor.
Gdy wstała, również Maxfield podniósł się ze swojego krzesła. W rękach trzymał ulotkę, jednak nie nadawała się już do niczego innego niż do śmierci, dlatego wychodząc z kantyny, brunet wyrzucił ją do kosza. Przeszli na halę, gdzie Reed szybko pokazał co i jak. – No właśnie tak to wygląda. – rzucił, wskazując na brakujący kawałek tapicerki. – A tutaj… – urwał i przeszedł po właściwe obicie. – Tu jest oryginał. – wytłumaczył, kładąc go przed Yallą. W tym momencie zamilkł, pozwalając jej zapoznać się z problemem w ciszy.

jalena nevrakis
viviet#0655
wydra za napisanie karty nagroda - who am I? nagroda - pojemne serce dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator leo - the storyteller paige - the typewriter better use spf DEADline heart to heart i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama wine&dine the queen's gambit pimp my house new experiences kitchen-bound ikea is my second home around the world (2x) pet me let's talk about boats, baby adopt don't shop creatures of the night it's leviOsa not levioSA justice league somebody that i used to know scream and shout let's get it on i brought vodka! friendly chats don't go breaking my heart celebrate good times blow out the candles sandcastles in the sand one of you will betray me tonight marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania majowe zadanie - wilk fairytale reveal - adventure is out there! fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - carrie horror reveal - nagroda specjalna

projektankta łodzi, Moss Landing Boat Works
jalena nevrakis
Awatar użytkownika
about me
dowiedziała się, że Lupin ma problemy z alkoholem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Na szczęście ma nowe siostry, w których może znaleźć oparcie.
167 cm
32 lata
Cytuj

Post jalena nevrakis ()

Nie wiem, dopóki nie zobaczę tej łódki to chyba nawet sobie nie przypomnę która to – odpowiedziała mu i wzruszyła ramionami. Stocznia w Monterey może i nie należała do największych, ale mimo wszystko, bywały okresy, kiedy produkowali po kilka łodzi naraz. To był jeden z nich i trzy z tych łodzi były projektami Nevrakis. Wszystko miała spisane na padzie, który trzymała w swojej torebce. Bez niego by się pogubiła mocno. – Wszystkich – powtórzyła z lekkim uśmiechem na ustach. Spojrzała na niego z ukosa, kiedy się tak uśmiechnął i pokręciła rozbawiona głową. – Och, ja zdecydowanie nie mam całej wieczności, więc będziemy musieli przyspieszyć ten proces – stwierdziła zdecydowanym tonem. Cóż, może dotychczas wystarczało mu takie proste życie, ale wątpiła by chciał powtórzyć tę pomyłkę kolejny raz. A nauczenie się podstawowych (jak dla niej) nazw kolorów było pierwszym krokiem ku temu.
Dobrze, odbiorę ją sobie stosownego dnia – odparła, nie chcąc tracić czasu na bezsensowną dyskusję pod tytułem: nie ma sprawy. Skoro chciał jej się kiedyś odwdzięczyć to nie mogła mu przecież zabronić. Ale na pewno nie skorzysta z tej przysługi w żadnych niecnych celach. Zaśmiała się pod nosem na wzmiankę o gotowaniu. – Tymi słowami skutecznie mnie do tego zniechęciłeś – zapewniła go, bo skoro ją tak ostrzegał to raczej nie zwiastowało to niczego dobrego w tym zakresie. Z resztą, ona nigdy nie była jakoś mocno przywiązana do jedzenia, więc raczej nie zwróciłaby się do niego z prośbą o zrobienie jej obiadu. Uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi na jego śmiech i słowa, które potem wypowiedział. Pokiwała głową. Cieszyła się, że udało jej go rozbawić i trochę podnieść na duchu.
Kiedy podeszli do jego miejsca pracy, pozwoliła sobie na dokładne oględziny i wysłuchanie słów Maxfielda. Okazało się, że to rzeczywiście jej projekt, więc wyciągnęła swojego pada. Znalazła odpowiedni folder i przejrzała go dokładnie w poszukiwaniu informacji, które mogłyby wyratować mężczyznę z tej sytuacji. Milczała, tylko kiwając głową na boki przy wertowaniu swoich rysunków, ustaleń z klientem i innych dokumentów, które tam miała. W końcu uniosła głowę i spojrzała na Reeda.
Różnicę między tym materiałem, którego użyłeś, a oryginałem widać – zaczęła spokojnie, zerkając jeszcze na chwilę na coś na ekranie, który miała oparty o talię. Przygryzła wargę w zastanowieniu i powiodła wzrokiem ku pokrytemu tapicerką meblowi. – Jesteś w stanie w ciągu trzech dni skołować tyle materiału, żeby dokończyć pracę? – zapytała, wskazując palcem pomyloną skórę. – Jeśli tak to zdołam przekonać klienta, że to nawet lepszy wybór niż oryginał – wiedziała, że nie będzie to łatwe zadanie, wymagające od niej pewnych poświęceń, ale znała już mężczyznę, który zamawiał łódź na tyle by wierzyć w powodzenie swojej misji. – Będę musiała założyć do tego duży dekolt, ale może uda się to załatwić bez strat dla stoczni – skrzywiła się nieznacznie na myśl o tym, co ją czeka, ale zaraz wzruszyła ramionami pogodzona ze swoim losem. – Mogę zapytać czy coś się stało, że pomieszały Ci się materiały? – zapytała zmartwiona, skupiając wzrok na brunecie. Kiedyś takie pomyłki zrzuciłaby na jego brak doświadczenia (i dwie-trzy inne nieprzychylne mu cechy), ale teraz już nie popełniał takich błędów.

