It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
studentka/ sprzedawca, Geek Shop
Felicia Markle
Awatar użytkownika
about me
don't worry,
I understand.
who would really choose a daisy
in a field of roses?
159 cm
19 lat
Cytuj

Post Felicia Markle ()

Felicia nie nadawałaby się na ekran. A przynajmniej tak jej się zawsze wydawało. Już samo pozowanie do zdjęć było wystarczająco stresującym zajęciem. Niby podobne, ale no Ron w pewnym sensie był odważniejszy od niej. Dobra, nawet nie w pewnym sensie… Skoro on robił coś, czego ona się bała, to on był zdecydowanie odważniejszy. Przyglądała mu się z lekkim uśmieszkiem, gdy mówił, że nie ma u niej szans. Ba! Gdy powiedział, że przerzuca się na facetów, zaśmiała się, nawet na moment nie spuszczając z niego spojrzenia.
- No to pozostaje mi życzyć ci powodzenia Ron… I powiedzieć, że… szkoda. - Wzruszyła leciutko ramionami. Czyżby właśnie mu sugerowała, że jego szansę nie są takie małe, jak sam sądził?
W zasadzie to teraz mogła spojrzeć na niego nieco normalniejszym spojrzeniem. Zrozumiała nagle, z czym on musiał się mierzyć — trudno o osobę, której nie zależy na jego sławie, nazwisku, czy tym, żeby ładnie obok niego wyglądać, a może i zgarnąć jakieś współprace jako “dupa aktora”. Felicia uśmiechnęła się więc w sposób, jaki wydawał się jej pocieszający i położyła mu dłoń na ramieniu.
- Spokojnie. Jeśli się nawet kiedyś znów gdzieś spotkamy to nie dość, że bym się tobą nie chwaliła, to nawet nie przyznawałabym się, że cię znam. - Był to rzecz jasna żart, żeby nieco udowodnić mu, że nie każda dziewczyna jest taka sama. Jej nie zależało na żadnym rozgłosie. Zresztą prasa nigdy nie przepuszczała takim jak oni. Mało znana modeleczka i sławny aktor. Magazyny dla nastolatków by oszalały, a oni byliby rozliczani z każdego wyjścia, każdej czynności.
Może powinni bardziej zwrócić uwagę na to, kto jest w dziś w klubie?
Niespodziewana bliskość Rona zaskoczyła ją, sprawiając, że niemal zapomniała języka w buzi, a przecież, nawet gdy jej się tak przyglądał, to powinna coś mówić, prawda? Nie pozwolić, by zbudowało się niebezpiecznie napięcie… To mogłoby być dla nich zgubne.
A jednak dopuszczała do tego. Sprawiał, że chciała słuchać jego wyznań.
- Ty masz oczy smutne… - Odparła szczerze, być może błędnie biorąc pustkę za rodzaj trosk, z jakimi musiał się mierzyć. - Ale też bardzo ładne… I twój charakter też nie jest taki paskudny… - Chciała dodać, że tylko odrobinę zły, ale wtedy właśnie im przeszkodzono.
Felka spojrzała zaskoczona na Petera, który z jakiegoś powodu uznał, że może bezkarnie bić Rona. A Felicia, od kiedy tylko pierwszy raz zaczęli ze sobą rozmawiać, wyraźnie dała mu do zrozumienia, że nie jest nim zainteresowana. Całkiem dobrze bawiła się z Ronem. No dobra… Nawet bardzo dobrze, ale to nie tylko to. Podobnie jak Pritchard nabrała nieco szacunku. No i była jeszcze Judy. Znaczy się, gdzieś była, ale nie tutaj w pobliżu.
- Peter daj spokój, jesteśmy zajęci. - Powiedziała, próbując zabrzmieć ostro, ale niespecjalnie jej to wyszło, bo tak naprawdę bała się, że wybuchnie awantura. Próbowała wyjść zza Rona, żeby stanąć przed nim, ale Pete chyba coraz bardziej się nakręcał. No i gdzie była jej koleżanka?
Felicia położyła więc dłoń na ramieniu Rona, wychylając się nieco.
- Czy jeśli pójdę do domu, to on się uspokoi? - Zapytała, podczas, gdy Pete patrzył na każdy ich gest.
- Wolisz jego, bo ma kasę i jest sławny, nie? A ja bym ci mógł pokazać, co ci może dać prawdziwy facet. - Wypiął tors, ale poruszył też biodrami w sposób tak obleśny, że Felka nie miała wątpliwości, co chciał jej udowodnić.
- Ja naprawdę chyba już pójdę… - Że też Pete musiał się nachlać w momencie, gdy Felicia naprawdę zaczęła dobrze bawić się z Ronem.

