It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

detektyw w wydziale zabójstw, san jose police department
Mara Dashwood
Awatar użytkownika
about me
You're still the one I run to. The one that I belong to. You're still the one I want for life
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Mara Dashwood ()

numer pięć

Mara może była powalona, może miała coś z głową, może co nieco jej się w głowie przestawiło po 30-stce w konsekwencji czego nie była w stanie się oprzeć kupowaniu bzdur do domu. Całe szczęście było ją na to stać, bo inaczej to jadłaby sam chleb z masłem, ale w sypialni paliłyby się piękne świeczki. Teraz w sumie na nic innego nie mogła za bardzo tam liczyć, bo na randeczki nie miała za bardzo czasu... ani siły, bo jednak rana postrzałowa dalej dawała jej o sobie znać. Nikt jednak nie powiedział, że przy oglądaniu seriali nie można mieć romantycznego nastroju i pachnącego pokoju! Tak samo jak można mieć ładne nowe poduszki, śliczne zasłony i całą resztę, którą miała w planach właśnie kupić. Problem był taki, że aby zawiesić nowy karnisz potrzebowała gwoździ, śrubokrętu czy wiertarki... no ogólnie pomocnych narzędzi. No ale nie będzie przecież sama, bo zupełnie się na tym nie znała! Cale szczęście, że Lorelai chciało się z nią tu przejść.
- Mam nadzieję, że nie mają tu też ozdób do domu, bo nie mogę kupić kolejnej świeczki... ani dywanika do łazienki, bo już ich mam za dużo - o wiele za dużo! Nie miała gdzie tego trzymać. Straszna była. - Za to jakby były segregatory to kilka, by mi się przydało... i laminator, mogłabym wtedy laminować swoje plany tygodniowe - które wtedy oczywiście nie mogłyby uleć zmianie, bo zalaminowane były już wersją ostateczną. Miała małego świra na punkcie planowania, była naprawdę uporządkowana i ułożona. Nigdy się nie spóźniała, wiedziała dokładnie co miała robić i kiedy, a słowo "procedura" i "harmonogram" sprawiało, ze stawała się napalona. Była wariatką, nie jej wina. Lubiła mieć wszędzie porządek i przejrzystość, nie było tutaj miejsca na jakieś nieplanowane akcje... no chyba, że chodziło o zakupy, albo o zwyrola, który strzela do glin.

Lorelai Cohen
catlady
wydra za napisanie karty bean - the graphic master queenie - the social butterfly marty - the originator friendly chats we're nothing more than friends heart to heart

projektantka, -
lorelai cohen
Awatar użytkownika
about me
Projektuje ozdoby ogrodowe, a potem sprzedaje je w sieci.
169 cm
26 lat
Cytuj

Post Lorelai Cohen ()

3.

Lorelai nie wartościowała ludzi przez powalenie/nie powalenie, czy normalność/nienormalność, więc mogła być spokojna w jej towarzystwie. Nie zamierzała jej szejmować. Tak naprawdę chyba już od jakiegoś czasu w słowniku Cohen słowo ‘normalnie’ gdzieś przestało istnieć. Bo nie było potrzebne. Po co ustalać normy? Czy da się w ogóle je ustalać? Czy patrząc w sklepie na półkę, gdzie widzimy krem do skóry normalnej albo szampon do włosów normalnych, albo cokolwiek co sugeruje że inne warianty produktu są dla osób/skór/rzeczy nienormalnych jest po prostu krzywdzące i całkowicie niesprawiedliwe. Bo to na różnorodności świat jest zbudowany i tylko z nią potrafi iść do przodu. A bez niej stanie się smutnym, zamkniętym miejscem, bez perspektyw, bez nadziei i bez kreatywności. Chociaż kreatywność czasem okazywała się zgubna, na przykład wtedy kiedy czyszcząc pędzle przypadkiem zatyka się zlew i trzeba znaleźć uszczelkę do wymiany, po gwałtownej próbie odtykania. I kolanko. Tak, jak Lorelai coś psuła, to z rozmachem.
- Mają, ale mogę ci zakryć oczy jak się zbliżymy do tej alejki i zatkać nos, żebyś się nie zorientowała, że coś ci pachnie - zaoferowała, niezwykle pomocna i pomysłowa Lore. I nawet uśmiechnęła się lekko. - Segregatory i laminator? - powtórzyła za nią, bo było to ciekawe połączenie - Nigdy nic nie laminowałam, czy to nie jest strasznie duża ilość pracy? - zapytała zdziwiona, bo taki segregator potrafił pomieścić naprawdę wiele kartek! Lore pewnie sięgnęłaby po koszulki, a nie laminacje. - Kurczę i przypomniałaś mi, że przydałby nam się jakiś dywanik… - przyznała, lekko marszcząc brwi - czy jak będziesz mi go wybierać, a nie sobie, to usatysfakcjonujesz swoją potrzebę?- zapytała, biorąc koszyk i wchodząc w pierwszą alejkę. - I nie pozwól mi zapomnieć o moim kolanku i uszczelce, mam nadzieję że nie zapomniałam jego nazwy - zmarszczyła lekko brwi, od razu sięgając po swoją torebkę i szukając w niej karteczki. Co było trudnym zadaniem, bo miała tam naprawdę OGROM rzeczy.
wydra za napisanie karty