Reed Maxfield
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak better use spf pet me i forgot that you existed heart to heart a hard day's night wine&dine tea is love, tea is life blood, sweat and tears somebody that i used to know let's talk about boats, baby i'll be there for you i gotta go my own way friendly chats after all this time? always whale watchers otter love what's in your basket? world water day - the explorer-sk world water day - the finder-sk world water day - the detective-sk

tapicer, stocznia
Reed Maxfield
Awatar użytkownika
about me
Seasons change and our love went cold
Feed the flame 'cause we can't let it go
Run away, but we're running in circles
Run away, run away
195 cm
32 lata
Cytuj

Post Reed Maxfield ()

Pokiwał głową – racja. W ogóle nie pomyślał o tym, że coś oczywistego dla niego, może takie nie być dla Jaleny. Nie bywała na co dzień na hali i nic dziwnego, że nie wiedziała, nad jakim projektem pracował teraz Maxfield.
Nie był zadowolony z faktu, że będą musiał opanować te wszystkie odcienie, ale dotarło do niego, że chyba nie miał wyjścia. Takie sytuacje jak ta nie powinny mieć miejsca w przyszłości, więc dla dobra stoczni powinien przyłożyć się do nauki. – Żeby nie było, że nie ostrzegałem. – powiedział, a w jego głosie można było wyczuć zakłopotanie. Czasami zdarzało się, że nawet gdy się starał, jego pamięć nie chciała z nim współpracować. Maxfield wiedział, że to najpewniej pozostałość po wypadku – jego umysł nie zdążył się do końca zregenerować i czasami zapominał nawet o tych najbardziej istotnych rzeczach.
Odetchnął z ulgą i posłał jej szeroki uśmiech. Cieszył się, że nie musieli się licytować, uważał to za zbędne marnowanie czasu. – No chyba, że chcesz się zemścić na kimś, kto kradnie ci jedzenie z lodówki. Wtedy ewentualnie mogę wykorzystać swoje zdolności. – rzucił wesoło. Nie potriafił gotować i szczytem jego umiejętności kulinarnych było odgrzanie gotowego dania. Nic dziwnego, że jego dziewczyna coraz częściej podejmowała próby nauczenia Reeda przyrządzania przynajmniej tych najprostszych potraw. Ile można jeść mrożonki?
Przyglądał się uważnie Jalenie, cierpliwie czekając na to, co powie. Trochę się obawiał, że nagle okaże się, że spierdolił na amen i było gorzej niż zakładali na początku. Słysząc werdykt, skrzywił się nieznacznie.
Kurwa.
Być może powinien, ale bynajmniej nie był na to przygotowany. - Zaraz zagadam do Dereka. – powiedział, szukając wzrokiem wspomnianego pracownika stoczni. Niestety na razie nigdzie go nie dostrzegł, więc zmuszony był wstrzymać się z udzieleniem odpowiedzi. – Możemy się wstępnie umówić, że ogarnę, a w razie czego dam Ci znać? – zapytał niepewnie. Postanowił sobie, że nawet jeśli będzie musiał zostać długo po godzinach to skończy tapicerowanie mebli i naprawi swój błąd. – To chyba będzie wymagało co najmniej kilku przysług. – rzucił z przekonaniem i podrapał się po głowie.
Słysząc jej pytanie, wypuścił głośno powietrze. Nie spodziewał się, że jego roztrzepanie będzie aż tak oczywiste. - Spotkałem kogoś z przeszłości. – powiedział krótko i dopiero po chwili zorientował się, że to nie mówiło wiele. – Znaczy kogoś, kogo znałem przed wypadkiem. – doprecyzował i spojrzał niepewnie w jej stronę. Od kilku dni nie myślał o niczym innym, ale przynajmniej na razie nie zdecydował, co powinien zrobić. Wcześniej miał wrażenie, że gdy tylko zobaczy osobę z przeszłości, to od razu wszystko do niego wróci. Niestety w chwili spotkania boleśnie spadł na ziemię, bo nadal niczego nie wiedział i był jak Jon Snow. Inni musieli mu powiedzieć prawdę o nim samym.

