It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
California's "First" City, city of monterey
monterey
Awatar użytkownika
about me
Deep sea diving 'round the clock, bikini bottoms, lager tops. I could get used to this.
0 cm
0 lat
Cytuj

Post monterey ()

monterey

były zawodnik MMA,
William Montgomery
Awatar użytkownika
about me
Pif paf
189 cm
30 lat
Cytuj

Post William Montgomery ()

Nie przepadał za randkami w ciemno, był co do takowych nastawiony niepewnie i wątpił w ich powodzenie, co prawda, mając trzydziestkę na karku, wypadałoby pomyśleć o jakimś stałym i trwałym związku, lecz wiedział, że wszystko przyjdzie z czasem, a życie jest zbyt krótkie, aby przejmować się takimi drobiazgami. Jego lekkość w tym aspekcie nie przekładała się jednak na to spotkanie. Doświadczony opowieściami o tego typu randkach traktował je raczej jako ostateczność. Niestety los i znajome z przeszłości nie pozwoliły mu zaznać chwili spokoju, gdy dowiedziały się, że jest sam. Sztuką trafnych i logicznych argumentów, bynajmniej nie kupił sobie świętego spokoju. Niestety. Z początku niewinne sugestie, a w końcu prośby zostały spełnione, uznając, że ma już dość tego tematu i wolał ugiąć się pod namową znajomych i zyskać spokój, niżeli ci mieliby ślęczeć nad nim po wieki. Drobne poświęcenie na rzecz spokoju ducha koleżanek, które za swatanie się zabrały.
Ubrany elegancko, acz nie przesadnie formalnie, ot z zachowaniem pewnego luzu udał się autem do wyznaczonej restauracji. Stojąc na parkingu, dalej nie dowierzał temu, co właśnie ma miejsce, bo oto on z bukietem białych tulipanów stoi, jak ostatni dureń i zastanawia się, po co to wszystko? Westchnięcie zrezygnowania wypłynęło z ust mężczyzny.
Przed wejściem do lokalu zerknął na zegarek, dochodziła ósma, był zdecydowanie przed czasem, co niewątpliwie mu pasowało, bowiem miał chwilę na rozpoznanie sytuacji i rozejrzenie się po restauracji. Zarezerwowany stolik mieścił się na dworze, a lampioniki i włoska muzyka nadawały miejscu romantycznej otoczki. Wymiana kilku grzecznościowych zdań z kelnerem, który go prowadził do stolika, upewniła go co do jakże trafnego wyboru, którego został pozbawiony, może to i lepiej? W ciągu ostatnich lat w miasteczku bywał sporadycznie i nie chodził tu na randki, stąd brak rozeznania w ciekawych miejscach. A znając życie ze swoją romantyczną wrażliwością, mógłby pokusić się o co najwyżej piknik na plaży, ot byle tylko się wykazać, że potrafi robić w kuchni coś więcej niż tosty. Chociaż kto wie, być może nawet na to nie starczyłoby mu motywacji? A każdy lubi ją mieć, ciekawość drugiego człowieka sama napędza, zwłaszcza gdy trafia się na intrygującą osobę. Poznawanie nowych osób wiązało się jednak z wyjściem ze strefy komfortu, a tego typu randki, były całkowitym skokiem na głęboką wodę w jego wykonaniu. I jak ewidentnie uwielbiał sport, tak z ręką na sercu przyznawał, że wolałby teraz być w innym miejscu, chociażby nawet w samolocie i szykować się do skoku, niż tutaj. Kto wie, może jego podejście ulegnie zmianie?

Susi Bones
Will
wydra za napisanie karty friendly chats pet me

psycholog, Policja Monterey
new to monterey
Awatar użytkownika
about me
Cztery lata mnie tu nie było, ale chyba jeszcze mnie pamiętacie?
176 cm
31 lat
Cytuj

Post Susi Bones ()

