It was a good day. I'm so glad the sun stayed around
Prośba o wykonanie twardego odświeżenia forum. Dzięki temu zobaczycie, co dla Was przygotowałyśmy (wskazówka: szukajcie na dole).
To już pół roku! <3 Z okazji małych urodzin Monterey przygotowałyśmy dla Was dwie niespodzianki - odznakową ucztę oraz zmianę w regulaminie forum!
Alternatywna rzeczywistość czeka po drugiej stronie portalu.
Na forum pojawiły się nowe zadania miesiąca, których przewodnim tematem jest jesienny Jarmark! Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.
Hasło do konta universal person to monterey.
ODPOWIEDZ
właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

Nie była przekonana ile wypiła. Prawdopodobnie znacznie więcej niż powinna, ale wciąż na tyle niewiele, aby znać na pamięć drogę do domu, w którym mieszkała z siostrą, a nie do mieszkania, w którym niegdyś wspólnie mieszkały z narzeczoną. Czy to, co planowała miało oznaczać potężną zdradę, skoro nie oddały sobie jeszcze pierścionków zaręczynowych? Nie była pewna, ale też nie była w stanie nad tym wszystkim się jakoś bardziej zastanawiać. Zamiast zagłębiać się w rejony rozważań, które miały przynieść jej tylko smutek i rozczarowanie samą sobą, wolała skupić się na przyjemnych skutkach zdecydowanie zbyt dużej ilości drinków, na jakie zdecydowała się tego wieczoru. Jej pan onkolog miał być wściekły, kiedy już przyjdzie jej przyznać się przed nim do tego, co też miało miejsce, ale miała nadzieję, że ją zrozumie, przecież umierała! A osoby umierające raczej powinny korzystać z życia, a nie załamywać nad nim ręce, prawda?
Starała się jak najciszej wejść do środka, upewniając się, że Marisela nie czai się gdzieś za rogiem. Za dłoń mocno trzymała Arvida, prowadząc go niczym przemycanego pod osłoną nocy chłopca, którego rodzice na pewno nie polubią. Z rodzicami nie mieszkała i co najwyżej mogła im przeszkodzić młodsza siostra, ale tym się nie przejmowała. — Poczekaj chwilkę — szepnęła konspiracyjnie, sięgając pospiesznie do barku, z którego to wyciągnęła butelkę jakiegoś drogiego alkoholu. Czym jednak był? Nie zagłębiała się w to, i tak byli na tyle pijani, że mieli pewnie tego nie poczuć. Zamiast tego powróciła do dużo młodszego od siebie chłopaka i złapała go za dłoń, po czym pociągnęła za sobą schodami na górę, wprost do sypialni, którą nazywała obecnie swoją. Przekręciła klucz w drzwiach i dopiero wtedy odetchnęła głośno, szczęśliwa, że misja przemytnicza się udała. — Nie wzięłam szklanek, będziemy musieli pić prosto z butelki i wymieniać się swoimi zarazkami — zachichotała, jak gdyby znowu miała osiemnaście lat i pierwszy raz miała z kimś wspólnie pić, albo co więcej, całować się! Tego drugiego jednak tym razem sobie nie dawkowała, zaraz podeszła do chłopaka i złożyła na jego ustach delikatnego całusa, niczym zapowiedź przyjemnej nocy. — Ile masz lat? — raczej powinna zapytać o to najpierw, ale kto mając kilka promili alkoholu by myślał o takich rzeczach? Czekając na odpowiedź odkręciła sprawnie butelkę i napiła się z niej kilka łyków, krzywiąc się przy tym wyraźnie. Dobry, mocny. Tego potrzebowała.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

Barista; student, The Wild Plum Cafe; San Jose State University
Arvid Johansen
Awatar użytkownika
about me
Student II roku Analityki Kryminalistycznej i Sądowej, który pojawił się w Monterey w ramach programu wymiany studenckiej. Środkowy rozgrywający w klubie piłki ręcznej, a także wolontariusz w schronisku. Ukrywa przed całym świętem, a szczególnie przed sobą, że jest gejem. Ma nawet dziewczynę, z którą jest prawie 3 lata.
183 cm
21 lat
Cytuj

Post Arvid Johansen ()

010
Arvid naprawdę nie miał zielonego pojęcia, jakim cudem szedł właśnie z nieznajomą kobietę, trzymając się za ręcę do… W sumie to gdzie szli? Brunetka na pewno coś na ten temat wspominała, ale Johansen był na tyle pijany, że jego umysł nie zarejestrował tej sytuacji. Zupełnie jak tego kiedy się spotkali, dlaczego zaczęli ze sobą rozmawiać i co się stało z… tym facetem, z którym jeszcze niedawno pił w barze, a później wyszedł na miasto. Przez chwilę próbował się skupić i przypomnieć sobie, jakim cudem znalazł się w obecnej sytuacji, ale szybko się poddał, uznając, że nie ma to większego sensu. Najważniejsze, że ma towarzystwo i nie będzie musiał spędzić reszty nocy w samotności.
Po kilkunastu minutach marszu znaleźli się pod domem, który, jak obstawiał, należał do kobiety. Wchodząc do środka, potknął się o próg i cudem utrzymał równowagę, co wydało mu się niezmiernie zabawne, więc zaśmiał się, zupełnie ignorując fakt, że w domu mogą być inni ludzie, którzy być może śpią. Jeśli miał być szczery, to nawet nie pomyślał o takiej możliwości, ale to chyba nic dziwnego.
Kiwnął głową i posłusznie stał w miejscu, czekając aż brunetka do niego wróci. Widząc butelkę w jej dłoni, uśmiechnął się szeroko. Już dawno powinien przestać pić, ale jego organizm wręcz domagał się alkoholu, a głos rozsądku, który na początku jeszcze się odzywał, teraz był całkowicie zagłuszony. Nie myślał o konsekwencjach, które przyniesie następny dzień.
- To... żaden problem. - Odparł i chwiejnym krokiem podszedł do łóżka, na którym usiadł. Zupełnie nie spodziewał się, że za chwilę kobieta złoży całusa na jego ustach. Tak szczerze, to ten fakt zarejestrował dopiero po fakcie. Zmarszczył brwi w konsternacji i posłał jej zaskoczone spojrzenie. - Wiesz cooo? Ja… my nie możemy… się całować. - Odpowiedział i z jakiegoś powodu go to rozśmieszyło, więc znów się zaśmiał. Był pijany i to porządnie, ale wciąż pamiętał, że miał dziewczynę, której nie zamierzał zdradzić. Takich rzeczy się po prostu nie robi, niezależnie w jakim jest się stanie. Inna sprawa, że tak naprawdę nie chciał, aby doszło do zbliżenia między nim a jakąkolwiek kobietą.
- Czekaj. - Próbował się skupić i dokonać szybkich obliczeń. Jest rok 2021, prawda? Tak, tak mu się wydawało. I żeby nie było, czasami na trzeźwo miał zaniki pamięci, kiedy ktoś pytał go o wiek. Tak po prostu. - Dwadzieścia jeden. - Odpowiedział po chwili i wyciągnął dłoń w kierunku butelki z alkoholem. Pociągnął dość sporego łyka i uśmiechnął się. Smakowało mu.