jalena nevrakis
viviet#0655
wydra za napisanie karty nagroda - who am I? nagroda - pojemne serce dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator leo - the storyteller paige - the typewriter better use spf DEADline heart to heart i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama wine&dine the queen's gambit pimp my house new experiences kitchen-bound ikea is my second home around the world (2x) pet me let's talk about boats, baby adopt don't shop creatures of the night it's leviOsa not levioSA justice league somebody that i used to know scream and shout let's get it on i brought vodka! friendly chats don't go breaking my heart celebrate good times blow out the candles sandcastles in the sand one of you will betray me tonight marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania majowe zadanie - wilk fairytale reveal - adventure is out there! fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - carrie horror reveal - nagroda specjalna

projektankta łodzi, Moss Landing Boat Works
jalena nevrakis
Awatar użytkownika
about me
dowiedziała się, że Lupin ma problemy z alkoholem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Na szczęście ma nowe siostry, w których może znaleźć oparcie.
167 cm
32 lata
Cytuj

Post jalena nevrakis ()

Dla kobiet znajomość kolorów była czymś oczywistym. Dla projektantów tym bardziej. Dla pewnego tapicera niedługo też będzie. Nie miała w tej kwestii najmniejszych wątpliwości. Nie była ekspertką w dziedzinie neurologii, więc nie miała pojęcia, że pamięć Reeda obecnie również szwankuje, więc była przekonana, że uda jej się go wszystkiego nauczyć. Z resztą, chyba mu na tym zależało, skoro nie chciał kolejny raz popełnić podobnego błędu.
Jeśli ktoś zacznie to wiem dokąd się zgłosić – odpowiedziała mu z uśmiechem. Nie planowała takich ruchów, nie była mściwa i nie przepadała za karaniem ludzi. Wszelkie niesnaski i problemy wolała wyjaśniać rozmową, a najbardziej czekać aż same miną lub się rozwiążą. Bezpośredni konflikt zdecydowanie nie był jej mocną stroną. Gdyby ktoś jej zaczął podkradać jedzenie z lodówki to zapewne przestałaby je tam po pewnym czasie trzymać. Także takie propozycje pozostawały, na szczęście, w strefie żartów.
To dobry pomysł – skwitowała spokojnie, wciąż porównując projekt z realizacją. Szukała w głowie argumentów, których użyje podczas rozmowy z klientem, żeby go przekonać do nowego koloru. Wracała cały czas do tego, że być może będzie musiała potrącić kilka procent z ceny, jeśli inne zabiegi nie zadziałają. Potem podniosła wzrok, żeby rozejrzeć się za Derekiem, ale skoro on go nie dostrzegł to i ona nie odniosła sukcesu. – Daj mi znać jak tylko będziesz miał informacje – poprosiła go miękko. Ją ta sytuacja również zestresowała, bo to ona koniec końców odpowiadała za wyjściowy projekt. Ale wierzyła, że uda im się załatwić to bez strat dla obu stron. – Może naucz się gotować – podpowiedziała mu w formie lekkiego żartu.
Już od kilku miesięcy pracy Reeda nie można było nic zarzucić. Więc kiedy zepsuł coś pozornie tak prostego, pierwsza myśl Nevrakis powędrowała ku temu, że miało miejsce jakieś wydarzenie, które mocno wytrąciło go z równowagi. Nie przerywała mu kiedy mówił, widać było, ze coś mu leży na sercu.
Och – westchnęła po chwili. Jego sytuacja wciąż pozostawała dla niej niewyobrażalna. Stracić wszystko z dnia na dzień. Nie tylko swój dom, wszystkie rzeczy i bliskich. Samego siebie. – I dowiedziałeś się czegoś? – zapytała ostrożnie, spoglądając na niego ze smutnym uśmiechem. Zastanawiała się czy dowiedzenie się czegoś na temat własnej przeszłości go tak rozbiło, czy chodziło o coś innego.

Reed Maxfield
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak better use spf pet me i forgot that you existed heart to heart a hard day's night wine&dine tea is love, tea is life blood, sweat and tears somebody that i used to know let's talk about boats, baby i'll be there for you i gotta go my own way friendly chats after all this time? always whale watchers otter love what's in your basket? world water day - the explorer-sk world water day - the finder-sk world water day - the detective-sk

tapicer, stocznia
Reed Maxfield
Awatar użytkownika
about me
Seasons change and our love went cold
Feed the flame 'cause we can't let it go
Run away, but we're running in circles
Run away, run away
195 cm
32 lata
Cytuj

Post Reed Maxfield ()