William Montgomery

To nie była moja pierwsza randka w ciemno. Wcześniej miałam ich aż trzy i każdą z nich w San Francisco. Pierwszy mężczyzna był finansistą, przyszedł na nasze spotkanie punktualnie, ale przez pierwsze pół godziny ciągle patrzył w telefon, później wyszedł na kwadrans do toalety i kiedy wrócił był wkurzony i okazało się, że właśnie przegrał mnóstwo pieniędzy. Zapłacił za naszą kolację i zwyzywał mnie od najgorszych, bo nie chciałam za to iść z nim do łóżka. Druga randka była spacerem podczas którego chłopak był tak zjarany, że ciągle zapominał mojego imienia. Moja trzecia randka się nie pojawiła - dowiedziałam się później, że chłopak miał wypadek, ale czy to była prawda? Nie wiem. Poza tym, chodziłam też na tak zwane randki speed dating. Jeden koleś nie miał zęba, a inny przyszedł na spotkanie ze swoim dzieckiem. Niby dobrze, że nie ukrywał takiego czegoś, ale dziecko siedzące w kącie i oceniające przyszłe "mamy" było nieszczególnie odprężające. Spoilery: nic z tego nie wyszło. Ani jedna randka nie otworzyła mi drzwi do kolejnej, a każde tego typu spotkanie dołowało mnie jeszcze mocniej. Czy to możliwe, że wyczerpałam limit szczęśliwych związków w swoim zyciu? Czy to możliwe, że kiedy mieliśmy wypadek, coś się zmieniło i od teraz miałam być przeklęta?
Nic dziwnego, że nie spodziewałam się niczego dobrego podczas tej randki. Ale nie umiałam odmówić koleżance z pracy. Nalała mi duży kieliszek białego wina i przekonała. Zresztą, tak opisywała Williama, że zastanawiałam się dlaczego ona sama się nim nie zajmie. Według dziewczyny miał być bardzo przystojny, niesamowite mieć ciało, a do tego być miłym i szarmackim. Cóż, oprócz tego, że to cechy księcia z bajki, liczyło się też jaki ma charakter, a tego nie chciała mi powiedzieć koleżanka. Zresztą, ja też wolałam się nie opierać na jej ocenie, więc chociaż sceptycznie, no to poszłam na spotkanie z jakąś taką nadzieją, że może nie będzie tak tragicznie jak wcześniej.
Ubrałam fioletową sukienkę na ramiączka, wiedziałam bowiem, że ten kolor bardzo mi pasuje - do włosów i oczu. Może i nie wiedziałam czy na prawdę spotkam się z księciem, ale może tak będzie? Nie mogłam spalić się przez źle dobrany kolor, prawda?
Na miejsce przyszłam trochę wcześniej, więc uznałam, ze jeszcze sobie trochę pospaceruję, natomiast przez to że nie znam tej części miasta, to się zgubiłam, więc na miejsce wracam już będąc lekko spóźniona. Podchodzę do wskazanego stolika i już z daleka widzę, że koleżanka nie kłamała, faktycznie chłopak jest przystojny.
- Cześć, mam nadzieję, że nie czekałeś długo. Susanne, chociaż wszyscy mówią mi Suzi. William tak? -przenoszę spojrzenie na tulipany i uśmiecham się lekko. Tulipany, szczególnie te białe, to wyjątkowy prezent, taki który mi bardzo odpowiada.
Kiedy usiadłam i dostaję kartę dań, pozwalam sobie na rozejrzenie się dyskretnie po restauracji. - Śliczne miejsce, nigdy wcześniej tu nie byłam
susie
wydra za napisanie karty ciri - the imaginative creator after all this time? always heavy scales

były zawodnik MMA,
William Montgomery
Awatar użytkownika
about me
Pif paf
189 cm
30 lat
Cytuj

Post William Montgomery ()