rhonda weatherby
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! george - the mad writer william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 drunken sailor animal helper pet me mercury retrograde horror reveal - the final destination
brak multikont

właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

Cała ostatnia sytuacja z Denise, następnie jej gorszy stan zdrowia, transfuzja krwi, którą teraz tylko zanieczyszczała, to wszystko sprawiało, że Rhonda naprawdę mocno potrzebowała oderwania od rzeczywistości i właśnie je sobie fundowała. Dużą ilością alkoholu i nie do końca dorosłym, jak jej się wydawało, chłopcem. Uroczym jednak na tyle, że gdzieś między jednym barem a drugim, kiedy to na niego wpadła, doszła do wniosku, że idealnym planem będzie zabranie go do siebie. Gdzie, na boga, ona nawet nie lubiła mężczyzn, a jej jedyny kontakt z penisem był tak dawno temu, że nawet nie potrafiła powiedzieć jak to dokładnie wyglądało. Pamiętała tylko, że jej się nie podobało i była nieznośnie rozczarowana po wszystkim. Czy teraz miało być inaczej? Wszystko miało się okazać w praniu.
Zaśmiała się, kiedy chłopak stwierdził, że nie mogą. Mogli przecież, gdyby było inaczej, to bóg inaczej by stworzył świat, czyż nie? Dlatego też wciąż zanosząc się śmiechem dosiadła się do niego na łóżko i zerknęła. Arvid był naprawdę uroczy i nie potrafiła się pohamować przed pogłaskaniem go po włosach, które tak jak jej się wydawało, były niesamowicie miękkie i miłe w dotyku. Ciekawe jakiej odżywki używał… musiała o to koniecznie zapytać później. Albo może mógł jej napisać? Wciąż głaszcząc go po głowie, włosach, policzku i wszystkim, co znajdowało się powyżej jego ramion i w jej zasięgu dłoni czekała na odpowiedź. — Dwadzieścia jeden lat, bardzo piękny wiek — odparła trochę niezrozumiale, nawet jak dla samej siebie. Język jej się plątał i sprawił, że Rhonda zaśmiała się znacznie głośniej niż powinna, aby po chwili podać Arvidowi butelkę. Czy jej się wydawało, czy odrobinę wylała na łóżko? Zdecydowanie miała tego wszystkiego żałować na następny dzień. Teraz jednak bawiła się naprawdę dobrze. — Dlaczego nie chcesz się ze mną całować? Ja naprawdę dobrze całuje, mogę ci pokazać! — zaoferowała się, gotowa nawet udzielić lekcji jak to robić, żeby było idealnie, bo przecież taki młody chłopiec mógł nie mieć jeszcze dostatecznej wprawy. I choć nauczycielką z zawodu nie była, to była zdecydowanie gotowa przyjąć taką rolę w tym momencie.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

Barista; student, The Wild Plum Cafe; San Jose State University
Arvid Johansen
Awatar użytkownika
about me
Student II roku Analityki Kryminalistycznej i Sądowej, który pojawił się w Monterey w ramach programu wymiany studenckiej. Środkowy rozgrywający w klubie piłki ręcznej, a także wolontariusz w schronisku. Ukrywa przed całym świętem, a szczególnie przed sobą, że jest gejem. Ma nawet dziewczynę, z którą jest prawie 3 lata.
183 cm
21 lat
Cytuj

Post Arvid Johansen ()

Przymknął automatycznie oczy i cicho mruknął, kiedy poczuł dłoń kobiety w swoich włosach. Uwielbiał, kiedy ktoś się nimi bawił. Uśmiechnął się więc szeroko, a rozkosz malowała się na jego twarzy. Powinien to przerwać, kazać dziewczynie przestać, ale z drugiej strony czy robili coś złego? Silje z pewnością by się wściekła, gdyby się o tym dowiedziała, ale… Przecież jej nie zdradza i nie zamierza tego zrobić. Brunetka jedynie bawi się jego włosami, zupełnie niewinnie, prawda? Powstrzyma ją, jeśli będzie próbowała czegoś więcej.
- Słyszałem o tym. - Musiał włożyć naprawdę mnóstwo wysiłku, aby jego słowa brzmiały choć trochę zrozumiale. Język porządnie mu się plątał, o czym Arvid doskonale wiedział, ale ignorował. Zresztą, nawet gdyby chciał, niewiele mógłby z tym faktem zrobić. Musi wytrzeźwieć, a to niestety nie jest proce, który trwa kilka minut. Z drugiej strony kobieta też była pod wpływem alkoholu i miała trudności z wypowiadaniem się, więc nie musiał udawać, że sam jest w lepszym stanie. - Ale… Ale czy ja wiem czy… to jest praawda. - Wzruszył ramionami, nie do końca przekonany. Był młody, nie miał rodziny, którą musiałby się zajmować, pracy na pełen etat, która niezmiernie by go stresowała. Mógł wychodzić weekendami na miasto, aby się zabawić. Decyzję o wyjeździe do Stanów podjął od zaraz, bo nic go w Norwegii nie trzymało. Wszystko to było cudowne, ale tak jak każdy, miał swoje problemy. Być może, kiedy będzie starszy, jego problemy będą znacznie poważniejsze, ale na chwilę obecną nie mógł tego stwierdzić. Po części dlatego, że był zbyt pijany, aby dokładnie to przemyśleć, a po drugie dlatego, że tego jeszcze nie przeżył. Nie wie, co czeka go w przyszłości. Kto wie, może w jego przypadku to trzydziestka okaże się cudownym wiekiem? - Zapytałbym, ile ty masz lat, ale… Mama i siostry zawsze mi powtarzały, że… No wiesz, kobiet nie pyta się o wiek. - Zaśmiał się głośno, bo wydało mu się to nie tylko zabawne, ale i głupie. Dlaczego nie można zapytać kobiety, ile ma lat? Przecież to nic obraźliwego. Ale skoro tak mówią, to niech będzie. - W takim razie jak masz na imię? - Spojrzał w jej kierunku i znów wziął od niej butelkę z alkoholem, aby się napić.
- Ja wierzę, ale mam dziewczynę. Nie chcę, żeby była na mnie zła. - Odpowiedział i nieco posmutniał. Sam do końca nie wiedział dlaczego. Być może podświadomość podpowiadała mu, że Silje i tak będzie na niego wściekła. Przecież miał dzisiaj do niej zadzwonić, a zamiast tego wyszedł z Liv na miasto i nie dawał żadnego znaku życia. Awanturę miał gwarantowaną, ale sam było sobie temu winien.