Gdyby Reed miał świadomość, że w poprzednim życiu zajmował się grafiką, na pewno nie prowadziliby teraz tej dyskusji. Kiedyś znał całą masę odcieni i potrafił je ze sobą łączyć w sposób równie perfekcyjny, w jaki robiła to Jalena. Niestety Maxfield nie wiedział o sobie nic, a wszystkie kwestie dotyczące przeszłości uleciały lub zaszyły się głęboko w jego podświadomości. Obecnie pozostawało mu tylko zdać się na Nevrakis i liczyć na to, że jej cierpliwość nie skończy się po pierwszej, zakończonej niepowodzeniem, lekcji.
Posłał jej uśmiech – Najgorzej jakbym miał potem kogoś na sumieniu. Yala, nie możemy tego zrobić. – rzucił z uśmiechem na ustach, bo raczej nie narażałby nikogo na swoje nieumiejętności gotowania.
Był jej cholernie wdzięczny, że pomogła mu wyjść z opresji. Co prawda jeszcze nic nie było przesądzone, ale Reed uważał, że z pomocą Jaleny był w stanie zdziałać o wiele więcej, niż w pojedynkę. Sam, szczególnie, że wciąż nie mógł do końca zebrać swoich myśli, nie nadawał się do stworzenia planu, który mógł ocalić stocznię przed poniesiemy strat. – Widziałem go dzisiaj, pewnie poszedł na przerwę. – kiwnął głową i jeszcze raz rozejrzał się po hali w poszukiwaniu Dereka. W razie gdyby go dzisiaj nie znalazł, miał jego numer, więc będzie próbował się dobić do współpracownika w ten sposób.
– To chyba jeszcze trudniejsze niż nauka kolorów. – zauważył i parsknął śmiechem. Zdecydowanie musiała wybrać Inny rodzaj przysługi, którą mógł wyświadczyć jej Reed, gotowanie nie wchodziło w grę. Jego dobre samopoczucie nie trwało długo, bo po chwili wrócił myślami do sprawy, przez którą wyniknęło to całe zamieszanie. – Właściwie to… – urwał i w tym momencie żałował, że wyrzucił ulotkę. Składanie kartki papieru działało na niego uspokajająco, co było pomocne przy zbieraniu myśli. – Nadal nic nie wiem. W tym momencie to chyba najgłupsza rzecz na świecie, ale wydawało mi się, że jak spotkam kogoś, kto znał starego mnie, to od razu sobie wszystko przypomnę. – rzucił. Przez rok czasu miał wrażenie, że będzie tak jak w tych wszystkich filmach – wystarczy jedno spojrzenie i jak pod wpływem czarodziejskiej różdżki przypomni sobie wszystko. Niestety teoria minęła się z praktyką i Reed pozostał w punkcie wyjścia. – Podobno mieszkałem w Phoenix, ale nie znam zbyt wielu szczegółów, bo to nie było zbyt długie spotkanie. – wyjaśnił i wlepił spojrzenie w stojący przed nimi mebel. Powód, przez który nie znał szczegółów był zupełnie inny – to on zareagował zbyt impulsywnie i uciekł. Z perspektywy kilku dni było mu wstyd, dlatego wolał to przemilczeć.

jalena nevrakis
viviet#0655
wydra za napisanie karty nagroda - who am I? nagroda - pojemne serce dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator leo - the storyteller paige - the typewriter better use spf DEADline heart to heart i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama wine&dine the queen's gambit pimp my house new experiences kitchen-bound ikea is my second home around the world (2x) pet me let's talk about boats, baby adopt don't shop creatures of the night it's leviOsa not levioSA justice league somebody that i used to know scream and shout let's get it on i brought vodka! friendly chats don't go breaking my heart celebrate good times blow out the candles sandcastles in the sand one of you will betray me tonight marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania majowe zadanie - wilk fairytale reveal - adventure is out there! fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - carrie horror reveal - nagroda specjalna

projektankta łodzi, Moss Landing Boat Works
jalena nevrakis
Awatar użytkownika
about me
dowiedziała się, że Lupin ma problemy z alkoholem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Na szczęście ma nowe siostry, w których może znaleźć oparcie.
167 cm
32 lata
Cytuj

Post jalena nevrakis ()