Ron Pritchard
mów mi szeptem
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru marty - the originator lilo - the helping hand after all this time? always let's get it on scream and shout we're nothing more than friends chimichangas pet me black like my soul like a superhero tea is love, tea is life gotta catch 'em all pinky promise a hard day's night heart to heart i forgot that you existed

celebryta, Z Hollywood
Ron Pritchard
Awatar użytkownika
about me
marny aktorzyna,nadużywa mefedronu i cierpliwości
187 cm
26 lat
Cytuj

Post Ron Pritchard ()

Ron wcale nie był zaskoczony, że sytuacja się tak rozwinęła, jak się rozwinęła.
Raz, że z Felicią zaczęli się lubić, zero zdziwienia, bo przecież gdyby nie ta sytuacja na sesji to Felicia już wtedy by się w nim zakochała. Ron był łagodny jak baranek, miał co prawda swoje problemy i grzeszki za uszami, ale jak każdy, a kobiety go uwielbiały za jego normalność. To że nie jest takim amantem, co to udaje kozaka i wciska swoje genitalia we wszystkie niewiasty, jakby chuja znalazł w śmietniku.
Dwa, zero zdziwienia, że Petowi te jego męskie drineczki z Jacka uderzyły do głowy i już zaczął jakąś popelinę odstawiać. Z pianą w ustach patrzył na Rona, przerywając mu miłe rozmowy z Felicią.
Ron nie chciał zwracać na nich uwagi, bo był przyzwyczajony do tego, żeby się nie wychylać, a w ogóle to Feli nie powinno w ogóle być w takim miejscu. Nie chciał, żeby miała przez niego jakieś problemy.
Przesunął ją więc delikatnie ręką na bok, żeby stanąć z Peterem twarzą w twarz i chwycił go za kołnierz koszuli, ściskając go mocno. Chciał go tylko sprowadzić na ziemię.
- Zamknij się kurwa debilu pierdolony, bo już nigdzie ze mną nie pójdziesz, a na mieście to ci zrobię taką opinie, że żadna dupa już nie będzie chciała się z tobą spotkać- mówi do niego tak i odpycha go lekko, a Pete zatacza się i sapie wkurwiony.
- Prawdziwy mężczyzna kurwa jego mać- zaśmiał się szyderczo i splunął koło nogi swojego przyjaciela, do którego chyba dotarło, że nie ma sensu toczyć piany z buzi. Choć w jego przypadku to chyba z mordy.
Westchnął tylko, kręcąc głową i jeszcze pod nosem przeklinając odwrócił się do Felici.
- Możesz znaleźć Judy, a ja odprowadzę go do taksówki? - uśmiechnął się lekko, dotykając dłonią jej ramienia, jakby chciał jej dać do zrozumienia, że wszystko jest w porządku i na pewno jej włos z głowy nie spadnie na jego warcie, a żadne z brudnych marzeń Peta się nie spełni. Nigdy.
Nie chciał kończyć tego wieczoru, mogli sobie przecież powiedzieć jeszcze tyle miłych słów, może nawet zostaliby przyjaciółmi? Ale ich serdeczni przyjaciele niestety narobili popeliny i miły nastrój prysł jak bańka mydlana.
- Zaraz wrócę do was - mrugnął do Feli i za chabety Peta chwycił, ciągnąć go na zewnątrz. Trochę już ochłonął, ale nadal coś mamrotał pod nosem, niezrozumiałego, bo za dużo wypił. Machnął na taksówkarza i wcisnął zwłoki kumpla na tyle siedzenie, błagając kierowcę prawie, żeby go zawiózł i zaprowadził do jego mieszkania. Wcisnął mu stówę w dłoń w ramach podzięki i poklepał auto po dachu, żeby już jechał, bo Pete chciał się już rozmyślić.
Musiał zapalić jeszcze papierosa zanim wrócił do środa i choć zazwyczaj nie palił, to okazjonalnie na odstresowanie musiał. Nawet wskazane było, żeby ciśnienie zeszło. Rzucił niedopałek do studzienki i wrócił do środka, szukając wzrokiem Felici i Judy.

