It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
patolog, monterey community hospital
jonah hemingway
Awatar użytkownika
about me
bada przyczyny śmierci i notorycznie unika ludzi, bo przyznanie się, że potrzebuje odrobiny ciepła go przerasta
181 cm
33 lata
Cytuj

Post jonah hemingway ()

#9
Podczas gdy badanie martwych i wyciąganie z nich organów w poszukiwaniu czegoś, co dałoby mu stwierdzić przyczynę zgonu o dziwo naprawdę sprawiało Jonah jakąś dziwną, podejrzaną radość, tak praca w szpitalu tak generalnie z każdym dniem odpowiadała mu coraz mniej. Niezręczności, które narastały dzień za dniem na linii on i Raine zaczynały być nie do zniesienia; nawet jeśli nie działo się między nimi nic specjalnego, on łapał się na tym, że zwyczajnie ucieka do niej myślami i cholera, chociaż nigdy nie był typem osoby, która z tak błahych, idiotycznych wręcz rzeczy była w stanie się komukolwiek żalić albo w ogóle robić wokół nich szopkę, o tyle teraz czuł się trochę tak, jakby z tym wszystkim w środku się zwyczajnie dusił. Najchętniej uciekłby stamtąd tak szybko, jak się dało, ale... Nie mógł.
To znaczy, fizycznie oczywiście wszystko mógł, ale miał pewne powody, dla których nie chciał tego robić, a do tego jakieś resztki jego poczucia moralności sprawiały, że chyba nie byłby w stanie porzucić swojej pracy po tym, jak wiele już osiągnął i jak daleko zaszedł. Ale to nie było wszystko; pierwszej kolejności, Hemingway potrzebował oczywiście zarabiać. Jasne, brało się to głównie stąd, że zaszczepił w sobie gen materializmu, ale z drugiej strony chęć godnego życia nie była niczym złym, prawda? Jako patolog nie zarabiał mało, a więc na przełomie lat zdołał się nieźle ustawić, a rezygnowanie z życia na porządnym osiedlu albo z codziennych, czysto hedonistycznych przyjemności nie było mu na rękę. Dodatkowo czerpał dziką satysfakcję z tego, że niektórzy początkujący lekarze użerający się z żywymi, problematycznymi pacjentami, zarabiali mniej od niego lub tyle samo. No, a poza tym... aby jakąkolwiek pracę porzucić, należało najpierw znaleźć sobie sensowną alternatywę, a on takiej nie posiadał, podobnie jak nie miał przecież nawet innego pomysłu czy planu na siebie. Nie wiedział, co innego mógłby robić, praca w prosektorium była wszystkim co znał, a co najlepsze, dotychczas dostarczała mu wszystkiego, czego potrzebował, od odpowiednich zarobków, po satysfakcję. Nawet nie chciał zagłębiać się tak naprawdę w powody swoich rozterek, bo zapewne poczułby się jak nastolatek, który przez dziewczynę zaczyna tracić pewność siebie. Na litość, miał trzydzieści trzy lata, to nie był w ogóle czas na takie pierdolenie. - Co przyniosłaś tym razem? Te wegańskie? - spytał od razu, wpuszczając ją do środka. Umówili się standardowo, on zapewnia alkohol, a ona jedzenie i chociaż na głos by tego nie przyznał, liczył trochę na to, że i tym razem siostra przywiezie mu wegańskie burgery. Były bardzo dobre ostatnio, a on narzekał na nie tylko dlatego, że chciał zrobić im na złość, jej i bratu bliźniakowi. Taki jego obraz, co poradzić. - A, tylko jak coś to raczej odwiezienie cię nie wchodzi w grę, tak się ociągałaś, że otworzyłem już piwo - uznał, wchodząc z nią głębiej do środka, zaraz po tym, jak zamknął drzwi na zasuwkę. Siostra jeszcze tego nie wiedziała, ale i tak czekał go niebawem spacer na dwór. - Muszę ci w ogóle przedstawić kogoś, poczekaj chwilę - zapowiedział, na moment zostawiając ją samą w kuchni i ruszył do pokoju, gdzie jeszcze przed momentem bawił się... ze szczeniakiem. Tak, pod jego dachem znalazło się zwierzę, najprawdziwsze i żywe. No, ale o tym opowie już sam właściciel, który na ten moment zdołał wrócić do kuchni z małą kulką na rękach. - Poznaj Bacona. Zbieżność imion przypadkowa.

