It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
W ramach weekendowej niespodzianki, dorzucamy wam małe usprawnienie w kwestii multikont. Więcej możecie przeczytać tutaj.
Witamy po remoncie! <3 Pamiętajcie o twardym odświeżeniu, dzięki któremu wszystkie zmiany "załapią". Jeśli natkniecie się na jakieś problemy, których nie naprawi twarde odświeżenie - zapraszamy tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
szef kuchni, Lorien's on the Wharf
lorien mackenzie
Awatar użytkownika
about me
jest gotowa rzucić wszystko w cholerę i popłynąć z Fitzem w rejs dookoła świata. tylko za tatą będzie tęsknić.
169 cm
29 lat
Cytuj

Post lorien mackenzie ()

/stąd

Ułożyła sobie w głowie plan, którego nie zamierzała mu zdradzać. Wyciągnęła go po kolacji z restauracji i nawet zamówiła taksówkę, którą poinstruowała dokładnie odnośnie tego, gdzie powinna jechać. Udało jej się zahaczyć o jedną z cukierni po drodze, nim ją zamknęli, a potem z małym pudełkiem wróciła do samochodu, gdzie czekał na nią mężczyzna. Była bardziej tajemnicza w tym wszystkim, niż to jakkolwiek konieczne, ale nie przejmowała się tym. Mogła mieć tylko nadzieję, że nie spodziewał się żadnej wycieczki po Monterey i nie będzie specjalnie zawiedziony tym, że jednak wylądują w mieszkaniu Lorien. Kiedy taksówka zatrzymała się pod jej domem Lorien wysiadła pierwsza, trzymając w rękach pudełko, do którego nie pozwoliła mu zaglądać w trakcie podróży. Ruszyła w stronę wejścia i jedną ręką udało jej się otworzyć zamek w drzwiach, ale zanim przekroczyła próg swojego domu stanęła na palcach, żeby pocałować przelotnie Fitza.
— Musiało być pod drzwiami, jak na pierwszą randkę przystało — poinformowała go jeszcze, a potem weszła do środka. Czystym przypadkiem (no przecież!) miała przygotowane wino w lodówce, więc postawiła je na stoliku wraz z dwoma lampkami, a potem zrzuciła z kanapy poduszki na podłogę. Zerknęła na niego z uśmiechem i wskazała głową jedną z nich, dając mu do zrozumienia, że powinien zająć miejsce. Sama w międzyczasie nalała im trochę wina do kieliszków.
— Mówiłam ci o tym, że moi rodzice nie byli klasycznymi rodzicami i skoro przyjaźnisz się z moim ojcem to doskonale pewnie sobie zdajesz sprawę z tego, co miałam na myśli — zaczęła zaraz potem, gdy zajęła miejsce na podłodze. Usiadła na poduszce i przyznać musiała, że obcisła sukienka odrobinę utrudniała jej swobodne przesiadywanie na czymkolwiek innym, niż restauracyjne krzesełko, ale zupełnie się tym zdawała nie przejmować. Odrobinę ją tylko poprawiła, gdy położyła swoje tajemnicze pudełko na stoliku, który znajdował się tuż obok. Oparła się ramieniem o kanapę, by móc usiąść twarzą do niego. — Moja mama nigdy nie piekła i mało gotowała, więc szybko zaczęłam się wtrącać. No, ale mam tutaj coś na punkcie czego trochę mi odbiło. Przysięgam, trzy tygodnie karmiłam moją rodzinę tymi ciastkami, żeby wreszcie odkryć cały przepis. No i był pierwszym, który odwzorowałam — dodała lekko zakłopotana, bo nie wiedziała, czy w ogóle go to interesuje. Uznała jednak, że skoro i tak zamierzają później pojawić się w jej domu, to uznała, że moją przyjść tutaj trochę szybciej. Sięgnęła nawet po kieliszek i wyciągnęła ciastka w jego stronę, żeby spróbował o czym mówiła. Dlatego chciała żeby pominęli deser i udali się do niej już. Nigdzie jej się nie spieszyło i chociaż restauracja, którą wybrał była super, to wiedziała, że w mieszkaniu ma pełne prawo do tego, by go w międzyczasie pocałować na przykład. Czego raczej w miejscu publicznym nie praktykowała.