rhonda weatherby
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! george - the mad writer william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 drunken sailor animal helper pet me mercury retrograde horror reveal - the final destination
brak multikont

właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

Arvid lubił, kiedy ktoś się bawił jego włosami, a Rhonda lubiła przeczesywać czyjeś włosy palcami, więc trzeba przyznać, że i jedno i drugie na tym korzystało. Szczęśliwa obserwowała to, jak bardzo chłopak okazywał zainteresowanie z tego faktu, samej niemalże podskakując z ekscytacji w miejscu. Nie chciała nic poza dawaniem mu przyjemności, czy to było takie złe? Nie sądziła, wręcz zdawało jej się, że przecież robiła same dobre i słuszne rzeczy. Na następny dzień miała prawdopodobnie uważać już zgoła co innego, lecz teraz alkohol, alkohol i jeszcze odrobina alkoholu sprawiały, że każda głupia decyzja wydawała się tą najbardziej rozsądną, która przecież okazywała się strzałem w dziesiątkę. — Nic nie musisz wtedy, wiesz? Wszystko możesz, a to jest piękne. Pięknym jest być młodym i móc wszystko, i nic nie musieć, i bawić się każdego dnia i kochać każdą osobę, która na kochanie zasługuje — brakowało temu wszystkiemu co mówiła zdecydowanie składni, wypowiadała po prostu przypadkowe słowa, które zdawały się w jej głowie budować w rozsądną całość. Gdyby się nagrała i na następny dzień odsłuchała tego, pewnie by jej było żal siebie. Nie miała jednak wiedzieć nic poza tym, że prawdopodobnie obudzi się obok trochę zbyt młodo wyglądającego chłopaka. Nie przestawała jednak zabawy jego włosami, przeczesywała, zaczesywała, owijała sobie odrobinę na palec i wracała do poprzedniego zagarniania ich do tyłu, tym samym robiąc sobie lepszy dostęp do jego twarzy. Urocza, chłopięca, musiała przyznać. Kolejna fala śmiechu na moment jednak przerwała te pieszczoty, bowiem Rhonda złapała się aż za klatkę piersiową z tego rozbawienia, które ją ogarnęło. — Okrągłe trzydzieści będę miała w tym roku, uwierzysz? — nie czuła, żeby wyglądała na swój wiek, choć na pewno daleko jej już było od młodzieńczych lat. Ale może nie miała dożyć swoich urodzin? — Rhonda, jestem Rhonda, a ty jestem pewna, że mówiłeś o jakimś imieniu na A — tyle pamiętała z momentu ich zapoznania się gdzieś na ulicach Monterey, gdzie tego dnia było prawdopodobnie mnóstwo innych osób, a oni jednak trafili na siebie.
Dłonią ponownie zaczęła przeczesywać włosy chłopaka, wsłuchując się w opowieść o dziewczynie. — A ja mam narzeczoną. To znaczy chyba mam, a może już nie mam? Nie jestem pewna co między nami jest, bo od niej się wyprowadziłam. Ale to dla jej dobra! — zarzekła się, chcąc usprawiedliwić przed samą sobą i Arvidem wszelkie decyzje, jakie kiedykolwiek podjęła na temat swojej (nie)istniejącej już relacji.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

Barista; student, The Wild Plum Cafe; San Jose State University
Arvid Johansen
Awatar użytkownika
about me
Student II roku Analityki Kryminalistycznej i Sądowej, który pojawił się w Monterey w ramach programu wymiany studenckiej. Środkowy rozgrywający w klubie piłki ręcznej, a także wolontariusz w schronisku. Ukrywa przed całym świętem, a szczególnie przed sobą, że jest gejem. Ma nawet dziewczynę, z którą jest prawie 3 lata.
183 cm
21 lat
Cytuj

Post Arvid Johansen ()

Słuchał kobiety w pełnym skupieniu, a wszystko co mówiła, wydawało mu się niezmiernie mądre. Na tyle mądrę, że aż wyciągnął telefon, odpalił notatki i z ogromnym trudem zapisał część jej wypowiedzi. Zrobił przy tym tyle literówek, że jeśli kiedykolwiek na trzeźwo zobaczy to, co przed chwilą zapisał, będzie potrzebował kogoś, kto zawodowo zajmuje się łamaniem szyfrów. Na chwilę obecną, treść wydawała mu się jednak przejrzysta, więc zablokował ekran i schował telefon z powrotem do kieszeni. Był tak tym wszystkim przejęty, że nawet nie zwrócił uwagi na kilkanaście nieodebranych połączeń, a także i wiadomości od Silje, która nie tyle była zła, co po prostu się martwiła. Jutro, kiedy Arvid w końcu do niej zadzwoni, a ona zobaczy w jakim jest stanie, będzie wściekła. Tego mógł być pewien.
- Jezu, to takie głębokie. Sama to wymyśliłaś? - Zapytał, przyglądając się jej uważnie. W tym momencie postrzegał ją jako najbardziej inteligentną osobę, jaką kiedykolwiek poznał. - Tylko wiesz co? To też nie do końca prawda. To co powiedziałaś, to to było naprawdę bardzo mocno prawdziwe. I takie mądre. Ale nie mogę wszystkiego, bo na przykład chcę sobie kupić burgera z podwójnym mięsem i serem, co nie? Ale nie mam tyle pieniędzy, bo jak kupię takiego burgera, to nie będzie mnie stać na… colę. Więc nie mogę mieć podwójnego burgera i coli. Rozumiesz? To tylko taki przykład, ale wiesz o co mi chodzi, prawda? I tak samo jest z tym... nie musiałem. Bo muszę chodzić na studia. I na treningi. I nawet do pracy. To nie jest tak, że jak nie chcę, to nie muszę, bo muszę i koniec. - Powiedział po chwili, dumny z siebie, że udało mu się skleić taką wypowiedź i że w ogóle na coś takiego wpadł. Aż sam sobie w duchu pogratulował i uśmiechnął się szeroko.
- Nie uwierzę! - Złapał jej twarz w dłonie, aby dokładniej się jej przyjrzeć. - Na pewno masz mniej. Nie wyglądasz tak staro. - Prawdopodobnie nie powinien mówić takich rzeczy (tego o starości) i gdyby był trzeźwy, nigdy czegoś takiego by nie powiedział, ale w obecnym stanie nie myślał. Mówił, co mu ślina na język przyniosła.
- Nie mów, że już sobie się przedstawiliśmy. - Zaśmiał się głośno. Nic takiego sobie nie przypominał, ale tak naprawdę wszystko było możliwe. Nie pamiętał przecież jakim cudem zgubił tego typeczka, którego poznał w barze, po tym jak zgubił Liv. Nie pamiętał też, jak wpadł na Rhondę, więc naprawdę wszystko było możliwe. - Ja jestem Arvid. Arvid. - Z jakiegoś powodu wydawało mu się, że musi powtórzyć swoje imię dwa razy. Być może dlatego, że pochodził z Norwegii i pewnie niewiele osób w Stanach słyszało takie imię. Do tej pory nie miał przez to większych problemów, bo jednak Arvid nie było zbyt trudne do zapamiętania.
- Dlaczego się od niej wyprowadziłaś? I dlaczego nie wiesz, czy jeszcze jesteście zaręczone? Wiesz co, wszystko to jest bardzo dziwne. Bo ty powinnaś wiedzieć takie rzeczy. Dotyczą twojego związku. - Zmarszczył brwi. Na trzeźwo oczywiście rozumiał takie rzeczy, ale teraz wydało mu się to niezmiernie dziwne. Przecież kwestie tak poważne powinno się omawiać od razu, aby później nie chodzić i nie zastanawiać się, na czym tak właściwie się stoi. Ludzie sami sobie komplikują.

