It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
Prośba o wykonanie twardego odświeżenia forum. Dzięki temu zobaczycie, co dla Was przygotowałyśmy (wskazówka: szukajcie na dole).
To już pół roku! <3 Z okazji małych urodzin Monterey przygotowałyśmy dla Was dwie niespodzianki - odznakową ucztę oraz zmianę w regulaminie forum!
Alternatywna rzeczywistość czeka po drugiej stronie portalu.
Na forum pojawiły się nowe zadania miesiąca, których przewodnim tematem jest jesienny Jarmark! Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
Właściciel zakładu pogrzebowego, Last Journey
Matthias Brisbois
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
194 cm
37 lat
Cytuj

Post Matthias Brisbois ()

Matthias wrócił do Monterey już kilka miesięcy temu, ale był tak zajebany w akcji, że ostatecznie zapomniał wspomnieć komukolwiek o swoim powrocie. Nie żeby też miał kogo informować. Dopiero z tatą widział się w zeszłym tygodniu. Zjedli razem drogi i obrzydliwy brunch. Matthiasowi najbardziej z tego wszystkiego smakował sok, chociaż wątpił, żeby był rzeczywiście ze świeżych pomarańczy. No, ale jak już zaczął powoli ogarniać to przejął w końcu od brata obowiązki w zakładzie pogrzebowym i jak już się we wszystko wdrożył to okazało się, że to całkiem fajna i przyjemna praca. O ile można tak powiedzieć o towarzystwie ludzi cierpiących po stracie bliskich. Dobra, nie było tak przyjemnie i miło jak się mogło wydawać, ale no praca nie była najgorsza. Matthias czerpał z niej radość. Albo nie, bo zaraz będzie, że cieszy go smutek innych. Czerpał z tego satysfakcję, o, tak lepiej. I w sumie przeszło mu przez myśl to, że może w końcu znalazł swoje powołanie.
W zeszłym tygodniu dotarła do niego przykra wiadomość o śmierci cudownej Faye Dashwood. Długo nie wiedział co ze sobą zrobić i co zrobić z tą informacją. Dobrze, że pogrzeb dla młodej Dashwood nie ogarniał nikt z Dashwoodów tylko Penny, której w sumie Matthias nie rozpoznał, bo jednak był bardziej zszokowany tym, że Faye wzięła i umarła. Po obgadaniu szczegółów z Penny, nie wiedząc, że to ona, poprosił jednego ze swoich pracowników o zajęcie się tą konkretną rodziną. Nie chciał rozmawiać z Wren w dniu takiej tragedii.
Nie mógł jednak przestać myśleć o Wren przez te parę dni więc uznał, że ją odwiedzi. Pewnie nie był to najlepszy na świecie pomysł, ale Matthias nigdy nie miał dobrych pomysłów. Jego jedynym dobrym pomysłem był ślub z Wren. Najgorszym był rozwód z nią. Chociaż nie kojarzył składania papierów rozwodowych. No, ale nieważne. Udało mu się wyciągnąć od Morgana (crossover moich multi, hehe) nowy adres Wren. Wziął ze sobą papugę, bo później musiał ją zabrać do weterynarza, bo nie chciała jeść, a nie będzie chciało mu się wracać do domu. Miał nadzieję, że Wren nie miała nic przeciwko zwierzakom.
Zapukał w drzwi i odsunął się dwa kroki czekając, aż ktoś mu otworzy. -Cicho, nie narób mi siary. - Szepnął do papugi, bo zaczęła krzyczeć i machać skrzydłami. -O, hej Wren. - Przywitał się zaskoczony jakby nie wiedział, że Wren tu mieszka i że przyszedł do niej. -Słyszałem co się stało. Z Faye. - Wyjaśnił powód swojej wizyty. Przytuliłby ją, ale ciężko mu było z tą klatką i nie wiedział czy Wren chce. -To Nerw. - Uniósł lekko klatkę z papugą.

Wren Dashwood
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic

wścibska recepcjonistka, hotel Marriott
Wren Dashwood
Awatar użytkownika
about me
Like how a single word can make a heart open,
I might only have one match but I can make an explosion
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Wren Dashwood ()

Wren zupełnie nie myślała o Matthiasie - w ostatnim czasie oczywiście, gdyż głównie myślała o leżącej trzy metry pod ziemią Faye, o przemijaniu i o tym co tak właściwie wyrabia ze swoim życiem. Na domiar złego, wpadła w jakieś dziwne kompleksy po tym, jak Morgan oświadczył się Penny, bo z jednej strony nie chciała być od nich gorsza, ale z drugiej skoro nawet taka potwora znalazła swojego amatora, to być może jeszcze gdzieś czekało na nią szczęście numer dwa. Bo Matthias był jednak szczęściem numer jeden, tylko pewnego dnia postanowił tak mocno jej złamać serce, jak nikt do tej pory. A to akurat nie lada wyzwanie, bo akurat Wren miała złamane serce już tyle razy, że zgodnie z wszystkimi prawami fizyki pewnie nie dałoby się tego zepsuć jeszcze bardziej. Tak czy siak, dopiero teraz zaczynała powoli dochodzić do siebie po tym wszystkim. Bo przecież nie planowała rozwodu, tak? Gorąco wierzyła w miłość i jakby ten imbecyl powiedział jej, że coś jest nie tak to w życiu by się nie zgodziła na żadne rozstanie tylko za uszy zaciągnęłaby go na terapię dla par albo od razu do łóżka, w końcu wiadomo, że dzidzi najlepiej skleja każdy związek i gdyby musiał się zajmować gówniakiem, to nie wpadałby na takie głupie pomysły. Matthias jednak postanowił uciec się do ciosu poniżej pasa i po prostu postawił ją przed faktem dokonanym, pokazując jej gdzie ma podpisać i zupełnie nie biorąc pod uwagę jej zdania. Tym samym, dokonał właściwie niemożliwego, bo wkurwił Wren, której nie dało się wyprowadzić z równowagi. Więc podpisała. I kazała mu się wynosić w cholerę ze swojego życia.
Na dwa lata posłuchał, ale jak widać nic nie może wiecznie trwać, bo oto stał w jej drzwiach. Z papugą.
Mogła teraz zrobić naprawdę wiele rzeczy - zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, wezwać policję, poszczuć go corgiem, albo po prostu skorzystać z tego, że Penny upierała się na trzymanie cholernie drogich, świeżych kwiatów w wazonie tuż przy wejściu i chlusnąć mu wodą w twarz. I kiedy tak się zastanawiała nad tym, jak najdotkliwiej mu pokazać, że powinien trzymać się od niej z daleka, to zorientowała się, że znalazła się w jego ramionach i przytulała się do niego kurczowo. - Cześć - powiedziała więc tylko i pociągnęła nosem, bo było jej smutno po śmierci Faye i właśnie wbrew sobie orientowała się, że potrzebowała teraz właśnie tego, czego bardzo nie chciała potrzebować. - Przyniosłeś mi papugę, bo... przypominała ci Faye? - zapytała, patrząc na ptaka w klatce. Oczywiście, w naturalnym odruchu pomyślała, że pewnie przyniósł papugę jej, jakoś nie widziała innego powodu czemu miałby ją tu przynieść. No ale jak wiadomo nie trafiła.