louie hemingway
gold
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly leo - the storyteller skittles - the rainbow freak better use spf cinemaniac friendly chats scream and shout we're yelling timber copy printer argument bingewatch all night pimp my house wine&dine i'm here for the drama a hard day's night i forgot that you existed

doktorantka, pisarka, san jose state university
louie hemingway
Awatar użytkownika
about me
doktorantka literatury francuskiej, a także autorka, przepełnia ją wiara, że kiedyś jej książki będą znane, choć póki co nic tego nie zapowiada
156 cm
29 lat
Cytuj

Post louie hemingway ()

To miało być zwyczajne spotkanie, jej wypad z Bookerem na plażę nie był przecież niczym poza spotkaniem dwójki przyjaciół, którzy chcieli odrobinę nadrobić stracony przez lata czas. I na początku naprawdę tak to wyglądało, po prostu siedzieli obok siebie, rozmawiali, śmiali się i pili wino. Nic szczególnego. A potem nadeszły poważne rozmowy, które krok po kroku doprowadziły do pocałunku i określenia ich spotkania… randkę. Louie czuła, jak lata od tamtego momentu nad ziemią, nie mogąc uwierzyć w to wszystko, co się wydarzyło. Była naprawdę oszołomiona pocałunkiem, rozmową, tym na jaką płaszczyznę przeszła niespodziewanie ich rozmowa. Nie narzekała, żeby była jasność. Bardzo jej to wszystko odpowiadało i miała wielką nadzieję na to, że nie skończy się to tak szybko, jak rozpoczęło. Odsuwała od siebie z całych sił wszystkie niechciane myśli, pewna, że to w niczym jej nie pomoże, a wręcz utrudni wszystko. Miała ten dzień poświęcić na pisanie, może redagowanie swojej pracy doktorskiej. Na dniach mieli jej powiedzieć, kiedy może oczekiwać rozpoczęcia swojego przewodu i publicznej obrony przygotowanej pracy. Szkoda tylko, że praca, którą przygotowywała wciąż była w kawałkach i czekała na moment, w którym Louie sklei to wszystko w całość. Czekała również książka, bo choć początkowo nie chciała pisać w niej o pewnej osobie, która zdecydowała się ją zostawić bez słowa, to jednak dorastała coraz bardziej do momentu, w którym będzie gotowa to wszystko przepracować, przelać na papier i dać odejść w zapomnienie. To była jej terapia, jej sposób na żegnanie się z przeszłością. Czasem jednak ta przeszłość wracała niczym bumerang, o dziwo z perspektywy Louie tym razem nie było to nic złego i mogła spokojnie odetchnąć, wierząc, że będzie po prostu… dobrze.
Jadąc do brata zahaczyła o knajpę, choć tym razem była to restauracja wegetariańska, a nie wegańska. Zgodnie z ustaleniami z Shelby stawiała małe kroczki, nie skakała na głęboką wodę i robiła wszystko co się tylko dało, aby nie doprowadzić się do stanu, w którym znowu będzie miała kryzys spożywczy. — Tym razem wegetariańskie. Jest tam ser i jajko, nie ma natomiast mięsa — nawet nie chciała myśleć o tym, co będzie musiała jeść przez najbliższe dni, aby wyrównał jej się bilans finansowy po tych wydatku na obiad z Jonahem. — Przyjechałam na rowerze i tak. Moje auto nadaje się do kasacji — przyznała po raz pierwszy od kiedy tylko okazało się, że jej sędziwego wieku automobil nie nadaje się już do niczego, poza przerobieniem na żyletki. Ze zmęczeniem usiadła na jednym z miejsc, zaraz po tym jak wypakowała wszystkie zakupione wegetariańskie potrawy, po czym rozejrzała się, kiedy to Jonah zniknął jej sprzed oczu. Nawet nie dosłyszała słów o przedstawieniu kogoś, dlatego też widok psa sprawił, że Louie wpadła w jeszcze większe zaskoczenie. — PIESEK? — prawie pisnęła, zaraz jednak zakrywając usta dłonią. Nie chciała przecież przestraszyć czworonoga. Zamiast tego podeszła w końcu powoli do mężczyzny i małej, włochatej kulki na jego dłoniach, wyciągając do psiaka od razu dłonie, aby go pogłaskać. — Skąd masz pieska?