rhonda weatherby
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! george - the mad writer william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 drunken sailor animal helper pet me mercury retrograde horror reveal - the final destination
brak multikont

właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

Pokiwała ze zrozumieniem głową, niczym najbardziej zagłębiona w temat osoba, choć daleko jej było do jakiegokolwiek bycia mądrą. Jej jedyna mądrość wychodziła z tego, że potrafiła dobrze układać słowa i przekonywać innych do swoich racji. Nie zawsze były to najlepsze racje na świecie, nie zawsze też manewrowanie słowami było proste. Na przykład teraz, teraz było jej bardzo trudno i łatwo jednocześnie, bo słowa same wypływały, ale czy miały jakikolwiek sens? To było kwestią sporną, choć pochwały z ust Arvida sprawiły, że trochę urosła w tym wszystkim. Tym swoim przekonaniu, że jest dzisiaj głosicielką prawd ostatecznych. — Widzisz, możesz wybrać sobie burgera i colę i to jest piękne. Bo jak jesteś starszy, trochę starszy, to zaczyna to być problem, bo cola niezdrowa, bo krowa ma być żywa, bo podatki są zbyt wysokie, a inflacja rośnie nieproporcjonalnie do zarobków. Teraz możesz wszystko, bo nie myślisz o tym, nie patrzysz na takie rzeczy, wiesz? Teraz możesz wszystko, bo jesteś młody, ładny, możesz wszystko — inflacja zawsze podnosiła jej ciśnienie i tak samo było tym razem, dlatego też Rhonda sięgnęła po butelkę alkoholu i upiła z niej sporego łyka. Gardło zapiekło, płyn prawie wpadł nie w ten otwór, w który powinien i lekko zakaszlała. Chyba była blisko zwymiotowania, choć nie była pewna czy granica na pewno znajdowała się blisko, czy być może jednak odrobinę dalej. No cóż, miała się o tym dopiero przekonać.
— To dobre geny i drogie kremy! — pisnęła trochę z ekscytacją, trochę jakby chcąc podkreślić wagę swoich słów. — To jest dorosłość, wybierasz w cholerę drogi krem zamiast czterech burgerów z podwójnym mięsem i serem — czy to miało go przekonać? Nie wiedziała, nie wiedziała nawet czy to co mówiła miało jakikolwiek sens. Czuła jednak miękkie i ciepłe dłonie na swoich policzkach, co bardzo jej odpowiadało. Bo były ciepłe. I trzymały ją blisko. Nie pamiętała, kiedy ostatnio była tak blisko z kimkolwiek, nawet tulenie się z Denise nie było aż tak bliskie jak teraz jej bliskość z Arvidem i nawet ten całus z początku wieczora. — Ar–vid. A r v i d — powtórzyła, próbując zakodować sobie w pamięci. Mało amerykańskie imię, tak na oko musiała przyznać. Jednak nie zamierzała zagłębiać się w to teraz, skoro temat Denise dobijał się boleśnie do świadomości.
— Bo ja jestem chora, wiesz? Mam raka. Takiego szyjki macicy i nie mogę wiedzieć, znaczy… — przerwała na moment, marszcząc przy tym brwi. — Nie wiem! Nie wiem czy przeżyje. Mogę nie przeżyć i ja dla jej dobra się wyprowadziłam. Nie chcę, żeby patrzyła jak umieram, to nie jest miłe — po raz kolejny mówiła głosem znawcy, kiwała głową jak ktoś, kto to dokładnie przemyślał i przestudiował. Kto wcale nie budził się co rano z wątpliwościami względem swoich decyzji.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

Barista; student, The Wild Plum Cafe; San Jose State University
Arvid Johansen
Awatar użytkownika
about me
Student II roku Analityki Kryminalistycznej i Sądowej, który pojawił się w Monterey w ramach programu wymiany studenckiej. Środkowy rozgrywający w klubie piłki ręcznej, a także wolontariusz w schronisku. Ukrywa przed całym świętem, a szczególnie przed sobą, że jest gejem. Ma nawet dziewczynę, z którą jest prawie 3 lata.
183 cm
21 lat
Cytuj

Post Arvid Johansen ()

