It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
Prośba o wykonanie twardego odświeżenia forum. Dzięki temu zobaczycie, co dla Was przygotowałyśmy (wskazówka: szukajcie na dole).
To już pół roku! <3 Z okazji małych urodzin Monterey przygotowałyśmy dla Was dwie niespodzianki - odznakową ucztę oraz zmianę w regulaminie forum!
Alternatywna rzeczywistość czeka po drugiej stronie portalu.
Na forum pojawiły się nowe zadania miesiąca, których przewodnim tematem jest jesienny Jarmark! Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
wspólnik w kancelarii prawnej, Presidio of Monterey Legal Assistance Office
monte krzemieniewski
Awatar użytkownika
about me
hate to say that I love you, hate to say that I need you, hate to say that I want you, but I do
192 cm
39 lat
Cytuj

Post Monte Krzemieniewski ()

{ 015 }

Sam nie był pewien, jak właściwie doszło do ponownego spotkania. Początkowo nastawiał się tylko na jedną, bardzo niewinną randkę i nie podejrzewał nawet, że wyjdzie z tego coś jeszcze. Nie wiedział też, czy Wren w ogóle zainteresuje się nim w ten sposób. Kiedy jednak dwa dni temu uniósł telefon i wybrał jej numer (bo tylko tyle mu po sobie zostawiła, wciąż nie przedstawiając się prawdziwym imieniem), ponownie oczarował ją swoją charyzmatyczną naturą (a przynajmniej tak mu się zdawało), albo odrobinę suchymi żartami (to pewnie urzekło ją bardziej). Umówili się więc na zwykły spacer, niczego sobie nie obiecując i stroniąc od różnych zapewnień.
Odebrał ją dokładnie o osiemnastej, parkując samochód na pobliskim, publicznym parkingu i pięć razy sprawdzając, czy na pewno pojazd jest dobrze zamknięty. Nie ufał tej dzielnicy.
Krzemieniewski często wychodził z domu odziany w drogi, krojony na miarę garnitur albo w dresie, który wyglądał na tani, ale tak naprawdę kosztował ponad tysiąc dolców. Dzisiaj jednak postawił na pewnego rodzaju anonimowość. Plisowaną marynarkę zamienił na wygodny T-shirt z odrobinę startym nadrukiem, spodnie w kancik - na czarne jeansy z przetarciami. Ostatnio też trochę zapuścił brodę, więc wyglądał jak bardzo miły misiaczek, który wita partnerkę przytulasem i ciepłym buziakiem. Starych nawyków nie da się jednak wyplenić tak szybko, więc kiedy tylko Wren pojawiła się w drzwiach, musnął wargami wierzch jej dłoni. Chyba nadal nie chciał jej przerazić.
- Cześć - przywitał się grzecznie, posyłając jej zaskakująco ciepły uśmiech. Podczas ich pierwszego spotkania Monte wydawał się dosyć chłodny i zdystansowany. Dopiero tamta przyjemna randka, kiedy to wepchnął w siebie niepoważnie dużą porcję domowego brownie, wszystko zmieniła. Trochę się zrelaksował, częściej otwierał, chętniej mówił o sobie. I, co ważniejsze, słuchał tej pięknej gaduły z prawdziwym zainteresowaniem.
- Muszę cię ostrzec, że nie bardzo orientuję się w tej części miasta. Próbowałem nam zarezerwować miejsce w którejś z okolicznych knajpek, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że wciąż nie spaliłem tamtego ciasta. Siedzenie nie pomoże mi pozbyć się tych kilkuset kalorii - zażartował, klepiąc się po twardym i zdecydowanie dobrze zbudowanym brzuchu.
- Zapraszam - to powiedziawszy, podał jej swoje ramię, sugerując, że naprawdę powinni pójść na ten spacer razem.

Wren Dashwood
lemonka#0165
wydra za napisanie karty it’s hard to believe - nagroda za rekordową ilość postów skittles - the rainbow freak marty - the originator lilo - the helping hand 1 tequila, 2 tequila, 3 tequila, floor 9 to 5 moving day wine&dine greening pains black like my soul around the world 4 chord songs copy printer argument chimichangas after all this time? always start of something new somebody that i used to know scream and shout no hope, no love, no glory let's get it on drunken sailor don't go breaking my heart pinky promise

ODPOWIEDZ