Cierpliwość była cechą, której miała aż w nadmiarze. Czasami znosiła aż za dużo ze strony innych ludzi, więc Reed nie musiał się martwić, że jej pokłady się skończą nim nauczy się wszystkich odcieni. A być może okaże się, że przyjdzie mu to łatwiej niż myślał.
No trudno – westchnęła, niby rozczarowana, ale zaraz się lekko uśmiechnęła. Nie miała w planach nikogo otruć. Absolutnie. Rzadko kiedy czuła wobec kogoś tak silne negatywne emocje, żeby chcieć go karać.
Co dwie głowy to nie jedna, a do tego Jalena znajdowała się na wyższej pozycji niż Reed, była tu dłużej i miała za sobą już kilkanaście większych oraz mniejszych kryzysów konstruktorskich. Jakieś wyjście z sytuacji zawsze dało się znaleźć, zazwyczaj nawet kilka, jeśli wystarczająco długo się myślało i miało kogoś by weryfikować swoje pomysły. Pokiwała głową w odpowiedzi. Wierzyła, że Maxfield poradzi sobie z odnalezieniem Dereka, a potem się z nim dogada, żeby udało się odpowiednio szybko załatwić całą sprawę.
Jak już nauczysz się obu to będziesz mi mógł powiedzieć, które było trudniejsze – podsunęła mu żartobliwie. Tak naprawdę to nie chciała wcale wykorzystywać tych przysług, które jej oferował. Pomagała mu, bo chciała mu pomóc i rozwiązać sprawę, która miała potencjał zaszkodzić stoczni. Nie oczekiwała niczego w zamian, ale też nie miała zamiaru się z nim kłócić. Po prostu nie skorzysta nigdy z jego oferty.
Nasze wyobrażenia często mijają się z rzeczywistością – powiedziała ze smutkiem, bo sama coś o tym wiedziała. W ciągu ponad trzydziestu lat zdążyła kilka razy zawieść się na swoich wysokich oczekiwaniach. Współczuła mu mocno, bo jego sytuacja była niewyobrażalnie wręcz trudna. Ale może spotkanie kogoś, kto go znał mogło ją ułatwić i rzucić trochę światła na jego przeszłość. Wyglądał w tym momencie jakby targały nim pytania bez odpowiedzi. – To już coś, masz jakiś punkt zaczepienia – stwierdziła pocieszająco, uśmiechając się do niego na pokrzepienie. Wiedziała oczywiście tylko tyle, ile jej teraz wyznał, więc nie mogła podejrzewać, że uciekł nim dowiedział się czegoś więcej. – Nie chcę Cię teraz dołować, ale jeśli uda Ci się dowiedzieć czegoś więcej… może Ci się to nie spodobać – ostrzegła go. Pewnie nie była to dla niego prawda objawiona i już kilkukrotnie to słyszał od innych ludzi, ale po swoich ostatnich przeżyciach, Yala czuła potrzebę by to podkreślić. – Ale przynajmniej wiem już skąd wzięła się ta pomyłka – dodała po chwili, wskazując na otapicerowany mebel.

Reed Maxfield
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak better use spf pet me i forgot that you existed heart to heart a hard day's night wine&dine tea is love, tea is life blood, sweat and tears somebody that i used to know let's talk about boats, baby i'll be there for you i gotta go my own way friendly chats after all this time? always whale watchers otter love what's in your basket? world water day - the explorer-sk world water day - the finder-sk world water day - the detective-sk

tapicer, stocznia
Reed Maxfield
Awatar użytkownika
about me
Seasons change and our love went cold
Feed the flame 'cause we can't let it go
Run away, but we're running in circles
Run away, run away
195 cm
32 lata
Cytuj

Post Reed Maxfield ()

– Zgłoszę się do Ciebie za kilka lat. – parsknął śmiechem, bo był pewien, że opanowanie tych dwóch, tajemnych umiejętności, naprawdę zajmie mu całą wieczność.
Boleśnie przekonał się, że to, co mówiła Jalena było prawdą. I choć do tej pory wydawało mu się, że nie miał konkretnych wyobrażeń dotyczących swojej przeszłości, tak teraz odnosił wrażenie, że jednak coś pozakładał – rozmowa z osobą, która znała jego dawne oblicze była dla niego równoznaczna z powrotem wspomnień. Ta głupia nadzieja, że sobie przypomni sprawiła, że gdy przyszło co do czego, był cholernie rozczarowany.
Zamyślił się na chwilę i posłał jej uśmiech. – Nawet nie wiesz, jakie to prawdziwe. – rzucił. Może gdyby spotkał się ze (swoją?) dziewczyną w innych okolicznościach, wszystko potoczyłoby się inaczej? Saiorse zaskoczyła go wyznaniem i pod wpływem zbyt silnych emocji, zdecydował się uciec. Cale szczęście, kobieta dała mu swój numer, bo w przeciwnym wypadku miałby niemały problem z nawiązaniem ponownego kontaktu.
Nie chciał się przyznawać, ale to, co powiedziała Yala przerażało go najbardziej. Na razie żył w błogiej nieświadomości potencjalnych tragedii i złych informacji. Co, jeśli Saiorse oprócz dobrych wiadomości, przekaże mu coś, czego nigdy nie chciałby usłyszeć? Pytanie: kim byłeś wcześniej? wciąż go niesamowicie intrygowało, lecz teraz, gdy był tak bliski poznania prawdy, zaczął mieć całą masę wątpliwości. Dodatkowo, pojawiło się kolejne pytanie: co dalej? Phoenix było oddalone od Monterey o prawie 700 mil, jak miał to pogodzić? Zostać tutaj i żyć ze świadomością, że kiedyś tam miał przyjaciół, dom i kobietę, czy wyjechać i próbować ułożyć wszystko w Arizonie?
– Wydaje mi się, że nie było tak najgorzej. Chyba nie byłem seryjnym mordercą, bo moja dziewczyna… Moja była dziewczyna… W każdym razie, jest policjantką. – wyjaśnił. – Miałem na imię Blade, ale jak coś, nie musisz tak do mnie mówić, Reed podoba mi się znacznie bardziej. – dodał z uśmiechem na ustach. I teraz, naprawdę przekazał jej wszystko to, co zdążyła powiedzieć mu Saiorse.
Rozmowa z Sai sprawiała, że w jego głowie był okropny bałagan, którego nie potrafił ułożyć. Prawdopodobnie dlatego zdecydował się podzielić wszystkim z Jaleną; pomagała mu w sprawach związanych z pracą, więc jego umysł uznał, że dobrze będzie poradzić się również w tej kwestii. Choć może nie powinien? – Przepraszam, że zwalam to na Ciebie. Pewnie masz coś pilniejszego, a ja, zamiast wziąć się do roboty, to truję ci o moim życiu. – zreflektował się. Chyba czas najwyższy jak najszybciej wrócić do pracy i naprawić to, co zniszczył. Dzisiejszego dnia zmarnował już wystarczająco dużo godzin, które poświęcił na tapicerowanie mebli niewłaściwym materiałem.