fitzpatrick o'corrigan
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak george - the mad writer queenie - the social butterfly pearl - the ghostwriter better use spf extreme home makeover a hard day's night pinky promise wine&dine the great british baking show slip and fall kitchen-bound black like my soul don't go breaking my heart 9 to 5 somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats drunken sailor heart to heart

kapitan jachtu, ocean
fitzpatrick o corrigan
Awatar użytkownika
about me
zabiera turystów w rejsy, łowi ryby, surfuje i chodzi z Lorien na randki
185 cm
35 lat
Cytuj

Post fitzpatrick o'corrigan ()

Nie miał pojęcia, co kobieta planuje, ale zgodnie z umową, nie zadawał pytań na temat tego dokąd jadą i dlaczego zatrzymują się przed jakąś cukiernią. Był bardzo ciekaw co takiego znajduje się w pudełku. Aczkolwiek, w pewnym momencie dodał dwa do dwóch. Bardzo spodobała mu się destynacja, którą Lorien wybrała. Nie miał nic przeciwko temu by udać się wprost do jej domu, mimo że na początku spotkania brunetka zdawała się mieć inne plany. W zasadzie to był bardzo zadowolony z takiego rozwoju wydarzeń. Po opłaceniu taksówki, wysiadł za nią i przystanął, kiedy otwierała drzwi. Zaskoczony odwzajemnił pocałunek, przeciągając go chwilę dłużej.
I w tym miejscu trzymanie się zasad pierwszej randki ma swój koniec – odpowiedział z lekkim uśmiechem, kiedy przekroczył jej próg. Tę niby magiczną granicę, przed przejściem której powinno go powstrzymać dobre wychowanie i zasady etykiety. I gdyby faktycznie była to ich pierwsza randka to może by się skończyło szybkim całusem pod drzwiami. W ich przypadku sytuacja miała się nieco inaczej, więc nic nie robił sobie z przestarzałych randkowych reguł. Były jedynie tematem do lekkich żarcików. Kiedy zobaczył, że wyjęła schłodzone wino z lodówki, zaśmiał się pod nosem. Mógł podejrzewać, że tak naprawdę wszystko miała zaplanowane odpowiednio. Zgodnie z jej wskazówką, zajął miejsce na podłodze, przekładając kilka poduszek, żeby było mu wygodniej.
Ano, zdaję – pokiwał głową, bo w tym temacie nie było co się zbytnio rozwodzić. Kilka dni wcześniej napełniał z jej ojcem wanienkę dla dzieci piwem, a potem zgubili się na plaży… trzysta metrów od domku O’Corrigana. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak niekonwencjonalnym człowiekiem był Lance i był pewien, że jego zmarła żona była w każdym calu tak samo nietuzinkowa. Ale zagłębianie się w ten temat na pierwszej randce mogło trochę zabić atmosferę. Patrzył kątem oka jak Lorien zmaga się z sukienką i musiał ugryźć się w język, żeby jej nie sugerować, że bez tego stroju byłoby jej zdecydowanie wygodniej. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. – Czyli to ciastka, od których wszystko się zaczęło? To one doprowadziły do tego, że teraz prowadzisz własną restaurację? – zapytał, zaglądając wreszcie do pudełka i wyciągnął jedno ze środka. Ugryzł kawałek, a smak cytrynowego kremu i maślanego rozmarynu bardzo go początkowo zaskoczył. Spojrzał na nią z uśmiechem i kiwnął głową. – Pyszne – stwierdził. Może i nie był wielkim fanem słodkości, ale nie oznaczało to, że nie potrafił ich docenić. – Ale Twoje po tylu próbach i królikach doświadczalnych na pewno są jeszcze lepsze – dodał z absolutną pewnością, wcale nie po to, żeby jej się przypodobać. To miał już za sobą.