Oczekując na towarzyszkę dzisiejszego wieczoru, wrócił pamięcią do rozmów ze znajomymi, które bawiły się w „swatanie”, za nic nie potrafił przypomnieć sobie opisu wyglądu, a wiedział, że pytał, być może jego aluzje były zbyt delikatne i za mało precyzyjne, aby koleżanki rozumiały, o co mu naprawdę chodziło, jednak poza drobnymi wzmiankami, jakie wyłapał raczej z plotek i okazjonalnych, acz niezwykle wyraźnych form żywionej i wcale nie krytej zazdrości, domyślił się, że panna, jaką spotka, ma płomiennorude włosy i jest całkiem wysoka, jak na kobietę. Sporo wzmianek było o jej przeszłości, o jakimś wypadku i ogólnych zawiłościach, lecz mówiące bardziej przypominały przekupki na targu, niżeli stadko współczujących koleżanek, stąd zachowana rezerwa względem tejże gromadki sępów. Nie tolerował toksycznych relacji, był również negatywnie nastawiony do osób dwulicowych. Należał do grupy facetów ceniących szczerość i lojalność nawet jeśli czasem słowa krzywdził lepiej pewnych rzeczy i emocji nie dusić w sobie. Życie dawało nam szansę do podejmowania decyzji, do kształtowania naszego losu, a przeszłość i błędne ścieżki powinny być nauczkami i lekcjami. Nie skreślał nikogo przez pryzmat pomyłek, wierzył, że każdy ma szansę na szczęście.
Dlatego siedząc, w restauracji zastanawiał się, kogo spotka? Domyślał się jedynie tego, że jego para wzbudza niezdrową zazdrość u koleżanek, to jednak ewidentnie świadczy na niekorzyść takowych i jeśli poczuje się pewniej, przy nieznajomej, zapewne wspomni o tym.
Delikatny błękit koszuli, jaką miał na sobie pasował do jej oczu, a płomiennorudych włosów nie sposób przeoczyć. Wstał, gdy podeszła i wyciągnął dłoń do przywitania się. Była chodzącym obrazkiem, laleczką, którą matka natura obdarzyła wszelkimi walorami, skąpiąc wad – prawdopodobnie, bo te mogły kryć się w meandrach zawiłej psychiki.
Witaj, nie skądże, cieszę się, że przyszłaś – posłany uśmiech był jednym z tych bardziej życzliwych i szczerych, jakie miał w swej kolekcji. – Tak, William, chociaż znajomi mówią do mnie Will, proszę i zapraszam – wręczył kobiecie kwiaty i pozwolił sobie na dłuższe spojrzenie w błękit jej oczu. Poczuł lekką niepewność, mając świadomość, że brytyjski akcent zmieszany z jego małomównością może odebrać, jako coś niedobrego, a nie zwykłą i całkiem trywialną niepewność, jaką człowiek odczuwa w pierwszych krokach nowej relacji. Usiadł na swoje miejsce, czując podświadomie, że to nieprzyjemne uczucie narasta wewnątrz, bo chociaż pogodna mina nie zdradzała jego emocji, to musiał skupić wzrok na pozycjach z karty, by odetchnąć.
Trafna uwaga zmusiła go do spojrzenia na nią, a w świetle lampek i powoli chowającego się za horyzontem słońca wyglądała jak żywy obraz spod pędzla mistrzów. – Prawda, bardzo urokliwe. Dla mnie to również pierwszy raz tutaj. Od dawna jesteś w mieście? – zapytał, aby zapytać, chciał w ten sposób dać sobie trochę czasu na zebranie bardziej trafnych tematów do rozmowy. Wzrokiem lawirując między kartą, a rudowłosą oczekiwał jej odpowiedzi.

Susi Bones
Will
wydra za napisanie karty friendly chats pet me

psycholog, Policja Monterey
new to monterey
Awatar użytkownika
about me
Cztery lata mnie tu nie było, ale chyba jeszcze mnie pamiętacie?
176 cm
31 lat
Cytuj

Post Susi Bones ()

A więc brytyjski akcent. To było pierwsze odkrycie, które działało na plus. Jeżeli chodzi o brytyjski akcent, to byłam tak jak każda statystyczna amerykańska dziewczyna - z miejsca się zakochiwałam. Mógłby być brzydkim brytolem, pokroju tego z Notting Hill, a ja i tak bym mu wieczorem wisiała na szyji. Czy było coś bardziej seksownego niż ten akcent? Miękkie spojrzenie bada rysy jego twarzy i nawet przez myśl mi nie przebiegnie czerwona lampka, która powinna się zapalić: ciekawe ile dziewczyn na to wyrwał. To jeden z prostszych, ale jakże działających sposób podrywu!
Siadamy i oboje wsadzamy nosy w karty. On głębiej, bo ja zerkam znad menu i oceniam jak przystojny jest Will. Miał mocno zarysowaną szczękę, chciałoby się powiedzieć, że ostrą. Podziwiałam jak światło zakrzywia się w okolicy policzków, kiedy uniósł spojrzenie, a ja, czując się przyłapana zaraz opuszczam je w kartę dań. Nim się skupiłam na czymkolwiek, zrozumialam, że to absurdalne, bo przecież wcale mnie nie interesuje pieczony kurczak. Bardziej niż on interesuje mnie Will. Dlatego unoszę wzrok i znów przyglądamy się sobie tak jak mogą robić to tylko osoby, które się wcześniej nie znały. Przez moją głowę przemyka wiele myśli. Zastanawiam się, czy powinnam się przyzwyczajać do tego spojrzenia, czy jego oczy będą mi towarzyszyły od dzisiaj na dłużej. Tylko jeden raz byłam w poważnym związku i nie pamiętam już tego uczucia, kiedy widzisz kogoś po raz pierwszy i.. wiesz. Czy z Donnim wiedziałam od razu? Ale wtedy byłam naiwną młodą dziewczyną. Teraz jestem już doświadczona przez życie.. a jednak, serce bije mi mocniej i czuję je, jakby nagle się przebudziło. Bo przecież było zakopane tak głęboko. Nie jest to jeszcze donośny głos, ale czuję coś, cokolwiek, a to już jakieś osiągnięcie.
A może to jakiś strach mnie naszedł, lęk gromki, bo przecież już pierwsze pytanie ma potencjał do wkopania mnie głęboko w sytuację w której nie chcę być. Nie chcę mówić o moim nieudanym zeszłym życiu. Więc odpowiadam z uśmiechem, pomijając zasadniczą część:
- Od dwóch tygodni. Miałam taką... czteroletnią przerwę na San Francisco. Ale urodziłam się tutaj, a tobie jak tutaj się podoba? Przyjechałeś na wakacje i postanowiłeś zostać? Monterey to raczej takie miejsce do którego zjeżdża się na emeryturze. Rozumiesz: plaża, ciepło, wszędzie można dojść na piechotę - no chyba że ktoś chce akurat wybrać się gdzieś dalej, ale to już nieważne. Musiałam zmienić temat, albo tak go ograć, żeby nie musieć zagłębiać się już na pierwszej randce w to, jaki mam bagaż. Z drugiej strony, może to dobrze, gdyby dowiedział się odrazu?