detektyw w wydziale zabójstw, san jose police department
Mara Dashwood
Awatar użytkownika
about me
You're still the one I run to. The one that I belong to. You're still the one I want for life
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Mara Dashwood ()

- Dobra, tak możemy zrobić. Musisz jakoś odwrócić moją uwagę, a gdybym tak mimo woli wzięła jakieś świeczki to masz mnie zbić po rękach i zabrać je daleko - powiedziała, dała właśnie przyjaciółce przyzwolenie na to, żeby ją walnęła. Kto, by tego nie chciał? Ogólnie to serio nie powinna znosić do mieszkania już zbyt wielu pierdół, bo kiedyś się obudzi i będzie obstawiona cała w rzeczach, które do niczego jej się nie przydadzą. - No, najlepsze rzeczy na świecie. Ja nie wiem jak ja mogę żyć bez laminatora w domu, wszystko muszę robić w pracy - wywróciła oczami, bo tak, to było przecież bardzo męczące. Ona tak miała, że nawet jak przychodzili do niej znajomi to miała zaplanowane całe menu, drinki czy zabawy i wszystko miała wypisane na kartkach, odpowiednio przygotowanych, którymi dzieliła się z gośćmi. Taka z niej była idealna gospodyni. - Trochę tak, musisz kartkę włożyć w folię i odmierzyć idealnie każdą krawędź, żeby wszystko się zgadzało z każdej strony... to jest takie odstresowujące - idealna dla wiecznie spiętej pani detektyw!
- Dywaniki są super, jakie chcecie? Bardziej puszyste, mniej puszyste? Kolory? Materiał? To wszystko ma znaczenie! Czy Twój kot wchodzi do łazienki? Wtedy najlepiej ogarnąć taki, który nie będzie mocno zbierał sierści. Wiesz co idealnie pasuje do dywaników? Nowe ręczniki! - Właśnie! Powinny jeszcze kupić nowe ręczniki, a do ręczników pojemnik na płynne mydło i szczoteczki. Później coś jeszcze się do tego dobierze! - Jasne, kupimy kolanko i uszczelkę... i może nową deskę, co Ty na to? Trzeba je często wymieniać - przynajmniej te u Mary się zawsze jakoś psuły. Zawsze się jakiś powód znajdzie do zrobienia zakupów nowych rzeczy do łazienki. - I co znalazłaś? - zapytała, gdy dziewczyny zaczęły wchodzić do sklepu. Rozejrzała się dookoła, bo było tu naprawdę sporo obiektów, które chciałaby kupić! - O może zaciągnę Jetta do pomocy i pomalujemy ściany w mieszkaniu - rzuciła pod nosem, bardziej do siebie niż do koleżanki. To był jakiś plan! Ona przecież nie mogła tego sama robić, bo dalej bolała ją rana po postrzale.