Matthias Brisbois
barbie
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand pearl - the ghostwriter don't go breaking my heart let's get it on wine&dine fairytale reveal - have courage and be kind! fairytale reveal - nagroda specjalna

Właściciel zakładu pogrzebowego, Last Journey
Matthias Brisbois
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
194 cm
37 lat
Cytuj

Post Matthias Brisbois ()

Matthias nawet nie zastanawiał się nad tym jak Wren zareaguje na jego pojawienie się. Był raczej pozytywnie nastawiony do wszystkiego, więc spodziewał się, żę jednak się ucieszy. Mimo, że ich rozstanie nie należało do najprzyjemniejszych i mimo, że Matthias pokazał się ze strony skończonego debila, którym był. Nie spodziewał się jednak tego, że Wren dosłownie rzuci się na niego. Nie dziwił jej się. On też chciał się na nią rzucić. A to jednak miłe z jego strony, bo widać było, że Wren przez ostatnie pare dni zmagała się z życiową tragedią jaką była śmierć jej siostry. Przytulił ją do siebie mocno, mimo, że mógł to zrobić tylko jedną ręką, bo drugą przecież trzymał papugę. Zaciągnął się jej zapachem, przymknął oczy i zaczął żałować wszystkiego co mógł mieć z Wren, a co beznadziejnie zaprzepaścił. Nigdy nikogo nie kochał tak jak jej. Zanim się pojawiła w jego życiu, ani po tym jak ostatecznie on zakończył ich małżeństwo. Z nikim się po niej nie związał, bo nie było sensu szukać jakiegoś słabego zastępstwa po tym jak miało się styczność z ideałem. Niechętnie się od niej odsunął, żeby móc na nią spojrzeć.
-Nie, nie. - Parsknął trochę, bo jednak to byłby śmieszny prezent. -Nerw to moja papuga. Czasami zabieram ją na spacery, ale tym razem musiałem ją wziąć, bo później mam wizytę u weterynarza. - Wyjaśnił. -W sensie Nerw ma. Nie ja. Żeby nie było. Nerw nie chce jeść. - Wyjaśnił bardziej wpatrując się w papugę. Zaraz jednak spojrzał na swoją "byłą" żonę. -Wybacz, że nie przyszedłem wcześniej. - Dodał jeszcze i pogładził ją po policzku. -Myślisz, że mogę wejść? - Zapytał i kiwnął głową w stronę drzwi.

Wren Dashwood
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic

wścibska recepcjonistka, hotel Marriott
Wren Dashwood
Awatar użytkownika
about me
Like how a single word can make a heart open,
I might only have one match but I can make an explosion
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Wren Dashwood ()

- Całe szczęście - odetchnęła z ulgą. gdy zaprzeczył, bo naprawdę nie wiedziałaby jak miałaby zajmować się ptakiem. Potrafiła zasuszyć wszystkie kwiatki, jakie tylko dziwnym trafem znalazły się w ich domu, więc los takiej papugi mógłby okazać się dość smutny. Chociaż kiedy Matthias opowiedział jej całą historię, to już teraz zrobiło jej się żal tego ptaszyska. - Wcale jej się nie dziwię. To znaczy... też bym nie chciała jeść jakbyś mnie zabierał na spacery w klatce, biedna papuga pewnie wiecznie ma chorobę lokomocyjną - akurat to było mało prawdopodobne, bo gdyby Wren kiedyś nie chciała jeść, to pewnie byłaby bardziej martwa, niż Faye. - Czemu nazwałeś go Nerw? - najwyraźniej nie była szczególnie spostrzegawcza, bo nie zauważyła tego co oczywiste, ale cóż począć. - W porządku... przecież to już nie twoja szwagierka, tylko była szwagierka, a to zupełnie inny kaliber - zadrżała, kiedy dotknął jej policzka, więc oczywiście w tym wszystkim łatwiej było jej sądzić, że przyszedł tu ze względu na jej siostrę, a nie na nią. - Wejść? Ja... nie wiem czy to dobry pomysł, Matty - zaplątała się nieco, gdyż naprawdę nie spodziewała się dzisiaj zastać swojego byłego męża na swoim ganku. Z drugiej strony, teraz chciała tylko znowu znaleźć się w jego ramionach, bo tam świat wydawał się o wiele lepszy i bezpieczniejszy. Nie mogła jednak prosić go, żeby ją przytulił i najlepiej tym razem nie puszczał już wcale, bo gdyby chciał ją w takich chwilach obejmować, to by się z nią nie rozwodził, więc przestąpiła nerwowo z nogi na nogę. - Myślę, że powinieneś dać ptaszkowi odpocząć... to znaczy, odłożyć klatkę, bo jeśli rzeczywiście Nerw ma chorobę lokomocyjną to dobrze mu to zrobi - przesunęła się nieco w drzwiach, dając mu do zrozumienia, że może wejść do środka. - Napijesz się herbaty? - zaproponowała, bo w sumie nie wiedziała po co przyszedł ani jak długo zostanie, a skoro najwyraźniej chciał nieco powspominać Faye, to do swojej herbatki będzie pewnie musiała dolać czegoś mocniejszego.