William Montgomery
susie
wydra za napisanie karty ciri - the imaginative creator after all this time? always heavy scales

były zawodnik MMA,
William Montgomery
Awatar użytkownika
about me
Pif paf
189 cm
30 lat
Cytuj

Post William Montgomery ()

Życie towarzyskie Williama, było jak na jego możliwości, to jest liczne i częste podróże oraz swego rodzaju sławę, która głównie owocowała wśród fanów sztuk walki, było marne. Nie ma co się oszukiwać przez ostatnie dziesięć lat to siłownia i ring, były jego podstawową motywacją do działania i poświęcania uwagi. Owszem trafiały się związki, ba nawet dłuższe i całkiem poważne, w których różne plany i marzenia przecinały się i znaczyły w życiorysie to jednak nigdy, miał tego pełną świadomość, nie zrezygnowałby z pracy, która była jednocześnie pasją i spełnieniem dziecięcego snu dla żadnej kobiety. Na całe szczęście los i powracające kontuzje oszczędził mu tego wyboru i tak oto wylądował w tej restauracji, z tą uroczą kobietą.
Z nosem utkwionym w karcie od czasu, do czasu jednak zerkał na kobietę siedzącą naprzeciwko, jakby w obawie, że ta mogłaby ulecieć niesiona wiatrem od oceanu. Punktem zaczepienia były jej niezwykłe oczy, lecz dostrzegał również pełne usta, wysokie kości policzkowe, długą łabędzią szyję oraz oczywiście niezwykle kobiecą figurę, od której zapewne niejeden facet nie potrafił odlepić wzroku. Obyty z widokiem modelek i pięknych kobiet musiał przyznać, że jego towarzyszka nie odstępowała im urodą ani na krok, a wręcz pod kilkoma względami była od nich atrakcyjniejsza. To jednak subiektywna opinia, acz płomiennorude włosy w akompaniamencie tych błękitnych tęczówek mogły zwodzić i porywać serca wielu.
Rozumiem – uśmiechnął się lekko i odłożył menu na stolik. Bariera opadła i był zdany tylko na siebie, czy przetrwa wymiany spojrzeń, a może pochłonie go magia tego miejsca i pozwoli sobie opuścić gardę dla podrywów serca? – Mieszkam tu wraz z rodziną, że tak powiem od blisko dziesięciu lat, ale mówiąc szczerze, więcej mnie nie było, niżeli byłem. A teraz wróciłem na, jak długo to się jeszcze okaże. – kontynuował, wyrównując jednocześnie kartę, szukając w ten sposób jakiegoś usprawiedliwienia dla odwrócenia wzroku od jej oczu. – Fakt, to miejsce ma w sobie jakiś czar, bez wątpienia idealne na emeryturę, czyli trafiłaś. W sam raz dla mnie. Potrzebuję odpoczynku – zaśmiał się krótko i niepewnie, bo żart pokrywał się z prawdą. Miał trzydzieści lat, konto pełne oszczędności i pozwalające na życie w dostatku, a patrząc na jego skromność to zdecydowanie, mógł być żywym przykładem człowieka, któremu niewiele do szczęścia potrzeba. Dodatkowo spełniony sportowo i dalej mimo wszystko szukający jakiegoś zajęcia, któremu mógłby poświęcić serce i duszę. Motoryzacja, fakt faktem pochłaniała wiele, ale stać go było na ten „luksus”. Śmiech na sali mógłby zapaść, że ktoś w jego wieku mieszka w posiadłości rodziców, acz to i też połowiczna prawda, bowiem tych cały rok praktycznie nie ma w domu, a mając młodszego brata chętnie towarzyszy mu i dba o to, aby nie spalił domu pod nieobecność staruszków. Te przemyślenia sprawiły, że na twarzy Willa zagościł zagadkowy uśmiech.
Czym się zajmujesz? – spoglądając na kobietę miał przed oczami szereg profesji, w których ją widział i nie potrafił określić, kim jest?

Susi Bones
Will
wydra za napisanie karty friendly chats pet me

ODPOWIEDZ