Lorelai Cohen
catlady
wydra za napisanie karty bean - the graphic master queenie - the social butterfly marty - the originator friendly chats we're nothing more than friends heart to heart

projektantka, -
lorelai cohen
Awatar użytkownika
about me
Projektuje ozdoby ogrodowe, a potem sprzedaje je w sieci.
169 cm
26 lat
Cytuj

Post Lorelai Cohen ()

- Okej, ale nie mogę cię bić, to sprzeczne z moją życiową mantrą. Wiesz że ostatnio uczyłam ludzi jak robić CPR pszczole? Chociaż właściwie powinno się mówić BPR…. - rzuciła, z heheszkiem, ale cóż, no nie jej wina, że to takie słodkie określenie! No ale w przypadku pszczoły to się jednak serca nie dotyka… jak Mara zapyta, to Lore na pewno powie jej trochę więcej na ten temat,. Lubiła się dzielić taką wiedzą, ludzie za bardzo panikowali przy pszczołach i niepotrzebnie je zabijali…
No i poza tym Cohen była hipisem i pacyfistką, stała po stronie make love, a nie war.
- Powinnaś to przekuć w biznes - zauważyła, bo owszem, była w to świetna, w te organizacje i tak dalej. A czemu ma się potencjał marnować? No bez sensu! I tak, Lorelai była też w duchu zero waste.
- Brzmi jak coś co by mnie zestresowało - zauważyła z lekkim rozbawieniem. I w sumie Lorelai pewnie by nie marnowała plastiku na takie rzeczy, ale nie zamierzała też robić Marze wykładów jak ma żyć. Jak sama ją zapyta, to jej powie jak ograniczyć zużycie plastiku i ratować planetę, ale moralizować kogoś wbrew jego woli? To zwykle daje odwrotny skutek, prawdę mówiąc.
- Myślę że mniej puszyste, bo wtedy łatwiej je wyczyścić i zauważyć, że coś tam wpadło - przyznała, podchodząc do sprawy praktycznie. - Może jakiś bambus albo coś takiego? - zaproponowała, bo nie widziała się z pluszowym dywanikiem… a już na pewno nie plastikowym. - Tak, mój kot wchodzi wszędzie, nie lubię ograniczać zwierząt, jeśli to nie zagraża ich bezpieczeństwu - przyznała, zgodnie z prawdą. Poza tym kto lubi słuchać jak płaczą pod drzwiami? - Do ręczników nie jestem przekonana, zawsze jak brałam z marketu, to nie miały zbyt dobrej jakości. Albo po prostu nie umiem szukać - przyznała, marszcząc nos. Ale kto wie, może Mara jednak coś fajnego jej znajdzie? Nie mówiła nie.
- Deskę od uszczelki i kolanka? - spojrzała na nią zaskoczona - ale po co mi deska w łazience? - i spojrzała na nią podejrzliwa, bo czy ona czegoś nie wiedziała? Był jakiś łazienkowy sekret powiązany z deskami?
- Chwila, muszę porównać grubości żeby wiedzieć którą wziąć - rzuciła, szukając na półce odpowiedniej uszczelki, Nie mogła być za mała, ani za duża. - O jacie, to wiosenne porządki wywołują taki szał zakupów, czy coś innego? - zapytała w końcu, bo zastanawiała się czy Mara naprawdę chce zrobić remont, czy remont miał być jakimś odwróceniem uwagi od problemów na głowie…
wydra za napisanie karty

detektyw w wydziale zabójstw, san jose police department
Mara Dashwood
Awatar użytkownika
about me
You're still the one I run to. The one that I belong to. You're still the one I want for life
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Mara Dashwood ()