lorien mackenzie
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak how to catch a catfish this is the way you left me a hard day's night pinky promise wine&dine slip and fall extreme home makeover 9 to 5 somebody that i used to know pontoons and swimmers no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats don't go breaking my heart under the sea titanic surf rider heart to heart majowe zadanie - wyciek z cysterny

szef kuchni, Lorien's on the Wharf
lorien mackenzie
Awatar użytkownika
about me
jest gotowa rzucić wszystko w cholerę i popłynąć z Fitzem w rejs dookoła świata. tylko za tatą będzie tęsknić.
169 cm
29 lat
Cytuj

Post lorien mackenzie ()

Nie musiała dodawać, że na to liczyła. Dość jasno dała mu to do zrozumienia w restauracji. Przecież nie stroiła się tak, nie chłodziła wina i nie ściągała go do siebie, po kolacji, jedynie po to, by grzecznie spędzić z nim czas. Czuła za to ogromną ekscytację na samą myśl o zbliżającym się wieczorze. Bo chociaż już niejednokrotnie lądowali razem w łóżku, to doskonale wiedziała, że teraz sytuacja maluje się inaczej — wszystko było wzbogacone taką romantyczną otoczką. Dodatkowo czuła się zwyczajnie szczęśliwa na myśl, że teraz był już tak w pełni jej. Niby to dopiero pierwsza randka, ale to, że wszystko związane jest z głębszymi uczuciami, zostało już wcześniej powiedziane. Dlatego nie czuła się źle z tym, że aż tak wybiegała myślami.
Uśmiechnęła się do niego i pokiwała głową, nie podejmując tematu. Nie chciała rozmawiać zbyt dużo o swojej rodzinie teraz, na randce. Chciała się aktualnie skupić bardziej na nim, na winie i rozmowie, którą mogli prowadzić w sposób wygodniejszy, niż przy restauracyjnym stoliku. Pokiwała głową powoli, gdy zadał pytanie.
— Powiedzmy. Na pewno trochę się przyczyniły do tego, to fakt. Podobnie jak to, że kocham się rządzić i że znalazłam sobie jednego kapitana, który pomógł mi trochę ogarnąć bałagan — przyznała z lekkim rozbawieniem. Poniekąd była to prawda, bo przecież na ostatnim etapie spełniania tego marzenia, był bardziej pomocny, niż ktokolwiek inny. Niby sama odsunęła od tego ojca, który niejednokrotnie oferował jej swoją pomoc, ale teraz doskonale już rozumiała dlaczego. Wtedy uznawała, że nie chce go dodatkowo wykorzystywać, ale teraz mogła przyznać, że to dlatego, że dobrze się bawiła z Fitzem, gdy powoli remontowali Lorien’s. Sięgnęła po swoje wino i napiła się, gdy próbował ciastka. Przyglądała mu się uważnie i wcale nie czuła się z kim jakkolwiek źle.
— Podlizujesz się — wytknęła mu z udawanym wyrzutem, ale że uśmiechnęła się do niego chwilę później, to tym samym dała mu znak, że wcale nie mówiła poważnie. Postanowiła sobie w tym miejscu, że kiedyś nawet da mu okazję ku temu, żeby mógł się przekonać, a póki co ściągnęła brwi lekko, gdy mu się przyglądała. — Czekaj, jesteś brudny cały — dodała śmiertelnie poważnie, a potem nachyliła się, by go pocałować. Wcale nie był wysmarowany kremem i wcale nie musiała szukać pretekstu, doskonale zdawała sobie z tego sprawę. A potem odsunęła się z uśmiechem, który wskazywał na to, że była bardzo z siebie zadowolona. — Już nie — dodała na koniec, a potem oparła się ramieniem o kanapę znowu.

fitzpatrick o'corrigan
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak george - the mad writer queenie - the social butterfly pearl - the ghostwriter better use spf extreme home makeover a hard day's night pinky promise wine&dine the great british baking show slip and fall kitchen-bound black like my soul don't go breaking my heart 9 to 5 somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats drunken sailor heart to heart

kapitan jachtu, ocean
fitzpatrick o corrigan
Awatar użytkownika
about me
zabiera turystów w rejsy, łowi ryby, surfuje i chodzi z Lorien na randki
185 cm
35 lat
Cytuj

Post fitzpatrick o'corrigan ()