Matthias Brisbois
barbie
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand pearl - the ghostwriter don't go breaking my heart let's get it on wine&dine fairytale reveal - have courage and be kind! fairytale reveal - nagroda specjalna

Właściciel zakładu pogrzebowego, Last Journey
Matthias Brisbois
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
194 cm
37 lat
Cytuj

Post Matthias Brisbois ()

-Nie jest ciężka w obsłudze. – Wyjaśnił. Papuga była właściwie całkiem przyjemna. Można było z nią nawet pogadać. Największym minusem było to, że momentami potrafiła być strasznie głośna. Dlatego Matthias miał dla niej osobny pokój. Nawet miał mieszkanie, które zostało mu kupione za pieniądze ojca tym razem. Penny nie musiała go sponsorować aż tak bardzo. Tata może nie dał mu dostępu do całego jego majątku, ale zdecydowanie dbał o to, żeby jego synek nie był bezdomnym fajfusem. Uśmiechnął się na komentarz Wren. –Nie no. To nie tak. Nie wożę jej ze sobą cały czas. Tylko czasami. Właściwie to rzadko. Ale ostatnimi czasy była ciągle w domu, więc to nie jest choroba lokomocyjna. Dlatego myślę, że powinna zostać przebadana. – Spojrzał czule na ptaka. Miał tylko nadzieję, że weterynarz w Monterey był osobą kompetentną i znał się też na ptakach, a nie tylko i wyłącznie na psach i kotach i chomikach. Nie będzie przecież jeździł z Nerw do Los Angeles, żeby ją leczyć. Wiadomo, jak będzie trzeba to pojedzie, ale jednak wolałby żeby lokalny weterynarz się znał na ptakach. –To ona. – Powiedział. –To palindrom twojego imienia. – No przecież nie będzie jej okłamywał, że tak randomowo wpadł mu do głowy wyraz Nerw i uznał, że właśnie tak nazwie swoją papugę. –Aha, no okej. – Pokiwał głową. Nie kłamała, miała rację. Tylko głupi Matthias myślał, że jednak gdzieś tam zawsze będą rodziną. Ale widocznie się mylił. Mógł się najpierw dowiedzieć zamiast przychodzić tutaj jak debil licząc na to, że Wren przyjmie go z otwartymi ramionami. –Oh, okej. – Trochę go zaskoczyła tym, że nie może wejść do środka. Trochę się zestresował i w dodatku zaczynała go boleć ręka od trzymania klatki z papugą. –To mogę… chociaż postać tutaj na chwilę? – Zapytał i rozejrzał się po gangu. Głupio mu było zapytać czy może po prostu ma sobie iść, bo ona nie życzy sobie jego osoby tutaj. Bał się też o to zapytać, bo obawiał się tego, że jednak jej odpowiedź może go troszkę zranić.
Spojrzał na papugę. –W sumie możliwe. Ale to nie choroba lokomocyjna. – Powiedział raz jeszcze chociaż znawcą nie był. –Mógłbym ją postawić gdzieś w cieniu bo chyba ma też światłowstręt. – I papuga zupełnie jakby go usłyszała, bo zakryła sobie pyszczek skrzydłami. Chociaż pewnie go słyszała, bo jednak była inteligentna. Matthias podniósł wzrok na nią i zobaczył jak przesunęła się w drzwiach. Przełknął ślinę, bo jednak dopiero co go nie chciała wpuścić. –Tak. Napiję się herbaty bardzo chętnie. – Potwierdził, ale jeszcze przez chwilę się nie ruszał, bo musiał sprawdzić czy Wren sobie nie robi z niego jaj. Ostatecznie jednak, trochę niepewnie, ale ruszył się i przekroczył próg jej domu. Dobrze, że Penny nie była osobą, która wiesza swoje autoportrety w mieszkaniu, bo zdziwiłby się, że jego żona ma portrety jego przyjaciółki w domu. Dobrze też, że nigdy nie był u Penny. –Przytulnie tutaj. – Skomentował krótko mieszkanie i wszedł nieco głębiej i zdjął buty, bo moje postacie to pełna kulturka. Ale uważaj Ania, bo Morgan też zdjął buty wchodząc do Penny i zobacz jak skończyli :’)
-Czy mogę tutaj odstawić Wren? W sensie Nerw. Eh. – Zapytał wskazując na jakiś stoliczek. Był idealnie zacieniony, ale czuł się nieco skrępowany i nie chciał się panoszyć w domu Wren.

Wren Dashwood
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic

wścibska recepcjonistka, hotel Marriott
Wren Dashwood
Awatar użytkownika
about me
Like how a single word can make a heart open,
I might only have one match but I can make an explosion
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Wren Dashwood ()

Skinęła tylko głową, bo nie znała się na tym za bardzo. Co prawda, przez jakiś czas pracowała jako recepcjonistka w klinice weterynaryjnej i pomagała też w stadninie koni, no i oczywiście sprzedawała bilety do zoo, w końcu tylko Barbie miała więcej zawodów od niej, ale studiów weterynaryjnych nie skończyła, więc nie zabrałaby się za leczenie nowego towarzysza życia swojego małżonka.
- Aha? - Wren zrobiła dziwną minę, bo gdyby nazwał jej imieniem gwiazdę czy inny fruwający w kosmosie kawałek skały to byłoby bardzo romantyczne, ale jednak w przypadku kraczącej papugi i po rozwodzie, to nie była już pewna czy to komplement czy przytyk. - Nie wiedziałam, że aż tak ci zalazłam za skórę, żebyś nazywał po mnie papugę... znaczy niby okej, byłe żony raczej nie cieszą się dobrą sławą, ale no nie spodziewałam się, że zostanę jakąś Alexis w twojej historii - tak właściwie, to w ogóle nie wiedziała, dlaczego się rozwiedli i co takiego zrobiła, że Matthias ją z dnia na dzień przestał kochać i postanowił porzucić. Ale chyba musiało to być jednak coś wielkiego, skoro teraz w grę wchodziła papuga.
Cały problem w tym, że rodzina nie znika tak po prostu na dwa lata i nie pojawia się jak gdyby nigdy nic, nawet nie na pogrzebie, ale już po nim ( może Morgan i Orley nawet nie wybiliby mu w tym czasie zębów, żeby jakoś uczcić pamięć Faye). No i rodzina też nie zostawia się w potrzebie, a już zdecydowanie mąż nie powinien zostawiać żony, jak doskonale wiedział, że Wren bez niego zginie marnie i to w dodatku ze złamanym sercem. - Ale... czemu? Czemu chcesz tu stać, Matty? Czemu właściwie przyszedłeś? Mamie bardziej należą się kondolencje, niż mnie - Wren należało się przede wszystkim wyjaśnienie. I nie tylko dlatego, że lubiła zadawać trudne pytania. Naprawdę chciała nie chcieć go tutaj, po prostu zamknąć mu drzwi przed nosem i stanowczo pokazać, że już dawno zakończyła ten rozdział w swoim życiu, a teraz jest szczęśliwa u boku innego, przystojnego milionera, bo to właśnie należało zrobić. A ona głupiutka co najwyżej mogła mu znowu paść w ramiona i powiedzieć, że cholernie za nim tęskniła - całe szczęście, trochę godności jej jeszcze zostało, więc trzymała buzię na kłódkę.
- Tak, też myślę, że trzeba jej znaleźć jakieś zacienione miejsce... i może dać trochę wody - zgodziła się z nim, bo jakoś łatwiej było go wpuścić do środka, gdy chodziło o dobro tego ptaka, a nie o nią czy o niego. W końcu siedział dwa lata nie wiadomo gdzie, nie interesował się nią zupełnie i teraz nie wiedziała, jak bardzo zła na niego powinna być. - Świetnie, mamy dużo herbaty - rzuciła tylko, już nie wspominając o tym, że herbata oczywiście była równie brytyjska co Penny, bo jej współlokatorka nie pijała amerykańskiego świństwa. Niech sobie myśli, że mieszkała z jakimś facetem i dlatego używała liczby mnogiej.
- Tak, pewnie. Chyba powinna być tu bezpieczna, chyba psy nie polują na papugi tak jak koty, prawda? - spojrzała na psa swojej współlokatorki, który nieufnie zaczął obwąchiwać nowego przybysza z klatką. Wren za to udała się do kuchni i zaczęła mu przygotowywać herbatę, nawet nie pytając jaką, bo przecież świetnie pamiętała jaką pijał, jak mocną lubił i ile cukru do niej sypać, a jakoś nie wpadła na to, że może nie powinna się obnosić z taką wiedzą. - Dawno wróciłeś? - zapytała, podnosząc głos, bo wolała chwilę pozbierać myśli, zanim w ogóle do niego przyjdzie.