- Czy ja chcę wiedzieć coś więcej na ten temat? - zapytała unosząc brew. W sumie jako policjantka pierwsza klasa powinna się rozwijać, bo nigdy nie wiadomo do jakiej sprawy zostanie przydzielona. Może będzie musiała rozwiązać zagadkę zamordowanej pszczoły i wtedy taka wiedza, by się jej przydała? Mało prawdopodobne, ale nigdy nie można było tego wykluczyć tak w stu procentach. W pracy Dashwood zdecydowanie nie mogła być pacyfistką i stać po stronie make love. Widziała zbyt wiele obrzydliwości, które ludzie sobie nawzajem robili, a dodatkowo musiała czasem skopać komuś tyłek.. była kopniakiem sprawiedliwości dla morderców.
- Nie, przestałabym wtedy to lubić - te jej małe dziwactwa były urocze, ale gdyby miała na tym zarabiać to pewnie szybko zaczęłaby się na siebie wkurzać. - Zresztą kto wtedy miałby łapać przestępców? Miałabym wszystko zostawić facetom? O nie. - Okej, nie była jedyną policjantką na świecie, ale jednak kobiet w tym zawodzie było zdecydowanie mniej, szczególnie na stanowisku detektywa, a w wydziale zabójstw to już w ogóle!
- Okej, okej... znajdziemy coś idealnego - powiedziała pewna, że właśnie tak będzie, bo ona z tego sklepu nie wyjdzie dopóki nie wybiorą czegoś co się rudej spodoba. - Ręczniki też ogarniemy, może je po prostu źle prałaś i dlatego nie były mięciutkie - tak się zdarzało! Oczywiście gdyby ktoś sprawdził szafę Mary, gdzie trzymała ręczniki i pościel to mógłby się przerazić, bo wszystko było poukładane kolorystycznie i według rozmiarów, jak w jakimś sklepie. Dzięki temu zawsze była przygotowana na przyjęcie gości!
- No deskę do toalety... - wyjaśniła o co dokładniej jej chodziło. W momencie, w którym Lorelai porównywała sobie grubości jakiś rzeczy, Mara już znalazła kilka pierdółek, które chciała włożyć do koszyka, ale naprawdę mocno ze sobą walczyła. - Szczerze? Nie wiem. - Może po prostu potrzebowała jakiejś wymówki żeby spędzać więcej czasu ze swoim przyjacielem, w którym kiedyś była po uszy zakochana, a który właśnie sie rozstał z dziewczyną... może to było to. - Jak długo wypada odczekać po czyimś rozstaniu żeby go zaprosić na randkę? - zapytała, bo znała już zdanie swojej siostry na ten temat, ale teraz wypadałoby też się dowiedzieć co inni ludzie o tym myślą.
catlady
wydra za napisanie karty bean - the graphic master queenie - the social butterfly marty - the originator friendly chats we're nothing more than friends heart to heart

projektantka, -
lorelai cohen
Awatar użytkownika
about me
Projektuje ozdoby ogrodowe, a potem sprzedaje je w sieci.
169 cm
26 lat
Cytuj

Post Lorelai Cohen ()

- Taaak! - rzuciła, z rozpromienionymi oczami! - Bo wiesz jak pszczoła znajdzie się na zewnątrz, no nie? I wyląduje w zimną noc poza swoim ciepłym ulem, wpada w stan podobny do hibernacji. Jest zbyt wyziębiona żeby polecieć dalej i wrócić do swoich. Ale jeśli człowiek dostanie się do niej wystarczająco szybko, to może ją wziąć na rękę i chuchnąć na nią kilka razy, pomagając jej się rozgrzać. I czasami jest w stanie wstać, a potem wrócić do ula. Jeśli zaczyna się trząść to dobry znak, to znaczy że wracają jej siły i zaraz będzie mogła się ruszyć - wyjawiła bo co jak co, ale ratowanie pszczół to była bardzo ważna sprawa. A dla ludzi, którzy niszczą ule było specjalne miejsce w piekle. Obok ludzi używających na swoich polach zakazanych chemikaliów, które pszczołom szkodzą.
- Interesujące… myślisz że dlaczego tak by było? - zapytała, bo jednak Lorelai żyła w innym świecie, ona lubiła wszystko co robiła w swoim życiu, więc nie potrafiła się odnaleźć w tej dyskusji. A jak człowiek czegoś nie wie, warto zapytać, zamiast wyciągać własne, często błędne wnioski. - Może byłabyś za dnia organizatorką, ,a w nocy superbohaterką - zauważyła, jak zwykle dając się ponieść wyobraźni. Ale czy wtedy świat nie jest piękniejszy? No chyba jest.
- A zepsułaś swoją deskę? - zapytała zdziwiona, chociaż chyba nie powinna o to pytać, co Mara robi w swojej łazience to prywatna sprawa. - Spoko, znajdziemy ci ładną - więc dodała zaraz potem , w ramach wsparcia i jednak sugestii, że poprzednie pytanie było retoryczne. Nikt sobie przecież tej deski nie wiesza na ścianie… chyba.
- A chcesz mi o tym opowiedzieć i spróbować się dowiedzieć? - zaproponowała odnajdując potrzebna uszczelkę i dodając ją do koszyka. A potem uśmiechnęła się delikatnie. - To zależy. Ile trwał związek przed rozstaniem, w jakich okolicznościach się odbyło… tak żeby nie być tym kimś na odreagowanie - wyjaśniła - albo natrętem, który atakuje kogoś, kto nie jest jeszcze nawet gotowy na myślenie o randkach, a co dopiero chodzenie na nie… - dodała, bo to może typa odstraszyć. Skutecznie.
wydra za napisanie karty

detektyw w wydziale zabójstw, san jose police department
Mara Dashwood
Awatar użytkownika
about me
You're still the one I run to. The one that I belong to. You're still the one I want for life
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Mara Dashwood ()