Oboje od samego początku doskonale wiedzieli jak ta randka się skończy i wcale się z tym nie kryli. Minęło już sporo czasu od ich ostatniego zbliżenia, a od tamtego razu ich relacja wkroczyła na zupełnie nowy poziom. Wszystkie ich poprzednie spotkania były bardzo przyjemne, ale to już teraz było inne i zakończenie tego wieczoru też się tak zapowiadało. Na razie jednak Fitz nie myślał przesadnie o tym, co miało się wydarzyć, zamiast tego wolał się skupić na teraźniejszości. Na wszystko przyjdzie pora.
Mogę potwierdzić obydwa – powiedział rozbawiony, kiwając głową i uśmiechnął się lekko do kobiety. Mógł jej w teorii powiedzieć, że wcale się nie rządziła aż tak, ale byłoby to jawne oszustwo, skoro Lorien była w pełni świadoma sposobu w jaki funkcjonowała. A on nie miał w zwyczaju być nieszczerym. A, jak już zostało ustalone, jej sposób bycia mu zupełnie nie przeszkadzał. W jego życiu rządzić się nie próbowała, a nawet by mu się trochę tego przydało. Ale i na to pewnie znajdzie się odpowiedni czas. Spojrzał na nią, marszcząc brwi jakby nie miał pojęcia o co chodzi.
Czy kiedykolwiek się podlizywałem? – zapytał dość retorycznie, bo sam znał odpowiedź. Brzmiała ona „nie”. Przynajmniej nie Lor. W życiu pewnie mu się zdarzyło, szczególnie jak był młodszy. Ale nie z nią. Zestarzał się, trochę zmądrzał i przestało mu zależeć na tym czy inni pałają do niego pozytywnymi uczuciami, czy jednak nie. Nie licząc kilku wyjątków, rzecz jasna. W szczególności tego przypadku, który siedział obok. Uśmiechnął się, kiedy nachyliła się w jego stronę. Pocałunek okazał się jednak zdecydowanie za krótki jak na jego gust. – Ty za to wciąż jesteś – stwierdził lekko i ujął jej wąską talię by móc ją przyciągnąć do siebie. Tym razem złączył ich usta na znacznie dłużej, a jedną dłoń przeniósł na jej udo, na skraj jej sukienki. Było to słodkie uczucie, bardziej upajające niż jakiekolwiek wcześniejsze. – Wiesz, to bardzo ładna sukienka, ale nie wydaje mi się, żeby była Ci dłużej potrzebna – powiedział dość poważnie i, jakby dla potwierdzenia swoich słów, podciągnął ją nieznacznie do góry.

lorien mackenzie
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak how to catch a catfish this is the way you left me a hard day's night pinky promise wine&dine slip and fall extreme home makeover 9 to 5 somebody that i used to know pontoons and swimmers no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats don't go breaking my heart under the sea titanic surf rider heart to heart majowe zadanie - wyciek z cysterny

szef kuchni, Lorien's on the Wharf
lorien mackenzie
Awatar użytkownika
about me
jest gotowa rzucić wszystko w cholerę i popłynąć z Fitzem w rejs dookoła świata. tylko za tatą będzie tęsknić.
169 cm
29 lat
Cytuj

Post lorien mackenzie ()