Matthias Brisbois
barbie
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand pearl - the ghostwriter don't go breaking my heart let's get it on wine&dine fairytale reveal - have courage and be kind! fairytale reveal - nagroda specjalna

Właściciel zakładu pogrzebowego, Last Journey
Matthias Brisbois
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
194 cm
37 lat
Cytuj

Post Matthias Brisbois ()

Skinął głową, bo nie wiedział co innego ma odpowiedzieć na „Aha?”. Nie nazwał jej imieniem nic z kosmosu, bo czegoś takiego nie mogłby wyprowadzać na spacer. Poza tym potrzebował żywej istoty. Jasne, mógł po prostu nie brać rozwodu z powodu, który był tak debilny, że aż szkoda o nim wspominać. Ale no Matthias nie do końca to wszystko przemyślał. On nigdy niczego nie przemyślał, nie oszukujmy się. –Zalazłaś za skórę? – Zapytał rozbawiony i spojrzał na papugę. On nie myślał o tym jak o czymś złym. Kochał tą papugę. To nie tak też, że oczekiwał, że Wren się ucieszy, albo będzie wzruszona. Nigdy nie zakładał, że Wren pozna Nerw. –Alexis? – Zdziwił się. –Nie, to Nerw. – Wskazał na papugę. Sory, ale nie oglądał Dynastii i nie miał zielonego pojęcia kim jest Alexis. –Wybacz jeśli to cię obraziło czy coś. Nie taki był mój zamiar. – Wyjaśnił modląc się, żeby nie zapytała go o to co było jego zamiarem, bo oczywiście nie wiedział. Po prostu tęsknił za Wren i jak kupował papugę to o niej myślał i tak jakoś wyszło po prostu.
Wiesz, nie zapominajmy o tym, że Morgan dba o dłonie i to Morgan podał Matthiasowi nowy adres Wren. Jestem pewna, że nie wybiłby mu zębów przy okazji pogrzebu Faye. Pewnie nawet by się trochę ucieszył na jego widok. Chociaż i tak nim gardził za złamanie serca Wren. Ale uznał, że może powinni się spotkać dlatego Matthias ten adres od niego dostał. –Nie wiem. – No nie wiedział. Nie po to przyszedł, żeby zaraz iść do domu. Miał jeszcze trochę czasu do wizyty u weterynarza, nie chciał tam być trzy godziny przed czasem, żeby nie wyjść na typa, który się nie zna na zegarku. –Wiem. Ale wolałem przyjść najpierw do ciebie. – W sumie nie miał w planach iść do pani Dashwood, bo bał się tego, że kobieta na niego naskoczy, ale w sumie to mógł ją rzeczywiście odwiedzić. Pomyśli o tym. Może nawet dzisiaj tam pójdzie. Najlepiej zedrzeć wszystkie plastry jednego dnia.
-Nie trzeba. Ma swoje poidełko tutaj. – Wskazał na plastikową tubę, która była przykręcona do klatki. Matthias dbał o swoją papugę więc zawsze priorytetem było dla niego to, żeby miała przy sobie świeżą wodę. Tylko czekać aż porzuci ją jak wszystkie inne priorytety w swoim życiu. Matthias gonna Matthias. –Okej. Ekstra. Aczkolwiek nie potrzebuję dużo. Pijam filiżankę dziennie. – Tak go poinformowala o ilości tej herbaty, że teraz biedny czuł presję, że będzie musiał wypić cały czajnik herbaty.
-Nie sądzę. Ale też nie mam pojęcia. Nerw nigdy nie poznała kota lub psa. Zna tylko Faye, mojego kameleona. Aczkolwiek uwaga… nie nazwałem go na cześć twojej siostry. Takiego już zaadoptowałem. Czysty przypadek. Ja tam mówię do niej Himiko. Jakoś tak pasuje. – Trochę się bał tego, że Wren pomyśli, że ma jakąś obsesję na punkcie jej rodziny, bo nazywa zwierzęta jej imieniem i imieniem jej siostry. Pojebane. Nachylił się do psa i zaczął go głaskać, O hej, znam podobnego do ciebie, ty malutki grubasku., tarmosił go nie zdając sobie sprawy z tego, że zna dokładnie tego samego psa. Zaraz jednak psa zostawił i poszedł za Wren, a bardziej w sumie za jej głosem. –Jakiś czas. Sam nawet nie wiem. Może miesiąc albo dwa? – Wzruszył ramionami. Nigdy nie był typem, który jakoś liczył czas. Przywilej bogatych ludzi.