Wysłuchała wszystkich słów przyjaciółki udając szczere zainteresowanie i kiwała głową, na znak rozumienia, chociaż była pewna, że i tak niewiele z tego zapamięta, albo przynajmniej coś pomyli jakby chciała kiedykolwiek to komukolwiek przekazać. - Bo miałabym dość, teraz wracam do domu i żeby się odstresować i nie myśleć o pracy czasem sobie różne rzeczy segreguje i kataloguje, a jakbym to miała robić z przymusu za każdym razem w pracy, to już nie sprawiałoby mi to takiej radości - może niektórzy mogli zarabiać na swoim hobby, ale Marze wydawało się to trochę straszne, bo wtedy to hobby przestawało być hobby, a zaczynało być pracą. Ona lubiła pracę w policji, ale nigdy nie nazwałaby tego swoim hobby. To była ciężka robota, czasem bardzo brudna i niebezpieczna i chyba to ostatnie ją w tym zawodzie tak pociągało. Lubiła poczuć trochę adrenaliny w swoim ciele.
- Nie? Dlaczego bym miała? Mówiłam przecież, ze Tobie trzeba kupić, żeby pasowało do kolanka, uszczelki i dywaników - ona swoją miała sprawną i nie zamierzała niczego nowego do domu kupować, bo wtedy rzeczywiście cały wystrój trzeba byłoby zmienić, a jak wiadomo na to, nie mogła pozwolić. Za dużo pierdół w domu!
- Nie wiem czy pamiętasz, ale jak byłam jeszcze na studiach w SF to mieszkałam z takim Jettem i przyjaźniliśmy się ze sobą mocno z czasem trochę zaczął mi się podobać i cóż zakochałam się w nim tak trochę - westchnęła, bo brzmiało to beznadziejnie. - Ale mu nie powiedziałam, znalazł sobie dziewczynę, która swoją drogą zdradziła z nim swojego ówczesnego narzeczonego, z którym później ja się przespałam, za co ona się wkurwiła... nigdy mnie nie lubiła więc nawet nie żałuje - powiedziała wszystko na jednym wdechu, bo dużo tu było informacji. - No i niedawno Jett do mnie przyszedł i mi powiedział, że się rozstał z Ellen - co ją bardzo ucieszyło o wiele za bardzo - myślałam, że już mi przeszło, po tylu latach, ale chyba tak nie koniecznie. Wren mówi, że powinnam z nim porozmawiać, zanim znowu sobie kogoś znajdzie. Nie wiem, to wszystko jest takie posrane, że autentycznie nie mam pomysłu co z tym robić - ciężkie to było. Cholernie. Nie chciała mieć po raz kolejny złamanego serca.
catlady
wydra za napisanie karty bean - the graphic master queenie - the social butterfly marty - the originator friendly chats we're nothing more than friends heart to heart

projektantka, -
lorelai cohen
Awatar użytkownika
about me
Projektuje ozdoby ogrodowe, a potem sprzedaje je w sieci.
169 cm
26 lat
Cytuj

Post Lorelai Cohen ()