Nie chciała nawet udawać, że jest inaczej. Ta pierwsza randka była bardzo umowna mimo wszystko. Najbardziej nowe było w niej to, że w pełni przyznawali się do tego, że było to coś poważniejszego i damo to sprawiło, że Lorien czuła się jak zakochana małolata aktualnie. A skoro ich relacja wcześniej przybierała bardziej śmiały charakter to nie widziała nic złego w tym, żeby i tym razem spędzić wspólnie noc. Tym bardziej że, chociaż brzmiałoby to banalnie, naprawdę chciała żeby u niej zasnął i był tutaj, gdy rano wstanie. Może wtedy wreszcie w pełni uwierzy w to, że wszystko się faktycznie działo. Póki co wydawało się to na swój sposób nierzeczywiste — bardzo przyjemny i błogi sposób. Uśmiechnęła się w międzyczasie lekko i sięgnęła po kieliszek, by napić się trochę alkoholu.
— Nie — dodała z pełnym przekonaniem. Nie musiała się nad tym też szczególnie długo wahać, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak brzmiała odpowiedź na jego pytanie. Nie miał tego w zwyczaju na pewno. Nie robił tego nawet wtedy, gdy ich relacja stanęła pod znakiem zapytania. Chwilę później ściągnęła brwi słysząc jego słowa, ale zupełnie nie przeszkadzało jej to, że jego dłonie przesunęły się na jej talię. Oparła się wygodnie ręką o podłogę, gdy znalazła się odpowiednio blisko. I odsunęła się od niego po tej dłuższej chwili bardzo niechętnie. Nie zamierzała udawać, że nie czekała na to, aż wreszcie będą mogli poświęcić sobie maksimum uwagi. Dlatego też gdy lekko podciągnął jej sukienkę do góry, Lorien przesunęła wzrokiem na nią, a później podniosła się nieznacznie. Usiadła okrakiem na jego nogach, nie przejmując się tym, że jej sukienka nieznacznie się jeszcze podsunęła do góry. Najważniejsze było to, że było jej wygodniej.
— Istnieje taka szansa, nawet pozwalam ci naprawić ten błąd — dodała luźno, zanim ulokowała dłonie wygodnie na jego karku i pocałowała go w sposób, który jasno dawał do zrozumienia, że nie chciała chwilowo rozmawiać i zajadać się ciastkami. Chciała za to Fitza, bardzo mocno, więc jedną z dłoni odszukała nawet drogę do guzików jego koszuli, lekko nieporadnie. Jeszcze się aż tak nie spieszyła, więc palcem zahaczyła o jeden z nich póki co. Wprawdzie znaleźliby w domu Lorien jakiekolwiek inne, wygodniejsze miejsce, ale na pewno nie zamierzała go teraz szukać. Niechętnie się nawet od niego odsunęła na chwilę, jeśli miała być szczera, ale tylko po to żeby tchu zaczerpnąć i jednak się na poważnie zainteresować guzikami jego koszuli.

fitzpatrick o'corrigan
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak george - the mad writer queenie - the social butterfly pearl - the ghostwriter better use spf extreme home makeover a hard day's night pinky promise wine&dine the great british baking show slip and fall kitchen-bound black like my soul don't go breaking my heart 9 to 5 somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats drunken sailor heart to heart

kapitan jachtu, ocean
fitzpatrick o corrigan
Awatar użytkownika
about me
zabiera turystów w rejsy, łowi ryby, surfuje i chodzi z Lorien na randki
185 cm
35 lat
Cytuj

Post fitzpatrick o'corrigan ()

On również nie miał zamiaru ukrywać swoich intencji względem jej osoby ani odwlekać tego momentu w nieskończoność. Już wystarczająco długo czekali i żyli bez swojej bliskości. Nie było to doświadczenie, które chciałby w najbliższej przyszłości powtórzyć. W tej bardziej odległej też niekoniecznie. Teraz skupiał się jednak na chwili obecnej i na tym, że, pierwszy raz od jakichś dwóch miesięcy mógł znów dotknąć jej skóry, pocałować ją, poczuć jej ciężar na sobie, kiedy usiadła na nim okrakiem. Uśmiechnął się lekko, kiedy jej głowa znalazła się nieznacznie nad nim. Jego dłoń powędrowała wyżej, znów zatrzymując się na skraju sukienki, który przesunął się znacząco, kiedy zmieniła pozycję.
Bardzo to łaskawe z Twojej strony – odpowiedział jej żartobliwie. Chciał od razu wziąć się za naprawianie tego błędu, ale Lor pocałowała go w sposób, przez który chwilowo zapomniał o tym zadaniu. Było to znacznie bardziej intensywne niż wszystkie poprzednie razy, kiedy się całowali. Na początku oboje mieli bardzo luźne podejście do tej relacji, potem oboje wmawiali sobie, że wcale nie pałają do siebie głębszymi uczuciami. Dopiero teraz wszystko, co odczuwali było prawdziwe i szczere. O niebo lepsze niż wcześniej, chociaż tamte spotkania też były przyjemne. Nie pomagał jej specjalnie w rozpinaniu guzików, bardziej zależało mu na tym, żeby pozbyć się jej sukienki. Kiedy odsunęła się by wziąć się za jego koszulę, on odnalazł na jej plecach zamek sukienki i dość szybko się nim odpowiednio zajął. Zsunął ramiączka na boki, a potem dał zdjąć jej z siebie koszulę. Przesunął się nieznacznie pod nią na kanapie i zsunął na nich koc, który gdzieś po drodze rzucili na oparcie. Na meblu nie było zbyt wiele miejsca, ale nie narzekał na to, że musieli przez to być bardzo blisko siebie i Lorien leżała wtulona w niego na wierzchu. Okrył ją i skorzystał z okazji, żeby pocałować ją szybko w ramię.
Mógłbym się przyzwyczaić do takich randek - zażartował i wygiął kąciki ust w górę. Wierzył, że czeka ich jeszcze mnóstwo spotkań tylko we dwoje, czasem wśród innych ludzi, innym razem tylko we dwoje. Chętniej tylko we dwoje, oczywiście. Taki właśnie był plan na kolejną randkę.

