It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
Kompozytor, -
Morgan Dashwood
Awatar użytkownika
about me
I will hold your heart more tenderly than my own, Penny Beckert
185 cm
34 lat
Cytuj

Post morgan dashwood ()

Penny Beckert
Wren Dashwood

-Było. – Morgan pewni nawet jakby zaruchał bezdomną, albo kogoś niezbyt atrakcyjnego to i tak pewnie by powiedział Wren. Więc szoker życia, że mu nie wierzyła, że nie zaruchał Penny. Ale też jej się nie dziwił. Tylko debil nie skorzystałby z takiej okazji. No, a Morgan był debilem, więc wszystko jasne. Musiał nagle zacząć myśleć sercem.
Pokiwał głową ze zrozumieniem. –Rzeczywiście masz dużo do stracenia. – Pewnie mogli o tym porozmawiać najpierw zanim zdecydowali, że się nie zaruchają, bo ją deportują. Zrobili śmieszki z czegoś poważnego, a teraz wychodziły takie kwiatki. Chociaż z tego co zdążył się domyślić to tata mógł jej załatwić jakąkolwiek pracę, a ona uczepiła się tej konkretnej. Pewnie w jakiejś randomowej i dupnej kancelarii, bo przecież z jej predyspozycjami mogłaby teraz siedzieć w Nowym Jorku, albo Los Angeles i bronić gwiazd. A nie jakiegoś randomowego, smutnego kompozytora.
-Trochę już na to za późno, Penn. -Posłał jej jakiś żałosny uśmiech, bo było mu przykro i ciężko przyznać się do tego, że już mu złamała to serce. Nie mogł się sam sobie do tego przyznać, a co dopiero drugiej osobie, którą zna tak krótko i nie wiedział nawet czy może jej ufać.
Trochę umarł jak zobaczył, że płakała. Przez niego. Jasne, gdzieś tam żył sobie ze świadomością, że pewnie były laski, które przez niego płakały, ale żadnej nigdy nie widział płaczącej przed nim. No i żadna z nich nie była Penny. Więc trochę obrócił wzrok udając, że wcale tego nie zauważył. A było ciężko, bo miała teraz ziarenka piasku na twarzy i nie wiedział czy jej o tym powiedzieć czy je zdjąć czy jednak przemilczeć sprawę.
-To mogłaś mi powiedzieć od razu jak zacząłem pieprzyć te bzdury, że nie jesteś gotowa na nic poważnego. Nie robiłbym z siebie baby. -Normalnie nie robiłby sobie żadnych nadziei z żadną laską, a teraz jeszcze musiał leczyć złamane serce i odkochać się. No patola. –Spoko. Ale jednak pokazujesz tyłek dla pierwszej lepszej niepewnej relacji. -Wzruszył ramionami, bo to, co dla niego odwaliła zostało przyćmione tym, że są niepewną relacją. A szkoda, bo np. Morgan myślał, że w związkach i miłości chodzi o to, żeby jednak ryzykować i podejmować jakieś spontaniczne decyzje. Widocznie w chuj się mylił i będzie musiał obejrzeć Pamiętnik, albo jakieś inne pseudo romantyczne gówno, żeby dowiedzieć się czegoś o miłości.
-Byłoby dla nas lepiej, żebym jednak to zrobił. -Odparł i poważnie zaczął to rozważać. Dobrze, że kolejne spotkanie mają dopiero pojutrze, albo za dwa dni i będzie mógł sobie to przemyśleć.
-Mówiłem poważnie. -Potwierdził. –Ale jakie to ma znaczenie, Penny? -Otarł jej w końcu ten piasek z twarzy, bo był pewien, że jak pójdzie do domu płakać to spojrzy w lustro i będzie płakała bardziej wiedząc, że rozmawiała z nim mając piasek na twarzy. Kobiety już takie były. –Nie ma sensu tego ciągnąć skoro znamy się dwa tygodnie i wszystko jest takie niepewne i kruche. Poza tym sporo też mówisz o powrocie do Londynu, a ja wbrew pozorom też nie chcę się angażować w coś co się skończy twoim spontanicznym wyjazdem. -Już nie chciał jej potyrać, że to dziwne, że jest na każde pierdnięcie swojego taty, bo złośliwy też nie chciał być. Nie chciał być też w jakimś dziwnym niepewnym związku na odległość. –Nie chcę też stawać na drodze przyjaźni. -Pewnie Wren też by złamała serce takim wyjazdem, ale to już kwestia między nimi.
-Postaraj się załatwić ugodę. W dupie mam czy wygram czy nie. Ale dla twojej kariery lepiej żebyś nie przegrała. A jak nie to znajdę sobie kogoś innego. -W takim Monterey to prawników pewnie od zajebania. Albo weźmie sobie jakiegoś celebrity prawnika z Los Angeles. Lepiej, żeby się nie widywali, bo może być niezręcznie i ciężej byłoby mu się odkochać. Tak czy siak obrócił się, żeby sobie iść, ale spojrzał jeszcze na ten piknik i wrócił spojrzeniem na nią. –Dzięki… za tyłek w świetle księżyca. Będę pielęgnował to wspomnienie. -Rzucił jeszcze z uśmiechem i sobie poszedł i tym razem nie zatrzymał się, nie wrócił, ani nawet się nie obejrzał. A czy płakał to będę wiedziała tylko ja i umrę z tym sekretem. Pozdrawiam.

/ztx2
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty bobby - the goof dipsy - the relationship guru george - the mad writer stevo - the multiholic paige - the typewriter playing dress-up whale watchers friendly chats let's get it on no hope, no love, no glory it's leviOsa not levioSA pet me blood, sweat and tears heavy scales tea is love, tea is life

ODPOWIEDZ