Felicia Markle
babahassan#0561
wydra za napisanie karty marty - the originator

studentka/ sprzedawca, Geek Shop
Felicia Markle
Awatar użytkownika
about me
don't worry,
I understand.
who would really choose a daisy
in a field of roses?
159 cm
19 lat
Cytuj

Post Felicia Markle ()

Gdyby Felicia mogła usłyszeć jego myśli o tym, że już dawno straciłaby dla niego głowę, z pewnością uśmiałaby się w głos. No, może to lekka przesada, bo nie miała w zwyczaju śmiać się z nikogo, ale nie zmieniało to faktu, że no polubić się, a zakochać to dwie różne rzeczy. Ron może i była przystojny, zabawny i w sumie całkiem inteligentny, ale w żadnym razie nie sądziła ona, a przynajmniej w tym momencie, żeby tak znajomość miała jakąś przyszłość.
No dobra… Dzisiaj byłaby nieco miększa w tym postanowieniu… Może więc nie powinna zamykać się na jakąkolwiek możliwość?
No i Felicia bardzo, ale to bardzo nie lubiła stawiać na oczywiste wybory. Z czystej przekory charakteru mogłaby sprawić, żeby to Ron musiał się odrobinę postarać. Bo przecież, czy sławny, czy też nie, ostatecznie był mężczyzną i jeśli chciał zaimponować kobiecie, to mógł wymyślić na to sposób.
Nie chciała jednak, żeby teraz miał jakiekolwiek kłopoty, więc nie spodziewała się, że stanie w jej obronie. Zaoferował się też, że odprowadzi pijanego Pete’a do łazienki. Znalezienie Judy nie było wcale takie trudne. Zgubiła swoją randkę, a Ron nie był nią zainteresowany, więc szybko znalazła sobie pocieszenie w postaci przystojnego Hiszpana, który prawie nie mówił po angielsku. Felicia próbowała zgarnąć ją ze sobą, ale Judy, wciąż przekonana o tym, że Felicia specjalnie ukradła jej Pete’a, nie chciała jej słuchać. Po dłuższej chwili Felicia się poddała. Ron też gdzieś przepadł, więc nie chcąc stać tam, jak słup soli poszła po swoją kurtkę. Ochroniarz dziwnie na nią spojrzał, gdyż z pewnością wyczuł woń alkoholu, podczas gdy ona miała na nadgarstku opaskę dla nieletnich. Widząc jednak, że dziewczyna nie zatacza się i nie awanturuje, to bez problemów pozwolił jej wyjść na postój taksówek.
Z nieba siąpił deszcz, a Felicia rozejrzała się w poszukiwaniu taksówki. Nigdzie nie widziała Rona, żeby nawet się z nim pożegnać. Zaczęła myśleć, że jak tylko go zostawi tam, to Judy się do niego przyczepi, ale na dobrą sprawę, nie miała na to żadnego wpływu. Ron zrobi, co tylko będzie chciał.
Światła taksówki zamajaczyły na wilgotnym asfalcie. Felicia raz jeszcze odwróciła się — nie dostrzegła blond czupryny Rona nigdzie. Nawet nie wymienili się numerami telefonów — istniała więc spora szansa, że nawet nie spotkają się w najbliższej przyszłości. Cóż… Widocznie tak miało być.
Fela wsiadła do taksówki i mając serdecznie dość tego wieczoru, pojechała do domu. Najbardziej jednak zaskakujący był fakt, że to nie Ron był przyczyną jej złego nastroju, a to, że tak niespodziewanie wszystko się skończyło.

Ron Pritchard
mów mi szeptem
wydra za napisanie karty dipsy - the relationship guru marty - the originator lilo - the helping hand after all this time? always let's get it on scream and shout we're nothing more than friends chimichangas pet me black like my soul like a superhero tea is love, tea is life gotta catch 'em all pinky promise a hard day's night heart to heart i forgot that you existed

ODPOWIEDZ