To było przykre, że nie doceniała bardziej tego co mówiła jej Lorelai! Taka możliwość uratowania pszczoły przed śmiercią była przecież super! Kto by nie chciał sobie tego wpisać w CV? I po prostu doświadczyć powrotu małego, słodkiego i puchatego insekta do życia? Lorelai pasjonowała się wszystkim, co robiła i sporo z tego przekłuwała na sposób zarobku. Nie miała tylko jednej pracy, bo po co się ograniczać, lepiej dywersyfikować. I w ten sposób zmniejszała ryzyko, że się zacznie faktycznie nudzić.
- I nowych zasłonek i osłonek na kwiatki? - dopytała rozbawiona, bo trochę się już gubiła w tym po co właściwie tutaj przyszła, więc tak, możliwe że Mara ją naciągnie na trochę więcej wydatków, niż początkowo planowała.
- O mamo, moment, chyba potrzebuję jakiejś kartki, żeby sobie to wszystko rozpisać - przyznała zaskoczona, bo było to dość mocno zagmatwane, a nie chciała się dopytywać co chwile o co chodziło, kto co z kim i gdzie robił!
- Ty znasz Jetta, ty kochałaś Jetta, Jett miał dziewczynę, która miała narzeczonego i zdradziła tego narzeczonego z Jettem…. a ty się przespałaś z…. kim? - zapytała, bo było sporo pytań, kiedy Mara tak z siebie wszystko wyrzucała na raz. - Ale to on wie o tym przespaniu? I przejął się? - zapytała, bo halo, znowu Mara pędziła, a ona musiała nadążać. Dobrze że już odpowiednią uszczelkę znalazła i wrzuciła do koszyka, bo po takich rozkminach i dywagacjach to na pewno by o niej zapomniała, albo wzięła przez przypadek pierwszą lepszą, w złym kształcie i rozmiarze. I dalej by miała problem w swoim domu z cieknącą wodą, a tego nikt nigdy nie potrzebuje. Nadmiar wody i wilgoć tylko szkodzi, znana sprawa. Zakupoholizm podobno też, ale z takim obrotem spraw to możliwe, że nic więcej nie kupią, zbyt zajęte plotkowaniem.
wydra za napisanie karty

detektyw w wydziale zabójstw, san jose police department
Mara Dashwood
Awatar użytkownika
about me
You're still the one I run to. The one that I belong to. You're still the one I want for life
160 cm
30 lat
Cytuj

Post Mara Dashwood ()

- Osłonki na kwiatki są bardzo ważne przy zwierzakach, a Ty ich przecież trochę masz – wywróciła oczami. Mara oczywiście wszystkie pierdoły, by zabrała ze sobą do mieszkania. Widziała, że nowy wystrój dopiero będzie mogła zrobić bardziej na jesień, bo teraz już w jej mieszkaniu królowały wakacyjne klimaty. – Tak, to trochę skomplikowane – jak całe jej życia i większość relacji. Ona zawsze się musiała wplątywać w jakieś dziwne miłosne trójkąty. To trochę było przerażające, ale cóż. No życie.
- Okej, zrobimy to inaczej – powiedziała biorąc głęboki oddech, a później wyciągnęła z torebki komórkę i pokazała jej zdjęcie Jetta. – To jest Jett.. ech przystojny jest – westchnęła, bo cóż wizualnie też jej odpowiadał. Później weszła na jakiegoś fejsa i poszukała jego eks. – To ta pinda – dodała pokazując zdjęcie kobiety – a to jej były narzeczony – pokazała kolejnego typa. – Pinda zdradziła swojego narzeczonego z Jettem, w którym ja się kochałam… później się ze sobą związali, a ja przespałam się z jej byłym narzeczonym – powiedziała pokazując jej ponownie zdjęcie tego narzeczonego. – Nie był taki zły, w sumie całkiem niezły seks – tak sobie teraz pomyślała jak już wspominała ten moment. – Tak, wie.. to już było dawno temu, jeszcze wtedy razem mieszkaliśmy i cóż… wyglądał na trochę zszokowanego – przyznała i westchnęła sobie pod nosem. – Nie widzieliśmy się później dość długo, bo ta pinda mnie nie lubiła…z wzajemnością oczywiście. Niedawno się spotkaliśmy i powiedział, że zerwali… no i nie wiem, myślałam, że już mi przeszło, ale chyba nie. – Poważna i skomplikowana sprawa. Mara nie wiedziała co robić i jak się zachować w takiej sytuacji.
catlady
wydra za napisanie karty bean - the graphic master queenie - the social butterfly marty - the originator friendly chats we're nothing more than friends heart to heart

projektantka, -
lorelai cohen
Awatar użytkownika
about me
Projektuje ozdoby ogrodowe, a potem sprzedaje je w sieci.
169 cm
26 lat
Cytuj

Post Lorelai Cohen ()