Wren Dashwood
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic

wścibska recepcjonistka, hotel Marriott
Wren Dashwood
Awatar użytkownika
about me
Like how a single word can make a heart open,
I might only have one match but I can make an explosion
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Wren Dashwood ()

Wren nie wiedziała, że kochał papugę, tak samo jak nie wiedziała czy kochał ją, bo jednak nie widzieli się od dwóch lat, a ich ostatnie spotkanie zakończyło się rozwodem. Nic więc dziwnego, że niezbyt potrafiła się połapać we wszystkich jego nowych odchyłach, całkowicie wyszła z wprawy przez ten czas.
- Podła była żona? - wyjaśniła mu, ale widząc, że nadal nie ma bladego pojęcia o czym dokładnie mówi, westchnęła ciężko. - Pamiętasz ten serial, który oglądałam w kółko, a ty mówiłeś, że powinnam przestać bo mnie ogłupia i sprawia, że chcę sobie kupować bardzo drogie ciuchy? I tam była ta kobieta z brwiami jak plemniki, która zawsze chodziła w kapeluszach i knuła intrygi. To właśnie Alexis - równie dobrze mogłaby po prostu sobie odpuścić i nic mu nie tłumaczyć, ale jak Wren coś wbiła sobie do głowy, to ciężko było to z niej wybić. Z drugiej strony, być może Matthias rzeczywiście nie oglądał Dynastii, ale biorąc pod uwagę zamiłowanie do seriali jego żony i fakt, że telewizor w ich domu prawie cały czas był włączony, to coś przynajmniej powinien kojarzyć. - A jaki był twój zamiar? Bo jak chciałeś mieć w domu jakąś Wren, to mogłeś mieć oryginał, jestem pewna, że przy tej klatce naprawdę byłoby niewiele ciężej mnie nosić po całym mieście - bo przy wielkim Brisboisie wydawała się jeszcze bardziej filigranowa, niż była w rzeczywistości. Niemniej, mogła czuć się z siebie dumna, bo wytrzymała naprawdę długo nie poruszając tematu rozwodu. Jakieś pięć minut może, ale równie dobrze mogła (czy nawet powinna!) od tego zacząć rozmowę z nim.
Faktycznie, zwracam honor - Morgan w tej familii zdecydowanie najrzadziej bywał na siłowni, chociaż mogło się to nieco zmienić odkąd związał się z Penny. Tak czy siak, już prędzej Mara wybiłaby mu zęby, bo ze wszystkich Dashwoodów to ona najlepiej radziła sobie z przemocą fizyczną, wdała się w ojca. A jednak też była na pogrzebie i w dodatku miała wprawę w rozprawianiu się z byłymi Wren, bo jak trzeba była to udawała ją już od przedszkola. - Dlaczego? - postanowiła więc wiercić mu dziurę w brzuchu, skoro nie odpowiedział na jej pytanie za pierwszym razem.
- To się nie wylewa jak trzęsiesz klatką? - dopytała, przyglądając się poidełku. Wyglądało na całkiem solidnie przytwierdzone do klatki, także może była jakaś szansa, że cała woda nie wylała się po drodze, a Nerw będzie miała co pić. - Tego nie da się chyba wypić zbyt dużo... to brytyjska herbatka, wiesz, jak przetrzymasz o sekundę za długo, to smakuje jakbyś zapomniał wyjąć torebki z kubka na całą noc, ale najwyraźniej po to właśnie leje się do niej mleka. Mogę ci też zrobić taką normalną jak chcesz, taką też mamy - zaproponowała, bo w sumie chciała być dobrą gospodynią i uraczyć go herbatą Penny, ale pomyślała sobie, że jak mu nie zasmakuje, to pomyśli sobie, że specjalnie mu taką podała i wyjdzie na jeszcze większą Alexis.
- Himiko czy Faye? - zapytała pogubiona w jego opowieści, gdyż rzeczywiście pomyślała, że to dziwne, że nazwał kameleona po jego siostrze. Może nawet jeszcze dziwniejsza, niż nazwanie papugi po niej. - Miesiąc albo dwa? - powtórzyła za nim nieprzytomnie. Jak na złość, akurat zalewała mu herbatę wrzątkiem, wzięło ją to wszystko z zaskoczenia i z tego całego zaskoczenia, oblała sobie rękę gorącą wodą. Pisnęła z bólu i szybko pobiegła do zlewu, od razu wciskając dłoń pod zimną wodę i walcząc ze łzami napływającymi jej do oczu. Z różnych powodów. - Nie, Matty. Nie, kurwa, nie. Tak nie można, rozumiesz? Nie można. Znikasz i nie mówisz dlaczego tylko zostawiasz mi do podpisania papiery rozwodowe, potem wracasz i nawet nie mówisz, że wróciłeś, a teraz pojawiasz się u mnie w domu, kiedy wiesz, że jestem totalnie rozbita po śmierci siostry, z papugą co nazywa się Wren... Nerw, bez znaczenia i mi mówisz, że właściwie nie wiesz czemu tu jesteś i że możesz postać na ganku. Czy ty wiesz ile mi zajęło doprowadzenie się do porządku po tym jak stwierdziłeś, że już mnie nie kochasz i nie chcesz być moim mężem? To boli, Matty... i to też bardzo boli, bo ta woda była cholernie gorąca, a ja nie wiem dlaczego skoro już tu jesteś, to czemu tam a nie tu - wyrzuciła z siebie wszystko w tempie karabinu maszynowego, cały czas pochylając się nad zlewem.

Matthias Brisbois
barbie
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand pearl - the ghostwriter don't go breaking my heart let's get it on wine&dine fairytale reveal - have courage and be kind! fairytale reveal - nagroda specjalna

Właściciel zakładu pogrzebowego, Last Journey
Matthias Brisbois
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
194 cm
37 lat
Cytuj

Post Matthias Brisbois ()