jonah hemingway
karo#8737
wydra za napisanie karty bean - the graphic master dipsy - the relationship guru george - the mad writer stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak better use spf after all this time? always let's get it on greening pains master chef poison ivy tea is love, tea is life the great british baking show heart to heart majowe zadanie - festiwal kwiatów

patolog, monterey community hospital
jonah hemingway
Awatar użytkownika
about me
bada przyczyny śmierci i notorycznie unika ludzi, bo przyznanie się, że potrzebuje odrobiny ciepła go przerasta
181 cm
33 lata
Cytuj

Post jonah hemingway ()

Podczas gdy ona unosiła się nad ziemią z ekscytacji, Jonah bardzo trudno znosił to, co miało miejsce. Jako człowiek, który naprawdę nie miał żadnych intencji, by pakować się już w jakiekolwiek związki, rzeczywiście miał trudne chwile po tym, co zaszło na szpitalnym korytarzu między nim, a Fairfield. Nie rozumiał ich relacji; od początków, kiedy ledwo się znali, po pełne złośliwych docinek rozmowy, z czego jedna z nich pewnego dnia przerodziła się w publiczną kłótnię, aż w końcu... ostatnie spotkanie było dla niego zagadką. Po tym, jak parę tygodni wcześniej zbeształa go przy wszystkich w bufecie, a on w reakcji na jej wybuch zapomniał języka w gębie, wszystko co związane z pracą było dla niego stresujące, z głupim wyjściem po lunch włącznie. Unikał jej od tamtej pory jak ognia, chociaż na dobrą sprawę nie miał ku temu wielkiego powodu; to nawet nie fakt, że ośmieliła się mu cokolwiek wygarnąć był tutaj najgorszy, bo zdecydowanie największy problem sprawiło mu to, jak wiele osób to widziało, ale... nie miał o to do niej żalu. Po prostu to zdarzenie sprawiło, że chciał zapaść się pod ziemię i nigdy więcej nie być widzianym przez nikogo. Cytując klasyk, w tej całej panice był gotów pozbierać się i wyjechać do zimnego albo ciepłego kraju, gdziekolwiek na dobrą sprawę, byle nikogo już nie oglądać i vice versa. Los bywał jednak dość przewrotny, a ich dwójce nie było dane uniknąć spotkania na zbyt długi czas, a wtedy wydarzyły się naprawdę dziwne rzeczy i nie był pewien, czy miał tutaj na myśli to, że próbował ją wtedy szczerze i niewymuszenie podnieść na duchu, czy może fakt, że Raine po krzykach i protestach pod sam koniec spotkania okazała mu czułość, która była ostatnim, czego by się po niej spodziewał. Po fakcie czasami wydawało mu się, że to w ogóle nie miało miejsca, a jej dłoń na jego policzku była wyłącznie wytworem jego wyobraźni. W pierwszej chwili po tym, jak wtedy uciekła, miał ochotę później skonfrontować to z nią, ale kiedy po zastanowieniu zaczął obawiać się prawdziwości tego zdarzenia, szybko porzucił ten pomysł. - Wiesz, że nie ma to dla mnie różnicy, bez mięsa to bez mięsa - skwitował, chociaż czuł, że to może ją delikatnie osłabić, bo takie teksty były niczym innym, jak przykładem potężnej ignorancji. Oczywiście różnica dla niego w rzeczywistości istniała, ale jaką miałby radość z życia, gdyby się jej do tego przyznał? Podpowiem, żadną. - Co, jak to, co zrobiłaś z samochodem? - dopytał, nim się ulotnił. Trochę go to wystraszyło, ale nie na tyle, by nie udać się do drugiego pomieszczenia po szczeniaka, który - umówmy się - miał teraz skraść całe show. - To trochę drastyczna historia... prawie ją przejechałem, wracając kiedyś do domu. Zabrałem ją do weta, a jak już się okazało, że wszystko ok, to nie bardzo było co z nią zrobić, więc... oto jest. Bekonowa królowa - oznajmił, podczas gdy ta zaczęła domagać się głaskania od nowo poznanej osoby, zupełnie jakby nie miała żadnego instynktu zachowawczego.