jalena nevrakis
viviet#0655
wydra za napisanie karty nagroda - who am I? nagroda - pojemne serce dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen marty - the originator leo - the storyteller paige - the typewriter better use spf DEADline heart to heart i'm friends with mary jane a hard day's night pinky promise i'm here for the drama wine&dine the queen's gambit pimp my house new experiences kitchen-bound ikea is my second home around the world (2x) pet me let's talk about boats, baby adopt don't shop creatures of the night it's leviOsa not levioSA justice league somebody that i used to know scream and shout let's get it on i brought vodka! friendly chats don't go breaking my heart celebrate good times blow out the candles sandcastles in the sand one of you will betray me tonight marcowe zadanie - bieg charytatywny marcowe zadanie - włamania majowe zadanie - wilk fairytale reveal - adventure is out there! fairytale reveal - nagroda specjalna horror reveal - carrie horror reveal - nagroda specjalna

projektankta łodzi, Moss Landing Boat Works
jalena nevrakis
Awatar użytkownika
about me
dowiedziała się, że Lupin ma problemy z alkoholem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Na szczęście ma nowe siostry, w których może znaleźć oparcie.
167 cm
32 lata
Cytuj

Post jalena nevrakis ()

W ciągu kilku ostatnich tygodni, może nawet miesięcy, myślała o tym jakby to było, gdyby wróciła do czasów nim dostała odpowiedź na wiele istotnych pytań, które zadawała sobie od dziecka. Jej wyobrażenia na temat tego, co miało miejsce zmieniały się wraz z wiekiem, tracąc coraz więcej z dziecięcej wyobraźni i naiwności. Te, które pojawiły się w jej głowie pod koniec liceum okazały się prawdziwe i Yala wciąż nie była pewna czy chciała znać tę prawdę.
Niestety, wiem – odpowiedziała mu z cierpkim, nieco smutnym uśmiechem. Może i nie była do końca w jego sytuacji, ale jednak też znaczna część jej życia pozostawała przed nią ukryta przez lata. Dopiero niedawno dowiedziała się o tym, dokąd udała się jej rodzicielka po tym jak porzuciła swoją rodzinę. I jak umarła, co niosło za sobą konsekwencje dla Jaleny. Wciąż jednak, wiele było przed nią ukryte i najprawdopodobniej nigdy nie dowie się wszystkiego. Kiwała powoli głową, kiedy opowiadał jej o tym, czego się dowiedział od kobiety ze swojej przeszłości. Nie brzmiało to źle, nawet bardzo… normalnie. Mogło przecież być o wiele gorzej. Choć, związek z pewnością wiele komplikował.
Och, to dobrze, bo Blade brzmi jak postać z tandetnego filmu – zaśmiała się zakłopotana, ale takie niestety było jej pierwsze skojarzenie. Nawet jeśli nie była na bieżąco z tematem popkultury, filmy te nie umknęły jej uwadze. Nie żyła pod kamieniem. Wydawało jej się, że jak na pierwsze spotkanie i tak dowiedział się całkiem dużo. Nic dziwnego, że był taki roztargniony. – Nie przepraszaj. Wiem, że takie rzeczy wstrząsają człowiekiem – uśmiechnęła się do niego pokrzepiająco i wzruszyła ramionami. Nie czuła wcale, żeby jakoś przesadnie ją obciążył, a wyglądał jakby potrzebował o tym komuś powiedzieć. – Duszenie takich rzeczy w sobie jest niezdrowe – dodała spokojnie, blokując w międzyczasie tablet. Włożyła go do swojej torebki i zerknęła na Maxfielda, zastanawiając się czy podzielić się z nim czymś jeszcze, czy starczy mu już tych jej mądrości. – Daj sobie czas, żeby się z tym oswoić i przemyśleć dokładnie zanim zgłosisz się po więcej informacji. Albo nie – doradziła mu, bazując na swoim własnym doświadczeniu. Sama wolała podchodzić do tego ostrożnie i stopniowo, nie rzucała się od razu na głęboką wodę i nie chciała dowiadywać się wszystkiego naraz. – Teraz niestety oboje mamy sporo pracy przed sobą, ale jakbyś kiedyś potrzebował pogadać to daj znać – rzuciła mu jeszcze na koniec, bardzo szczerze i uśmiechnęła się ostatni raz nim przyszło jej wrócić do swoich obowiązków, a Reedowi do naprawiania popełnionego błędu.