Znów musiał przyznać, że Rhonda miała w pewnym sensie rację. Mówiła mądrze i przekonywująco, jednak z niektórymi kwestiami Arvid wciąż nie mógł się całkowicie się zgodzić.
- Ale teraz cola też jest niezdrowa. - Odpowiedział takim tonem, jakby poruszył właśnie najważniejszą część wypowiedzi brunetki. - I też się tym przejmuję, no bo… Nie chcę mieć cukrzycy i być gruby. Ale lubię czasem wypić colę. Ale tylko czasami i zawsze biorę tą zero. - Pochwalił się, zupełnie jakby mówił o jakimś istotnym osiągnięciu, które ma szansę zmienić świat na nieco lepszy. - Wiesz, ile razy próbowałem przejść na wegetarianizm? Bo bardzo mi się nie podoba to, że krowa musi być zabita, żebym ja mógł zjeść burgera. Ale to nie takie proste, bo ten burger wygląda tak dobrze i jest taki smaczny. Te wegetariańskie też są dobre, ale te nie wegetariańskie są jeszcze lepsze! To naprawdę nie jest łatwe. Tak więc widzisz, my, młodzi ludzie, też mamy swoje problemy. Szczególnie z pieniędzmi, które kończą się o tak. - Pstryknął palcami. - Niby dostajemy hajs od rodziców i coś tam sami zarabiamy, ale one tak szybko się kończą. - Pokręcił głową i też się z tego wszystkiego napił. Niby nie miał aż tyle wydatków, jak osoba, która musi sama opłacić mieszkanie, rachunki, zrobić zakupy do domu i jeszcze dodatkowo musi kogoś utrzymywać, ale z jakiegoś powodu w pewnym momencie zawsze brakowało mu tych pieniędzy. Teoretycznie mógł zawsze napisać do rodziców i poprosić ich o przelew, ale nie chciał ich aż tak naciągać. Co nie oznacza, że czasami nie korzystał z ich pomocy.
- Teraz mnie przekonałaś. - Pokiwał głową ze smutkiem. - Nie chcę kupować kremu zamiast burgerów. - Odpowiedział jeszcze smutniejszym tonem. Dorosłość naprawdę musiała być ciężka, skoro trzeba było dokonywać takich wyborów, poświęcać takie rzeczy. Gdyby tylko dało się zatrzymać czas i na zawsze mógłby zostać dwudziestojedno latkiem. Świat rzeczywiście musi być piękniejszy w takim wieku.
- Ale.. Ale musisz żyć. Okej? Nie umieraj, dobrze? - Poprosił, jakby to przynajmniej w jakimś stopniu zależało od kobiety. Przysunął się bliżej i przytulił ją mocniej, tracąc prawie przy tym równowagę. Musiał podeprzeć się jedną ręką o materac łóżka. - A ona o tym wie? Że umierasz? - Spytał, odsuwając się odrobinę, aby znów móc na nią patrzeć.

rhonda weatherby
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! george - the mad writer william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 drunken sailor animal helper pet me mercury retrograde horror reveal - the final destination
brak multikont

właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

— Ta zero jest wstrętna. W ogóle nie smakuje jak cola, smakuje jakby coś tam umarło w niej, fu fu fu — aż się wzdrygnęła na samą myśl o niej, bo nie było nic dobrego w tym czymś, wręcz daleko jej było do smaku, który Rhonda doceniała. A teraz, skoro umierała, to co stało jej na przeszkodzie, żeby truć się jeszcze bardziej? Jak widać, piła sporo, pewnie więcej niż powinien nawet zdrowy człowiek, do tego nauczyła się palić papierosy, choć z tym wolała walczyć, jeszcze jej przerzutów na płuca brakowało, no i do tego wszystkiego mieszała leki w tak niezdrowych proporcjach, że gdyby doktor Beresford przyłapał ją gdzieś na mieście po tym wszystkim, to by prawdopodobnie zabił sam, bo i po co marnować pieniądze na jej leczenie, skoro ona sama robiła sobie z niego dosłowne nic? — Teraz ci się szybko kończą, Arvid, ale potem jak nie zarobisz, to ich nie będzie w ogóle. Zapłacisz rachunki i zostaniesz ze stu dolarami na miesiąc i co wtedy? Życie jest chujowe, im starszym się jest tym ono jest chujowsze i tylko czekać na dębową trumnę i śpiew żałobników, żeby skończył się ten labirynt porażki — zaśmiała się jednak zaraz po wypowiedzeniu tego, bowiem rozbawiła ją myśl o jakiejś ucieleśnionej porażce krążącej po labiryncie. Albo tworzącym ją! Sadzącą krzewy, aby w finalnym rozrachunku wyszedł z tego labirynt bez wyjścia. Co, jeśli to była taka metafora życia? Rhonda zdecydowanie musiała to mocniej rozważyć, bardziej się nad tym zastanowić, żeby potem móc powiedzieć, że owszem, miało to pełno sensu i tylko całkowicie pijany umysł ten sens był w stanie dostrzec i prawidłowo ocenić. Kolejna fala śmiechu, bez żadnego powodu, zalała Rhondę, a ona chcąc jakoś nad nią zapanować sięgnęła po butelkę i zapiła jeszcze bardziej swój spijaczony umysł. Jutro miała cierpieć, ale kto by o tym myślał? Teraz liczył się alkohol i młody chłopak obok niej, liczyło się to, aby jeszcze mocniej się upić i może zwymiotować? W zasadzie dawno tego nie robiła.
— Nie dorastaj Arvid, dorastanie to pułapka — kolejne kiwnięcie głową prawdziwego znawcy tematu, a następnie przekazanie alkoholu dalej, żeby i jej towarzysz mógł doznać choć chwilowego ukojenia zmartwień, które się w nim nawarstwiały.
Zaskoczenie, właśnie to odczuwała, gdy ją tak z zaskoczenia przytulił, choć było to miłe, a Rhonda mocno się zaraz w niego wtuliła. Ciepło chłopaka biło wyraźnie, sprawiając, że była gdzieś pomiędzy ekscytacją, a ukołysaniem się do snu z tego wszystkiego. — Próbuje, ale to nie jest proste. Wiesz, ten rak ma większą wolę życia niż ktokolwiek inny — bezsens, nawet nie miał mózgu, a podejmował decyzje lepsze niż ci wszyscy najważniejsi na świecie stratedzy. — Nie wie. Bo nie chcę, żeby widziała jak umieram. To nie będzie miłe — już teraz była chudsza, kości wystawały jej bardziej, czuła się prawie jak Bella na chwilę przed porodem, chociaż w niej nie rozwijała się Renesmee, a rak.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

Barista; student, The Wild Plum Cafe; San Jose State University
Arvid Johansen
Awatar użytkownika
about me
Student II roku Analityki Kryminalistycznej i Sądowej, który pojawił się w Monterey w ramach programu wymiany studenckiej. Środkowy rozgrywający w klubie piłki ręcznej, a także wolontariusz w schronisku. Ukrywa przed całym świętem, a szczególnie przed sobą, że jest gejem. Ma nawet dziewczynę, z którą jest prawie 3 lata.
183 cm
21 lat
Cytuj