lorien mackenzie
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak how to catch a catfish this is the way you left me a hard day's night pinky promise wine&dine slip and fall extreme home makeover 9 to 5 somebody that i used to know pontoons and swimmers no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats don't go breaking my heart under the sea titanic surf rider heart to heart majowe zadanie - wyciek z cysterny

szef kuchni, Lorien's on the Wharf
lorien mackenzie
Awatar użytkownika
about me
jest gotowa rzucić wszystko w cholerę i popłynąć z Fitzem w rejs dookoła świata. tylko za tatą będzie tęsknić.
169 cm
29 lat
Cytuj

Post lorien mackenzie ()

Nie mówiła chwilowo nic, bo uważała, że nieszczególnie to konieczne. Leżała wygodnie ułożona na nim i powoli udawało jej się zapanować nad oszalałym biciem serca. Kiedy więc zsunął koc na jej nagie plecy ruszyła się nieznacznie, by nieco lepiej go ułożyć i uśmiechnęła do niego na ten drobny gest, który był niesamowicie uroczy i zupełnie inny od tego, co kiedyś mieli. Nic więc dziwnego, że zdecydowanie nie chciałaby wracać do tamtego stanu. Wiedziała jednak, że nie musieli i mogła w zapomnienie puścić to, w jaki sposób prezentowała się ich relacja wcześniej. Teraz miała być bardziej stabilna dla niej. Wierzyła mu przecież, że mimo wszystko nie zniknie bez słowa lada dzień. Ułożyła sobie wygodniej rękę i oparła się o nią, gdy zerknęła na Fitza.
— Takich w restauracji, gdzie stroję się w obcisłe sukienki, czy takich na mojej podłodze, gdy ją ze mnie już zdejmujesz? — zapytała odrobinę wyzywająco, w sposób nieco niepodobny do niej samej. Nic więc dziwnego, że lekka czerwień przebiła się na jej policzkach, a ona sama musiała na kilka sekund przesunąć wzrok na podłogę, co pozwoliło jej przy okazji ocenić bałagan. Zaraz potem znowu na niego zerknęła i przesunęła palcem po nagiej skórze mężczyzny, kreśląc bliżej niesprecyzowany kształt. Podzielała jednak jego podejście i gdyby ją o to zapytał, to nawet przyznałaby, że ona sama miała nadzieję na to, że jeszcze przez jakiś czas będzie tylko dla niej. Dopiero potem może się nim dzielić z innymi ludźmi, jak już przyzwyczai się do myśli, że to wszystko było na poważnie i, że miała prawo do tego, by go przelotnie pocałować jeszcze.
— Ale to dobrze, bo ja na przykład zamierzam się przyzwyczaić do tego. Może nie do samych restauracji i wykwintnych kolacji, bo przecież bym oszalała, jakbym nie mogła gotować, ale już do wszystkiego innego całkiem — zdradziła. Bo chociaż w teorii była to ich pierwsza randka to jednak nie była ona tak niewinna i subtelna jak powinna w teorii. Dlatego mogła śmiało snuć plany odnośnie tego, jak będą wyglądały kolejne, bez obaw, że poczuje się przytłoczony i ucieknie. Przecież nie po to starał się uratować relacje między nimi tak desperacko.
— Chociaż do takiego gniecenia ciebie chyba też bym mogła — rzuciła zaczepnie. Z pewnością jej ciężar nie robiła na nim aż takiego wrażenia, a ona sama starała się przesadnie nie ruszać też i nie kręcić. Nie chciała przypadkiem czystym wbić mu łokcia na przykład, bo trochę zepsułoby to tę uroczą aurę.