- To nie takie osłonki - zauważyła z rozbawieniem. Musiałaby mieć całe osłony na okno, żeby chronić przed roślinami zwierzaki, a nie takie osłonki, co po prostu są kolorowym dodatkiem na doniczkę. Nie żeby Lorelai miała coś przeciwko nim, bo lubiła rzeczy kolorowe i ożywiające nieco wnętrza. Zdecydowanie coś w jej stylu!
A zaraz potem skupiła się na byciu dobrą przyjaciółką, bo też przecież było totalnie w jej stylu! I spojrzała na telefon. - No całkiem całkiem. Dobrze wygląda z brodą. Bez też? - zapytała, tak jakby to teraz było istotne! - Ojej - mruknęła, w ramach komentarza do tej skomplikowanej historii miłosnej. A potem pokiwała powoli głową, w górę i w dół - trochę brzmi jak karma jeśli mam być szczera - zauważyła, bo fortuna kołem się toczy, czy coś tam. Jak ty kogoś wychujasz, to potem karma cię dopadnie i wychuja ciebie. Czy raczej skorzysta z okazji do wykorzystania przez kogoś innego. - Zszokowanego czy zazdrosnego? - zapytała, bo to była dość istotna kwestia! I wiadomo, że nie wszystko da się wyczytać z miny, ale czemu właściwie miałoby go to aż tak zszokować?
- Skoro i tak się mało kiedy widujecie, to co wam szkodzi spróbować, czy coś z tego nie wyjdzie? - zapytała zaciekawiona, bo skoro tam relacje się już posypały, to… dlaczego nie? Czasem trzeba być trochę egoistycznym i chwytać życie za nogi, łapać trochę szczęścia. Lorelai na jej miejscu by to zrobiła. No i sobie jeszcze trochę pogadały o tym i owym, znalazły jakieś fajne rzeczy i pojechały na jakiś dobry deser, pogadać sobie jeszcze trochę!

/zt x2 <3
wydra za napisanie karty

student reżyserii & operator w kinie, lighthouse 4
Roddy Fitzgerald
Awatar użytkownika
about me
Przyszły reżyser, wciąż szukający swojej niszy. Pasjonat sztuk walki, insektów oraz gier komputerowych. Udaje chłopaka Althei, aby ojciec jej nie wydziedziczył. Uparcie próbuje wyhodować brodę.
180 cm
22 lata
Cytuj

Post roddy fitzgerald ()

- Hej, podasz mi... - przerwał, kiedy odwrócił się przez ramię i nikogo tam nie dostrzegł. Był gotów przysiąc, że jeszcze przed chwilą byli tutaj w trójkę. Był to już trzeci dzień jego wsparcia w renowacji budynków, które przegrały starcie z burzą, która przeszła ostatnio przez miasto i szczególnie intensywnie potraktowała jego osiedle. Główną ofiarą były domki jednorodzinne oraz okna w blokach, które zostały powybijane przez spadające gałęzie, ale na szczęście jego mieszkanie nie ucierpiało w żaden sposób. Nie oznaczało to jednak, że zamierzał pozostać na to obojętny. Roddy był człowiekiem, który miał silną potrzebę pomocy innym i bycia bohaterem, więc nic dziwnego, że od razu zaangażował się w akcje pomocnicze. Wcześniej zajmował się domami w okolicy, które były najważniejsze, ponieważ potraciły fragmenty dachów, ale tego dnia oddelegowano go do pomocy przy sprzątaniu spuścizny w lokalnym sklepie z narzędziami. Budynek wyglądał niemal jak opuszczony przez wiele lat, ale tak to już jest, kiedy coś jest prawie całkowicie oszklone i nie ma wytrzymałego dachu. Pracowali w grupkach kilku osobowych, pozbywając się wpierw gruzu, następnie zbierając zawartość wyposażenia sklepu w jedno miejsce, a następnie dopiero nadchodził etap odbudowy bądź przygotowania pod odbudowę, bo wiadomo, że parę pomocnych ludzi ścian na nowo nie postawi. Takich skillów to Fitzgerald nie posiadał niestety.
- Aha - burknął dodatkowo, odchodząc od swojego stanowiska i szukając... kogokolwiek. Wyjął nawet słuchawki z uszu i po dłuższej chwili zlokalizował kogoś parę alejek dalej. - Przepraszam - zaczął, a kiedy postać się odwróciła, to uśmiechnął się szeroko. - O, Samira. Nie wiedziałem, że też pomagasz - kojarzył ją, bo kiedyś wpuścił ją za darmo do kina, kiedy zapomniała portfela i potem mieli całkiem przyjemną wymianę zdań. Od tamtej pory ich pogadanka przed seansem była już tradycją. Poza tym nie utrzymywali jakoś mocno znajomości, ale dla niego to w zupełności wystarczyło, aby do niej zagadać w innym otoczeniu niż korytarz kina. - Czy wiesz może gdzie są wszyscy? - zapytał niepewnie, bo czuł się jak jakiś głupek. Nie miał po prostu pojęcia, że wszyscy udali się na przerwę, aby zjeść przygotowany przez kogoś posiłek dla całej grupy. Miał słuchawki w uszach, a też nikt mu nie przekazał i stąd całe to nieporozumienie.