louie hemingway
gold
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly leo - the storyteller skittles - the rainbow freak better use spf cinemaniac friendly chats scream and shout we're yelling timber copy printer argument bingewatch all night pimp my house wine&dine i'm here for the drama a hard day's night i forgot that you existed

doktorantka, pisarka, san jose state university
louie hemingway
Awatar użytkownika
about me
doktorantka literatury francuskiej, a także autorka, przepełnia ją wiara, że kiedyś jej książki będą znane, choć póki co nic tego nie zapowiada
156 cm
29 lat
Cytuj

Post louie hemingway ()

Bywały dni, gdy naprawdę trudno było jej zrozumieć to, na jakich zasadach działa Jonah. Z jednej strony pluł na nią jadem za przyniesienie mu bezmięsnego jedzenia i fakt, że w ogóle decydowała się na to, aby nie iść w zjadanie zwierząt, drugiego natomiast mówił, że nie ma to dla niego różnicy. Prawdziwy rollercoaster jeśli chodzi o zmienność zdania, co do tego nie było najmniejszych wątpliwości. Nie miała już jednak siły się nad tym skupiać i w to niepotrzebnie zagłębiać, bo i po co? Dostatecznie dużo nerwów ostatnio kosztowało ją życie, łącznie z jej pracą i edukacją, żeby teraz jeszcze humorkami Jonaha się przejmować. Dlatego też wzruszyła wyłącznie ramionami i przyjęła do wiadomości jego słowa, nie wdając się przy tym w niepotrzebną rozmowę o tym, czy on nie ma przypadkiem jakiegoś ewidentnego problemu ze sobą. — Ostatnio jak wracałam z San Jose to zatrzymał mi się na środku drogi, jakiś mężczyzna pomagał mi z nim i próbował naprawić, ale nic z tego nie wyszło. Został odholowany i powinnam dać go do naprawy, ale obawiam się, że przewyższy to koszt samego auta, więc… lepiej go dać na złom i przerzucić się na rower i pociągi — nie był to szczyt marzeń Louie biorąc pod uwagę, że nie wszyscy na drogach zwracali uwagę na rowerzystów, tak samo jak nie wszyscy w komunikacji miejskiej zachowywali się jak ludzie, ale co miała poradzić na to. Czasem nie miało się wyboru i to był jeden z takich momentów. Nie miała wyboru, samochód jej praktycznie nie działał i jedyne do czego by doprowadziły dalsze próby przemieszczania się nim, to zapewne do śmierci Louie, a tego by wolała jeszcze nie zaliczać. Nie, póki jej życie układało się chociaż na płaszczyźnie relacji międzyludzkich. Spotkanie z Bookerem, choć było naprawdę zaskakujące w swojej istocie, w rezultacie sprawiło jej naprawdę wiele przyjemności, a co chyba najważniejsze, pozwoliło choć na moment wyjść ze strefy nieprzyjemności, w której utknęła po rozstaniu z Gary’m. Kto by jednak przejmował się swoimi byłymi, przyszłymi i niedoszłymi, kiedy oczom ukazał się pies? Na pewno nie Louie. Ta sama Louie, która nie wahając się zabrała bratu psiaka i przytuliła do siebie mocno, a po chwili w którego sierść wsadziła nos, chcąc powąchać ten wspaniały, szczenięcy byt, który jej brat zdecydował się przygarnąć. — Mówiąc weta masz na myśli jakiegoś przypadkowego, czy Jericho? — dopytała, zerkając na niego między kolejnymi pocałunkami składanymi na małej główce Bekonowej królowej. — Masz adekwatne imię, malutka. Chętnie bym cię schrupała — starała się nie reagować na to, że imię psiaka było wyraźnym uderzeniem w kierunku jej osoby. Była ponad to, okej? Tym bardziej, gdy Bekon zaczęła lizać Louie po twarzy, jakby już były najlepszymi przyjaciółkami na świecie.