fitzpatrick o'corrigan
ania#6797
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic lilo - the helping hand skittles - the rainbow freak george - the mad writer queenie - the social butterfly pearl - the ghostwriter better use spf extreme home makeover a hard day's night pinky promise wine&dine the great british baking show slip and fall kitchen-bound black like my soul don't go breaking my heart 9 to 5 somebody that i used to know no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats drunken sailor heart to heart

kapitan jachtu, ocean
fitzpatrick o corrigan
Awatar użytkownika
about me
zabiera turystów w rejsy, łowi ryby, surfuje i chodzi z Lorien na randki
185 cm
35 lat
Cytuj

Post fitzpatrick o'corrigan ()

Również zauważył różnicę w ich podejściu do siebie, szczególnie wcześniej, w trakcie zbliżenia. Bardzo mu się ona spodobała, chociaż chwilowo nie potrafił do końca umiejscowić tych zmian. Jednak wcale się na tym nie skupiał przesadnie, po prostu ciesząc się tym, że one nastąpiły i tym, że w tym momencie byli tak blisko siebie, wracając powoli do rzeczywistości. Uśmiechnął się, kiedy spojrzała na niego.
A możemy to łączyć dalej? Dobrze się prezentujesz zarówno w sukienkach, jak i bez – stwierdził żartobliwie, unosząc brew. Najwyraźniej dane mu było teraz zacząć poznawać nową stronę Lorien – tę bardziej figlarną i odrobinę mniej powściągliwą. Nie miał zamiaru na to narzekać, wręcz przeciwnie. Zaśmiał się krótko pod nosem na widok rumieńców na jej policzkach, które jedynie dodały jej uroku. – Nie będę Ci w tym przeszkadzać. W zasadzie to mam zamiar aktywnie pomagać – pokiwał głową na tyle na ile pozwalała mu na to pozycja, w której się znajdował. Z gotowaniem też, o ile go dopuści do tych czynności. Właściwie to ze wszystkim, bo chciał uczestniczyć wspólnie w większej ilości aspektów jej życia niż wcześniej. Liczył na to, że ona również. Nie miał wcale ochoty na odpoczynek od niej, na zaszycie się w samotności na środku oceanu. Czas pokaże czy to się nie zmieni, ale miał szczerą nadzieję, że nie. Nigdy więcej już jej nie chciał zranić w ten sposób.
Och, doprawdy? – dopytał żartobliwie i objął ją ramionami, żeby zamknąć w swoim uścisku, a chwilę później przeciągle pocałować. Owszem, jej ciężar nie stanowił żadnego problemu, a tak długo jak nie wykonywała żadnych gwałtownych ruchów, nie obawiał się o swoje oczy, splot słoneczny czy inne części ciała. – Nie żeby nie było tu milo, ale zasnąć wolałbym w Twoim łóżku – powiedział po chwili i ułożył ją tak, żeby mógł usiąść, a potem wstać. Wziął ją bez pytania na ręce. – Gdzie masz sypialnię? – zapytał i zmarszczył brwi, bo nie pamiętał za dobrze. Pokierowała ich na szczęście w tamtą stronę, bo jednak wolał nie spędzić nocy na kanapie.

/koniec, lorien mackenzie
pandaa#5430
wydra za napisanie karty bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly calvin - the sentimental one skittles - the rainbow freak how to catch a catfish this is the way you left me a hard day's night pinky promise wine&dine slip and fall extreme home makeover 9 to 5 somebody that i used to know pontoons and swimmers no hope, no love, no glory let's get it on friendly chats don't go breaking my heart under the sea titanic surf rider heart to heart majowe zadanie - wyciek z cysterny

ODPOWIEDZ