Roześmiał się. –Tak, pamiętam. To ten serial gdzie jak się ruchali to kobieta była upocona jak dzika kuna w agreście, a mężczyzna nic. – Zaśmiał się pod nosem. Oczywiście pomylił Dynastię z Modą na Sukces, ale kto by go obwiniał. Matthias niekoniecznie oglądał seriale i w ogóle telewizję. Nawet jeśli mylił seriale. Nawet jak ona oglądała seriale to on niechętnie zerkał w telewizor. Wolał patrzeć na nią. A tak to zachowywał się jak typowy bogaty człowiek, miał ważniejsze rzeczy do zrobienia. Na razie jednak cieszył się z tego, że rozmawiał z Wren o jakiś neutralnych rzeczach.
Wzruszył ramionami. –Po prostu chciałem, żeby jej imię miało znaczenie. – No co miał powidzieć. Tak sobie zdecydował i tak nazwał papugę. Już tego nie zmieni, bo już reagowała na takie imię. Jej chamskiej uwagi nie skomentował. Okej, chujnia, że sobie przychodził tutaj tak jakby nic się nie stało, ale jednak chyba nie zasługiwał na takie traktowanie. Przynajmniej w jego mniemaniu. A wiadomo, to był Matthias. –Dlaczego co? – Dopytał, bo oczywiście nie ogarnął, bo dla niego temat był jednak zakończony.
-Nie. Ta metalowa rurka jest blokowana specjalną kuleczką i woda wypływa tylko jak uniesiesz kulkę do góry. Dlatego zwierzakom jest z tego spoko pić. Bo sobie ją podnoszą językiem. – A przynajmniej taką miał nadzieję, że tak to wszystko działało. Nie przyglądał się Nerw jak z tego piła. Widział tylko, że piła i że działało, bo woda ubywała jak piła.
Parsknął śmiechem. –Piłem już brytyjską herbatkę, Wren. Dam sobie radę. – Pewnie bywał częstym gościem u Penny jak ta jeszcze mieszkała w Londynie. W końcu się przyjaźnili, więc nie ma opcji, że Beckert uniknęła gdzieś jego towarzystwa. A, że on często nic nie robił to sobie od niechcenia podróżował. –Chcę brytyjską. – Potwierdził. –Z mlekiem. – Dodał jeszcze. Był ciekawy skąd Wren nauczyła się w ogóle parzyć brytyjską herbatkę, ale uznał, że nie będzie wnikał. Nie jego sprawa. Może poznała sobie jakiegoś Brytola czy coś. Chuj wie, teraz Ci Brytyjczycy są bardzo popularni w Ameryce. Jakimś cudem Wren udało się też poznać typa z korzeniami szwedzkimi czy francuskimi. Już nie pamiętam.
-Co? – Spojrzał na nią, bo nie ogarnął. –Adoptowałem ją jako Faye, ale żeby nie było, że mam imiona zwierząt jak córki Dashwoodów to mówię na nią Himiko. Ale słabo reaguje. Na Faye też prawie wcale. – Wzruszył ramionami. Kameleony jednak nie były tak ogarnięte jak papugi czy nawet psy. Pokiwał głową, bo gdzieś tyle już był w tym Monterey. Oczywiście Wren nie widziała jak kiwa tą głową, a on nie widział jej miny, bo akurat sobie patrzył przez okno na plażę. Dopiero po chwili usłyszał jej pisk i zanim zdążył zareagować to Wren już byłą przy zlewie i doskonale radziła sobie sama. Bez niego.
Podrapał się po głowie trochę zmieszany tym jak na niego naskoczyła. –Nigdy nie stwierdziłem, że cię już nie kocham. Nigdy też tego nie powiedziałem. – Taka była prawda. Dał jej tylko papiery rozwodowe. –Wiem, że jesteś rozbita. Dlatego przyszedłem. Żeby pomóc. – Skąd on głupi miał wiedzieć, że jego odwiedziny bardziej jej rozpierdolą niż jej pomogą. Podszedł do niej parę kroków. –Mam ci pomóc czy chcesz żebym sobie poszedł? – Zapytał wskazując na jej rękę, a później spojrzał na nią wyczekując odpowiedzi.

Wren Dashwood
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic

wścibska recepcjonistka, hotel Marriott
Wren Dashwood
Awatar użytkownika
about me
Like how a single word can make a heart open,
I might only have one match but I can make an explosion
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Wren Dashwood ()

- Jestem prawie pewna, że to nie ten serial, ale dobrze wiedzieć jakie rzeczy zapamiętujesz - zaśmiała się rozbawiona jego spostrzeżeniami. Chyba zdążyła już zapomnieć jak to było, kiedy było dobrze i kiedy godzinami mogli rozmawiać o wszystkim i o niczym, czy raczej Wren mogła mówić, a Matthias jej potakiwać i tylko czasem zauważać, że jest głupiutka.
- To trzeba ją było nazwać Znaczenie. Albo nie wiem, Sokół Milenium - wywróciła oczętami, bo nadal nie wiedziała, że powinna się czuć zaszczycona i to taka forma pochlebstwa. W każdym razie, im dłużej jej były mąż tutaj przebywał, tym bardziej była na niego zła i coraz mocniej przekonana, że w pełni sobie na to wszystko zasłużył, a ona wciąż nie odpłaciła mu się pięknym za nadobne. - Dlaczego wolałeś przyjść najpierw do mnie - powtórzyła więc niestrudzenie, krzyżując ramiona na piersiach i wbijając w niego uporczywe spojrzenie.
- Czemu mam teraz dziwne wrażenie, że wiesz jak to działa bo sam tego próbowałeś? - ona przykładowo nie miała pojęcia, jak działa takie poidełko, a swojego czasu pracowała przecież w zoo, sklepie zoologicznym i w stadninie koni. Nigdy jednak nie wpadła na pomysł, żeby tam wpychać język, skoro zwierzęta sobie jakoś radziły, to już nieważne jak.
- W porządku. Będzie brytyjska. Z mlekiem. Z cukrem też? - zapytała jeszcze, bo Penny jej mówiła, że to ważne. Chętnie powiedziałaby, że dowiedziała się tego od jakiegoś przystojnego Brytola, który zajął teraz jego miejsce, żeby był zazdrosny, a nie od swojej współlokatorki, która była narzeczoną jego brata, ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego.
- Pewnie cię nie lubi - Faye, Nerw czy Wren, bez znaczenia. Cały ten babiniec nie był do niego zbyt dobrze nastawiony najwyraźniej, bo nawet papuga zaczęła już stroszyć piórka. Ale jednak nie bardziej, niż zraniona kobieta.
Prychnęła lekko zirytowana. - Rzuciłeś mi na stół papiery rozwodowe, to wyraża więcej, niż tysiąc słów - gdyby nadal ją kochał, nigdy nie przestałby być jej mężem. Teraz nie staliby w mieszkaniu Penny z papugą w klatce, tylko pewnie obejmowałby ją mocno w ich domu, a drugą ręką bujał niecierpliwie przebierające malutkimi nóżkami dziecko, które nawet nie byłoby świadome tego, że jego ciocia Faye umarła. Powiedział za to, że będzie ją kochał dopóki śmierć ich nie rozłączy, ale jak widać na to też Wren nie mogła liczyć. - Więc może w końcu przejdź do tej części, w której mi pomagasz? - ponagliła go, ocierając wierzchem niepoparzonej dłoni łzy z policzka. - Już powiedziałam, że chcę, żebyś był tutaj, a nie tam - dlaczego w ogóle musiał o to pytać? Oczywiście, że go tu chciała, nawet jeśli tylko w pewnym sensie. Gdyby nie chciała, to nie rzuciłaby mu się w ramiona, zanim zdążyli się porządnie przywitać po takiej rozłące.