/koniec, Reed Maxfield
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak better use spf pet me i forgot that you existed heart to heart a hard day's night wine&dine tea is love, tea is life blood, sweat and tears somebody that i used to know let's talk about boats, baby i'll be there for you i gotta go my own way friendly chats after all this time? always whale watchers otter love what's in your basket? world water day - the explorer-sk world water day - the finder-sk world water day - the detective-sk

projektankta łodzi, Moss Landing Boat Works
jalena nevrakis
Awatar użytkownika
about me
dowiedziała się, że Lupin ma problemy z alkoholem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Na szczęście ma nowe siostry, w których może znaleźć oparcie.
167 cm
32 lata
Cytuj

Post jalena nevrakis ()

Niecodziennie pojawiała się w stoczni, ale jak już przychodziła do pracy to zwykle na cały dzień. Ten nie miał być inny. Rano spotkanie z klientem, który przychodził na oglądanie postępów prac nad jego łodzią, potem lunch z kolejnym, żeby przedyskutować projekt, który dla niego przygotowała, a w międzyczasie nadzór nad poszczególnymi elementami kilku jachtów, które właśnie się tworzyły. Zwykle ochoczo brała się sama do pomocy, dzisiaj jednak ze względu na spotkania musiała być odpowiednio ubrana, więc nie mogła się cała uwalić różnymi substancjami. Mimo że nigdy nie aspirowała do roli przełożonego, jakoś udawało jej się w niej odnaleźć i utrzymywać dobre relacje ze wszystkimi współpracownikami. Dlatego była niepocieszona, gdy okazało się, że mechanik George odchodzi na emeryturę. Przyjęcie pożegnalne odbyło się kilka dni wcześniej, a Jalena wciąż nie miała okazji poznać jego zastępstwa.
Dzisiaj miało się to zmienić, bo klient, z którym się spotkała zażyczył sobie takiej modyfikacji, że potrzebowała skonsultować się z odpowiednią osobą by upewnić się, że ma to w ogóle sens. Bo możliwe było, tyle wiedziała, ale wydawało jej się być zupełnie niepotrzebne. Liczyła, że druga opinia pomoże jej albo znaleźć argumenty przeciw, których będzie mogła użyć by odwieść klienta od tego pomysłu, albo zmieni jej nastawienie do tego elementu. Najpierw jednak usiadła w firmowej kantynie, żeby zjeść przyniesiony z domu obiad i przejrzeć jeszcze raz projekt. Chciała być dobrze przygotowana na to spotkanie by zrobić na nowym mechaniku dobre pierwsze wrażenie. Wciąż wpatrzona w tablet skierowała się do jego stanowiska pracy. Powinna być mądrzejsza i wiedzieć, że w jej przypadku takie wyczyny nigdy nie kończą się dobrze. Potknęła się o położony na ziemi kabel i runęła w przód, wprost na kolana i ręce. Pad wypadł jej z ręki i poleciał w przód, zatrzymując się u męskich stóp. Na razie nie widziała do kogo należą, zbyt skupiona na bólu, który budził się na jej kolanach, w nadgarstkach i wnętrzach dłoni. To by było na tyle, jeśli chodzi o dobre wrażenie.
Och, przepraszam – powiedziała prawie natychmiast, wręcz odruchowo. Nie była to pierwsza i z pewnością nie ostatnia taka sytuacja w jej życiu. Po chwili zaczęła się zbierać do pionu, krzywiąc się przy tym z bólu. Spojrzała na swoje dłonie, które okazały się być jedynie obtarte, na szczęście. Natomiast czuła, że na kolanach zbiera się nieprzyjemne ciepło, zwiastujące tylko jedną rzecz. Zignorowała to chwilowo, bo wiedziała, że musi jakoś wybrnąć z tej sytuacji. Zażenowanie i stres sprawiły, że na jej policzkach pojawiły się rumieńce. – Jestem Jalena i projektuję… – przedstawiła się, w końcu podnosząc głowę. Jej wzrok spotkał się z jasnoniebieskimi tęczówkami, a głos uwiązł w gardle nim zdążyła dokończyć zdanie. Patrzyła na mężczyznę i miała pustkę w głowie. Rozchyliła lekko usta z zaskoczenia i chyba zastygłaby tak na całą wieczność, nie mogąc nic powiedzieć ani nawet pomyśleć, gdyby nie poczuła strużki krwi spływającej jej po nodze. – Masz chusteczkę? – wyjąkała wreszcie, tym razem w pełni świadoma tego jakim okrutnym żartem była ta cała sytuacja.