jonah hemingway
karo#8737
wydra za napisanie karty bean - the graphic master dipsy - the relationship guru george - the mad writer stevo - the multiholic skittles - the rainbow freak better use spf after all this time? always let's get it on greening pains master chef poison ivy tea is love, tea is life the great british baking show heart to heart majowe zadanie - festiwal kwiatów

patolog, monterey community hospital
jonah hemingway
Awatar użytkownika
about me
bada przyczyny śmierci i notorycznie unika ludzi, bo przyznanie się, że potrzebuje odrobiny ciepła go przerasta
181 cm
33 lata
Cytuj

Post jonah hemingway ()

Historii o aucie wysłuchał z pewnym smutkiem. Lubił jej samochód, nawet jeśli był już trochę zdezelowany. Jonah w ogóle z łatwością przywiązywał się do rzeczy martwych (o wiele szybciej, niż do istot żywych) i nawet jeśli sam niczego nie utracił, to było mu po prostu nieswojo. No tak miał, co zrobić. - Jeśli będziesz chciała, możemy coś kupić - zaproponował luźno, zupełnie tak, jakby oferował jej, hm, no nie wiem, jakąś bzdurę, coś całkowicie małego, ale na pewno nie samochód. Było to oczywiście zamierzone, miał zamiar dać jej tym samym do zrozumienia, że sprezentowanie jej samochodu jak najbardziej wchodziło w grę i nie miało stanowić dla niego problemu. Jasne, gdyby zamarzyło jej się BMW z salonu, to mogłoby go nie być stać na to, ale wiedział, że gdyby jakimś cudem Lou dała sobie pomóc, na pewno byłby to samochód z drugiej ręki. Zadbany, niebity, z niezłym przebiegiem i na pewno nie na benzynę, ale nie byłby nowy z salonu. Porzucił jednak zastanawianie się nad tym, doskonale wiedząc, że na dziewięćdziesiąt dziewięć procent jej odpowiedzią będzie nie albo nie trzeba. Był już przyzwyczajony, a każdy kto go znał wiedział, że nie był matką Teresą z Kalkuty i nie zamierzał za nikim ze swoją ofertą pomocy biegać. Nawet za siostrą, a może ZWŁASZCZA za siostrą, bo wiedział, że była uparta jak osioł. - Chciałem do niego, ale go nie było. Jakaś jego koleżanka nas pomyliła i musiałem jej przez dziesięć minut tłumaczyć, że to ja, a nie on. Jezu serio, posiadanie klona jest straszna, Louie. Masz szczęście, że jesteś jedyna - odparł z przekonaniem, zabierając się za odpakowywanie reszty jedzenia. Nie miał zastrzeżeń do Jericho, po prostu uwielbiał dramatyzować, wszyscy wokół pewnie o tym wiedzieli, a ona w szczególności. W końcu trochę życia spędziła z tymi dwoma wrzodami, dzieląc jeden dom i wszystko, co się w nim znajdowało. Takie wspomnienia zmieniały ludzi, mówię ci. - Oj już przestań, lepiej jedz co przyniosłaś, weganko. Pies nie jest w menu, ok? - mruknął lekko niezadowolony, ale nie dlatego, że się czegoś ze strony siostry obawiał, a pewnie trochę z zazdrości, że Bekon skupiała całą uwagę na niej, a nie na nim. Żarty żartami, ale naprawdę zżył się z tym psem jak nie wiem co, nawet jeśli jeszcze tydzień temu nie podejrzewał, że mógłby w ogóle zostać opiekunem jakiegokolwiek zwierzęcia, choćby była to rybka w akwarium. - A co u ciebie? - spytał, kiedy zaczął jeść, by przełamać nastałą ciszę.

louie hemingway
gold
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru stevo - the multiholic queenie - the social butterfly leo - the storyteller skittles - the rainbow freak better use spf cinemaniac friendly chats scream and shout we're yelling timber copy printer argument bingewatch all night pimp my house wine&dine i'm here for the drama a hard day's night i forgot that you existed

ODPOWIEDZ