Matthias Brisbois
barbie
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand pearl - the ghostwriter don't go breaking my heart let's get it on wine&dine fairytale reveal - have courage and be kind! fairytale reveal - nagroda specjalna

Właściciel zakładu pogrzebowego, Last Journey
Matthias Brisbois
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
194 cm
37 lat
Cytuj

Post Matthias Brisbois ()

Na chwilę się zawiesił, bo jednak dobrze było usłyszeć jej śmiech i przez chwile nie myśleć o tym jak skończyło się ich małżeństwo. Nawet przez chwilę myślał o tym, że może Wren mu wybaczyła, albo przynajmniej jest szansa na to, że kiedykolwiek wybaczy. –Bo to było śmieszne. – Wyznał i nawet posłał jej lekki uśmiech, zaraz jednak spuścił wzrok i myślał o tamtym dniu kiedy to zauważył i jak się z tego śmiali. Jak wtedy było normalnie i beztrosko i był szczęśliwy i raz w życiu nie myślał o tym, że jego życie było pasmem porażek i złych wyborów.
-To nie ma sensu. – Zmarszczył brwi, ale już nie wdawał się w dyskusje odnośnie tego, że papuga była istotą żyjącą i nie zasługiwała na imię po jakiejś maszynie latającej. Zasługiwała na imię po istocie ludzkiej. Ale no nic, zapamiętał, że następnym razem jak sobie kupi papugę to nazwie ją Puszek, żeby Wren nie miała powodów do bólu dupy. –Bo z tobą byłem bliżej niż z twoją mamą. – No dla niego to było całkiem logiczne.
Skrzywił się. –Dlaczego miałbym to robić? Wystarczy, że dotkniesz tą palcem i podniesiesz tą kulkę i wypłynie ci kropelka wody. – Trochę się zirytował, bo teraz nie wiedział czy Wren ma go za debila, czy zawsze miała go za debila czy o co chodzi. Wiedział, że akurat mechanizm tego poidełka nie był jakiś skomplikowany. No chyba, że była na niego tak bardzo obrażona, że musiała z niego robić debila, żeby poczuć się ze sobą lepiej czy coś. Ehhh.
-Z mlekiem i cukrem. – Potwierdził kontynuując rozglądanie się po mieszkaniu. Co jakiś czas tylko sprawdzał i nasłuchiwał czy Nerw go nie potrzebuje. Bał się trochę, że może ten pies ją zagryzie. A tego to by raczej nie chciał.
-Okej. – Odczuł już tą wrogość i w sumie to nie wiedział czemu Wren go zaprosiła do środka skoro miała zamiar go wiecznie tyrać i obrażać. Zwierzęta nie były tak zawistne jak niektórzy ludzie, a Faye czy też Himiko nie miały żadnego powodu, żeby go nie lubić. No, ale pozwolił Wren na to, żeby wyładowała swój jad. Najwyżej to będzie jego ostatnia wizyta tutaj. Nie będzie się przecież na siłę narzucał.
-Twoje zachowanie wskazuje bardziej na to, że jednak wolałabyś, żeby mnie tu nie było. – Wyjaśnił, ale podszedł do lodówki, otworzył zamrażalkę i szukał jakiegoś lodu czy groszku czy czegokolwiek co będzie mogła sobie położyć na dłoń. Jak już coś znalazł to obłożył to jakąś ściereczką i podał jej, żeby sobie położyła na oparzone miejsce.

Wren Dashwood
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic

wścibska recepcjonistka, hotel Marriott
Wren Dashwood
Awatar użytkownika
about me
Like how a single word can make a heart open,
I might only have one match but I can make an explosion
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Wren Dashwood ()

Znał ją chyba na tyle dobrze by wiedzieć, że nie potrafiła zbyt długo się na nikogo gniewać i chować urazy. Jeśli była na kogoś zła, to krótko i intensywnie, ale bardzo szybko o tym zapominała. Cały problem tkwił jednak w tym, że do tej pory chyba nikt nie zranił jej równie mocno, co Matthias, więc całkiem możliwe, że powrót do normalności zajmie jej jednak nieco dłużej, niż zwykle. - Zwykle to mężczyzna musi się jednak bardziej napocić - zażartowała, bo jednak wiadomo, że nie do końca tak myślała.
- Ja już ci nie będę mówić, co nie ma sensu - przewróciła oczami, bo najwyraźniej mieli zupełnie odmienne zdania w kwestii imienia dla papugi. Może jednak dobrze, że nie musieli razem wybierać imienia dla dziecka, bo któreś z nich mogłoby przypadkiem skończyć kilka metrów pod ziemią. - Jeszcze by tego brakowało, żebyś był bliżej z moją mamą, niż ze mną - parsknęła śmiechem słysząc jego odpowiedź, bo jakoś nie wzięła sobie tego do siebie, tylko uznała to za zabawne. Były mąż potrafił ją rozbawić jak nikt inny i chyba zdążyła już zapomnieć o tym, jak lekko się kiedyś przy nim czuła.
- A jak mam się twoim zdaniem zachowywać, Matty? Mam udawać, że nic się nie stało i że to nic takiego, że mnie zostawiłeś z dnia na dzień i to jeszcze samą z rachunkami, a wiesz, że nie umiem w rachunki? A może nie zauważyć, że nie odzywałeś się do mnie przez dwa lata i zapytać jak ci się żyje beze mnie? Albo zupełnie zapomnieć, że nawet nie dałeś mi okazji do rzucania talerzami i odreagowania w jakiś sposób tego wszystkiego? No powiedz mi jak, bo na naprawdę nie wiem - nie wzięła od niego ściereczki, tylko wyciągnęła rękę w jego stronę, czekając aż zaopiekuje się nią, przyłoży lód do oparzenia i jeszcze najlepiej pogładzi po główce, żeby przestało boleć. Choć całkiem nieźle radziła sobie sama, potrafiła prowadzić ciężarówkę czy podnieść kanapę jak sprzątała, to przy nim zawsze zamieniała się w bezbronną Wren, potrzebującą jego opieki. Nie dlatego, że rzeczywiście tego potrzebowała, tylko lubiła tego potrzebować. - Czy możemy już z tym skończyć? Albo przynajmniej wcisnąć pauzę do następnego spotkania? Bo jeśli chcesz wiedzieć, co rzeczywiście bym wolała, to wolałabym, żebyś mnie po prostu przytulił i poskładał, bo się rozpadam - po śmierci Faye, po wszystkim tym co działo się teraz w jej życiu.