Samira Allen
atlas#1590
wydra za napisanie karty ash - the loveable one horror reveal - the final destination

kelnerka, Gianni's Pizza
Samira Allen
Awatar użytkownika
about me
Kelnerka, pogodna i przyjacielska osóbka. Marzycielka, poszukiwaczka szczęścia, Mężatka z rocznym stażem. Ma arabskie korzenie.
165 cm
25 lat
Cytuj

Post Samira Allen ()

Sam miała kilka dni wolnych, dlatego postanowiła jakoś spożytkować czas. Remont u siebie przeszedł do historii i na szczęście nie było problemów. Niestety nie wszyscy cieszyli się spokojem, jak na przykład w miejscu, w którym właśnie była.
Usłyszawszy o tym, co wydarzyło się w jednej z części miasta, postanowiła jakoś pomóc. Nie każdy miał przecież wolny czas i chęci. Ale nie ona, postanowiła zakasać rękawy i wziąć się do pracy. Przecież lubiła pomagać innym, a teraz miała okazję na coś się przydać. Poza tym uznała, że takie chwile łączą ludzi i można albo nawiązać nowe znajomości, albo rozwinąć te, które już ma.
Ubrała się w jakieś gorsze ciuchy i upięła długie włosy w kok. Zjawiła się na miejscu i po prostu zaczęła się rozglądać za czymś do roboty. Nie musiała się wysilać, było tego trochę i dla każdego znalazło się jakieś zadanie.
Pracowała przez jakiś czas z jedną z grupek osób, biorąc na siebie dość dużo. Jako, że pracowała krócej od innych, nie zeszła na przerwę, którą zrobili sobie niektórzy z pracujących. Kiedy ktoś ją zagadnął, odwróciła się. Jej zwykle pogodna twarz rozjaśniła się jeszcze bardziej, gdy pojawił się na niej promienny uśmiech.
- Cześć – powitała znajomego. - Postanowiłam się na coś przydać, skoro mam trochę czasu – wyjaśniła sytuację, w której ją zastał.
- Poza tym nic tak nie łączy ludzi jak wspólna praca i pomaganie – tak przynajmniej ona to widziała. - Już mam kilka zaproszeń na kawę – nie żartowała. Większość osób, które tam coś robiły, były płci męskiej. Wiadomo – panowie są mocniejsi. Mimo to i z kilkoma paniami nawiązała kontakt. Ludzie byli tu przyjaźni, no ale łączył ich wspólny cel.
- Poszli na przerwę – odpowiedziała ze spokojem w głosie. - Ja zostałam, bo niedawno tu przyszłam. Czuję, że nie zasłużyłam jeszcze na trochę czasu i posiłek. Ty śmigaj, jeśli chcesz – powiedziała do niego. - Chciałam skończyć w tym miejscu to, co zaczęłam – jeśli miał siłę pomóc, może mogli się uwinąć z tym wspólnie i pójść na przerwę razem.
- Usłyszałam o tym, co się stało i pomyślałam, że skoro mogę, to przyjdę. I dobrze ciebie tu widzieć – była szczera, dobrze o nim myślała i miło im się rozmawiało. - Dawno się nie widzieliśmy.

roddy fitzgerald
Gula
wydra za napisanie karty
brak w sumie

ODPOWIEDZ