lupin r. cadwallder
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak better use spf pet me i forgot that you existed heart to heart a hard day's night wine&dine tea is love, tea is life blood, sweat and tears somebody that i used to know let's talk about boats, baby i'll be there for you i gotta go my own way friendly chats after all this time? always whale watchers otter love what's in your basket? world water day - the explorer-sk world water day - the finder-sk world water day - the detective-sk

mechanik, stocznia
Lupin R. Cadwallder
Awatar użytkownika
about me
Wrócił do Monterey po latach i pracuje jako mechanik w stoczni. Zapija na potęgę wszelkie smutki i wyrzuty sumienia, udając przy okazji, że miłości sprzed lat już nie ma.
191 cm
35 lat
Cytuj

Post lupin r. cadwallder ()

Wracając do Monterey, nie miał na to wszystko żadnego większego planu. Nie wiedział, gdzie zamieszka, nie wiedział, co będzie robił. Nie wiedział, co i kto go tu właściwie czeka, bo z większością ludzi z dawnych lat kontakt zatarł się już dawno. Przenocował kilka nocy jednak na kanapie u jakiejś dawnej znajomej, znalazł niewielki dom i nawet przypadkiem złapał pracę, która w teorii była zdecydowanie poniżej jego kompetencji, ale jakoś mu to nie przeszkadzało. Wiedział, że jeśli nie będzie robić nic, to popełni jeszcze więcej głupot, czego chyba mógłby ostatecznie nie przetrwać. Więc złapał się tej wyjątkowej okazji, aby jednak nie siedzieć całych dni w mieszkaniu, pijąc jednego drinka za drugim. Fakt, że musiał wstawać do pracy, sprawiał że godzina na pierwszą szkocką na lodzie przypadała zdecydowanie później niż do porannych płatków, więc jego wątroba chyba była mu wdzięczna. 
Odnalezienie w nowym miejscu pracy nigdy nie było dla niego przesadnie trudne. Zazwyczaj radził sobie w takich kwestiach. Ba, właściwie potrafił być nie tylko uprzejmym, ale także też całkiem towarzyskim człowiekiem, który z ludźmi dogadywał się bez problemu. Teraz jednak jego życie w niczym nie przypominało tego, jakie prowadził jeszcze kilka lat temu, więc interakcje ze współpracownikami były jednym z powodów, dla których raczej niechętnie przychodził do pracy. Nie chciał interesować się cudzym życiem, nie planował zawierać tutaj przyjaźni i na pewno nie planował opowiadać o sobie. Zwierzanie się nigdy nie było jego mocną stroną, a teraz tym bardziej wolał pozostać zamknięty w swojej skorupie. Co prawda łatwiej byłoby odizolować się od wszystkich i wszystkiego, gdyby wybrał wyjazd do zupełnie obcego miasta, ale cóż. Na razie był tutaj, sam do końca nie wiedział, dlaczego i po co, ale nie oczekiwał, że jego życie nagle magicznie nabierze jakiegokolwiek sensu. W tej kwestii raczej się poddał i mocno obniżył swoje oczekiwania. Chciał po prostu jakoś egzystować i mieć święty spokój. Najwyraźniej jednak wszechświat miał nieco inne plany, o czym przekonał się, gdy tylko odwrócił się w stronę hałasu, jakiego narobiła potykająca się o kabel kobieta. Był w takim szoku, że ledwo wpadł na pomysł, aby podać jej rękę i pomóc wstać. 
Łodzie? – dokończył za nią, przełykając ślinę. Miał wrażenie, że nagle mu zaschło w ustach, jakby spędził miesiąc na pustyni, a w gardle pojawiła się jakaś gula, która utrudniała mu oddychanie i mówienie. Serce w klatce piersiowej też waliło w jakimś ciężkim i stanowczo zbyt szybkim rytmie, co nic nie ułatwiało. 
Na jej pytanie pokiwał powoli głową i podał jej paczkę chusteczek, które pewnie miał gdzieś tam przy stanowisku – w końcu jego robota nie była najczystsza, to i takie rzeczy się przydawały. Nie wiedział nawet, co ma powiedzieć ani co zrobić, jak się zachować. Właściwie w tym momencie nic nie wiedział, po prostu patrzył na nią przez dłuższą chwilę bez słowa. 
Nie wiedziałem, że tu pracujesz – wykrztusił w końcu, siląc się na to, aby zabrzmieć możliwie jak najbardziej neutralnie, je chyba do końca mu to nie wyszło, bo jego głos był chyba jakoś dziwnie niski. Albo mu się wydawało, nie wiedział sam. – Właściwie nie wiedziałem, czy nadal jesteś w Monterey – dodał jeszcze, bardzo cicho. Zgodnie z prawdą jednak, bo przecież obiecał jej, że nie będzie im tego wszystkiego utrudniał lata temu i nie będzie szukał z nią kontaktu. I trzymał się tego, naprawdę. Tylko że teraz nie bardzo mógł oderwać od niej wzrok, ale to już nie jego wina, wcale tego nie planował.

jalena nevrakis
Patka
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak better use spf let's talk about boats, baby whale watchers after all this time? always i'll be there for you somebody that i used to know wine&dine i forgot that you existed what's in your basket?

ODPOWIEDZ