Post Arvid Johansen ()

Rzucił jej zabójcze spojrzenie, zupełnie jakby obraziła właśnie najbliższą mu osobę, i był przy tym całkowicie poważny.
- Niczym nie różni się w smaku od tej zwykłej. - Odparł, zastanawiając się nad tym przez dłuższą chwilę. Wprawdzie coli zwykłej nie pił już od wielu lat, ale wydawało mu się, że nigdy nie odczuwał różnicy w smaku. Być może jakaś faktycznie była, ale nawet jeśli, to musiała być ona subtelna, bo nigdy nie miał większego problemu z przestawieniem się na tą bez cukru.
- Jak już będę stary, spiszę testament, w którym zabronię ludziom śpiewać te smutne piosenki pogrzebowe. Każę puścić im moje ulubione piosenki, aby chociaż trochę było im weselej. Najchętniej zabroniłbym im płakać i w ogóle, ale sam bym chyba tak nie potrafił, więc nie mogę być takim hipo… kry.. no, hipokrytą. - Znów mu się język zaplątał, więc miał szczerą nadzieję, że Rhonda zrozumie przynajmniej część jego wypowiedzi. A zresztą, nawet jak nie zrozumie, to nic takiego się nie stanie. - To chyba oklepane, ale tak właśnie chcę. - Wzruszył ramionami i wziął od kobiety butelkę, w której zostało nieco mniej niż połowa zawartości. Jutro będzie żałował każdej decyzji podjętej dzisiejszej nocy i prawdopodobnie cały dzień spędzi w łóżku.
- Ale to nie ode mnie zależy. - Zaśmiał się, bo sama myśl, że Rhonda uważała, że człowiek ma wpływ na takie rzeczy, wydała mu się niezmiernie zabawna. Jeśli miał być szczery, to nawet gdyby mógł decydować o upływie czasu, w chwili obecnej wybrałby dorastanie. Nie mógł narzekać na swoje obecne życie, ale z drugiej strony nie było ono idealne. Może za kilka lat będzie wyglądało lepiej? Tego nie wiedział, ale chciał się dowiedzieć, więc stanie w miejscu nie wchodziło w grę. Gdyby jeszcze tylko można było uniknąć dorosłych problemów, takich jak kupowanie kremu zamiast burgera.
- Na pewno nie będzie miłe, ale wydaje mi się, że ona chciałaby wiedzieć. Ja bym chciał, gdyby Silje była chora. Albo ktokolwiek z rodziny lub przyjaciół. - Pewnie myślałby inaczej, gdyby to on był na miejscu Rhondy. Nikt przecież nie chciał, aby bliska mu osoba musiała cierpieć i patrzeć, jak z nia na dzień słabniesz, powoli odchodzisz z tego świata. Wtedy zupełnie inaczej postrzegało się takie sprawy.

rhonda weatherby
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! george - the mad writer william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 drunken sailor animal helper pet me mercury retrograde horror reveal - the final destination
brak multikont

właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

Ludzie byli jacyś dziwni, to było jej główne przekonanie w tym momencie, kiedy to Arvid twierdził, że cola zero nie różni się niczym od zwykłej coca coli. Różniły się diametralnie i chyba tylko wypalone kubki smakowe nie odczuwały, jak bardzo próbowali zabić idealny smak tym… czymś. Aż się wzdrygnęła, bo nawet nie chciała tego słuchać, nawet odpowiadać na to nie chciała! Pozostawało Rhondzie liczyć, że Arvid, kiedy już niestety dorośnie, to zrozumie, że ta zero to zwykłe kłamstwo, eksperyment społeczny, który należy obalić czym prędzej dla dobra ludzkości.
— Na moim musi polecieć ABBA. To jedyna dostatecznie dobra muzyka na pogrzeby. I jeszcze jakby Meryl Streep była, ale to się pewnie niestety nie wydarzy. No i Colin Firth. I Cher. Chciałabym, żeby zaśpiewali piosenki z Mamma Mia na moim ślubie… TFU! POGRZEBIE! — poprawiła się, sama na siebie kręcąc głową z politowaniem. Ach ten pijany umysł, nie można mu było zaufać. Na ślubie nie planowała już niczego na ten moment, bo i tak miała go nie dożyć, za to na pogrzebie? Jego również dożyć nie miała, ale liczyła na to, że nie będzie jak na, hehe, stypie. Może jak ładnie poprosi Mariselę, to ta zdecyduje się ofiarować jej obietnicę, że będzie to wystrzałowa impreza? Nie była pewna kogo jeszcze mogła o to prosić, skoro z Denise nie rozmawiała i nawet nie była pewna, czy wciąż były razem, czy może jednak już osobno.
— Ale ja nie mogę im powiedzieć. Bo im będzie smutno, a nie może im być smutno. Wystarczy, że ja się smucę, każdego dnia. Oni niech będą szczęśliwi do ostatniej chwili, a potem zrozumieją na pewno. Że ja to wszystko dla ich dobra zawsze — pokiwała głową, samej sobie tym sposobem dając znać, że mówi mądre, a nie głupie rzeczy. Sięgnęła jednak po butelkę i upiła spory łyk alkoholu, krzywiąc się przy tym delikatnie. Nie było co się ograniczać w tym momencie. Skoro rozmowa zeszła już na tory życia i śmierci oraz coli zero, to zdecydowanie nie należało przez to przechodzić w trzeźwości. Alkohol i ilość promili we krwi sukcesywnie podnoszona były teraz wręcz wskazane.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

Barista; student, The Wild Plum Cafe; San Jose State University
Arvid Johansen
Awatar użytkownika
about me
Student II roku Analityki Kryminalistycznej i Sądowej, który pojawił się w Monterey w ramach programu wymiany studenckiej. Środkowy rozgrywający w klubie piłki ręcznej, a także wolontariusz w schronisku. Ukrywa przed całym świętem, a szczególnie przed sobą, że jest gejem. Ma nawet dziewczynę, z którą jest prawie 3 lata.
183 cm
21 lat
Cytuj

Post Arvid Johansen ()