Matthias Brisbois
barbie
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand pearl - the ghostwriter don't go breaking my heart let's get it on wine&dine fairytale reveal - have courage and be kind! fairytale reveal - nagroda specjalna

Właściciel zakładu pogrzebowego, Last Journey
Matthias Brisbois
Awatar użytkownika
about me
Be the ocean, where I unravel
Be my only, be the water where I'm wading
194 cm
37 lat
Cytuj

Post Matthias Brisbois ()

Pokręcił głową zaprzeczając. –Wcale tak nie jest. – Odparł. –Tak bardzo chcecie uprawnienia więc myślę, że najbardziej fair będzie wtedy kiedy kobieta będzie się pocić tak samo jak mężczyzna. – Rozłożył bezradnie ramiona, chociaż nie bardzo wiedział o co chodzi o czym teraz rozmawiają. Nikt nie lubił kobiety kłody w łóżku, ale kobiety miały to swoje dziwnie myślenie, że jak mają cipsko to są niezastąpione. Otóż nieprawda, łatwo je zastąpić. Jak każdego zresztą.
Zmarszczył brwi. –Nie rozumiem czemu. Twoja mama jest spoko. – Bardzo lubił panią Dashwood. No i w sumie ogólnie rodzinę Dashwood. Byli tacy normalni i przyjemni i witali każdego z otwartymi ramionami.
-Nie lubię jak mówisz na mnie Matty. Mówiłem Ci, że to zdrobnienie nie pasuje do mojego imienia. – Odpowiedział na początek. Nazywał się Matthias, a nie Matt czy Matthew. Nie był Amerykańcem. W sensie tak, urodził się tutaj, ale jego serce było w Europie, w Szwecji. –Nie umiesz opłacać rachunków czy nie miałaś pieniędzy na rachunki? – Zapytał nieco zmieszany, bo teraz nie wiedział o co był obwiniany i poczuł się tak jakby Wren z nim była tylko dlatego, że on ogarniał rachunki, bo ona nie umiała. A tak naprawdę to on nigdy nie płacił rachunków. Penny musiała to za niego robić. –Mogłaś odreagować jak już odszedłem. – Zaproponował. On właśnie tak zrobił. Nie wyżywał się na niej za swoje porażki tylko sobie po prostu odszedł i robił to co robił, żeby zapomnieć o nieudanym małżeństwie.
No to jak nie chciała tej ściereczki to jej ją przyłożył, bo co miał zrobić. Spojrzał na nią pytająco jak zaproponowała skończnie tego. –Ty zaczęłaś, Wren. – Odpowiedział spokojnie upewniając się, że dobrze ułożył okład na oparzonej dłoni. –Ah… czyli będzie następne spotkanie? – Uniósł brwi, a słysząc jej kolejne słowa spuścił wzrok. –Wiesz dobrze, że nie mogę tego zrobić. – Nie poskłada cię ta sama osoba, od której zaczął się rozpad jej życia.


Wren Dashwood
alemalpa #7279
wydra za napisanie karty stevo - the multiholic

wścibska recepcjonistka, hotel Marriott
Wren Dashwood
Awatar użytkownika
about me
Like how a single word can make a heart open,
I might only have one match but I can make an explosion
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Wren Dashwood ()

Nie wiedziała czemu na nią tak warczał, skoro tylko niewinnie sobie żartowała i to nawet wcale nie z niego. Westchnęła więc i pokręciła głową: - Chcemy głównie takiej samej stawki za tę samą pracę i braku dyskryminacji. Pamiętasz co było jak pracowałam na tirach? Na pewno pamiętasz - bo Wren pamiętała, takiej ilości niewybrednych komentarzy nie nasłuchała się przez całe życie, a inni tirowcy traktowali ją jak pracownika gorszej kategorii tylko dlatego, że była kobietą. Z resztą, sama nie miała jakiś mocno feministycznych przekonań, jednak że nigdy żadnej pracy się nie bała i łapała się naprawdę wielu zawodów, swoje trzy grosze mogła na ten temat powiedzieć. - Poza tym, jakoś nie przypominam sobie, żebyś musiał się napocić bardziej ode mnie. No chyba, że akurat wypadało to w moje urodziny albo walentynki, ale to jakby zrozumiałe i w ciągu roku i tak wychodziłeś na zero, bo potem były twoje urodziny i Super Bowl - obruszyła się trochę, bo jeśli próbował jej przez to zasugerować, że była kłodą w łóżku to trochę słabo z jego strony. Ona jakoś nigdy na to nie narzekała i nie przypominała sobie żadnych skarg w trakcie trwania małżeństwa.
- A ja ci mówiłam, że lubię i jak będziesz mi tego zabraniał, to będę nazywać cię tak częściej - przekorne było z niej stworzenie i choć uważała, że imię Matthias było naprawdę ładne, to jednak trochę długie, a zdrobnienia w stylu żuczku czy żabko pasowały do niego jeszcze mniej. - Trochę to i trochę to, ale przecież nie o to chodzi - poirytowała się lekko, bo po tylu latach powinien przyzwyczaić się do tego, że Wren czasem po prostu plecie głupoty i nie należy przywiązywać się do wszystkiego. Poza tym, nie była z nim tylko z powodu rachunków, to byłoby słabe - mogłaby wymienić mu tysiąc innych, lepszych powodów, ale skoro się z nią rozwiódł to pewnie nawet nie chciał o tym słuchać. - Mogłam i próbowałam. Tylko to wcale nie pomogło, wiesz? - jemu było łatwiej bo to on uznał, że ich małżeństwo było nieudane. Wren do samego jego końca była przekonana, że zestarzeją się razem i będą grać w brydża na tarasie swojego domu, więc miała z tym wszystkim trochę inny po
- Ja? Serio ja? - zapytała, ale nie dodała już nic więcej, tylko policzyła w myślach do dziesięciu. To on się z nią rozwiódł, on zniknął bez słowa i on pojawił się bez zapowiedzi w momencie, kiedy była najbardziej bezbronna, ale jasne to wszystko jej wina. - No skoro znowu tu mieszkasz... to małe miasteczko... i pewnie ciężko będzie się unikać, więc chyba kolejne trzeba wziąć pod uwagę, prawda? - starała się jakoś z tego wybrnąć i ukryć przed nim olbrzymiego rumieńca na policzkach, patrząc uporczywie na swoje buty. - Nie, nie wiem. Po prostu nie chcę być teraz sama, w porządku? Co więcej mam ci powiedzieć?

Matthias Brisbois
barbie
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru queenie - the social butterfly misha - the aesthetic queen lilo - the helping hand pearl - the ghostwriter don't go breaking my heart let's get it on wine&dine fairytale reveal - have courage and be kind! fairytale reveal - nagroda specjalna

ODPOWIEDZ