Zaśmiał się głośno, dopiero po chwili ogarniając, że raczej nie powinien tego robić, skoro wizja pogrzebu Rhondy nie była wcale taka odległa. Obstawiał, że była to kwestia kilku miesięcy, może nieco dłużej, ale z pewnością nie kilkadziesiąt lat. I być może kobieta rzeczywiście zastanawiała się, jak będzie wyglądać ta smutna uroczystość. Nie tak jak większość ludzi, która czasami coś tam wspomni o swojej wizji odnośnie tego, jak powinien wyglądać jej pogrzeb, ale tak na dobrą sprawę ma świadomość, że najprawdopodobniej śmierć nie dosięgnie jej w ciągu najbliższych lat, więc nie przykłada do tego większej wagi. Zupełnie jak Arvid, który niby chciał, aby nikt nie śpiewał smutnych pieśni, ale przecież nie dawał dokładnych wytycznych najbliższym osobom tak na wszelki wypadek.
- Wydaje mi się, że powinnaś zrobić jakąś listę czy coś w tym rodzaju i przekazać komuś zaufanemu. No i oczywiście powiedzieć, żeby nie otwierał przed twoją śmiercią. - Zasugerował i wzruszył ramionami. Temat wprawdzie nieprzyjemny, ale skoro nie dało się tego uniknąć, Arvid postanowił nieco pomóc Rhondzie. - O! Albo jeśli chcesz, to mogę przyjść i sam wszystkiego dopilnować. - Uśmiechnął się szeroko, zadowolony, że udało mu się wpaść na tak genialny pomysł. Inna sprawa, że zaraz po obudzeniu nie będzie pamiętać nawet o czym rozmawiali. Ba, jeśli wróci do domu (a planował tak zrobić) to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie będzie pamiętał ani spotkania kobiety, ani tej rozmowy. Dojdzie pewnie do wniosku, że po tym jak zgubił Charlesa, wrócił po prostu do siebie i tyle w temacie.
- Gdyby to moja dziewczyna była chora, chciałbym o tym wiedzieć. Bo wiesz, chciałbym spędzić z nią ten czas, który jej został i zrobić wszystko, żeby wykorzystała go jak najlepiej. Jasne, że patrzenie jak umiera by bolało, ale wydaje mi się, że bardziej by bolało, gdybym nie mógł być wtedy przy niej. Naprawdę byłbym wkurzony, gdyby mi nie powiedziała i o tak sobie umarła. - Odpowiedział, zastanawiając się nad swoimi słowami przez dłuższą chwilę, a kiedy doszedł do wniosku, że ma rację, napił się znów alkoholu z butelki. Rozumiał, czym kierowała się Rhonda, ale jego zdaniem jej myślenie było błędne.

rhonda weatherby
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! george - the mad writer william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 drunken sailor animal helper pet me mercury retrograde horror reveal - the final destination
brak multikont

właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

Nie wiedziała, jak z rozmowy o tym ile ma lat, o coca coli i burgerach oraz inflacji i piosenkach na pogrzebie przeszli do rozważania, co też sprawia, że Rhonda nie chce powiedzieć swojej ukochanej o tym, że… umiera. Kręciła jednak przecząco głową na wszystko to, co miał do powiedzenia Arvid, nie chcąc żeby żadna z tych myśli zalęgła się na dłużej w jej umyśle. Nie mógł zniszczyć jej starannie uszytego planu, w którym tak wytrwale tkwiła już od kilku długich miesięcy, nic nie mogło tego zmienić. Rozpoczęła karuzelę kłamstw, których nie chciała teraz rozplątywać. Poczuła się jednak jak w pułapce, kiedy kolejne i kolejne słowa przebijały się do jej umysłu, dlatego w końcu w akcie całkowitej desperacji po raz kolejny pocałowała Arvida. Czy było to rozsądne? Ani trochę, ale nie miała pojęcia co innego mogła w tym momencie zrobić. Nie przeciągała jednak tego pocałunku w nieskończoność, odsunęła się w zasadzie całkiem szybko i zabrała Arvidowi butelkę, samej pociągając z niej całkiem solidnego łyka. — A ja jej nie powiem i nie umrę. Nie mam przecież tego w planach, muszę przeżyć. Mam firmę, siostrę i plany na wakacje — wyjaśniła, uważając, że mówi naprawdę rozsądnie i z sensem. — Poza tym boję się śmierci, więc po prostu muszę wyzdrowieć i z nią znowu być i będzie wszystko pięknie, wiesz? — zapytała z nadzieją, że ją w tym momencie zrozumie. No bo przecież chodziła na leczenie, przecież dawała w siebie wlewać chemię, dawała robić lekarzom ze sobą wszystko, co miało sprawić, że wyzdrowieje. — A ty? Czego się boisz? Tak naprawdę, naprawdę mocno? — spytała, po raz kolejny pozwalając sobie na łyka alkoholu. Zaraz jednak butelkę Arvidowi oddała i położyła się na łóżku. Spoglądała nad siebie i na to, jak wirował jej świat i trzeba przyznać, że z jednej strony bardzo ją to bawiło, a z drugiej sprawiało, że niemiłosiernie chciało jej się wymiotować. W celu uziemienia się położyła stopę na podłodze, co rzeczywiście zadziałało magicznie i co sprawiło, że Rhonda uśmiechnęła się lekko.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

Barista; student, The Wild Plum Cafe; San Jose State University
Arvid Johansen
Awatar użytkownika
about me
Student II roku Analityki Kryminalistycznej i Sądowej, który pojawił się w Monterey w ramach programu wymiany studenckiej. Środkowy rozgrywający w klubie piłki ręcznej, a także wolontariusz w schronisku. Ukrywa przed całym świętem, a szczególnie przed sobą, że jest gejem. Ma nawet dziewczynę, z którą jest prawie 3 lata.
183 cm
21 lat
Cytuj

Post Arvid Johansen ()

Brunet zupełnie nie spodziewał się kolejnego pocałunku, a jego pijany umysł wcale nie pomagał, bo nim zdążył zorientować się, co zamierza Rhonda, po raz drugi tej nocy poczuł jej usta na swoich. Zmarszczył brwi i położył dłonie na jej ramionach, aby ją od siebie odsunąć dokładnie w tym samym momencie, w którym kobieta postanowiła sama przerwać pocałunek. Pomimo faktu, że był całkowicie pod wpływem alkoholu, wciąż miał z tyłu głowy zakodowane, że ma dziewczynę, której nie może zdradzić. Wszelkie skoki w bok uważał za najgorszą rzecz, jaką można zrobić drugiej osobie i gardził wszystkimi ludźmi, którzy się tego dopuścili. Nie uznawał takich wymówek jak chwila słabości, alkohol czy inne środki odurzające. Nie chciał być kimś takim, dlatego nie chciał całować się z Rhondą. Poza tym, tak naprawdę, nigdy nie ciągnęło go jakoś szczególnie do całowania dziewczyn, ale to już zupełnie inna kwestia.
- Nie rób tego więcej. - Wymamrotał i na wszelki wypadek odsunął się odrobinę od kobiety. Miał szczerą nadzieję, że nie będzie o tym pamiętał, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że będzie nieswojo się z tym czuć. Nawet jeśli to Rhonda go pocałowała, a on nawet nie odwzajemnił tego pocałunku.
- O tak, plany na wakacje są bardzo ważne. I wcale się nie dziwię, że nie chcesz z nich zrezygnować. Musisz coś zrobić z tym rakiem, bo chujowo będzie, jeśli przez niego ci się nie uda. - Powiedział to takim tonem, jakby nowotwór faktycznie miałby się przejąć czymś takim jak wakacje i odpuścić. Niby wiedział, że tak to nie działa, ale w tej chwili jego myślenie działało nieco inaczej. - A gdzie jedziesz na wakacje? Ja jeszcze nie zdecydowałem, wiesz? Z jednej strony chciałbym chociaż na trochę wrócić do Fredrikstadu i Oslo, żeby spotkać się z rodziną, przyjaciółmi i SIlje. Ale z drugiej strony jeśli wydam kasę na podróż do Norwegii, to nie zostanie mi zbyt wiele na zobaczenie czegoś tutaj. A kto wie, może to moja jedyna okazja. - Wszyscy jego bliscy namawiali go, aby ich odwiedził. Arvid za nimi tęsknił i chciałby się z nimi w końcu spotkać po tylu miesiącach, ale z drugiej strony Stany kusiły.
- Że kiedyś nie będę mógł już siebie oszukiwać. - Cała ta szopa, którą odstawiał od kilku dobrych lat wychodziła mu wręcz świetnie. Wmawiał sobie, że wcale nie ciągnie go do facetów, starał się o tym nie myśleć i żyć tak, jakby te całe udawanie wcale go nie dotyczyło. Grał na tyle dobrze, że inni chyba nie mieli nawet cienia wątpliwości, co do jego heteroseksualności. Obawiał się jednak, że kiedyś to wszystko zacznie go męczyć. Że spotka kogoś, kto sprawi, że nie będzie w stanie dalej udawać. Nie chciał przez to wszystko przechodzić, bo doskonale wiedział, że niektórzy nie zaakceptują tego, jaki jest naprawdę. Rodzice zechcą wysłać go na leczenie, najlepszy przyjaciel przestanie się do niego odzywać, a Silje nigdy mu nie wybaczy. Nie wspominając już o innych trudnościach, które z pewnością spotka na swojej drodze.

rhonda weatherby
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! george - the mad writer william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 drunken sailor animal helper pet me mercury retrograde horror reveal - the final destination
brak multikont

właścicielka agencji reklamowej, BayCreative
rhonda weatherby
Awatar użytkownika
about me
Właścicielka agencji reklamowej cierpiąca na raka jajnika, uciekinierka z krwi i kości, niszczycielka swojego własnego życia, amatorka mocnych leków przeciwbólowych i spacerów po plaży
170 cm
30 lat
Cytuj

Post rhonda weatherby ()

Rhonda przez wiele długich lat również sądziła, że nie ciągnie jej do płci przeciwnej, zazwyczaj podobały jej się wyłącznie kobiety, jej doświadczenia z mężczyznami były naprawdę smutne i sprawiały jej więcej zawodu niż to było w ogóle warte. Dlatego też trzymała się na bezpieczną odległość od nich, a w końcu zakochała się w Denise i zaczęła budować z nią bezpieczną, stabilną relację. Nadszedł jednak czas w jej życiu, kiedy sama zaczęła sabotować swoje narzeczeństwo na naprawdę głębokiej płaszczyźnie, do tego punktu w życiu, że szczerze zwątpiła, czy Denise kiedykolwiek jej to wybaczy. Odsuwała od siebie jednak te myśli, woląc skupiać się na tym, że przecież na pewno wszystko będzie dobrze, że pewnego dnia Rhonda wyzdrowieje i będzie to niczym trampolina w czasie do punktu, kiedy ponownie będą planowały razem przyszłość, a nie zadręczały się wspomnieniami przeszłości.
Słuchała opowieści o wakacjach chłopaka, kiwając przy tym głową przez krótki moment. Szybko okazało się jednak, że to słaby pomysł, a wszystko co miało w żołądku zaczęło jej podchodzić do gardła. Musiała przełknąć bardzo dużo śliny i zebrać w sobie bardzo wiele siły, aby nie pozwolić niczemu z siebie wylecieć. — Chciałam polecieć do Włoch, mam nawet zabukowane bilety, hotel i wszystko, takiej okazji nie można zmarnować przecież. Żaden wstrętny rak mnie przed tym nie powstrzyma i nawet jeśli nie wyzdrowieje, to zrobię wszystko, żeby ułożyć sobie chemię tak, żeby jednak powygrzewać się nad morzem — cała Europa zawsze miała dla Rhondy jakiś niesamowity klimat, którego nie potrafiła w żaden sposób wyjaśnić, coś sprawiało, że ekscytowała ją i przyciągała do siebie, wszelkie wzmianki o niej sprawiały, że uruchamiała się niesamowicie, jakby przynajmniej mogła zmienić świat opowiadając ciekawostki o starożytnej Grecji czy Rzymie.
— Dlaczego się oszukujesz? — delikatnie podniosła się, jednak w sposób bardzo ostrożny i kontrolowany. I gdy siedziała już, przeniosła wzrok na chłopaka, unosząc przy tym znacznie wyżej niż trzeba było obie brwi do góry. Nie wiedziała, co też chciał jej przekazać tymi słowami i czy w ogóle cokolwiek chciał jej przekazać. Może nie? Wszystko było możliwe, tak jak to, że Rhonda sobie wyobraziła tylko Arvida odpowiedź, a on tak naprawdę jeszcze nie zdecydował się powiedzieć, czego tak naprawdę najbardziej się obawiał.

Arvid Johansen
karo#8737
wydra za napisanie karty 6 month feast - here's to us! 6 month feast - remember the name - karo bean - the graphic master stevo - the multiholic queenie - the social butterfly skittles - the rainbow freak william sealspeare - wyróżnienie aktywności lipiec 2021 don't let art die drunken sailor friendly chats let's get it on i'm friends with mary jane heart to heart cough syrup

ODPOWIEDZ